Klementynko, nie ma jednej odpowiedzi. Są osoby które przy pierwszym rozkładzie czują dużo i potem to mija jak nowość, i są takie które przez długi czas nic nie czują a potem coś się otwiera. Odczuwanie to nie jest egzamin i nie decyduje o tym czy rozkład jest dobry czy zły.
Ja bym dodał że przy pierwszym rozkładzie częściej czuje się dużo właśnie przez samą nowość i emocje z tym związane, i to może byc mylące. Naprawdę ciekawie się robi dopiero jak robisz dziesiąty czy piętnasty rozkład i zaczynasz mieć bazę porównawczą. Bez tego ciężko ocenić czy dana sesja jest 'intensywna' czy po prostu taka jak zawsze.
Chcę wrócić do kwestii języka bo myślę że wątek trochę odpłynął. Sabcia zadała konkretne pytanie: czy czytanie po angielsku zmienia znaczenia. I myślę że odpowiedź jest taka: znaczenia znaków runicznych są niezależne od języka opisu, ale interpretacja zawsze jest zależna od słów jakich używamy do jej wyrażenia. Czytając po angielsku, korzystasz z cudzej interpretacji przetłumaczonej przez czyjś aparat pojęciowy i kulturowy. To nie jest nic złego, ale warto to wiedzieć. Pytanie do Sabci: te angielskie materiały to był jeden autor czy kilka różnych źródeł?
Olimpia, to fajne podsumowanie, ale właśnie mam teraz pytanie które mnie gryzie - jak ta interpretacja 'przez język' może zmieniać energię samego rozkładu? Znaczy, czy to tylko moja głowa, czy runa faktycznie reaguje na to jak ja ją odczytuję? Bo jeśli czytam Hagalaz jako 'hail' i wyobrażam sobie burzę to co innego niż jak czytam 'zniszczenie' i myślę o stratach.
To jest pytanie o to czy interpretacja wpływa na zdarzenia, czy tylko na nasze nastawienie do nich. I tu bym powiedziała że to drugie, zdecydowanie. Runa wylosowana to runa wylosowana, nie zmienisz jej energii przez to jak ją opiszesz. Ale twoja reakcja na opis już tak, i to już dużo.
a czy ktos probwal czytac te same runy raz po angielsku raz po polsku i porownac co czuje? bo mnie by to ciekawilo, zrobic rozkad, zapisac angielskie slowa kluczowe, a potem polskie i zobaczyc gdzie jest roznica odczuwania. moze to by wyjasnialo cos konkretnie
Macierzanka, robiłam coś podobnego, nie do końca z tym zamiarem, ale mam notatki z sesji gdzie raz użyłam opisu z polskiej książki, a raz z angielskiej strony i potem porównywałam. Różnice były ale naprawdę nie wiem czy to przez język czy przez to że opisy po prostu były trochę inne merytorycznie, nie tylko tłumaczenie.
No i to jest clou całej sprawy. Większość anglojęzycznych źródeł to nie są tłumaczenia starszych polskich opisów, to są osobne tradycje interpretacyjne, które wyrosły z Eddy i skandynawistyki ale przez pryzmat new age z lat 80. Polskie opisy często są tłumaczeniami tych angielskich, więc i tak wraca się do tego samego źródła, tylko z jednym przesunięciem.
przepraszam że wchodzę bo to może głupie pytanie, ale skąd w ogóle wiadomo jakie jest 'prawdziwe' znaczenie runy? znaczy ktoś to ustalił, zapisał i to jest oficjalne? czy to się jakoś przekazywało i zmieniało?
Klementynko, to nie jest głupie pytanie, tylko właśnie sedno całego tematu. Historyczne źródła to przede wszystkim Eddas, runic poems - islandzki, norweski i anglosaski - i kilka inskrypcji. Każdy z tych tekstów daje trochę inne akcenty dla tej samej runy. Nie ma jednego ustalonego kanonu, jest zbiór tradycji które ludzie interpretują różnie.
Olimpia napisała to dobrze, ale bym dodał że popularność jednej konkretnej interpretacji to często kwestia tego, czyja książka się bardziej sprzedała. Ralph Blum miał ogromny wpływ na to jak ludzie w latach 80-90 rozumieli runy i to jest system który ma mało wspólnego z historyczną runologią. A sporo polskich materiałów idzie właśnie przez niego.
oj, to trochę rozkłada całą dyskusję od środka, bo wychodzi że nie ma jednego 'znaczenia' które język mógłby zmienić albo nie zmienić. jest wiele tradycji i pytanie powinno raczej brzmieć: w której tradycji pracujesz i czy tłumaczenie jej opisów na inny język coś zmienia w tej konkretnej tradycji. tak to lepiej rozumiem
Oksanka, to teraz mnie trochę boli głowa 😀 no bo ja szczerze nie wiem z jakiej tradycji korzystam, po prostu zbierałam znaczenia z różnych miejsc, polskich i angielskich, i jakoś mi to działało. a teraz nie wiem czy to w ogóle ma sens metodologicznie
Sabcia, ale większość z nas tak właśnie pracuje i nie uważam że to jest problem. Eklektyzm ma sens jeśli wiesz co robisz z tymi informacjami. Gorzej jeśli mieszasz systemy bez świadomości że są różne i potem dziwisz się że Hagalaz raz wygląda jak ostrzeżenie a raz jak oczyszczenie.
Ale właśnie to że Hagalaz może być ostrzeżeniem albo oczyszczeniem to nie jest błąd systemu, to jest ta sama runa czytana z różnych stron. Ja tak to rozumiem, że ta runa zawiera oba te aspekty i kontekst rozkładu mówi ci który jest aktywny teraz. Nie wiem czy to ortodoksyjne ale tak mi działa.
Chalcedonko, to jest całkiem sensowne rozumienie, ale wróćmy na chwilę do Sabci i jej rozkładu, bo gdzieś to zgubiliśmy. Hagalaz-Nauthiz-Isa na kilka tygodni i pytanie było o intensywność. Czy ktoś jeszcze mógłby powiedzieć co rozumie przez tę 'nadmierną aktywność' przy Isa? bo Macierzanka to wspomniała i mnie to ciągnie.
o, dobrze ze ktos wrocil do tego! bo dla mnie Isa to runa ktora pozornie nic nie robi, stoi i czeka, ale wlasnie to stanie potrafi byc bardzo aktywne jesli rozumiesz co mam na mysli. jakby zamrozenie wszystkiego wokol wymagalo jakiejs energii, nie mozna po prostu wszystkiego zatrzymac bez wlozenia w to czegos
to jest ciekawe ujęcie Macierzanki i trochę mi gra z ideą że Isa to nie brak ruchu ale aktywne utrzymywanie bezruchu. w tradycji nordyckiej lód nie był bierny, miał swoją siłę i kierunek. więc 'nadmierna aktywność' Isy mogłaby oznaczać że ta siła zamrożenia jest teraz wyjątkowo mocna, co w połączeniu z Hagalaz i Nauthiz jest dość wymagającym komunikatem.
a czy Isa na końcu rozkładu to zawsze zamrożenie czy może być coś w rodzaju stabilizacji? pytam bo mi się wydaje że pozycja runy w rozkładzie zmienia jej znaczenie i ta sama runa na początku to co innego niż na końcu, ale może mylę runy z tarotem gdzie pozycja ma bardziej ustalony sens
właśnie o to mi chodziło od samego początku, że ta Isa na końcu brzmiała bardziej jak 'utkniesz' niż 'zatrzymasz się i odpoczniesz' i nie wiedziałam czy to jest przez angielskie słowa które czytałam przed rozkładem czy przez samą intuicję. chyba to drugie ale nie jestem pewna czy nie mieszam
Sabcia, ale jak mówisz że 'chyba druicja ale nie wiem' to właśnie o to chodzi, bo to jest sedno całego tematu z tym językiem. Jeśli nie wiesz skąd przyszło to odczucie, to też nie wiesz czy język w ogóle miał tu coś do gadania. i to nie jest zarzut, sama tak mam, że po fakcie nie pamiętam co w rozkładzie było intuicją a co przeczytaną frazą.
no właśnie i to jest chyba nierozwiązywalne do końca, bo w momencie robienia rozkładu te dwie rzeczy siedzą razem w głowie. chyba że ktoś by robił rozkład kompletnie po ciemku, bez żadnych słów kluczowych, tylko patrzenie na kształt runy i co z tego wychodzi. czy ktoś tak kiedyś próbował?
a co jeśli ta nadmierna aktywność o której piszecie przy Isie to nie jest problem do rozwiązania tylko informacja? bo czytam te posty i mam wrażenie że wszyscy szukają jak tę energię ugasić albo zrównoważyć, a może ona mówi że coś ma stać w miejscu i nie należy tego ruszać?
no i tu wracamy do kontekstu, bo runy bez kontekstu to jak prognoza pogody bez podania miasta. Chalcedonko, Sabcia pisała że to idzie kilka tygodni i że jest to odczuwalne. jeśli to jest zamierzone 'siedź w miejscu bo tak ma być' to zwykle gdzieś w środku jest jakieś spokój przy tym, nawet jeśli trudny. a jeśli jest frustracja i poczucie bycia przyciśniętą, to już inna rozmowa.
Helenka, no właśnie jest frustracja a nie spokój, to jest dobra wskazówka. bo jak opisujesz to rozróżnienie to czuję że ta pierwsza opcja u mnie odpada. to jest raczej to 'przyciśnięta' uczucie, jakby ktoś trzymał za ramiona i nie pozwalał się ruszyć. i to trwa na tyle długo że już przestałam traktować to jako przejściowe.
Sabcia to co opisujesz z tym trzymaniem za ramiona to bardzo Isa, niemal dosłownie. ale tez mam pytanie, bo to mnie nurtuje od początku watku: czy te trzy runy wylosowałaś jednorazowo i od tamtej pory je nosisz w glowie, czy robisz kolejne rozkłady i znow wychodzi to samo?
warto tu powiedzieć wprost, że powtarzające się runy w kolejnych rozkładach to nie jest anomalia, to jest coś co wiele tradycji traktuje jako sygnał że temat nie jest zamknięty. ale jest też proste racjonalne wyjaśnienie: jeśli dana runa jest w zestawie rzadziej zużywana (bo mentalnie 'omijamy' pewne kamyczki przy mieszaniu), może częściej wychodzić. więc zanim ktoś wyciągnie kosmiczne wnioski, dobrze zadać sobie pytanie jak dokładnie miesza i losuje.
