właśnie to mnie najbardziej nurtuje w tym temacie - co robisz kiedy wyciągasz Hagalaz dla kogoś kto siedzi w wypaleniu i już ledwo dyszy? Bo ona nie mówi 'hej, idzie zmiana', ona dla wielu ludzi mówi 'będzie gorzej zanim będzie lepiej'. Jak to przekazać bez demolowania tej osoby?
właśnie tego się trochę obawiam - że nie będę umiała tego dobrze opowiedzieć. bo ja wiem co mam na myśli, ale ona może usłyszeć zupełnie co innego. macie jakiś sposób na to żeby to 'przefiltrować' zanim się powie głośno?
hej, trochę z innej beczki ale to wciąż związane z tym pytaniem Froen - czy przy wypaleniu w ogóle odczytujecie Isa jako potwierdzenie wypalenia, czy jako wskazówkę? Bo Isa to zastój, tak? a zastój przy wypaleniu to może być właśnie to czego ta osoba potrzebuje, czyli odpoczynek. nie wiem tylko jak to odróżnić w interpretacji
dobra ale jak wy w ogóle odróżniacie ten 'opis stanu' od 'wskazówki' w runach? bo to co pisze Kachna brzmi logicznie ale skąd wiadomo który tryb mamy do czynienia? czy to kontekst pytania decyduje, pozycja runy w układzie, czy to jest intuicja czytającego?
to zależy od układu jaki robisz. Przy trzyrunie 'przeszłość-teraźniejszość-przyszłość' każda pozycja daje inny tryb odczytu, jasne. Ale przy prostym pytaniu 'co teraz dzieje się w energii tej osoby' każda runa jest opisem, nie przepowiednią. Więc zanim w ogóle zaczniesz interpretować musisz wiedzieć jaki układ robisz i jakie pytanie zadałaś, bo to ramuje znaczenie każdego znaku.
ja zawsze przy wypaleniu robiłam układ trzech run i środkowa pozycja to 'centrum problemu' - i prawie zawsze tam ląduje coś mocnego. Ostatnio robiłam znajomej i środek dała Thurisaz, co mnie zaskoczyło bo to nie jest 'wypaleniowa' runa w oczywistym sensie. ale jak zaczęłyśmy rozmawiać to okazało się że za jej wypaleniem stoi konkretna osoba w pracy która blokuje jej rozwój. i Thurisaz to nagle miała sens - ta ukryta siła destrukcji z zewnątrz
i to jest w sumie dobra praktyka - runa otwiera, człowiek mówi. ale Monisia, wracając do twojego pytania o to jak 'przefiltrować' interpretację przed powiedzeniem jej głośno - ja zawsze zadaję sobie pytanie wewnętrznie: 'czy to co teraz chcę powiedzieć służy tej osobie czy mnie'. jeśli mam ochotę powiedzieć coś dramatycznego to zwykle to moja projekcja, nie runa.
o, to jest bardzo konkretna wskazówka, dziękuję. i chyba właśnie o to mi chodziło. Czarodka57 a jak długo ci to zajmuje ta wewnętrzna kontrola? bo przy odczycie na żywo masz sekundy żeby zareagować
wtrącę się bo właśnie o tym myślałam czytając ten wątek - że odczyt na żywo i odczyt pisemny to zupełnie inne doświadczenia i chyba przy tej sytuacji co opisuje Monisia lepszy byłby pisemny. daje czas na tę refleksję którą opisuje Czarodka, nie musisz reagować w sekundzie.
a da się w ogole robic odczyt pisemny dla kogos kto jest blisko, bo z tego co Wilczomlecz pisala wczesniej wyszlo ze ona to robia dla siostry i to dzialalo, ale zastanawiam sie czy to nie jest wlasnie mniej... autentyczne? ze ta osoba nie jest przy tym razem z toba i jakosc jest inna
autentyczność nie zależy od fizycznej obecności - zależy od intencji i skupienia czytającego. Pisemny odczyt może być głębszy właśnie dlatego że masz czas żeby naprawdę usiąść z tymi runami, nie musisz jednocześnie patrzeć na reakcje drugiej osoby i pilnować co mówisz. Dla mnie osobiście pisemne odczyty dla bliskich są dokładniejsze bo nie zaburza mi ich ten emocjonalny szum z twarzy drugiej osoby.
wracam do kwestii którą urwałem - pytanie Monisi o trudne runy. Czarodka powiedziała ważną rzecz o diagnozie vs przepowiedni, ale jest jeszcze coś. przy wypaleniu te tzw. 'trudne' runy mogą być paradoksalnie najbardziej pomocne bo potwierdzają że to co ta osoba czuje jest realne. ludzie w wypaleniu często słyszą od otoczenia 'weź się w garść' albo 'inni mają gorzej'. kiedy runa mówi 'tak, to jest poważne, to jest naprawdę ciężkie' - to może być ulga a nie cios.
o matko, właśnie to brzmi jak coś co chciałbym żeby ktoś mi powiedział kiedy sama miałam ciężki okres w pracy. to potwierdzenie realności sytuacji jest naprawde wazne. nie mysłałam o tym że runy mogą pełnić taką funkcję
dobra ale to co pisze Froen to ma sens psychologicznie, nie mam z tym problemu. moje pytanie jest bardziej sceptyczne - skąd wiadomo że runa która wychodzi 'potwierdza' stan tej osoby, a nie że my jako czytający interpretujemy ją tak żeby pasowała do kontekstu? bo jeśli ktoś ma wypalenie i wyciągam Isa to od razu interpretuję jako 'zamrożenie w wypaleniu'. a gdyby ta sama osoba powiedziała że właśnie zaczyna nową pracę to bym interpretował Isa zupełnie inaczej. gdzie tu jest obiektywność?
zgadzam sie z Kachną ale z zastrzezeniem - bo ta logika moze prowadzic do sytuacji gdzie czytajacy powle wszystko na podstawie kontekstu i runy sa tylko ozdoba. wtedy po co w ogole je ciagnac? mowisz ze 'nie ma obiektywnosci' ale gdzies musi byc jakas kotwica ktora odroznia czytanie run od po prostu rozmowy z przyjaciolem
no właśnie Anastazja06 trafiłaś w sedno - bo ja też się nad tym zastanawiałam kiedy robiłam ten odczyt dla znajomej. skąd wiadomo kiedy skończyć na runach a kiedy zacząć mówić z siebie? bo u mnie to wygląda tak że runy otwierają pewien temat a potem ja 'czuję' co powiedzieć. ale może właśnie wtedy runy są tylko pretekstem a reszta to moje domysły?
tu jest kluczowe pytanie które Anastazja postawiła - ta kotwica. i ja rozumiem tę wątpliwość. moja odpowiedź: kotwicą nie jest obiektywność runy samej w sobie, tylko dyscyplina czytającego. to znaczy - masz konkretny zestaw znaczeń dla każdej runy i one wyznaczają granicę interpretacji. możesz rozszerzać, ale nie możesz oderwać się od rdzenia. Ehwaz to nie jest nagle 'zastój' tylko dlatego że tak pasuje do sytuacji
no dobra, Zdzichu, Anastazja - oboje macie rację że rdzenie są szerokie i że szkoły się różnią. ale też oba te zarzuty można postawić kartom tarota, snom, odczytom z kryształu - właściwie każdej metodzie wróżebnej. więc albo to dyskwalifikuje całą wróżbiarstwo jako takie, albo trzeba zaakceptować że 'kotwica' to jest coś innego niż matematyczna precyzja. ja ją rozumiem jako: 'czy moja interpretacja jest w ogóle zbieżna z czymkolwiek co ta runa kiedykolwiek znaczyła'
hej, przepraszam że się wtrącam bo śledzę tę dyskusję od dłuższego czasu - ale to co pisze Kachna to trochę jakby powiedzieć 'no, musi być jakaś kotwica, bo inaczej wszystko leci'. co mnie ciekawi to czy ktoś z was miał sytuację gdzie wyciągnięta runa kompletnie NIE pasowała do kontekstu wypalenia i co wtedy? bo może właśnie tam jest odpowiedź
o, i to jest piękny przykład tego dlaczego nie powinno się z góry wiedzieć co 'powinno' wyjść. Czarodka, to co opisujesz to jest właśnie moment gdzie odczyt przestaje być projekcją a zaczyna być czymś odrębnym. runa mówi coś czego nie zakładałaś - i to jest sygnał że słuchasz, a nie mówisz
właśnie o to się trochę boję - że będę tak skupiona na 'ona jest zmęczona, na pewno wyjdzie Isa albo Nautiz' że jak wyjdzie coś innego to nie będę umiała tego przyjąć. czy macie jakiś sposób żeby się odblokować przed odczytem i nie mieć oczekiwań? bo to zdaje się trudniejsze niż samo ciągnienie run
Monisia, to co opisujesz to bardzo normalny problem i myślę że fakt iż to widzisz przed odczytem to dobry znak. jedna rzecz która mi pomaga: zanim zacznę, wyraźnie zadaję sobie pytanie 'co chcę żeby wyszło?' - i jak to wyartykuluję to trochę to rozbraja. jakby wywietrzenie tych oczekiwań zanim wejdę w odczyt
to co pisze Sydonia ma sens ale ja to robię trochę inaczej - raczej zamiast wyobrażać sobie co wyjdzie, skupiam się na pytaniu. jak pytanie jest dobrze sformułowane to ono samo trzyma odczyt w ryzach, nie ja. Monisia - jakie pytanie w ogóle planujesz zadać? bo to może być ważniejsze niż wszystkie te techniki przygotowania
o, dobre pytanie Dorotka. właściwie nie mam jeszcze jednego konkretnego. myślałam o 'co blokuje tę osobę w pracy' albo 'gdzie jest teraz energetycznie' - ale to drugie brzmi dla mnie zbyt ogólnie. a to pierwsze zakłada że jest blokada, i nie wiem czy tak to stawiać
przy wypaleniu zawodowym ja bym unikał pytania 'co blokuje' bo to sugeruje że problem jest wewnętrzny, w tej osobie. a wypalenie często bierze się z zewnątrz - z systemu, środowiska, relacji w pracy. lepsze pytanie to 'co odbiera tej osobie energię' - neutralniejsze i otwiera więcej kierunków
a może zamiast pytać o blokadę albo energię w ogole zapytac cos bardziej praktycznego - 'co ta osoba potrzebuje teraz żeby poczuć się lepiej' i tyle. bez filozofii. Monisia, wiem że to pewnie za proste jak na ten wątek 🙂 ale czasem najprostsze pytanie jest najuczciwsze
a właśnie - bo przy wypaleniu zawodowym to 'poczuć się lepiej' może znaczyć totalnie różne rzeczy dla różnych osób. jedna chce żeby znowu mieć ochotę wstawać rano, inna żeby przestała ją boleć głowa po pracy, inna żeby w końcu dała sobie zgodę żeby odejść z tej roboty. i to są trzy zupełnie różne odczyty
