ale mi się nasuwa inne pytanie, bo Rafalek00 wspomniał o konkretnych runach. czy wy w ogóle macie wrażenie że pewne runy 'lubią' wychodzić w konkretnych stanach? bo to by było ciekawe, tzn. nie jako prawidłowość uniwersalna ale jako coś osobistego. że twój zestaw run ma jakieś swoje temperamenty zależne od tego kiedy sięgasz.
to co opisuje Klarysa ma swoją nazwę w niektórych tradycjach, mówi się o 'afiliacji' - kiedy pewne runy przez długi kontakt z praktykiem nabierają czegoś w rodzaju charakteru w tej relacji. Nie twierdzę że runa Thurisaz obiektywnie 'lubi' wychodzić w zmęczeniu, ale w praktyce jednej osoby może się tak utrwalić jako wzorzec. To jest bardzo indywidualne i nieprzenoszalne.
bo to pytanie się nie da zamknąć w dyskusji forumowej i chyba nie powinno. Ale żeby dodać jeden trop, w starszej literaturze runologicznej, zanim to wszystko poszło w kierunku new age, runy były traktowane jako coś co aktywuje procesy w osobie która z nimi pracuje, nie jako nośniki informacji z zewnątrz. Więc 'afiliacja' o której pisze Agatka ma pewne oparcie w starszym myśleniu o tym temacie. To jest aktywacja twojego własnego pola, nie odbiór sygnału z poza ciebie.
Gnostyk dotknął czegoś ważnego i chcę to rozwinąć od strony energetycznej. Ciało po nocnej zmianie w miejscu pracy zbiorowej, kuchni czy restauracji, jest nasycone energiami innych ludzi, pośpiechu, naładowania emocjonalnego. Przed odczytem run, niezależnie od godziny, warto się z tego rozładować. Nie chodzi o to żeby być 'jasnym', ale żeby to co czytasz było twoje, a nie reszta po kimś innym. Oczyszczenie przed odczytem to nie jest opcja, to jest minimum.
a u mnie jest pytanie może trochę z boku, przepraszam, ale czy do nocnych odczytów run jakiś kamień może pomoc? bo słyszałam że labradoryt jest dobry na intuicję i zastanawiam się czy trzymanie go przy sobie podczas ciągnięcia runy coś by zmieniło. szczególnie właśnie jak się jest zmęczoną i szuka tej jasności o której piszecie
labradoryt to dobry wybór na intuicję, ale ja bym powiedziała że do run nocnych bardziej pasuje obsydian albo czarny turmalin, bo one też uziemiają i to jest chyba ważniejsze po całym dniu pracy niż samo pobudzenie intuicji. możesz mieć świetną intuicję ale jeśli latasz gdzieś myślami to odczyt i tak będzie rozsypany. najpierw zakorzenić, potem otwierać.
to jest ciekawe co Pogodnica mówi o nakładaniu systemów, bo ja właśnie tak zaczynam i nie wiedziałam że to może być problem. używam kamieni przy kartach tarota i myślałam że z runami to zadziała tak samo. czy ktoś może wyjaśnić czemu runy wymagają innego podejścia? serio pytam, nie jako zaczepka
runy i tarot to dwie różne tradycje z różnym rdzeniem, tarot wywodzi się z tradycji kartomancji i symboliki wizualnej gdzie kontekst rytualny jest bardziej elastyczny, runy mają swój własny system przygotowania osadzony w praktyce nordyckiej. to nie znaczy że nie możesz mieć przy sobie kamienia, ale warto wiedzieć co robisz i dlaczego. Berberys, co do podstaw, to może lepiej wróć do tego w osobnym wątku bo tu byśmy musieli cofnąć się zbyt daleko, a ta dyskusja jest gdzieś konkretnie i warto ją dokończyć.
nie chodzi o wyzerowanie siebie tylko o świadomość że mieszasz systemy. jak wiesz że to mieszasz, to możesz ocenić czy coś pochodzi z runy czy z twoich skojarzeń z kamieniem albo z tarota. bez tej świadomości odczyt robi się bałaganem, nie wiadomo co do czego należy. to nie jest zakaz, to jest higiena pracy
i w tym miejscu wracamy do sedna pytania z tytułu bo jasnosc umysłu to wlasnie to, wiedziec skad pochodzi kazdy element odczytu. mozna pracowac w nocy po nocnej w kuchni i miec jasny umysl jesli sie rozumie co sie robi i skad to pochodzi. a mozna siedziec wypoczeta rano i mieszac systemy bez swiadomosci i byc mentalnie w chaosie
do pytania Jarzab, bo mnie to też interesuje, ja to rozwiązuję tak że przed odczytem robię sobie dosłownie minutę zatrzymania i pytam siebie: co teraz wiem o tej runie z tradycji, a co moje skojarzenie osobiste. i staram się to rozdzielić zanim zacznę, nie w trakcie. w trakcie już nie analizuję bo wtedy rzeczywiście wszystko się miesza
to co Swietopelk opisuje to sensowna metoda ale wymaga że znasz tradycję na tyle żeby wiedzieć co jest 'z tradycji' a co twoje. jak ktoś zaczyna to nie ma tej bazy porównawczej i ta minuta zatrzymania nic nie da, bo nie odróżni skąd co pochodzi
właśnie o to mi chodzi że chcę zacząć i nie wiem od czego, Szeptucha napisała że runy mają swój system przygotowania osadzony w praktyce nordyckiej, ale co to konkretnie znaczy? gdzie tego szukać? bo jak zaczynam googlować to dostaję albo jakieś bardzo ogólne strony albo po angielsku i nie wiem co jest rzetelne
a czy to jest tak że runy trzeba najpierw studiować zanim w ogóle wolno zacząć pracować? bo słyszałam coś takiego, że bez przygotowania nie powinno się ich dotykać, ale nie wiem czy to prawda czy miejska legenda ezoteryczna
