o wow, nie wiedziałem o tym ze Świętym Krzyżem, dzięki Aether za tę informację! to znaczy że jak byś robiła odczyt na Łysej Górze to masz dosłownie kilka warstw energii naraz? słowiańską i chrześcijańską jednocześnie? to jest coś niesamowitego, jak to w ogóle rozróżnić podczas rzutu?
to jest pytanie które zakłada że 'energie' są rozróżnialne i że je w ogóle możemy identyfikować co do źródła. nie wiem skąd ta pewność. interpretujemy symbole przez pryzmat swojej wiedzy i swoich skojarzeń, i żadna 'warstwa słowiańska' nie przemówi do nas inaczej niż 'warstwa chrześcijańska', bo obie przefiltrujemy przez własny umysł. chcę tu być szczery, bo inaczej dyskusja idzie w fantazjowanie.
Strzybog ale czemu zakładasz że filtrowanie przez umysł wyklucza realne oddzialywanie? umysł jest przeciez kanałem odbioru, nie ścianą blokującą. to jest jakby powiedziec że skoro patrzę na czerwony kwiat moimi oczami, to kolor kwiatu jest tylko w mojej głowie. oczy sa narzedziem, a miejsce jest żrodlem
słuchacie, ja nie chcę żeby mój wątek zmienił się w wojnę o to czy energia istnieje czy nie, bo to jest dyskusja na wieki i nic z niej nie wynika. mnie bardziej interesuje to co Aether powiedziała o nakładaniu się warstw. bo jak ja byłam na tych fundamentach, to miałam naprawdę dziwne poczucie że to miejsce 'pamieta' coś starszego niż ten kościół. nie wiem jak to inaczej opisać.
to co opisuje Poladnica to jest jedne z ciekawszych pytań praktycznych w tej całej dyskusji. czy ktoś z was kiedyś próbował użyć w takiej sytuacji runy Perthro przed rzutem, jako swego rodzaju 'klucza do ukrytego'? nie twierdzę że to standardowa metoda, pytam bo słyszałam o takiej praktyce i ciekawa jestem czy ktoś to stosuje.
miałam na mysli złą interpretacje, tak, ale też po prostu przytłoczenie ilością informacji z rzutu. Perthro jako wstęp to trochę jakbys zadał pytanie otwarte zanim jeszcze sformułowałeś właściwe. no może nie zagrożenie, ale potencjalny bałagan. to tyle.
wracam do tego co mówiła Poladnica o miejscu które 'pamięta'. mam podobne doświadczenie z innym typem miejsca, nie kościołem ale starym cmentarzem. robiłam tam odczyt i to była jedyna sytuacja kiedy musiałam przerwać w połowie, bo poczułam że symbole nie są 'moje'. to dziwnie zabrzmi ale właśnie tak to czułam. całkowicie obcy kierunek interpretacji.
nie wróciłam. zdecydowałam że to nie jest moje miejsce do pracy. nie z powodu strachu, po prostu intuicja mówiła że tam mój odczyt będzie zaburzony niezależnie ile razy spróbuję. może ktoś inny miałby tam lepszy kontakt, nie wiem.
a czy to nie jest właśnie dowód na to że miejsce ma swoją energię, skoro ona 'zaburza' odczyt? bo jakby miejsca nie miały znaczenia to Pentagrama mogłaby skończyć ten rzut tak samo jak w domu. to że coś ją powstrzymało, to jest konkretne doświadczenie, nie teoria
albo dowód na to że sugestia i wyobraźnia działają naprawdę skutecznie. cmentarz to silne skojarzenie kulturowe, każdy z nas nosi w głowie obrazy i emocje związane z tym miejscem. to wystarczy żeby poczuć że coś jest 'nie tak' z odczytem. nie mówię że Pentagrama kłamie, mówię że wyjaśnienie jest prostsze niż energia miejsca.
mam pytanie do Zenobki, bo mnie ciekawi ta kwestia Perthro jako wstępu. czy to jest coś co robiłaś sama i efekty były inne niż bez tego kroku, czy to raczej teoria którą słyszałaś? pytam bo to by było naprawdę do sprawdzenia w praktyce.
a co z geometrią samego miejsca bo o tym trochę mówiłem wcześniej i jakoś temat umarł. fundamenty romańskiego kościoła to konkretny układ przestrzenny, absyda, nawy, orientacja wschód-zachód. czy Poladnica wie jak była zorientowana podczas rzutu? bo to moze miec znaczenie przy Othali zwłaszcza
Wiktor, szczerze to nie zwróciłam uwagi na orientację, siałam tam bardziej spontanicznie i nie przygotowałam się na to że miejsce będzie aż tak intensywne. siedziałam chyba plecami do tego co kiedyś była absyda, ale nie jestem pewna. następnym razem zanotuje sobie takie rzeczy, dobry punkt.
Poladnica, ale to jest strasznie ważna informacja że siedziałaś plecami do absydy! Wiktor pisał o orientacji i ja też teraz myślę że to może mieć znaczenie. tzn. nie wiem czy ma, ale jakby miało, to chyba lepiej żeby twarz była skierowana w stronę wschodu albo ołtarza, nie tyłem. następnym razem koniecznie zapisz jak siedziałaś!
no właśnie o tym mówiłem i cieszę się że ktoś to podchwycił. orientacja wschód-zachód w romańskich kościołach nie jest przypadkowa, to był świadomy wybór architektoniczny i symboliczny. głowica na wschodzie, wejście na zachodzie. jeśli siedziałaś plecami do absydy to byłaś odwrócona od tego co w tradycji chrześcijańskiej było 'centrum' sacrum. czy to ma przełożenie na runy? nie wiem na pewno, ale geometria przestrzenna wpływa na nas percepcyjnie nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi
geometria sakralna to temat który zasługuje na osobny wątek, bo jest naprawdę rozległy. romańskie kościoły były projektowane z uwzględnieniem proporcji wywiedzionych z tradycji platońskiej i pitagorejskiej, stosunek nawy do prezbiterium, wysokości do szerokości, to nie były przypadkowe decyzje. czy te proporcje tworzą coś co można nazwać energią, to osobna kwestia. że wpływają na człowieka który w danej przestrzeni przebywa, to wydaje mi się bardziej obronne twierdzenie. architektura jest doświadczeniem zmysłowym i psychologicznym, i już to wystarcza żeby traktować ją poważnie w kontekście pracy z runami
Strzybog tym razem mogę się zgodzić przynajmniej z połową. tak, architektura wpływa na człowieka, to jest udokumentowane. wysokie sklepienia, proporcje, akustyka, rozświetlenie, wszystko to zmienia stan psychofizyczny. ale wyciąganie z tego wniosku że 'energia miejsca wzmacnia odczyt run' to już skok, na który nie mam zgody. że jesteś spokojniejszy albo bardziej skupiony w pewnej przestrzeni, to nie znaczy że runy mówią 'prawdziwiej'
ja mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu w tym wątku. czy wy uważacie że fundamenty same w sobie mają jakieś znaczenie, czy chodzi o to co NAD nimi stało? bo fundamenty to kamień, ziemia, gruz w zasadzie. to co tworzyło sakralność to był budynek i to co się w nim odbywało przez wieki. jak budynek znika, to czy ta sakralność zostaje w kamieniach? szczerze pytam, nie próbuję podważać
to co mówi Aether o 'miejscu jako tym samym miejscu' jest dla mnie kluczowe. robiłam kilka razy tarot w miejscach o historii i za każdym razem miałam wrażenie że samo ustawienie się w danym punkcie coś zmienia w moim skupieniu. nie wiem czy to energia czy geometria czy psychologia, ale coś tam jest. Poladnica, a te fundamenty były oznaczone jakoś, tablicą czy coś? bo zastanawiam się czy sam widok oznaczeń historycznych nie wpływa na odczucia
Renia, tak, była tabliczka informacyjna niedaleko, ale ja ją przeczytałam już wcześniej, na początku wizyty, a rzut robiłam sporo później więc nie patrzyłam już na nią. ale masz rację że sama świadomość historii miejsca zostaje w głowie. wiesz, ja się nad tym zastanawiałam i myślę że nie da się tego oddzielić. wiedziałam gdzie jestem, i ta wiedza musiała wpływać. ale mimo to ten odczyt był inny niż moje domowe rzuty w sposób który trudno mi przypisać tylko do 'wiem że to stary kościół'
Poladnica a możesz powiedzieć coś więcej o tym jak był 'inny'? bo piszesz od początku że odczyt był intensywny i szczególny, ale nie bardzo rozumiem co to znaczy w praktyce. czy runy wypadały inaczej, czy interpretacja przychodziła inaczej, czy po prostu czułaś coś fizycznie podczas rzutu? to jest dla mnie ważne żeby w ogóle rozmawiać o tym sensownie
czyli konkretnie: interpretacja była szybsza i pewna siebie, i jeden zestaw run odczytałaś inaczej niż zwykle. dwa pytania. czy ten odczyt się potwierdził później, tzn. czy to przejście którego nie brałaś jako zagrożenia rzeczywiście okazało się przejściem? i drugie, czy rozważałaś że po prostu byłaś w miejscu które wytrąciło cię z rutyny i to zmieniło interpretację? rutyna też bywa ograniczeniem w odczycie
to co mówi Poladnica o tym że interpretacja 'przychodziła szybciej bez wysiłku' to jest dla mnie bardziej niepokojące niż zachęcające, szczerze mówiąc. szybkość i pewność w odczycie to nie zawsze zaleta. czasem właśnie ten wysiłek myślowy jest potrzebny żeby nie wpaść w pierwsze skojarzenie. czy ktoś rozważał że 'intensywność miejsca' mogła po prostu wyłączyć ten filtr krytyczny?
hej, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony. czy ktoś z was robił odczyt w miejscu które NIE było sakralne, ale było stare i z historią, jak jakiś stary dwór albo ruiny zamku? bo zastanawiam się czy to coś sakralnego samego w sobie, czy po prostu wiek i historia miejsca robi robotę. może to nie kościół ma znaczenie tylko to że coś tam stało przez wieki
też mnie to nurtuje Gniewkoo, bo to jest właśnie sedno sprawy. mam zapisane w notatach kilka odczytów z różnych miejsc o historii i rzeczywiście trudno mi powiedzieć czy 'sakralne' znaczy inaczej niż 'stare i z intensywną historią ludzką'. robiliśmy kiedyś rzut w ruinach dworku, nie sakralnych, i też coś tam było. może to jest właśnie ta akumulacja obecności, nie konkretna tradycja religijna
Gniewkoo i Swietopelk92, ten kierunek mnie ciekawi. jest różnica między miejscami gdzie przez setki lat odprawiano rytuały o konkretnej intencji, a miejscami gdzie po prostu żyli i umierali ludzie. obie kategorie mają 'historię' ale nie wiem czy taka sama historia. kościół to specyficzne skupisko intencjonalnego działania przez bardzo długi czas. dwór to coś innego, bardziej różnorodnego. czy to ma znaczenie? nie wiem, ale wydaje mi się że warto to rozróżniać
Aether dobrze to ujmuje. intencjonalność działania w miejscu to coś innego niż sama obecność ludzka. z perspektywy pracy z czakrami i bioenergią, miejsca gdzie przez długi czas koncentrowano uwagę w jednym kierunku mają inny charakter niż miejsca zwykłego zamieszkania. nie mówię że lepszy, mówię że inny i bardziej 'wyrazisty'. to może być pomocne albo przytłaczające, zależy od osoby i od tego czego szuka w odczycie
