Heniek wyraża coś ważnego i nie będę się kłócić z tą logiką. Ale chcę dodać jedno: w praktyce rzadko mamy czysty eksperyment. Zawsze jest kilka zmiennych jednocześnie. To nie znaczy że obserwacje są bezwartościowe, znaczy że trzeba je zbierać cierpliwie i szukać wzorców. I właśnie dlatego ten wątek jest cenny - tu jest kilkanaście różnych osób z podobnymi obserwacjami. To nie jest anegdota od jednej osoby.
przepraszam że przerywam ten spór ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem podstawy. bo przez cały wątek mówicie o 'zamknięciu szóstego ośrodka' jak o czymś oczywistym. ale dla mnie to nie jest oczywiste - jak właściwie wiadomo że ośrodek jest otwarty albo zamknięty? co się czuje, co widać? bo ja nie zawsze mam pewność czy cokolwiek czuję podczas odczytu czy to tylko moje myśli
Trzmielina, to dobre pytanie i nie ma co się za nie przepraszać. Wiesz, to jest jedna z tych rzeczy gdzie każdy opisuje trochę inaczej i to jest normalne. U mnie 'otwarty' szósty ośrodek to takie uczucie jakby wzrok był szerszy niż normalnie, jakby widziało się z obwódką. Pewna nierealność. Zamknięty to powrót do normalnego widzenia, skupienia na tym co konkretne. Ale to jest moje, ktoś inny powie zupełnie co innego. Marzenka pewnie to lepiej opisze bo zna temat od środka.
to co Marzenka mówi o objawach po odczycie jest ciekawe, bo ja wcześniej te objawy przypisywałam czemuś innemu zupełnie. ta nadwrażliwość na dźwięki po intensywnym odczycie, miałam to kilka razy i myślałam że po prostu jestem zmęczona. teraz myślę że to mogło być właśnie to. jak to odróżnić od zwykłego zmęczenia?
o matko, to jest dokładnie to co miałam po tamtym odczycie z Isą. to chodzenie po mieszkaniu, ten niepokój. i wtedy pomyślałam że to przez samą decyzję zawodową o której czytałam, że po prostu mnie stresuje. ale może to dwie różne warstwy i ja je miałam naraz? decyzja PLUS otwarty ośrodek po burzy? to by tłumaczyło czemu tak długo nie mogłam się uspokoić
Amulecja, tak, to mogło być właśnie tak - dwie warstwy. I to jest ważna obserwacja, bo jeśli temat odczytu jest sam w sobie emocjonalnie naładowany, to efekt burzowy go amplifikuje zamiast tylko 'otworzyć'. Mam takie wrażenie z własnych doświadczeń że burza nie przynosi nowych treści, ona pogłębia to co już jest. Dlatego uważam że nie powinno się czytać run podczas burzy jeśli temat jest bliski i bolesny. Zbyt intensywne.
ciekawe co pisze Wioletka. zastanawiam się czy to dotyczy też innych systemów wróżbiarskich albo tylko run. bo w tradycji nordyckiej jest coś takiego że burza jest przestrzenią Thora, boga energii i przemiany, i może to nie przypadek że właśnie runy pod burzą działają intensywniej. może to spójne z kosmologią z której runy się wywodzą?
ta teza Florka o Thorze i przestrzeni burzowej jest ciekawa, ale zastanawiam się czy to nie jest trochę wsteczne myślenie - czyli najpierw mamy obserwację że odczyty wychodzą mocniejsze, a potem szukamy mitologii która to tłumaczy. nie odwrotnie. może to nie Thor, może to po prostu elektryczność w powietrzu albo coś z ciśnieniem?
ok ale to jest klasyczny cherry picking. mamy setki kultur i każda ma jakieś mity o burzach. znajdziemy w każdej coś co 'pasuje' do naszej teorii jeśli będziemy szukać. to nie jest dowód na nic, to jest po prostu to że ludzie zawsze się bali burzy i budowali wokół niej narracje
wracam bo mam pytanie które nurtuje mnie od kilku postów - mówicie o zamknięciu szóstego ośrodka po odczycie, ale co jeśli ktoś w ogóle nie czuje że coś się otworzyło? czy te procedury zamykania wtedy mają sens, czy można je pominąć?
u mnie zamknięcie szóstego to dosłownie kwestia dwóch minut. siadam, robię kilka powolnych oddechów z wydechem dłuższym niż wdech, wyobrażam sobie że 'widzenie' zawęża się z powrotem do normalnego pola. a potem piję coś ciepłego. to nie musi być ceremonia, to ma być sygnał dla siebie że sesja skończona. i tak, robię to zawsze, nawet po krótkim rzucie, bo jak zapomnę to potem mam ten rozkojarzony stan o którym mówiły Jaskier i Kasjopeja
a czy ten stan rozkojarzenia - to chodzenie po mieszkaniu bez celu - może się pojawić nawet bez burzy? bo mi się to przytrafiło ostatnio po zupełnie spokojnym dniu, bez żadnej przyczyny atmosferycznej. i teraz się zastanawiam czy to był jakiś odczyt wcześniej który nie zamknęłam dobrze, czy coś innego
trzymam tu z Jaskier. i to by właściwie wspierało hipotezę że burza jest wzmacniaczem, nie jakimś osobnym zjawiskiem. ten sam mechanizm, tylko głośniej. co by oznaczało że techniki zamykania też powinny być analogiczne, tylko może bardziej świadome zastosowane
ale to znowu ten sam problem - mówicie 'wzmacniacz' jak gdyby to był opis mechanizmu a nie metafora. co konkretnie wzmacnia? jeśli to elektryczność w powietrzu, to jak elektryczność wpływa na stan czakry? jeśli to cisnienie, to jak cisnienie zmienia percepcję intuicyjną? te pytania nie są złośliwe, naprawdę chce rozumieć logikę
Heniek, ale chyba nikt tu nie twierdzi ze wie mechanizm? to jest forum praktykujących, nie fizyki. mamy obserwacje, szukamy wzorców. jak lekarz obserwował ze wilgotna pogoda zaostrza artretyzm, to też nie znał mechanizmu, ale obserwacja była użyteczna
Heniek podnosi coś istotnego i nie zamierzam tego zbywać. Natomiast chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz - w pracy z runami, szczególnie przy szóstym ośrodku, operujemy w przestrzeni która nie ma jeszcze języka naukowego. To nie znaczy że go nigdy nie będzie. To znaczy że teraz mamy tylko obserwację i tradycję. Pytanie czy to wystarczy żeby działać ostrożnie - myślę że tak. Nie żeby budować twierdzenia, ale żeby się nie krzywdzić.
wtrącę się bo jestem tu nowa w tym temacie, ale chcę zapytać - czy ktoś próbował robić odczyty tuż PRZED burzą, kiedy ciśnienie spada ale burzy jeszcze nie ma? bo intuicyjnie mi sie wydaje że to może byc inne doswiadczenie niz w trakcie. albo to w ogole nie ma znaczenia?
o Sodalitka, to jest pytanie na które nie mam odpowiedzi ale teraz chcę sprawdzić. nigdy świadomie nie robiłam odczytu przed burzą, tzn. może robiłam ale nie myślałam o tym w tych kategoriach. następnym razem jak poczuję że zbiera się na burzę spróbuję i opiszę. może kilka osób mogłoby tak zrobić i porównać?
Sodalitka zadaje naprawdę dobre pytanie. Dodam tylko że w bioenergoterapii zwraca się uwagę na zmiany ciśnienia jako czynnik wpływający na energetykę ciała, nie tylko sama burza. Więc tak, faza przed burzą może być odrębnym stanem. Osobiście mam wrażenie że to wtedy jest większa przepuszczalność, a sama burza to już szczyt i potem rozładowanie. Ale to tylko moja obserwacja z pracy, nie pewnik.
