ojej to super pomysł Wahadelka71! Ja nigdy bym na to nie wpadła a to jest tak proste. Ja zwykle zaczynam od razu bez żadnego przygotowania i potem się dziwię że nic z tego nie rozumiem, haha. Przepraszam że tyle tu piszę ale ta rozmowa tyle mi daje, naprawdę dziękuję wszystkim 🙂
właściwie ta metoda pisania to coś co w pewnym sensie każdy powinien robić przed każdym poważnym odczytem. to oczywiste. dziwie sie ze ktos tego nie wie. jak robisz cokolwiek bez wyciszenia to mozesz wrzucic runy do kosza od razu, nic z tego nie bedzie.
o matko to teraz sie kłócą o to jak siadać do run xD ale serio, to mnie zastanawia, skad wiecie kiedy odczyt wyszedł dobrze a kiedy byl po prostu przypadkowym zestawem znaczen? bo jak runa to 'lustro' jak napisała Arkana93, to skad wiecie ze to co w nim widac to wy, a nie zwykłe odbicie tego co chcieliscie zobaczyc?
Modrzewnica92 to jest naprawdę dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: nie zawsze wiemy. I to jest ok. Nie każdy odczyt musi być olśnieniem. Czasem runy pokażą ci coś banalnego bo nie byłaś gotowa na więcej. Kryterium nie jest 'czy to prawda' tylko 'czy coś z tego wynika'.
mnie sie zdarzylo ze wyciagnelam rune ktora kompletnie do mnie nie pasowała i przez dwa dni byłam zła, a potem nagle jakis moment i bam, wszystko sie ułożyło. wiec chyba nie zawsze to do czego sie to musi odnosic jest od razu widoczne. Cesarzowna.1 napisz jak bedzie po tym odczycie, serio jestem ciekawa co wyjdzie!
dobra, Cynobryt06 napisała żebym dała znać - siedziałam z tym dziś rano, z tą myślą że muszę zapytać o siebie a nie o brata. I wiesz co, to było trudniejsze niż myślałam. Dosłownie siedziałam z runami w rękach i nie wiedziałam jak sformułować pytanie. Bo co to znaczy zapytać o siebie w sytuacji która jest o kimś innym? Ostatecznie zapytałam chyba o to co mogę dać i co mi to danie kosztuje. I coś wyszło. Jeszcze nie wiem co z tym zrobić.
aaaa, napisałaś! i co wyszło?? nie trzymaj nas w napięciu haha. serio, ciekawa jestem jakie runy, bo to może nam dużo powiedzieć o tym całym pytaniu 'jak pytać o innych' które tu ciągniemy od stu postów
to co opisujesz z tym formułowaniem pytania jest bardzo ważne i mało kto o tym mówi wprost. trudność z pytaniem o siebie w sytuacji cudzej to jest właśnie ten moment gdzie człowiek widzi gdzie kończy się jego sprawa a zaczyna cudza. i to samo w sobie jest już odczytem, zanim jeszcze dotkniesz run. co dostałaś jeśli możesz powiedzieć?
no właśnie chcę wiedzieć co wyszło! ale też mam pytanie do Cesarzowna.1 - to pytanie które ostatecznie sformułowałaś, 'co mogę dać i co mnie to kosztuje', to wymyśliłaś je sama czy gdzieś wyczytałaś? bo to jest naprawdę dobre pytanie i chciałabym je sobie zapamiętać na przyszłość
Tiwaz i Laguz razem to jest ciekawe zestawienie. Tiwaz to jest ta energia ofiary i poświęcenia ale też sprawiedliwości, a Laguz to przepływ, woda, emocje, intuicja. W kontekście twojego pytania - 'co daję i co mnie to kosztuje' - te dwie runy brzmią jak: dajesz z siebie dużo, ale może płyniesz za bardzo cudzym nurtem zamiast własnym. To tylko moja interpretacja, możesz to widzieć zupełnie inaczej.
Nemezis94 dobra interpretacja, ale ja bym nie szła tak szybko w gotowe znaczenia. Cesarzowna.1, co ty sama czułaś patrząc na te runy? Bo to ważniejsze niż to co my tu wykombinujemy.
no i proszę, teraz robimy odczyt run przez forum haha. nie twierdzę że to złe, ale to zabawne jak ta dyskusja o etyce czytania dla innych skończyła się tym że siedem osób czyta runy dla Cesarzowna.1. z lekką ironią to piszę bo sytuacja jest trochę paradoksalna, nie?
Edek86 ale to chyba różnica między 'czytam i potem pytam o perspektywę' a 'ktoś inny czyta dla mnie'. W pierwszym przypadku ty masz pierwotny kontakt z runą, ty siedzisz z tym, ty masz tę projekcję o której pisała Arkana93. A my tu tylko komentujemy. To nie jest to samo co ktoś siada z twoją intencją i ciągnie runy.
Elzbietka trafnie to rozróżniłaś. jest różnica między lustrem a opisem lustra zrobionym przez kogoś obcego. Cesarzowna.1 stanęła przed lustrem sama, to jest uczciwe. my jesteśmy tu tylko głosami dookoła, nie wróżbitami.
hej, mam pytanie które może jest trochę z boku, ale mnie to od jakiegoś czasu nurtuje. Cesarzowna.1 powiedziała że siedziała z runami z pół godziny. i moje pytanie jest takie - skąd wiecie że to dość? czy jest jakiś moment kiedy po prostu czujecie że 'ok, to tyle'? bo ja zawsze nie wiem kiedy skończyć i albo siedzę za krótko i nic z tego nie mam, albo za długo i zaczynam nakręcać siebie
to co Wahadelka71 opisuje to brzmi trochę jak to co w medytacji nazywają się 'settling', takie opadanie na dno. i ja mam podobnie - nie wyznaczam sobie czasu, czekam aż przestanie mnie ciągnąć do szukania 'lepszej' interpretacji. jak przestaję się kłócić z runą to znak że skończyłam
pół godziny to za długo. serio. jeśli po kilku minutach nie masz żadnego impulsu to runa nic ci tego dnia nie powie i tyle. siedzenie nad tym dłużej to już jest tylko twoja głowa która robi nadgodziny. to nie działa tak że im dłużej patrzysz tym więcej zobaczysz.
ojej, to teraz sie kłócicie o czas haha. ale serio, to jest ciekawe, bo ja myślałam że to jest jak te szybkie testy z internetu - wchodzisz, klikasz, dostajesz odpowiedź. a tu wychodzi że to jest jakaś praca emocjonalna? to jest bardziej skomplikowane niż myślałam szczerze
Modrzewnica92 to jest właśnie to czego nie widać z zewnątrz. runy to nie jest wróżba w sensie 'odpytaj wyrocznię i czekaj na wynik'. to jest sposób do pracy z tym co już w sobie masz. dlatego ten czas jest ważny - bo potrzebujesz czasu żeby dotrzeć do czegoś prawdziwego, nie pierwszej racjonalizacji
właśnie, i dlatego to pytanie o czytanie dla kogoś innego jest tak złożone etycznie. bo jeśli runy są sposóbm do pracy z tym co w sobie masz, to jak możesz tą pracą objąć kogoś innego? możesz co najwyżej dotrzeć do swojej relacji z tym kimś. i to nie jest mało, ale to też nie jest wiedza o tej osobie.
Liliana63 to jest chyba najlepsze podsumowanie tej całej dyskusji jakie tu padło. 'możesz dotrzeć do swojej relacji z tą osobą'. to jest coś zupełnie innego niż wiedza o tej osobie. i to by odpowiadało na to pytanie skąd Mantra pisała na początku - że gdy brat jest w kryzysie TO jest o nim. nie, to jest o mnie i o nim razem, o tej relacji. i to już jest coś z czym mogę pracować sama.
