Hej, mam pytanie bo troche szukałam i nie znalazłam konkretnej odpowiedzi. Czy jak ktoś robi czytanie run do zdjecia albo do osoby ktora jest np w innym miescie albo za granica, to czy ta odleglosc w ogole cos zmienia? 😛 Bo sie zastanawiam czy runy trafiaja tak samo dobrze jak do kogoś kto siedzi obok. Prosiłam ostatnio jedną znajomą zeby mi zrobila rozkład i ona jest ze mnie z 300km, robilysmy to przez telefon i jakoś mi to nie dawalo spokoju czy to w ogóle działa tak samo. Moze ktos mial doswiadczenie z tym?
No to jest temat rzeka, bo sama dawno temu miałam ten sam dylemat. Jak zaczynałam z runami to wydawało mi się ze musi być kontakt fizyczny albo przynajmniej bliskość, ale z czasem przestałam tak myśleć. Runy nie działają na zasadzie geografii, tu nie chodzi o kilometry tylko o intencję i skupienie. Jak mam zdjęcie osoby i siadam do rozkładu z czystą głową, bez rozproszenia, to ten odczyt jest tak samo dobry jak gdyby ta osoba siedziała naprzeciwko. Może nawet lepiej bo nie ma tego efektu społecznego, że ktoś patrzy i czeka.
to ciekawa sprawa bo ja tam nie znam sie na runach tak bardzo ale mam znajomego ktory robi czy mnie w kraty i on zawsze mowi ze potrzebuje byc blisko bo inaczej nie trafia. wiec czemu tu sie mowi ze odleglosc nie ma znaczenia a jemu ma? moze to zalezy od osoby ktora robi czytanie a nie od samej metody? 🙁
Wchodzę w temat bo jest ważny i trochę mnie drażni gdy mówi się że to kwestia "trafiania". Czytanie run to nie jest strzelanie do tarczy gdzie im dalej tym gorzej celujesz. To praca z symbolem i znaczeniem, nie z energią fizyczną osoby. Zdjęcie działa jako łacznik bo umysł readera skupia się na konkretnej osobie. Odległość w kilometrach jest pojęciem z fizyki, nie z symboliki run. 🙂 Pytanie brzmi raczej czy masz jasny obraz tej osoby w głowie i czy potrafisz sie skupić - to jest warunek dobrego czytania, a nie to czy ona jest za ścianą czy za oceanem.
No dobra ale jak ktos mowi ze działa bez wzgledu na odleglosc, to skad to wiadomo?? Bo to brzmi troche jak "wierz mi". Nie ma chyba żadnego spposobu zeby to sprawdzic obiektywnie? jak wynik czytania jest raz trafiony raz nie, to skad wiadomo ze wlasnie odleglosc na to nie wpływała a nie cos innego?
No wreszcie ktos zadał sensowne pytanie. Właśnie, weryfikacja zerowa. jak zrobisz czytanie komuś bliskiemu i trafisz - to dowód że działa. Jak nie trafisz - to "czytanie było zaburzone" albo "ta osoba sie blokuje". Jak zrobisz czytanie komuś z odległości i trafisz - znowu dowód. Jak nie trafisz - "no widzisz, odległość zrobiła swoje". Interpretacja zawsze jest dopasowywana post factum. To nie jest atak na nikogo tutaj, ale pytanie Romka jest naprawde dobre i jakoś nikt nie chce na nie odpowiedzieć wprost.
Ojej, słyszę ten sceptycyzm i rozumiem go, ale chcę zapytać - czy to oznacza, że nie warto w ogóle próbować? Bo sporo osób tutaj, i ja też, widzi na przestrzeni czasu że pewne odczyty się potwierdzają. Nie zawsze i nie w 100%, ale wystarczająco często żeby nie traktować tego jako czysty przypadek. Kachna pytała o konkretne doswiadczenie a nie o filozofię metody, może lepiej odpowiedzmy na to co ona pytała?
a mozna w ogole spytac jak to wyglada technicznie?? tzn co sie robi ze zdjeciem, kladzie sie je pod runy czy obok, trzyma w rece? bo nigdy nie widzialem jak to sie robi i jestem ciekaw czy sa jakies konkretne sposoby czy kazdy robi inaczej
Sama robiłam porównania - notowałam wyniki czytań do zdjęcia i do osoby obecnej i szczerze, nie widzę wyraźnej różnicy. Przynajmniej u mnie. Ale mam wrażenie że kluczowe jest to żeby naprawdę skupić się przed rozkładem, nie robić tego na odczepnego. Jak siadam zamęczona po robocie i biorę pierwsze z brzegu zdjęcie, to odczyt jest płytki. A jak naprawdę wchodzę w to spokojnie, to nie ma znaczenia czy ta osoba jest tu czy daleko. 🙂
O kurcze, cieszę się że ktoś założył ten temat bo ja sama miałam podobne wątpliwości! Ostatnio prosilam o czytanie i byłam z miasta oddalonego o jakieś 200 km i czytajaca powiedziała mi rzeczy które byly naprawde trafne, to znaczy takie o ktorych nikt inny nie wiedzial. Wiec dla mnie to jest dowod ze odleglosc nie przeszkadza, choc wiem ze to tylko jedno doswiadczenie. Ale dziekuje wam ze tak rozwinelyscie ten temat, bardzo mi to pomaga ukladac sobie to w glowie 🙂
No cóż, odległość nie jest przeszkodą ale niezaangażowanie - owszem. I to jest ważna różnica której tu nikt jeszcze nie nazwał wprost. Możesz robić czytanie komuś kto siedzi obok ale myśli są gdzie indziej, jest rozkojarzony, nie chce naprawdę wiedzieć - i to czytanie będzie słabsze niż to zrobione przez sieć dla kogoś kto naprawdę pyta i naprawdę chce usłyszeć odpowiedź. Zdjęcie jest tylko nośnikiem. Intencja i gotowość osoby pytającej to co innego i to wpływa na rozkład bardziej niż jej fizyczna lokalizacja.
To co Sprawiedliwa pisze o niezaangażowaniu jest dla mnie bardzo bliskie temu co sama obserwuję. Robiłam kiedyś czytanie dla osoby która sama mi powiedziała potem ze pytała trochę na odczepnego, nie wierzyła ze coś z tego wyjdzie. I faktycznie ten rozkład był jakiś płaski, bez wyrazistego przekazu. A potem zrobiłam dla tej samej osoby ponownie jak ona naprawde chciała odpowiedzi i to był zupełnie inny rozkład. Więc pytanie do dyskusji - czy jeśli ktoś jest daleko i do tego mało zaangażowany, czy to sie kumuluje i daje jeszcze słabszy odczyt?
Weszłam tu z innej strony bo mnie zastanawia jedno - piszecie o zdjęciach, ale czy to jest zdjęcie cyfrowe na ekranie czy wydrukowane? Bo kiedyś słyszałam ze analogowe zdjęcie niesie ze sobą energię osoby, bo było w jej rękach albo robione blisko niej, a cyfrowe to tylko dane. Nie wiem czy to ma sens ale wydało mi sie ciekawe do wrzucenia do rozmowy. Ktoś rozróżnia?
ojej,weszłam tu przypadkiem szukając czegoś innego i zostałam na dobre bo temat mnie wciągnął 😀 nigdy bym nie pomyslała ze do czytania run nie trzeba byc obok! zawsze myslalam ze to tak dziala jak u wrozki - siedzisz naprzeciwko i ona patrzy na ciebie. to dla mnie nowe. dziekuje wszystkim za te odpowiedzi, naprawde duzo sie dowiedzialam!
Nadrabiam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Czy przy czytaniu do zdjecia reader w ogóle powinien wiecej wiedzieć o tej osobie czy lepiej żeby nic nie wiedział? bo gdzieś czytałam że jak wiesz za dużo to możesz nieświadomie dopasowywać interpretacje do tego co już wiesz zamiast czytać z run.
dobra to moze ktos mi wyjasni te technike bo pytalem wczesniej i nikt nie odpowiedzial 🙂 co sie robi fizycznie ze zdjeciem podczas rozkladu?kladzie sie pod runy,obok, trzyma w rece? bo nie mam pojecia jak to wyglada w praktyce i troche glupie pytanie moze ale lepiej zapytac niz nie wiedziec
a ja słyszałem ze niektórzy w ogole nie uzywaja zdjecia tylko imie i date urodzenia osoby pisza na kartce i to wystarczy. moj znajomy ktory robi tarot tak wlasnie robi, pisze imie, rok urodzenia i to jest jego "łącze". nie wiem czy przy runach tez tak mozna ale jestem ciekaw
okej ale wracajac do tego co Sprawiedliwa pisała o niezaangażowaniu - bo to mnie bardzej interesuje niż technika fizyczna. znaczy jeśli osoba dla której robisz czytanie jest niezaangażowana, to czy ma sens w ogóle pytać? no bo jeśli i tak runy pokażą blokadę to co z tego wynika :/
No cóż, właśnie to rozróżnienie o którym pisze Sprawiedliwa jest według mnie kluczowe i trudne do nauczenia sie. ja przez długi czas myślałam że jak rozkład wychodzi "ciemny" to coś złego sie dzieje w sytuacji. a dopiero potem zaczęłam rozumieć że często to jest obraz wewnętrznego stanu osoby, jej oporu, lęku. to wymaga dużo doświadczenia żeby to rozróżnić, nie ma na to prostej reguły
hm, ale skąd czytający w ogóle wie że to jest opór a nie sytuacja? bo z zewnątrz oba wyglądają tak samo na runach chyba? czy jest jakiś konkretny znak że to wewnętrzna blokada a nie zewnętrzna przeszkoda
wracam tu bo troche sie gubię 😀 ale mam pytanie do Sprawiedliwej - piszesz ze niezaangazowanie osoby moze zaburzyc czytanie. ale co jesli osoba CHCE sie dowiedziec, naprawde chce, ale jest emocjonalnie rozbita? czy emocje tez przeszkadzają czy raczej odwrotnie, ułatwiają bo jest silna energia?
Silna emocja to nie to samo co skupienie. Osoba rozbita emocjonalnie morze wysyłać bardzo głośny sygnał, ale chaotyczny. Wtedy czytanie morze być dramatyczne, intensywne, ale truudne do interpretacji bo wszystko się miesza. Niezaangażowanie to raczej cisza, nieobecność, brak pytania które naprawdę chce odpowiedzi. Jedno i drugie utrudnia, ale w różny sposób. 🙂
oj to bardzo ciekawe co piszecie! ja nigdy nie myślałam o tym w ten sposób - że emocje mogą zakłócać a nie pomagać. zawsze mi sie wydawało że jak bardzo chcesz wiedzieć to runy lepiej odpowiadają 😮 to chyba wcale nie jest takie proste jak myślałam. a powiedz Sprawiedliwa czy czytający to czuje w trakcie losowania że coś jest nie tak,czy dopiero po?
Ja wchodzę jeszcze raz bo mam coś do dodania do tej kwestii ze zdjęciem cyfrowym kontra analogowym bo nikt nie odpowiedział mi do końca. Chciałam powiedzieć że próbowałam obu i dla mnie fizyczne zdjęcie rzeczywiście działa lepiej, ale nie umiem powiedzieć czy to dlatego że "niesie energię" czy dlatego że po prostu mam coś konkretnego w ręku i to pomaga mi się skupić. Może to czysto psychologiczne, ale efekt jest. Ktoś jeszcze to porównywał?
ja nie czytam run ale śledziłam ten wątek i zdjęcia vs cyfrowe to mnie też zastanawia,bo przy pracy z kamieniami podobno ma znaczenie czy masz kontakt fizyczny z przedmiotem czy nie. może tu jest ten sam mechanizm - chodzi o "dotyk" energii, jakiś ślad osoby
no ale jak Dobrusia probi 20 takich testow to i tak nie będzie wiedziala czy ROZNICA wyszła z powodu zdjecia czy z powodu tego ze jeden dzien miala lepsze skupienie a drugi gorsze albo ze osoba miala inny humor. to sie nie da oddzielic tak łatwo jak Kupalo pisze 😉
wracam do pytania Merak - czy czytający czuje że coś jest nie tak w trakcie czy po. u mnie to różnie bywa. czasem runy same "mówią" że coś blokuje odczyt, tzn układ jest niespójny, różne runy sobie przeczą w pozycjach, albo mam wrażenie że ciągnę runy jak przez mgłę. to subiektywne ale wyraźne. po jakimś czasie człowiek to po prostu rozpoznaje
