no i wlasnie dlatego uwazam ze przed odczytem warto jednak porozmawiać z ta osoba i zapytac co ona sama chce wiedziec. nie zakladac ze sie wie czego szuka. Monisia - czy twoja znajoma wie ze bedziesz robila dla niej odczyt i co chce z niego wyniesc?
można zapytać inaczej - nie 'czego oczekujesz od odczytu' tylko 'czy jest coś konkretnego w tej sytuacji co chciałabyś żeby odczyt dotknął'. to zostawia otwarte ale daje kierunek. Monisia, i jeszcze jedno - nie bój się że odczyt będzie 'zbyt prosty'. czasem trzy runy i jedno zdanie to jest więcej niż godzinna sesja pełna symboli
to co pisze Czarodka przypomniało mi że jak sama miałam ciężki czas to ktoś mi zrobił odczyt i powiedział doslownie dwa zdania - i to wystarczyło. nie zawsze trzeba tłumaczyć wszystko, czasem jedno trafne słowo robi więcej. Monisia masz szczęście że w ogóle myślisz o tym jak to zrobić dobrze, nie każdy tyle się zastanawia
dobra, wracając do tego co pisała Honoratka - że czasem dwa zdania wystarczą - to mnie zastanawia jak Monisia w ogóle planuje to podać tej znajomej. znaczy, czy siada z nią fizycznie, czy robi to zdalnie? bo chyba to ma znaczenie dla tego jak pytanie działa, nie?
fizycznie, będziemy razem. myślałam że po prostu ona wyciągnie runy i ja będę odczytywać. ale teraz po tej dyskusji zaczynam się zastanawiać czy nie warto żeby ona sama zadała pytanie - w myślach albo nawet na głos - bo może to jej skupienie, nie moje, powinno prowadzić ten odczyt
to że będziecie razem to naprawdę zmienia dynamikę. przy osobie w wypaleniu obecność fizyczna robi dużo - energetycznie i psychicznie. Monisia, jeden praktyczny szczegół: daj jej czas żeby dotknęła run przed losowaniem. nie spiesz się z tym. te kilkanaście sekund kontaktu z kamieniami czy drewnem robi różnicę, szczególnie jak ktoś jest bardzo w głowie a mało w ciele
hmm ale czy to nie jest trochę zbyt duchologiczne tłumaczenie czegoś co ma też prostsze wyjaśnienie. jak ktoś trzyma w rękach jakiś przedmiot i myśli o pytaniu to po prostu sie skupia. to jest mechanizm uwagi, nie energia. taki sam efekt dałoby wzięcie kubka herbaty i skupienie sie na nim przez chwile
Zdzichu i co z tego? to że jest prostsze wyjaśnienie nie znaczy że efekt jest inny. dla odczytu nie ma znaczenia czy to 'energia' czy 'uwaga' - ważne że osoba przychodzi skoncentrowana. i tak, Czarodka ma rację że przy wypaleniu to nie jest oczywiste i wymaga chwili, żeby w ogóle dojść do miejsca gdzie można sensownie postawić pytanie
a właśnie, bo ja przy wypaleniu zawodowym - swoim własnym, ze dwa lata temu - miałam dokładnie ten problem że nie umiałam SFORMUŁOWAĆ co mnie boli. wiedziałam że jest źle, że chcę żeby było lepiej, ale jakieś konkretne pytanie? niemożliwe. i wyobrażam sobie że ta znajoma Monisi może być w podobnym miejscu. i co wtedy - jak ona sama nie wie czego chce wiedzieć?
no i wtedy może właśnie to jest samo w sobie informacja dla run? 'wszystko jest złe i nie wiem od czego zacząć' to też jest pytanie, nawet jeśli nie jest eleganckie. jak ktoś jest tak zdezorientowany to może runa wskaże co jest PIERWSZĄ rzeczą do zobaczenia, nie całą sytuację na raz
to co pisze Wilczomlecz to mi przypomniało jedną rzecz - że wypalenie często ma tę cechę że wszystko zlewa się w jedno duże bezształtne ZŁE. i runy mogą właśnie służyć do wyłowienia z tego chaosu jednej nici. nie po to żeby odpowiedzieć na wszystko, ale żeby dać jakiś punkt zaczepienia. to jest imo ważniejsza funkcja odczytu w takim przypadku niż jakakolwiek przepowiednia
tak ale to wciaz zaklada ze runy moga to zrobic - 'wyłowić nić'. a jesli runa ktora wyjdzie bedzie akurat taka ktora pasuje do wielu rzeczy na raz? bo wiekszos run przy wypaleniu bedzie pasowac do czegos. Isa - zastój, Nautiz - ograniczenie, Hagalaz - chaos. każda z nich mozna przylozyc do tego stanu. i co to wyłowiło?
ja z tymi kartami tarota mam podobne doświadczenie co Froen opisuje z runami - układ trójkowy robi robotę. ale przy runach mam pytanie: czy w tym układzie 'co wpływa z zewnątrz' to nie jest za trudne do odczytania bez dodatkowego kontekstu? bo np. Thurisaz może być konfliktem z przełożonym albo chaosem w firmie albo trudną relacją w domu. skąd wiadomo które?
przepraszam że wchodzę z boku ale mam podstawowe pytanie - czy przy takim układzie trójkowym Froen mówi o runach losowanych z worka czy może kładzonych w jakiś konkretny sposób? bo ja dopiero uczę się i nie wiem czy to ma znaczenie
wracając do pytania Monisi bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś ma doświadczenie z odczytem dla kogoś kto NIE wierzył w runy i przyszedł raczej z ciekawości niż z przekonania? bo znajoma Monisi może być właśnie w tym miejscu. i zastanawiam się czy to zmienia coś w tym jak prowadzić odczyt
o, dobre pytanie Dorotka. ona jest raczej sceptyczna jeśli chodzi o ezoterykę w ogóle, ale jest mi bliska i mi ufa. więc przyjdzie, ale nie z nastawieniem 'tak, runy mi powiedzą wszystko'. bardziej z 'no dobra, spróbujmy'. i mam wrażenie że to jest ok, że nie musi wierzyć żeby odczyt był pomocny
Monisia, imo sceptyczna osoba jest LEPSZA do odczytu niż ktoś kto przychodzi z konkretnymi oczekiwaniami. sceptyk nie projektuje z góry co ma wyjść. po prostu słucha. i czasem własnie taka osoba po odczycie mówi 'ale to dziwne, bo to jest dokładnie to o czym nie powiedziałam'. a to jest najciekawsze
ojej, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie moje głupie pytanie - czy jak ktoś jest w wypaleniu zawodowym to czy runy mogą powiedzieć żeby zmienił pracę? czy one mogą tak wprost mówić? bo sama jestem w podobnej sytuacji i zastanawiam się czy warto spróbować
Lencia, nie ma głupich pytań 🙂 i myslę że właśnie o to chodzi - runy nie podjmą za ciebie decyzji, ale mogą pokazac cos co czujesz gdzieś głęboko a jeszcze nie umiałas tego nazwac. to jest według mnie ich główna wartość przy takich kryzysach
dobra, bo trochę odpłynęliśmy od sedna sprawy - sceptyczna osoba, wypalenie, runy. Monisia miała konkretne pytanie na początku: jak ją do tego przygotować i co pytać. i cały czas krecimy sie wokol tego ale jakby bez konkluzji. czy ktos moze powiedzieć KONKRETNIE, co by zrobił jako pierwsze zdanie zanim sie w ogole wyciągnie worek z runami?
konkret: zanim wyciagniemy cokolwiek, rozmawiam ze osobą przez kilkanaście minut. nie o runach, nie o magii, po prostu pytam jak sie czuje. dosłownie. i slucham. bo te kilka minut mówi mi więcej niż jakikolwiek układ jaki potem wypadnie. przy wypaleniu to szczególnie ważne bo wtedy widze czy osoba jest w stanie 'wszystko jest złe i nie wiem co' czy może jest już w miejscu gdzie cos konkretnego ją boli. to dwie zupełnie różne sesje
oj to jest dobre pytanie Monisiu. mi sie kiedyś zdarzyło że przyszłam do koleżanki 'na runy' i skończyłyśmy na tym że godzinę rozmawiałyśmy przy herbacie i rune wyciagnęłam tylko jedną, na sam koniec, prawie przy wychodzeniu. i ta jedna runa po tej rozmowie nabrała takiego sensu że aż mnie zmroziło. Mannaz jeśli dobrze pamiętam. więc czasem to pogawędka JEST przygotowaniem i nie trzeba jej przerywać
i właśnie tutaj Monisia ma dodatkowy problem bo ta jej znajoma jest bliska i mi ufa - tak napisała. a to może działać w dwie strony, bo jak jesteś blisko z kimś to czasem TRUDNIEJ zachować tą odczytywaą przestrzen albo cokolwiek to sie nazywa. zaczynacie gadać i nagle jestescie po prostu dwiema przyjaciółkami na kawie a nie 'sesją'. i to nie jest zle, ale warto żeby Monisia wiedziała wchodzac że tak może być i żeby sie tym nie frustrowała
