Petronelka62 i Arkana93 - tak, i to jest myślę ta podstawowa zasada którą warto na początku ustalić zanim się siada do run. Pytasz o siebie, czy pytasz o kogoś innego? Jeśli pytasz 'co mogę zrobić', 'jak mogę się do niego odnieść', 'co mi blokuje relację', to masz prawo pytać, bez cudzej zgody. To twoja przestrzeń. Ale jak pytasz 'co on czuje', 'co on planuje', to wchodzisz w jego terytorium.
ojej no tak, to ma sens! czyli to pytanie jest kluczowe zanim się w ogóle zacznie rzucać runy. muszę to zapamiętać bo sama nie zawsze tak to formuluje kiedy siadam do cwiczenia. ale to znaczy ze Cesarzowna.1 moglaby zapytać runy o siebie w tej relacji z bratem i byloby ok?
No właśnie, Cynobryt06 to chyba świetnie to podsumowałaś. Ja chyba od początku myślałam o tym złle - zamiast pytać 'co z bratem' powinnam pytać 'co ze mną w tej relacji' albo 'co mogę zrobić'. To jest odczyt o mnie, a on jest tylko kontekstem. Mam wrażenie ze to zmienia wszystko i jeszcze nie wiem dlaczego tak długo nam zajęło dojście do tego punktu 🙂
ojej to jest naprawdę odkrycie, bo ja sama kiedy pytam o kogoś to nie pomyślałam nigdy żeby tak przeformułować pytanie! czyli np jeśli chcę się dowiedzieć coś o relacji z koleżanką to powinnam pytać 'co mi blokuje kontakt' zamiast 'co z tą koleżanką'? czy dobrze rozumiem?
a mogę zapytać skąd wiadomo że runa 'czuje' cokolwiek w ogóle? serio nie prowokuję, tylko zastanawiam się nad tym od początku tej dyskusji. czy to jest metafora dla czegoś co dzieje się w nas samych, czy mówicie dosłownie że runa reaguje na energię?
dobra ja dalej nie rozumiem jedno. jezeli runa czyta to co jest w pytajacym, to czy ona w ogole mowi cos prawdziwego o tej drugiej osobie? bo to by znaczylo ze wszystkie odczyty o innych ludziach to tylko projekcja osoby pytajacej i nic wiecej?
Modrzewnica92 zadała to pytanie niewinnie ale tak naprawdę to jest pytanie które rozbija połowę ezoteryki na kawałki jeśli się nad nim dłużej posiedzieć 🙂 Sama się z tym mierzyłam przez lata. Moja odpowiedź jest taka: runa może dotknąć czegoś realnego w sytuacji, ale filtruje to przez percepcję pytającego. Ile z tego jest obiektywne, tego naprawdę nikt nie wie.
no to może w takim razie czas zadać pytanie, czy wróżenie to w ogóle daje coś poza tym co sami wiemy podświadomie. bo jeśli 'czytamy siebie', to może lepiej pójść do terapeuty. przynajmniej terapeuta pyta żeby zrozumieć, a nie żeby potwierdzić co już myślisz
wracając chwilę do Cesarzowna.1 i jej konkretnego pytania bo myślę że warto to jeszcze doprecyzować - jak ona faktycznie siądzie do run z tym nowym podejściem, to jakie konkretne pytanie mogłaby zadać? 'co mi blokuje bycie wsparciem dla brata'? 'co mi mówi intuicja o tej relacji'? jakieś przykłady by pomogły chyba
ja robiłam tak że siadałam z nastawieniem 'pokaż mi co jest potrzebne żebym wiedziała jak działać' i to chyba najogolniej otwiera odczyt na to co wazne bez zawlaszczania cudzej historii. nie wiem czy to sie liczy jako dobra praktyka ale dla mnie działało zawsze lepiej niz szczegolowe pytania
Petronelka62 pyta o konkrety i słusznie. Ja bym zaproponowała takie ujęcie: 'co widzę w tej sytuacji czego nie chcę zobaczyć' albo 'co blokuje mnie w kontakcie z nim'. Te pytania są uczciwe, bo wprost mówią że chodzi o twój wgląd, nie o diagnoze kogoś innego. Dosyć prosto, a unikasz pułapki.
o, Zdzislawa te pytania mi sie bardzo podobają! szczegolnie to pierwsze, 'co widze czego nie chce zobaczyc', bo to jest chyba jedno z trudniejszych pytan do zadania sobie samej. ciekawe co by wtedy wyszło... Cesarzowna.1 a ty co czujesz, czy bylabys gotowa na taką odpowiedz?
jest jeszcze jeden wymiar o którym nikt tu nie powiedział. kiedy pytasz o bliską osobę w kryzysie, sama jesteś w emocjonalnym napięciu. i to napięcie też wchodzi do odczytu. to nie jest zły wpływ sam w sobie, ale znaczy tyle, że wynik może bardziej odzwierciedlać twój lęk o brata niż realną sytuację. warto to mieć z tyłu głowy.
Nemezis94 ma rację i to jest coś o czym rzadko się mówi wprost. ja zawsze jak robię odczyt w sprawie kogoś bliskiego to staram się najpierw 'wyciszyć' ten lęk, bo inaczej czytam swoją panikę a nie sytuację. jakaś krótka medytacja, oddech, cokolwiek co mnie wycentruje. bez tego to można sobie porządnie namieszać w głowie.
wcinam się tylko na moment, mam pytanie do Nemezis94 i Jasnowidka77 - jak właściwie 'wyciszyć lęk' przed odczytem? to jest coś co mnie strasznie interesuje bo ja jak próbuję medytować kiedy jestem niespokojnio to i tak myśli uciekają. macie jakiś konkretny sposób?
ojej ta dyskusja jest tak mądra że właściwie nie wiem od czego zacząć 🙂 ja jestem nowa w runach i przez długi czas myślałam że pytanie musi być super szczegółowe żeby dostać dobrą odpowiedź, a teraz wychodzi że czasem ogólniejsze pytanie o siebie jest właśnie lepsze. to trochę przewraca do góry nogami to co mi się wydawało oczywiste!
ta rozmowa jest ciekawa ale mam wrażenie że ktoś powinien powiedzieć wprost: kwestia etyki jest tylko tak skomplikowana jak ją sami robimy. jeśli siedzisz i zastanawiasz się z troską jak pomóc bratu, to te runy - cokolwiek pokazują - będą czytane przez tę intencję. jeśli ktoś pyta z ciekawości albo z chęci kontroli, to też wychodzi. etyka zaczyna się zanim weźmiesz runę do ręki.
dobra, to ja spróbuje jutro i napiszę jak wyszło. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy ważne jest w jakiej kolejności te pytania zadajemy? Bo teraz mam wrażenie że to, co powiedziała Zdzislawa - 'co widzę czego nie chcę zobaczyć' - to może być trochę za duże na start, nie? Jakby wejść od razu w coś trudnego bez rozgrzewki...
to zależy od ciebie, nie od reguły. Jeśli czujesz że potrzebujesz rozgrzewki, zacznij od czegoś prostszego - 'co jest teraz w tej relacji z bratem'. Ale nie rób z tego procedury krok po kroku, bo runy nie działają jak formularz urzędowy.
mam pytanie do całej dyskusji - bo czytam od początku i cały czas mi coś nie daje spokoju. Wszyscy mówią 'pytaj o siebie, nie o drugą osobę', ale co jeśli sytuacja naprawdę jest o tej drugiej osobie? Jak brat Cesarzowna.1 jest w kryzysie to to JEST jego kryzys, nie jej. Skąd runa ma wiedzieć coś użytecznego o sytuacji jeśli pytamy tylko o jeden kąt?
mam wrażenie że ta rozmowa kręci się w kółko. Ustaliliśmy że pytamy o siebie, ok. Ale nikt nie powiedział co zrobić z odpowiedzią. Cesarzowna.1 dostanie jakieś runy, zobaczy jakieś znaczenia - i co dalej? Jak to ma jej pomóc bratu w praktyce? To jest chyba ważniejsze pytanie niż to jak sformułować pytanie.
to ciekawy zwrot, bo Brygida.pl ma rację. Odczyt to nie jest instrukcja obsługi. Co robi Cesarzowna.1 jeśli wyciągnie Hagalaz czy Nauthiz i okaże się że odczyt mówi o blokadzie albo konieczności? Jak to przekuć na jakieś konkretne działanie?
no to jest właśnie ta rzecz której ja uczę się od dłuższego czasu i nadal mi umyka. Bo odczyt to jest impuls do refleksji, nie plan działania, i jeśli ktoś traktuje to jak gotową receptę to zawsze wychodzi z tego dziwnie. Cesarzowna.1 co ty robisz zwykle po odczycie - siadasz i myślisz, czy od razu próbujesz coś z tym zrobić?
ooo, to bardzo szczera odpowiedź. I moim zdaniem klucz do całej tej dyskusji. Pytanie o kogoś innego często jest ucieczką od pytania o siebie. Nie mówię że zawsze i nie mówię że to jest złe, ale to jest coś co warto zauważyć zanim się siądzie z runami.
Arkana93 ale to już jest psychologia, nie ezoteryka. I ciekawi mnie, bo powiedziałaś coś ważnego - że pytanie o kogoś innego to ucieczka. Tylko czy runy to 'wiedzą'? Czy to my wkładamy w nie tę interpretację post factum?
dobrze powiedziane, lustro, nie wyrocznia. Ja bym dodał jeszcze jedno - lustro też może być krzywe albo zakurzone. I dlatego stan pytającego w momencie rzutu run ma znaczenie. Jeśli Cesarzowna.1 siada z lękiem i napięciem, to właśnie lęk i napięcie patrzy się w to lustro.
wróciłam do pytania które zadałam wcześniej, bo nie dostałam odpowiedzi - jak konkretnie się wyciszasz przed odczytem? Radzio70 napisał że stan ma znaczenie, Jasnowidka77 napisała że medytuje, ale dla mnie medytacja kiedy jestem niespokojnio to naprawdę nie wychodzi. Czy jest jakaś krótsza metoda żeby to napięcie trochę zmniejszyć przed rzutem?
