Hej, mam takie pytanie które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Czy jak czytamy runy i wypowiadamy ich nazwy po angielsku albo staronordycku zamiast po polsku, to znaczenia się zmieniają? Pytam bo zaczęłam korzystać z angielskich książek i tam wszystko jest inaczej opisane, inne akcenty, inne skojarzenia. Czuję że coś mi się miesza. Szczególnie przy Hagalaz i Isa ostatnio miałam wrażenie że energia jest jakby zbyt mocna, za bardzo działa, nie wiem jak to inaczej powiedzieć. Jakby ktoś przekręcił gałkę głośności za mocno. Może to przez język?
Runy to nie są słowa w sensie językowym, więc sam język w którym je wymawiasz nie zmienia ich znaczenia. To jest dość powszechny mit. Runa to znak, archetyp, a nie słowo w konkretnym języku. Hagalaz będzie Hagalaz po polsku, angielsku i norwesku. Ale to co opisujesz, za mocna energia, to osobna sprawa i nie ma związku z językiem.
Nie do końca zgadzam się z Jarzmianką, bo słyszałam kiedyś od kilku osób które praktykują od lat że wymowa fonetyczna jednak coś robi. Szczególnie przy galdrastaves i śpiewaniu galdr. Tam fonetyka ma znaczenie i to spore. Ale to inna kategoria niż zwykłe wróżenie kartą. A wracając do Sabci, jak te runy ciągnęłaś? Z pytaniem, losowo, czy jakiś konkretny rozkład?
Dobrze, zatrzymajmy się chwilę. Hagalaz i Isa w jednym rozkładzie, szczególnie na pozycjach 1 i 3, to jest kombinacja która obiektywnie daje mocny przekaz niezależnie od języka. Hagalaz to nagła zmiana, grad, rozbicie struktury. Isa to zastygnięcie, blokada, brak ruchu. Razem: coś się rozbija i zastyga. To nie jest łatwy zestaw i reakcja emocjonalna jest jak najbardziej normalna. Pytanie co było na pozycji 2?
Przepraszam ze wchodzę ale nie rozumiem jednej rzeczy. Co to znaczy że energia jest za mocna? Czy to się jakoś fizycznie odczuwa? Jestem ciekawa bo nigdy jeszcze nie robiłam rozkładu runami i nie wiem czego się spodziewać.
ja tez czułam raz przy runach cos takiego! szczegolnie przy Thurisaz, to jest ta runa z kolca czy cierni, i czulam po prostu pieczenie w dloni jak ja trzymałam. nie wiem czy to placebo ale bylo realne. moze runy po prostu czasem reaguja mocniej niz sie spodziewamy 🙂
Pieczenie w dłoni to może być wiele rzeczy i niekoniecznie trzeba to od razu przypisywać runie. Ciepło materiału, suchość powietrza, własny stan emocjonalny. Nie mówię że nic się nie dzieje, ale zanim ktoś powie że runa fizycznie piecze, warto sprawdzić prostsze wyjaśnienia.
Hmm, a czy to nie jest tak że kiedy mamy silne emocje albo jesteśmy zestresowani to wszystkie te odczucia są mocniejsze? Tzn. runa wypadnie ta sama, ale my ją odczuwamy inaczej w zależności od stanu w jakim jesteśmy. Może to nie język, nie sama runa, a to co my wnosimy do rozkładu?
Ostrozenka ma rację w połowie. Stan osoby robiącej rozkład ma znaczenie, to podstawa. Ale z drugiej strony jeśli ktoś praktykuje od dłuższego czasu i nagle czuje wyraźną zmianę, to nie należy tego od razu zbywać 'bo zestresowana'. Sabcia, kiedy ostatnio miałaś taki mocny odczyt bez angielskich tekstów? Chcę sprawdzić czy to faktycznie coś nowego.
Szczerze? Trochę podejrzanie to wygląda ta korelacja z angielskim. Tzn. akurat zaczęłaś czytać po angielsku i naraz energia inna. Moim zdaniem dużo bardziej prawdopodobne że po prostu angielskie opisy dają inne skojarzenia, inne obrazy, i przez to sama interpretacja jest intensywniejsza. To efekt psychologiczny, nie energetyczny.
Rycerz ma punkt. Angielskie opisy run, szczególnie te z kręgów asatru albo ze starszych zachodnich źródeł, są często bardziej dramatyczne w języku. Piszą o chaos, destruction, stagnation, total stillness i to faktycznie robi wrażenie na czytającym. Polski opis Hagalaz jako 'grad, nagła zmiana' jest dużo spokojniejszy niż 'the hailstone shatters all that was built'. Mózg reaguje na słowa.
No właśnie to jest ciekawy trop. Czy ktoś z was miał tak że zmiana języka źródła zmieniła wam odbiór konkretnej runy? Bo ja jak zaczęłam czytać po norwesku to mi Algiz zupełnie inaczej 'poczuła' niż z polskich opisów.
Nie znam się na runach za bardzo ale z ciekawości pytam, czy to nie jest tak że każdy autor piszący o runach trochę inaczej je interpretuje i dlatego angielskie źródła dają inne odczucie? Tzn. nie chodzi o język sam w sobie tylko o konkretnego autora i jego sposób opisania?
Pereplut trafił w sedno i warto to rozwinąć. Tradycja interpretacji run jest bardzo heterogeniczna. Mamy Elder Futhark, Younger Futhark, Anglo-Saxon Fuþorc, i każda szkoła ma inne znaczenia dla tych samych znaków. Angielskojęzyczne źródła często mieszają te tradycje. Jeśli ktoś uczy się z polskich opracowań, a potem bierze anglosaskie źródła bez świadomości tej różnicy, to może rzeczywiście dostać inne znaczenia, nie dlatego że zmienił język ale dlatego że zmienił tradycję.
ojej to jest skomplikowane, myślałam że runy to runy i tyle 😮 Znaczy nie wiedziałam że jest tyle różnych... podtradycji? I teraz nie wiem co o tym myśleć.
Klementynko, tak jest z prawie każdym systemem wróżebnym. Tarot też ma sto różnych tali i każda ma trochę inne podejście. Z runami jest podobnie, tylko mniej osób o tym mówi wprost. Dobrze że Olimpia to podkreśliła bo to jest naprawdę ważne przy nauce.
Ok ale przepraszam że dalej pytam o to samo, bo chcę zrozumieć - ta nadmierna energia o której piszecie, to jak się właściwie objawia? Bo Macierzanka pisała o pieczeniu w dłoni, Sabcia o napięciu, a ja dalej nie wiem czy to jest coś co każdy czuje czy tylko niektórzy?
Stanislawa, to jest tak, że różne osoby mają różne kanały percepcji. Jedni czują przez ciało, właśnie to pieczenie, mrowienie, ciepło. Inni czują zmianę nastroju, ciężar w klatce, nagły niepokój. Jeszcze inni nie czują nic fizycznie ale mają po sesji sny albo natrętne myśli. Nie ma jednej odpowiedzi bo to nie jest jeden mechanizm. Przy kombinacji Hagalaz-Nauthiz-Isa to mnie bardziej zastanawia co Sabcia czuła między pierwszą a trzecią runą, bo Nauthiz w środku to nie jest bufor, to jest napięcie.
No i właśnie, Sabcia sama sobie odpowiedziała. 'Survival' to jest inne słowo emocjonalnie niż 'potrzeba' albo 'przymus'. Angielski w ogóle ma tendencję do dramatyzowania znaczeń w literaturze ezoterycznej, bo ta literatura wyrosła tam z tradycji gdzie marketing był częścią kultury. Czytałem kilka porównawczych opracowań i różnica między nordyckimi źródłami a anglosaską popularyzacją bywa spora.
O, to ciekawe co RycerzMieczy mówi, bo ja mam podobnie z tarotem - jak zaczęłam czytać po angielsku opisy kart to niektóre karty zaczęły mi wypadać inaczej w rozkładach, tzn. nie inaczej fizycznie, ale ja je inaczej interpretowałam. I przez długi czas myślałam że to karta 'mówi' inaczej, a dopiero po czasie doszłam do tego że to ja ją inaczej czytam przez inne słowa. Podejrzewam że z runami jest dokładnie tak samo.
Dobra, ale tu chcę się zatrzymać. Wszyscy zakładają że Sabcia poczuła tę intensywność bo zmieniła język źródła. A czy ktoś bierze pod uwagę że po prostu ta kombinacja run w tym momencie jej życia była naprawdę mocna? Znaczy, może język nie ma z tym nic wspólnego i runy pokazały coś istotnego, a Sabcia szuka wyjaśnienia dla odczucia zamiast zastanowić się co te trzy runy razem mówią o jej sytuacji.
Florka ma rację i to jest coś co widzę często, że ludzie skupiają się na otoczce rozkładu zamiast na samym rozkładzie. Sabcia, co to jest ten 'najbliższy czas' który pytałaś? Kilka tygodni, kilka miesięcy? Bo to zmienia sposób czytania tej kombinacji dość mocno.
To jest mądrze powiedziane przy tej kombinacji. Hagalaz na krótki horyzont to bardziej konkretne zdarzenie albo zwrot niż wielki życiowy przełom. Nauthiz jako środek sugeruje że będzie wymagało wysiłku i świadomości, a Isa na końcu to albo zakończenie pewnego etapu albo konieczność zatrzymania. Jeśli na kilka tygodni, to bym czytała to jako: coś się posypie albo zmieni nagle, będzie wymagało siły, a potem trzeba się zatrzymać i nie forsować. To nie jest katastrofa, to jest proces.
ale właśnie ta Isa na końcu zawsze mnie niepokoi! jak wypadla mi raz w podobnym ustawieniu to potem naprawde wszystko stanęło, praca, relacja, dosłownie wszytko sie zatrzymalo na jakis czas. moze to własnie Isa ma te 'nadmierną aktywnosc' bo pozornie jest statyczna ale robi duże rzeczy?
Wracając do pytania Stanislawa o odczuwanie energii, bo chyba nikt tego porządnie nie domknął. Ja mam tak, że przed rozkładem czasem mam już poczucie jaka będzie sesja, jeszcze zanim sięgnę po woreczek z runami. I zastanawiam się czy to jest coś w samych runach czy raczej we mnie w danym dniu. Czy wy też tak macie?
Chalcedonka, tak mam dokładnie. I długo myślałam że to umiejętność czy coś takiego, a potem zrozumiałam że to może być po prostu znajomość własnych wzorców, tzn. wiem kiedy jestem w stanie do porządnej sesji a kiedy nie. To nie musi być nadprzyrodzone żeby było użyteczne.
a można zapytać, czy jak ktoś jest totalnym początkującym i robi pierwszy rozkład to też może czuć tę intensywność? czy to coś co się wyrabia z czasem? pytam bo chciałabym spróbować ale boję się że nic nie poczuję i będę miała wrażenie że robię coś nie tak
