Kurczę, o właśnie, bo ja miałam raz czytanie gdzie czytająca powiedziała mi w połowie że "czuje opór w tym rozkładzie" i zapytała czy mogę się bardziej otworzyć, tzn pomyśleć o sytuacji bez oceniania jej. i faktycznie coś się zmieniło, bo po chwili skupienia jej interpretacja była zupełnie inna i dużo bardziej trafna. nie wiem co to znaczy dokładnie ale to mi się przydarzyło więc jest jakaś prawda w tym co mówicie
o tak,właśnie to Wrozanka napisała mi dużo do myślenia!! bo ja zawsze zakładałam że jak bardzo czujesz i bardzo chcesz wiedzieć to runy "słyszą" cię lepiej. a tu wychodzi że za dużo emocji to też problem. to jak wogóle powinno się siadać do run? w jakimś zimnym spokoju? bo to brzmi jakby trzeba być troche obojętną żeby czytanie wyszło, a to jest dziwne...
Nie chodzi o zimny spokój, to nie to samo. Chodzi o to żebyś była skupiona a nie rozedrgana. Możesz bardzo się przejmować sytuacją i jednocześnie usiąść do run w sposób, ktury da czytelny obraz. To kwestia czegoś w rodzaju... uziemienia przed czytaniem. Ja robię kilka głębokich oddechów, formułuję pytanie na głos albo na piśmie, i dopiero wtedy. Co nie znaczy że zawsze mi to wychodzi 🙂
dobra ale wracajac do meritum - bo cały czas kręcimy sie wokol emocji i techniki, a ja mam konkretne pytanie: czy jak osoba jest niezaangażowana w związek, tzn. po prostu jej na nim nie zalezy, to runy to ZAWSZE pokażą? czy mozna to przeoczyc w czytaniu? bo to by było najważniejsze chyba
Nie zawsze, nie ma tu żadnego "zawsze". Dużo zależy od pytania które zadajesz i od układu. Jak pytasz o przyszłość związku a nie pytasz o motywacje drugiej strony, to niezaangażowanie może się ukryć w interpretacji. Runy pokażą sytuację ale jak nie wiesz czego szukać, możesz odczytać Isa jako "poczekaj" zamiast "ta osoba stoi w miejscu bo nie chce iść dalej". To dwie różne rzeczy.
właśnie to co Sprawiedliwa pisze to jest sedno całej tej dyskusji. sposób pytania kształtuje odpowiedź. jak pytasz "czy on do mnie wróci" to dostaniesz inny obraz niż jak zapytasz "co czuje do mnie ta OSOBA". pierwsze pytanie skupia się na zdarzeniu, drugie na stanie. i przy niezaangażowaniu to drugie jest często dużo bardziej odkrywcze
Aha, zamiast "czy on wróci" - "co kieruje tą osobą w tej chwili w stosunku do mnie". Zamiast "czy sie uda" - "co stoi między mną a tą osobą". Dajesz runom przestrzeń żeby pokazały energię, a nie żebyś prowadziła je ku odpowiedzi którą chcesz usłyszeć. To ważna różnica.
ej ale to ciekawe co pisze Sprawiedliwa, bo ja myślałam że im bardziej precyzyjne pytanie tym lepiej. a tu wychodzi że jak pytasz za bardzo "czy tak czy nie" to zamykasz czytanie? to znaczy że runy nie lubią pytań zamkniętych? 🙂
no ale przyznam szczerze ze jak idę do kogoś po czytanie to chce usłyszec czy ta sytuacja sie rozwiąze czy nie, nie chce filozofii. czy to znaczy ze sie zle nastawiam? bo moze tak jest ale jakoś trudno mi usiąść i powiedziec "pokaż mi energię" jak mnie ta konkretna sprawa gryzie
No i wlasnie to jest jeden z fundamentalnych problemów z całą tą metodą. Jak czytający wie czego pytający "chce" usłyszeć, to nawet nieświadomie może interpretować runy w tą stronę. A jak nie wie, to może chybić bo nie zna kontekstu. Trochę bez wyjścia. Nie mówię że to nie dziiała, mówię że ten element subiektywności jest nieusuwalne i warto to rozumieć zanim sie za bardzo poprzywiązuje do konkretnego wyniku czytania. 😛
Psychologia i medycyna mają procedury zeby minimalizować ten efekt. Podwójnie ślepe próby,protokoły, peer przegląd. Nie twierdzę że runy są gorsze jako "wiedza", mówię że ta konkretna słabość jest w runach nieadresowana i zazwyczaj nieomawiana. Ale dobra, to jest osobna dyskusja i troche odchodzimy od tematu.
wracając do tego co mnie zastanawiało od początku tego wątku - czy odległość fizyczna między czytającym a osobą której dotyczy czytanie naprawde nie robi żadnej różnicy? bo tu dużo sie mówiło o niezaangażowaniu i emocjach, ale pierwotne pytanie było chyba o to czy ktoś żyje daleko
Odległość fizyczna w mojej praktyce nie ma znaczenia. Pracowałam dla osób na drugim końcu Polski i dla kogoś kto siedzi obok mnie i jakości czytania nie odróżnię po tym kryterium. Co innego odległość emocjonalna, o której tu mówimy. Jak ktoś jest mi bliski i bardzo mi na nim zależy, to paradoksalnie czytanie może być trudniejsze właśnie przez to zaangażowanie. Dystans psychiczny bywa pomocny. 😛
o dziękuję za to Perzyna bo wlasnie o to mi chodziło od dawna! mam kogoś bliskiego kto wyjechał za granicę i zastanawiałam się czy czytanie do zdjęcia będzie słabsze. a tu wychodzi że wcale nie, to bardzo mi ulżyło 🙂 a co z tym że ja sama jestem w to emocjonalnie zaangażowana jako czytająca - bo to moja siostra. czy powinnam prosić kogoś innego o czytanie?
Szczerze? Jak to twoja siostra to ja bym poprosiła kogoś z zewnątrz. Nie dlatego że nie masz umiejętności, tylko że emocjonalne powiązanie z osobą której dotyczy czytanie to jest naprawdę duże utrudnienie. Trudno być czytającym i jednocześnie bać się o kogoś. Jeden z tych stanów zawsze góruje.
Ojejku, ja miałam podobnie z czytaniem dla mamy i Wrozanka ma rację, to było jedno z moich gorszych czytań choć technicznie robiłam wszystko tak samo. po prostu cały czas gdzieś z tyłu głowy czułam że chcę żeby wyszło dobrze i to chyba ciągnęło mnie w jedną stronę. w końcu poprosiłam znajomą żeby zrobiła niezależnie i jej obraz był spokojniejszy i chyba uczciwszy
to ciekawe że właśnie mówicie o czytaniu dla bliskich jako trudniejszym, bo ja zawsze myślałam że jak dobrze znasz osobę to lepiej czytasz bo masz więcej kontekstu. a tu wychodzi odwrotnie? że kontekst przeszkadza? 😮
Kontekst może pomagać albo szkodzić, zależy od czego. Jak znasz sytuację życiową osoby, to łatwiej ci zrozumieć co dana runa znaczy w jej przypadku. Ale jak bardzo chcesz żeby danej osobie wyszło, albo masz własną opinię o sytuacji, to ten kontekst zaczyna filtrować interpretację. Czytasz przez swoje oczekiwania a nie przez obraz który runy dają. To jest ten problem.
dobra ale wracając do tego co mówiła Salomejka - kontekst pomaga albo szkodzi. to mnie zastanawia bo ja mam znajomą co robi czytania dla obcych przez internet i mówi że to jej idzie lepiej niż dla kogoś kogo zna. i chyba teraz rozumiem czemu. jak nie wiesz nic o tej osobie to po prostu czytasz to co widzisz, nie filtruje ci własna wiedza o jej życiu
mam pytanie trochę z boku tej dyskusji - jak ktoś prosi o czytanie do zdjęcia i daje zdjęcie grupowe, to czy to w ogóle działa? bo mam znajomą co miała taką sytuację, czytająca miała zdjęcie gdzie była ta osoba z kilkoma innymi ludźmi. 😉 czy to nie miesza całego czytania?
a to zdjęcie w ogole jest potrzebne? tzn czy samo imię nie wystarczy? bo trochę nie rozumiem tego mechanizmu - co zdjęcie daje czego nie daje samo imię i nazwisko albo data urodzenia. ktos mi moze wyjasnic? bo nigdy nie zamawiałem czytania w ogóle i niewiem jak to wyglada od strony praktycznej 😀
dobra ja wrzucę trochę inną perspektywę bo tu dużo się mówi o problemie emocjonalnego zaangażowania przy czytaniu dla bliskich, ale co z sytuacją odwrotną? mam na myśli że ktoś zleca czytanie na osobę która jest... no powiedzmy że jest totalnie obca czytającemu. czy wtedy naprawde nie ma żadnych emocji? bo mi się wydaje że jak ktoś bardzo przeżywa swoją sytuację i długo opowiada czytającemu co się stało, to ten czytający też zaczyna mieć jakiś stosunek do tej "drugiej strony"
no właśnie to czytanie "na ślepo" to ciekawa sprawa. ja próbowałam raz dostać czytanie w taki sposób i szczerze, byłam rozczarowana - wyszło bardzo ogólnikowo. możliwe że ta osoba była dobra ale bez kontekstu interpretacje były takie że pasowałyby do każdego. niewiem czy to wina metody czy po prostu tej konkretnej czytającej
no i tu dochodzimy do sęka. im mniej kontekstu ma czytający, tym interpretacje są ogólniejsze i bardziej uniwersalne, czyli pasują do wszystkich. im więcej kontekstu, tym bardziej "trafione" ale też tym więcej miejsca na dopasowywanie odpowiedzi do oczekiwań. to nie jest specyfika run, to jest klasyczny dylemat każdej metody interpretacyjnej. nie ma wyjścia z tej pułapki
ale zaraz, Kupalo.x, to samo można powiedzieć o psychologu czy lekarzu? że im więcej wiedzą tym bardziej dopasowują odpowiedź do oczekiwań? a jednak jakoś im ufamy. nie rozumiem czemu ten argument ma dyskredytować runy bardziej niż inne metody
Z drugiej strony, wracając do głównego tematu bo trochę odpłynęliśmy - odległość fizyczna vs zaangażowanie emocjonalne. 🙂 myślę że wiele osób na tym forum myli te dwie rzeczy i to jest źródło zamieszania. odległość fizyczna: nieważna. zaangażowanie emocjonalne: ważne i ma wpływ. to są dwa różne wymiary i warto je rozdzielać
Boże, o właśnie dziękuję za to rozróżnienie, naprawdę mi rozjaśniło w głowie! bo wróciłam myślami do tej siostry o której pisałam wcześniej - ona jest za granicą, ja mam jej zdjęcie i mamy bliską relację. z tego co rozumiem z całej dyskusji to odległość fizyczna nie stanowi problemu, ale moje emocjonalne zaangażowanie może mi przeszkadzać w czytaniu. dobrze to rozumiem?
