no ale ten wątek to otworzył kilka rzeczy które cały czas wiszą bez odpowiedzi. Kingusia miała rację że historycznie to nie ma prostego precedensu dla 'sesji wróżebnej przy łóżku'. ale Symeon miał rację że tradycja nie usuwa sytuacji która jest. i co z tym dalej? bo wydaje mi się że my jako forum trochę sami sobie odpowiedzieliśmy że 'to zależy od relacji i nastawienia', ale czy to nie jest trochę za łatwe?
ale chwila, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Bernadetkaa mówi 'runy są neutralne' ale wcześniej Hela mówiła że Isa przy umierającym może być 'spokój i bezruch'. to znaczy że runa ma jednak jakieś znaczenie przypisane do sytuacji? czy ona jest neutralna dopiero jak ktoś ją interpretuje?
mam wrażenie że ta dyskusja trochę kręci się wokół semantyki. 'neutralne' vs 'ma znaczenie'. ale wracając do tytułu wątku, bo Kingusia słusznie zwróciła uwagę, że my tu rozmawiamy o jednym przypadku. czy ktoś z was miał sytuację inną niż Auric? nie koniecznie identyczną, ale kogoś bliskiego, runy, choroba terminalna albo stan końcowy?
o, to jest pytanie w które wejdę. miałam taką sytuację z tatą, ale nie z runami, z kartami. i nie robiłam czytania przy nim, robiłam dla siebie żeby zrozumieć co się dzieje i co czuję. i zastanawiam się czy to nie jest ważny podwątek, bo chyba dużo praktykujących robi czytania nie 'dla' kogoś ale 'o' kimś, i to jest zupełnie inna sprawa emocjonalnie i etycznie
no właśnie i ja właśnie to miałam z mamą. robiłam karty o niej, bez jej wiedzy, i to było dla mnie. nie dla niej. i potem żałowałam że nie pokazałam jej swoich kart bo może byłoby coś w tym dla nas razem. ale nie wiem czy to żal ma sens bo nie wiem jak by zareagowała. ona by pewnie powiedziała że to głupoty 🙂
a może właśnie o to chodzi żeby zapytać? nie zakładać z góry że umierający albo chory chce albo nie chce. moja ciocia kiedy była chora, sama prosiła żebym przynosiła jej różne rzeczy, nawet nie ezoteryczne, po prostu rzeczy które ją interesowały, bo chciała że życie nie zatrzymało się dla niej. może runy dla kogoś mogą być właśnie takim sygnałem że jesteś tu, ze mną, i cały czas jesteś sobą
to co Serafinka napisała jest ładne. i prawdziwe chyba
czytam to wszystko i mam pytanie które może jest naiwne ale. czy w ogóle jest jakaś runa która mówi wprost o śmierci? znaczy, wszyscy piszą że nie ma złych run, ale czy jest taka która dosłownie odnosi sie do końca życia? bo ja wiem że w tarocie jest karta Śmierci i ona nie znaczy dosłownie śmierci. czy w runach jest coś podobnego?
a Hagalaz? bo czytałem że to grad, zniszczenie. to nie jest jakby bliżej śmierci niż te inne?
cały czas wracam do tego co Auric napisała zanim pojechała, że nie wie czy runy to psychologia czy coś więcej. i mam wrażenie że właśnie to jest centralny problem tej dyskusji który nigdy nie został rozwiązany. bo jeśli to psychologia, to reguły są inne niż jeśli to coś więcej. przy osobie umierającej te dwie opcje prowadzą do innych decyzji
może te dwie opcje nie są tak rozłączne jak Jasnowidka sugeruje. psychologia i 'coś więcej' mogą być tym samym zjawiskiem opisywanym różnymi językami. projekcja znaczenia na symbol to jest psychologicznie opisywalny mechanizm. ale to nie znaczy że to co ta projekcja otwiera w człowieku jest tylko psychologią. nie wiem czy musimy to rozstrzygać
no ale Symeon, to 'nie musimy rozstrzygać' jest wygodne kiedy nie siedzisz przy łóżku umierającego z zestawem kamieni. przepraszam że tak brutalnie ale. jeśli idziesz do kogoś w stanie terminalnym i wyciągasz runy, i w środku masz tę wątpliwość którą miała Auric, to ta wątpliwość ma znaczenie dla człowieka który leży naprzeciwko. 'nie wiem czy muszę to rozstrzygać' to jest luksus który masz zanim wejdziesz do pokoju
dobra więc mamy kilka otwartych kwestii w tym wątku. jedna to czy czytanie 'dla' różni się od czytania 'o'. druga to czy trzeba mieć rozstrzygnięte czym są runy zanim się pójdzie do umierającego. trzecia to pytanie Kingusii o szerszy obraz, bo jeden przypadek to za mało. i Auric wróci i napisze albo nie. a my możemy próbować dalej bez niej
dobra to może ja spróbuję podsumować bo Zygmunt ładnie wypisał te otwarte kwestie. ale mam jedno pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku, bo czytam uważnie. czy ktoś w ogóle wie ile osób w Polsce robi czytania run przy umierających? bo rozmawiamy jakby to była rzadkość albo jakby to był mainstream i nie wiem jak jest naprawdę
na to pytanie nikt wam nie odpowie, bo nikt tego nie liczy. i nie dlatego że to jest tajemnica, tylko dlatego że to nie jest praktyka zinstytucjonalizowana. nie ma stowarzyszenia runologów które prowadzi statystyki. to się dzieje prywatnie, przy łóżkach, w domach, czasem w hospicjach jeśli ktoś ma kontakt z personelem który nie protestuje. mówimy o setkach może tysiącach przypadków w Polsce, ale to domysł, nie liczba
no ale to co Anusia mówi to trochę zamknięcie dyskusji zanim się zaczęła. 'mamy tylko anegdoty i musi wystarczyć' to jest argument który można zastosować do dosłownie wszystkiego włącznie z rzeczami które są szkodliwe. jakiś minimalny poziom refleksji nad tym co robimy przy umierającym człowieku chyba jednak jest wskazany?
myślę że Zielarz ma rację i Anusia też ma rację i to nie jest sprzeczność. tak, anegdoty to za mało do oceny całej praktyki. ale to nie znaczy że mamy nic. mamy to co mamy. i możemy z tym pracować ostrożnie zamiast albo 'nic nie wiemy więc milczymy' albo 'wszystko wiemy bo mamy doświadczenia'. ta dyskusja chyba jest właśnie tym ostrożnym pracowaniem
hej, trochę z innej strony, przepraszam jeśli głupie pytanie, ale dlaczego w ogóle ktoś miałby nie chcieć żeby przy nim robiono runy? znaczy jeśli jest umierający i ktoś mu bliski chce to zrobić i on o tym wie i się nie sprzeciwia, to co jest złego? nie rozumiem gdzie jest problem
o to co Hela napisała to jest coś o czym w ogóle nie myślałam! że 'nie sprzeciwiać się' to nie znaczy 'chcieć'. to jest naprawdę ważne. ja bym chyba u siebie tego nie rozróżniła, szczerze. no bo jak ktoś nie protestuje to myślę ok, jest okej z tym. a tu zupełnie inaczej może być. dziękuję za to, serio
właśnie i to wraca do tego co mówiłam wcześniej o robieniu czytania dla siebie a nie dla osoby. bo jeśli nie jesteś pewna czy osoba naprawdę chce, a nie tylko toleruje, to może lepiej zrobić czytanie samemu dla siebie, żeby przetrawić co się dzieje. i wtedy nikt nie musi nic 'chcieć' ani 'nie chcieć' przy tobie
