To co opisuje Amulecja to jest klasyczny problem z odczytem w warunkach silnego pobudzenia - nie tylko burzowego, też emocjonalnego. Isa jest runą wyjątkowo podatną na interpretację przez pryzmat stanu który masz w momencie odczytu. Jeśli szukasz skupienia, Isa daje skupienie. Jeśli się boisz zatrzymania, Isa daje zatrzymanie. To nie znaczy że tamten odczyt był zły - ale wariant z ponownym odczytem w spokoju o którym mówiłam wcześniej jest tu szczególnie uzasadniony. Amulecjo, robiłaś już ten drugi odczyt?
Nie brzmi głupio. Ale powiem ci jak to widzę: jeśli dostaniesz coś zupełnie innego, to właśnie jest informacja. Różnica między odczytem burzowym a spokojnym powie ci coś o tamtym odczycie - ile w nim było sygnału, a ile szumu. To nie jest konkurs który odczyt wygra. To jest sposób pomiaru jakości pierwszego.
Muszę powiedzieć że to jest najlepiej sformułowana praktyczna rada w tym wątku. Serio. Odczyt-weryfikacja nie jako konkurs ale jako pomiar rozrzutu - to jest coś z czym mogę się zgodzić niezależnie od tego co myślę o burzach i ośrodkach.
przepraszam ze znowu pytam o podstawy ale jestem pogubiona - jeśli Isa jest tak podatna na interpretację przez stan to czy ona w ogóle jest dobra do poważnych pytań? Znaczy jak można jej ufać jeśli tak łatwo 'dostosowuje się' do czytającego?
Wracam do czegoś co mnie intryguje od dłuższego czasu w tej dyskusji. Dużo mówimy o szóstym ośrodku w kontekście odczytu, ale prawie nikt nie zapytał o to co się dzieje z ośrodkiem po odczycie w warunkach burzowych. Amulecja opisała ból głowy. To typowy objaw przestymulowania. Co robicie żeby zamknąć ośrodek po intensywnym odczycie? Bo jeśli ktoś tego nie robi, to nie dziwię się że bolą potem głowy.
Ojej, a ja myslalam ze tylko ja tak mialam z tym bolel glowy po intensywnych sesjach. To jest wlasnie ta roznica miedzy sesja planowana gdzie pamietasz o zamknieciu, a spontaniczna gdzie po prostu sie wciagasz i potem hop - masz glowe jak balon. Przy burzowych warunkach to sie pewnie jeszcze bardziej nasila bo caly czas wejscia i wyjscia z energii jest ostrzejszy.
Co można robić konkretnie żeby zamknąć szósty ośrodek po odczycie? Pytam bo sama pracuję z czakrami przy medytacji ale nigdy nie łączyłam tego z runami i nie wiedziałam że przy runach też trzeba o tym myśleć.
dobra, to rozumiem - zamknięcie ośrodka po sesji. ale mam pytanie do Marzenki: wizualizacja zamknięcia jak kwiat który się zwija - to jest coś co robisz w trakcie czy już po odłożeniu run? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem kolejność.
Włączam się do wątku z zamknięciem ośrodka bo to mnie dotyczy bezpośrednio. Ja przy pracy z czakrami zawsze zamykam od góry do dołu i zastanawiałam się czy przy runach powinno być tak samo. Czy ktoś ma zdanie na ten temat?
Cofnę się trochę bo mam pytanie które mnie trochę nurtuje w związku z tym całym wątkiem o zamknięciu szóstego ośrodka. Zakładamy że burza go otwiera albo pobudza, ok. Ale czy ktoś próbował świadomie NIE zamykać po odczycie burzowym i sprawdzić co się dzieje dalej? Pytam bez złośliwości, naprawdę ciekawi mnie czy to 'echo' które opisywała Wioletka to może być coś użytecznego a nie tylko efekt uboczny.
słuchajcie, to echo po burzy cały czas mnie kręci. mam takie skojarzenie z astrologią - po przejściu silnego aspektu też jest chwila kiedy energia nie wraca od razu do baseline. orb odchodzący tak to działa. może coś podobnego?
chce zapytać coś trochę innego - przez cały wątek mówimy o burzach które zastają nas podczas odczytu albo tuż po. ale co z burzą która jest gdzieś w pobliżu, słyszysz grzmoty, ale nie pada bezpośrednio u ciebie? czy to 'liczy się' do tego efektu który opisujecie?
ojej, to jest właśnie mój przypadek z tamtym odczytem! Burza była jakieś 20-30 km dalej, u mnie tylko ciężkie powietrze i te wyładowania na niebie ale bez deszczu. i właśnie przez to cały czas nie byłam pewna czy w ogóle 'liczy się' jako warunek burzowy. więc tak, to pytanie jest dla mnie bardzo aktualne.
Odpowiem na pytanie Zurawinka i Amulecji razem, bo to ważna rzecz. Pole elektromagnetyczne burzy rozciąga się znacznie szerzej niż strefa opadów. Badania (nie ezoteryczne, zwykłe fizyczne) pokazują że zmiany w polu jonizacyjnym są odczuwalne na kilkadziesiąt kilometrów od centrum wyładowań. Więc tak, 20-30 km może spokojnie robić różnicę. Amulecja, to znaczy że twój odczyt był w warunkach które ja bym zaliczyła jako 'burzowe'.
Hm, ale chwila. Glifia powołuje się na fizykę, okej, ale to trochę naciągane. To że pole EM jest szersze niż strefa opadów to nie znaczy od razu że szósty ośrodek to 'czuje'. To jest skok logiczny którego nie rozumiem. Skąd wiemy że to co ludzie opisują jako 'efekt burzowy' nie jest po prostu ogólnym stanem pobudzenia emocjonalnego bo widać błyski i słychać grzmoty?
przepraszam że tu wchodzę trochę z boku, ale po tym co napisał Heniek mam pytanie może naiwne - czy jeśli efekt burzowy jest 'tylko' psychologiczny to czy odczyt jest mniej wiarygodny? znaczy czy w ogóle ma znaczenie skąd ten stan pochodzi jeśli i tak głębiej się wchodzi w odczyt?
To jest naprawdę dobre pytanie Trzmielina i nie naiwne. Tu jest chyba podstawowy węzeł całej dyskusji. Jeśli głębszy stan skupienia daje głębszy odczyt, to skąd ten stan pochodzi może mieć znaczenie nie dla jakości kontaktu z runą, ale dla stabilności tego kontaktu. Burza indukuje stan, który może się gwałtownie zakończyć albo zmienić w trakcie sesji. Spokojny stan medytacyjny jest trwalszy. To może być właśnie różnica między 'intensywny odczyt' a 'wiarygodny odczyt'.
to co pisze Rozalinda brzmi dla mnie bardzo sensownie i chyba najlepiej podsumowuje ten spór Glifii z Heniem. Nie musimy rozstrzygać czy to fizyka czy psychologia, jeśli praktyczne wnioski są podobne: odczyt burzowy może być intensywny ALE mniej stabilny. I to jest informacja użyteczna niezależnie od mechanizmu.
dobra to teraz mam już właściwie odpowiedź na swoje własne pytanie z początku wątku 🙂 intensywny ale mniej stabilny - to pasuje do tego co czułam. i do tej niepewności którą mam z Isą po tamtym odczycie. chyba jednak zrobię ten ponowny odczyt o którym mówiła Rozalinda wcześniej.
Amulecja, zrób go jak już będzie kilka spokojnych dni pogodowo i sama się wewnętrznie ustabilizujesz po tym całym myśleniu o decyzji zawodowej. Bo jak będziesz siadać z głową pełną pytań czy tamto było prawdziwe, to i tak to przeniesiesz na nowy odczyt. Daj sobie trochę czasu.
i wróćcie mi jeszcze do jednej rzeczy bo przez tę dyskusję o zamknięciu ośrodka to umknęło - Marzenka wspomniała o świetle świecy po burzowym odczycie. co konkretnie to daje? bo kojarzę świecę jako element skupienia przed odczytem, nie po.
Zurawinka pytasz o świecę po burzowym odczycie, ok to wyjaśnię. Chodzi o to że świeca daje punkt skupienia dla ośrodka który jest 'rozklejony' po intensywnym odczycie. Nie tyle skupienie samo w sobie, co zakotwiczenie w zmysłowym, fizycznym tu i teraz. Płomień jest konkretny, ciepły, widzialny. Patrzysz na niego kilka minut i szósty ośrodek jakby wie że to czas na wyciszenie. Można dodać do tego oddech, ale sama świeca już robi robotę. Po odczycie normalnym używam jej raczej przed, zgadzam się z Twoją obserwacją. Ale po burzowym to jest już inny przypadek.
To co pisze Marzenka o świecy jako 'zakotwiczeniu' bardzo mi pasuje do tego co wiem o czakrach. Szósty ośrodek otwiera się ku górze, ku subtelnemu, i żeby go zamknąć potrzebujesz czegoś co ciągnie w dół, w stronę ciała i zmysłów. Świeca angażuje wzrok i węch jednocześnie więc pracuje na kilku warstwach. Ale mam pytanie do Marzenki - czy kolor świecy ma dla ciebie znaczenie przy zamknięciu, czy dowolna?
słuchajcie wracam do pytania Zurawinka o tę świecę bo właśnie skojarzyłem coś. w astrologii mamy pojęcie 'uziemienia' po intensywnej sesji, szczególnie po silnych aspektach neptuna albo chiron, i tam też zaleca się angażowanie zmysłów fizycznych. jedzenie, zimna woda na nadgarstkach, właśnie ogień. to nie jest tylko ezoteryka, to coś co działa na układ nerwowy żeby go ściągnąć z wysokiego pobudzenia. więc może świeca po burzowym odczycie to to samo tylko inaczej nazwane?
ok Chors, ale to znowu ten sam problem co z Glifią wcześniej. 'układ nerwowy' brzmi naukowo ale to nie jest wyjaśnienie mechanizmu tylko inna metafora. że coś działa na układ nerwowy to tyle co powiedzieć że działa. skąd wiemy że to nie jest po prostu chwila pauzy i spokoju którą daje nam sama procedura, niezależnie od świecy, wody czy czegokolwiek innego?
Wierzbina ma punkt, ale z drugiej strony - czy to jest aż tak ważne? znaczy, jeśli procedura działa (i wiele osób tu mówi że tak), to czy musimy wiedzieć dlaczego działa żeby jej używać? to pytanie do sceptyków, bo mam wrażenie że macie wyższe wymagania co do 'dowodu' dla ezoteryki niż dla wielu innych rzeczy które po prostu robimy bo działają
hm to co Heniek pisze jest... no właśnie trudne do zignorowania. bo ja na przykład nie zawsze wiem po odczycie co 'wywołało' jaki stan. i jak nie wiem przyczyny to jak mam coś z tym zrobić? chyba właśnie dlatego takie rzeczy jak świeca albo oddech są bezpieczne - nawet jeśli nie wiesz dlaczego, przynajmniej nie szkodzą, prawda?
