Mam takie pytanie do was, bo od jakiegoś czasu mi to chodzi po głowie. Rzucam runy regularnie, parę lat już tak, i zauważyłam jedną rzecz - kiedy jestem w środku jakiejś emocjonalnej zawieruchy, no takie stany kiedy głowa pracuje na pełnych obrotach i nie można sie zatrzymać, to odczyty wychodzą mi... inne. Nie gorsze może, ale jakieś bardziej chaotyczne, trudniejsze do ułożenia w sensowną całość. Zastanawiam się czy to kwestia mojej interpretacji w tamtym momencie, czy runy rzeczywiście "czują" stan osoby która je rzuca. Bo z jednej strony słyszałam że lepiej nie robić odczytu kiedy jesteś roztrzęsiony, z drugiej - wlasnie wtedy chce się najbardziej. No i co wy na to? Macie podobne doświadczenia?
To jest naprawde wazne pytanie i ciesze sie ze ktos je wreszcie wprost zadal. zanim cokolwiek powiem - a co rozumiesz przez ten "stan rozprawy"? Bo to moze byc kilka roznych rzeczy. Czy mowisz o silnym leku, zlosci, smutku, moze pomieszaniu wszystkiego naraz? Pytam bo to ma znaczenie dla tego co dalej powiem.
ja dopiero zaczynam z runami więc może głupio pytam ale czy runy w ogóle "widzą" nasz stan emocjonalny? Myślałam że one pokazują sytuację z zewnątrz jakby niezależnie od tego co czujemy w środku. Czy to nie jest tak że to MY interpretujemy pod wpływem emocji i dlatego wychodzi nam inaczej?
To co opisuje Akacja57 to częsty sposób myślenia,ale moim zdaniem nie do końca trafny. Rzucanie rune to nie jest mechaniczny proces. ty jesteś częścią tego układu - twoje ręce tasują, twoje ręce wybierają, twoja uwaga kieruje energię. Jeśli jesteś w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego to de facto przekazujesz to pobudzenie do odczytu. Wynik nie jest "zafałszowany", ale morze pokazywać twój wewnętrzny chaos bardzej niż zewnętrzną sytuację.
Z drugiej strony, przepraszam ale to brzmi jak wytłumaczenie na wszystko. Jak wynik sie zgadza - runy działają. Jak sie nie zgadza - byłeś za bardzo emocjonalny. To jest nieweryfikowalne i podejrzanie wygodne. Pytam szczerze: czy ktokolwiek tu przeprowadził jakiś systematyczny test, rzucał w różnych stanach i porównywał trafność? Bo bez tego to są tylko wrażenia.
ojej, ja to tak czuję że jak jestem roztrzęsiona to runy (i tarot zresztą też) wychodzą mi bardzo burzliwe, dużo run z tej grupy co związane z chaosem i zmianą. I zawsze zastanawiam się czy to odzwierciedla sytuację czy moje wnętrze w tamtej chwili. Może jedno i drugie? Bo przecież to co czujemy TO jest nasza sytuacja w jakimś sensie, nie?
Wiadomo że stan psychiczny wpływa na odczyt. tak samo jest ze snami, kiedy jesteś w napięciu to śnisz intensywniej i te sny są trudniejsze do rozszyfrowania. Runy to to samo, im bardziej chaotyczny stan tym trudniej dostrzec właściwą wiadomość. Najlepiej odczekać aż emocje opadną i wtedy rzucać. 😛
a ja mam trochę inne podejście niż Eleonorka. Rzucałam wielokrotnie właśnie w takich gorących chwilach i powiem szczerze, że czasem właśnie wtedy wychodziły mi odczyty które potem okazywały się bardzo trafne. Jakby ta intensywność emocji otwierała coś, rozumiesz? Nie mówię że zawsze tak jest i nie mówię że to dobra praktyka, ale odstawianie rune na chłodniejszy moment to nie jest żadna reguła którą muszę się stosować.
jest w tym coś co warto rozróżnić. Stan emocjonalny może otwierać i może zaciemniać, to nie jest jedno albo drugie. Kiedy jesteś głęboko w czymś, możesz dotknąć sedna sprawy wlasnie dlatego ze nie ma dystansu. Ale ta sama intensywność może sprawić, że widzisz tylko to co chcesz zobaczyć. Pytanie brzmi nie czy rzucać w takim stanie, ale jak CZYTAĆ to co wychodzi. Czy potrafisz w tamtej chwili naprawdę zobaczyć runy czy tylko szukasz potwierdzenia? 😀
no właśnie, Kometka trafila w sedno. Bo to chyba nie chodzi o to kiedy rzucasz, tylko czy jesteś w stanie odebrać to co wyszło uczciwie. Miałam tak że rzucałam w sprawie relacji, byłam bardzo emocjonalnie w środku tej sytuacji i trzy razy wychodziła mi Hagalaz. Nie chciałam tego słuchać, robiłam kolejne rzuty, no wiesz jak to jest. Więc problem chyba nie jest w samym rzucaniu, tylko w tym co potem z tym robisz, prawda?
hej, troche obok głownego tematu ale nawiązuje - mam takie pytanie do was bo mi to modzi coś w głowie. Czy jak ktoś zajmuje sie fotografią albo jakoś wizualnie przetwarza rzeczywistość, to czy ma jakis inny odbiór run niż zwykły człowiek? Czytam sobie tutaj i mysle o tym ze fotograf patrzy na świat przez kadr, szuka kompozycji, znaczeń wizualnych. hej, runy to tez znaki wizualne. Czy to nie jest ciekawe połaczenie, ktores ktos tu probowal?
a mnie ten wątek z fotografią i sztuką wizualną bardzo ciekawi! Myślę że chodzi o cos głębszego niż samo patrzenie na kształt. Osoba która pracuje wizualnie uczy sie czytać warstwy znaczeń w jednym obrazie, dostrzegać co jest w tle, co jest w centrum, co jest zamazane. rzut runami to przecież też taka kompozycja, układ znaków w przestrzeni. Nie wiem czy to zmienia odczyt ale morze zmienia jak sie podchodzi do całości?
wracajac jeszcze do glownego pytania bo mam wrazenie że troche odpływamy - jest jeszcze jeden aspekt którego nikt tu nie poruszył. Stan emocjonalny wpływa nie tylko na interpretacje ale na sam rzut,na to jak traktujesz runy przed rzutem, jak je trzymasz, jak długo skupiasz sie na pytaniu. Kiedy jestes bardzo pobudzony, to pytanie które zadajesz runom czesto jest nieostre albo pomieszane z kilkoma pytaniami naraz. I wtedy odpowiedz jest równie nieostre. To nie jest kwestia magii, to kwestia precyzji intencji.
no i właśnie to co Rodis napisał o samym rzucie, o trzymaniu run, o tym jak się do nich podchodzi - to mnie zastanawia od dawna. Ja jak jestem w środku jakiejś burzy to trzymam te runy zupełnie inaczej, czuję to fizycznie. Ściskam je za mocno albo odwrotnie, rzucam jakby od niechcenia. I zastanawiam się czy to ma znaczenie czy to tylko fizjologia stresu.
Powiem szczerze, jest w tym coś głębszego niż tylko napięcie mięśni. Ręce w tradycji runicznych praktyków to nie przypadkowy element rytuału. Jak rzucasz w skupieniu to i ruch JEST inny, i intencja inaczej przechodzi przez palce do kamieni. Nie wiem jak to wytłumaczyć racjonalnie, ale po latach czuję różnicę między rzutem "z trzęsącymi sie rękami" a rzutem spokojnym. 🙂
ok czyli teraz "jak trzymasz kamień" też wpływa na wnyik. zaraz sie okaże ze oddech, pora roku i kolor skarpetek też mają znaczenie. gdzie to się kończy?
hej, to nawiązując do tego co pisałem wcześniej o fotografii - bo Wala pytała co miałem na myśli i chce to rozwinąc - chodzi mi o to ze fotograf czy ktoś kto dużo pracuje z obrazem, uczy się nie patrzeć na całość od razu tylko skanować warstwami. najpierw kompozycja, potem swiatło, potem szczegół. i zastanawiam sie czy taki nawyk nie pomaga przy runach, zwlaszcza jak się jest w środku emocji i głowa hałasuje
ok ale to wciąż brzmi jak coś co nie ma żadnego uzasadnienia. nawyk obserwacji wizualnej to nie jest magiczny filtr który oddziela emocje od interpretacji. malarz może być tak samo zaślepiony sytuacją jak karzdy inny, tylko będzie się rozpisywał o symbolice koloru danej runy zamiast o jej znaczeniu. to nadal zniekształcenie, tylko elegantsze.
a może to nie hodzi o oddzielanie emocji,tylko o to że masz jakiś ustrukturyzowany sposób wejścia w odczyt?? Jak masz wyćwiczone oko to zanim "wejdą" emocje, zdążysz zobaczyć kilka rzeczy obiektywnie. Nie wiem, mówię to jako pytanie raczej, bo sama tak nie mam i ciekawa jestem czy to działa.
mnie bardziej ciekawi co sie dzieje z samą interpretacją niż z patrzeniem na kształt. Znaczy - runa to nie jest zdjęcie, to symbol z konkretnym znaczeniem. Czy artysta będzie interpretował to znaczenie inaczej? Czy Hagalaz dla kogoś kto przetwarza rzeczywistość wizualnie znaczy cos innego?
ojej, ja wogóle nie myslałam o tym w ten sposób! To tak jak z tarotem - ja jak patrzę na kartę to najpierw czuję jej "nastrój", takie pierwsze wrażenie kolorystyczne czy kompozycyjne, i dopiero potem sobie przypominam znaczenie. I chyba przez ten krok pośredni wychodzą mi czasem inne rzeczy niż gdybym szła prosto po kluczu.
to co Irenka opisuje ma nawet swoją tradycję w praktyce. Niektóre szkoły nordyckie wprost zalecają medytację na kształt runy przed czytaniem jej znaczenia. Kształt prowadzi do odczucia, odczucie do znaczenia. Nie jest to droga na skróty, naprawde ale bywa głębsza niż czytanie ze słownika
hej, troche sie tu gubie bo nie znam run zbyt dobrze, ale to co piszecie o warstwie wizualnej to ciekawe. Czyli zakladacie ze sam ksztalt runy cos mowi nawet zanim czlowiek wie co ona "oficjalnie" znaczy? Jakby intuicja ksztaltu wyprzedzala wiedze?
Kurczę, tylko ze ta "warstwa pierwotna" to wasza projekcja. nie wiemy co mysleli ludzie rytualny runy 1000 lat temu. mamy co najwyzej hipotezy archeologów i filologów, reszta to wypełnianie luk własną wyobraźnią
Zenek ma rację w tym sensie że historyczna rekonstrukcja jest zawsze niepewna. ale pytanie brzmi czy to unieważnia współczesną praktykę. Mnie jako praktykującą bardziej interesuje co działa tu i teraz niż co było intencją pierwotnych rytowników. To nie jest historia - to jest żywa tradycja, i żywe tradycje zawsze się zmieniają.
wracając trochę do samego początku bo sie trochę zgubiłam - to jak w końcu jest z tym czytaniem w stanie emocjonalnym? Rozumiem że jest dużo opinii,ale czy jest jakaś ogólna odpowiedź? Że tak albo nie, albo zależy i od czego?
ok ale skąd wiadomo kiedy się juz "wystarczająco" doświadczyło? Mam wrażenie że zawsze można powiedzieć "za wcześnie", i to jest trochę takie zamknięte koło. kto decyduje że już wolno?
