Tolcia postawila palec na czymś waznym,ale bym doprecyzował - samo pytanie to nie wszystko. Chodzi o to, że rytual wyciagania runy wymusza zatrzymanie. Siadasz, skupiasz, wyciągasz. I w tej chili coś w tobie juz wie wiecej niż wczesniej. Runa tylko ten moment formalizuje.
Larimar i Siemargl to klasyczna pętla którą można prowadzić godzinami haha. Ale wiesz co, ja tam nie mam problemu z tym że ktoś to nazwie psychologią. Efekt i tak jest. Zresztą co do Cesarzownej - dokładnie to napisała że nic nie działa, i właśnie ten moment zatrzymania który Siemargl opisuje może być pierwszym krokiem żeby w ogóle zobaczyć co się dzieje z mamą i z nią samą w tej sytuacji.
Eh, nie wiem, mnie ten "efekt i tak jest" nie przekonuje do końca. Bo jak siadasz i losowo wyciągasz coś, to interpretujesz to tak zeby pasowało do sytuacji, nie? to się chyba nawet jakoś naukowo nazywa, ten mechanizm dopasowywania...
i to jest właśnie pytanie które nie ma jednej odpowiedzi i które dzieli ezoteryczne środowisko od dekad. Jedni powiedzą że głowa i runa to nie jest sprzeczność - że runa jest kluczem który otwiera to co głowa już wie. Inni powiedzą że jest coś więcej. Oba stanowiska da się uczciwie uzasadnić. :/
wlasnie, mnie się wydaje że to nie jest tak zero-jedynkowo. Jak siadasz z pytaniem i wyciągasz runę, to nawet jeśli "to tylko twoja głowa" - to i tak twoja głowa odpowiedziała ci w momencie kiedy inaczej byś tego nie zrobiła. Sama bym do tego nie usiadła bez zewnętrznego bodźca.
a propos drewna - nie odpowiedzieliście mi czy jesion jest naprawde lepszy 😀 bo to tez ma sens jesli hodzi o skupienie,jak material jest ladny to bardziej chce sie siadac i robic te odczyty. przynajmniej tak mi sie wydaje
słuchajcie,jesion kontra buk to naprawde nie jest kwestia "lepsze gorsze". Tradycja nordycka wiąże jesion z Yggdrasilem i to prawda, ale to jest kontekst kulturowy, nie certyfikat jakości. Kupujesz runy żeby z nimi pracować, nie żeby je wystawić w gablocie. Kup takie do których masz pociąg wizualny i fakturowy, to prostsze niż myślicie.
no ale Kosma mówi to co zawsze mowi - ze praktycznosc wazna,ze nie przewracaj. a co jesli ktos poprostu nie wie jeszcze co lubi? ja pierwszych run nie czulam przez długi czas, i dopiero po jakims czasie cos "kliknelo". to moze byc kwestia oswojenia sie a nie materialu?
Wierzbinka ma rację w tym sensie że relacja z zestawem run buduje się przez pracę z nimi, nie przez sam zakup. Ale powiem tyle - miałam studentkę (nie w sensie szkoły, po prostu kogoś kto przychodziła po wskazówki) która zmieniła zestaw z kamiennych na drewniane i powiedziała że pierwszy raz "usłyszała" coś podczas odczytu. Czy to drewno? Czy to zmiana nastawienia? Nie wiem. Ale coś się zmieniło.
a nikt nie pomyślał że morze chodzi o to że jak kupujesz nowy zestaw to po prostu bardziej uważnie siadasz do odczytu? bo to jest coś nowego, bardziej się skupiasz, mniej jesteś na autopilocie. i stąd ten efekt "usłyszałam coś". nie chcę brzmieć jak zrzęda ale to jest możliwe.
ok wracam do swojej sprawy bo trochę zgubiliśmy wątek. Siemargl napisał żeby pytać o siebie w tej sytuacji, nie o mamę. I zrozumiałam dlaczego. Ale mam pytanie praktyczne - jak długo siedzisz z jedną runą zanim zaczynasz interpretować? Bo boję się że jak za szybko sięgnę po znaczenie z książki to stracę cos co sama bym poczuła.
