ja robię zawsze kilka oddechów przed rzutem i mentalnie 'odstawiam' emocje na bok na ten czas. nie wymazuję ich, tylko proszę żeby poczekały. brzmi dziwnie ale po jakimś czasie wchodzi jako nawyk i naprawdę pomaga z tym skupieniem o którym Seid pisze
czy jak się robi czytanie dla relacji to znaczy że ta relacja jakoś to czuje? tzn czy partner ma jakis sygnał że mu wróżysz czy to jest niewidoczne
no to wracajac do tego co Eliksiryna pisala o roznieniu zlego rzutu od 'nie czas' - ja bym to postawil inaczej. Nie chodzi o to zeby znac odpowiedz na to pytanie z gory. chodzi o to co czujesz jak siedzisz z ukladem. Jak mam cos nieczytelnego i czuje ze pytanie bylo dobre, skupienie bylo dobre, a i tak nie wiem co to mowi - to bede siedzial z tym tygodniami jesli trzeba. Jak wiem ze pytanie bylo za szerkie albo sie wiercilam zanim rzucilam - to powtarzam. I tyle filozofii.
to jest stary problem z calym tym tematem - nie ma zewnetrznego kryterium weryfikacji. I to jest ok jesli traktujesz runy jako narzedzie do refleksji, ale jak tylko zaczynamy mowic o 'poprawnym' i 'niepoprawnym' rzucie to wchodzimy w terytorium gdzie kazdy ma swoja prawde i zadnej wspolnej miary. Mnie to nie przeszkadza, ale nie udawajmy ze to jest jakas obiektywna metoda.
no wlasnie, dokladnie to chcialam powiedziec wczesniej. To nie jest zarzut tylko wobec run. tylko ze jak sie rozmawia o bledzie vs 'nie czas' to ta miara wewnetrzna jest jednak problematyczna. Zwlaszcza w rzutach relacyjnych gdzie jestes emocjonalnie w srodku sytuacji i twoj osad o wlasnym skupieniu jest po prostu nieobiektywny z definicji.
dobra ale czy ktos tu faktycznie robi rzuty DLA par czy DLA relacji? bo mi sie wydaje ze to dwie rozne rzeczy. Rzut dla relacji mozna zrobic solo - pytasz o energie relacji. Rzut dla pary sugerowaloby ze oboje siedzicie razem i razem pytatcie. I chyba ta druga opcja jest mniej popularna? czy sie myle
poczekajcie - 'oboje kierujecie pytanie'? jak to fizycznie wyglada? czy oboje trzymacie woreczek albo co? bo brzmi to troche jak... nie wiem, jak jakas gra planszowa gdzie trzymacie pionek razem? nie chce byc zlosliwa ale nie rozumiem praktycznej strony tego
a co jak te dwie osoby chca innych odpowiedzi? tzn jeden z pary liczy na ze uklad powie 'jest ok' a drugi sie boi ze wyjdzie cos zlego. to chyba wplywa na ten rzut razem nie?
to jest bardzo ladna metafora Prophecyy. i w praktyce to naprawde tak dziala - robilem raz wspolnie z partnerka rzut i zanim w ogole dotknelismy run spedzilismy pol godziny na rozmowie o tym czego szukamy. I okazalo sie ze ona chce wiedziec 'dokad to idzie' a ja chcialem wiedziec 'co nas teraz trzyma razem'. To sa zupelnie rozne pytania. Musielismy sie dogadac na jedno zanim zaczac.
ojej, ale to brzmi troche jak - przepraszam - ze runy sa tylko pretekstem zeby w ogole ta rozmowe zaczac? bo jak juz pol godziny gadacie co kazde z was chce wiedziec to jakby czesc odpowiedzi juz macie, nie?
sluchacie, ja mam pytanie wlasciwie do calej tej dyskusji o wspolnych rzutach - co jesli ta druga osoba w ogole nie wierzy w runy? moja sytuacja jest taka ze ona jest dosc sceptyczna wobec tego wszystkiego. czy w ogole ma sens robic wspolny rzut jesli jedna strona to traktuje jako zabawke a nie na serio?
to jest naprawde wazne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Mialam podobnie - robilam kiedys rzut w towarzystwie kogos kto mial do tego stosunek 'no dobra, skoro chcesz'. I czulam ze ta energia jest jakby rozbita. Nie wiem czy przez sceptycyzm tej osoby czy przez moje wlasne rozproszenie bo wiedzalam ze ona kpic nie bedzie ale i traktoac powaznie tez nie. w koncu robilam sama i bylo o wiele spokojniej.
sceptycyzm partnera nie przekresla rzutu, ale zmienia jego charakter. Jezeli jedna osoba jest w pelni obecna a druga jest 'uprzejme neutralna', to rzut staje sie de facto solowy z obserwatorem. I to moze byc calkowicie wystarczajace - tylko trzeba to sobie uczciwie powiedziec, ze to nie jest wspolny rzut, tylko rzut w czyjejs obecnosci. Nie ma nic zlego w tym rozroznieniu.
hmm a czy obecnosc tej drugiej osoby w pokoju podczas rzutu w ogole cos zmienia? nawet jak nie uczestniczy aktywnie? pytam bo nie wiem czy to ma znaczenie czy mozna tak samo robic jak jej nie ma
dobra, wchodzac z boku bo sledze ten watek od jakiegos czasu - czy ktos moze powiedziec cos konkretnego o tych fluktuacjach? bo to slowo pojawia sie tu i tam ale nikt nie wytlumaczyl co dokladnie ma oznaczac w kontekscie run. Bo ja znam to pojecie bardziej z fizyki i troche mnie to zastanawia jak to sie przekklada na wrozby.
ale wiecie, to rozroznienie szum-sygnał to jest problem w sumie calej wrozbityki, nie tylko run. pamiętam jak robilem rzut dla siebie w trudnym momencie i wyszedl mi Isa trzy razy z rzedu w ciagu tygodnia. mozna powiedziec: szum, przypadek. ale mozna tez powiedziec ze system uparcie pokazywal 'stop, zastoj, czekaj'. I po fakcie - bylem w totalnym zastoju. wiec co to bylo?
sluchajcie, wracajac do mojej sytuacji z ta sceptyczna dziewczyna - czy jesli zrobie rzut solo, bez niej, i zapytam o nasza relacje, to czy jej sceptycyzm ma wogole jakis wplyw? czy to jest tylko kwestia tego co dzieje sie w pokoju, czy cos szerszego?
to zalezny od tego jak rozumiemy pol energetyczny relacji. ja uwazam ze relacja ma swoja wlasna energie niezaleznie od tego czy oboje w to wierzą. jak pytasz o energie waszej relacji to runy 'siegaja' do tego co jest miedzy wami - nie do jej przekonan. jej sceptycyzm jest jej warstwa, ale relacja to cos powyzej tego
rozumiem ten poglad Prophecyy, ale ostrożnie z tym 'sieganiem'. Rzut solowy to twoja percepcja, twoja intencja, twoj filtr. Mozesz zapytac o relacje ale to co wychodzi przechodzi przez ciebie. Jej energia nie jest tam obecna aktywnie. To nie czyni rzutu bezuzytecznym, ale nalezy byc swiadomym tej asyme...trycznej natury.
przepraszam ze wchodze, ale mam pytanie moze glupie - co to znaczy ze relacja ma 'wlasna energie'? bo to brzmi jakby relacja byla osobna bytoscia, a nie po prostu... zaleznoscia miedzy dwojgiem ludzi? nie rozumiem tego dokladnie
okej ale ta metafora z melodia jest calkiem fajna, musze przyznac. bo jak gram na gitarze to rzeczywiscie pusta struna brzmi inaczej niz ta sama nuta fretowana, nawet jesli to ten sam dzwiek teoretycznie. wiec moze ta 'energia relacji' to cos jak to co powstaje kiedy dwie struny gra razem? harmoniczna albo dysonans
hm, ladne metafory ale wracajac do pytania Genio - myslę ze sceptycyzm partnerki moze wplywac na rzut solowy w jednym konkretnym sensie: jesli ty sam masz w glowie 'ale ona mi nie wierzy, ale ona sceptyczna' to ta watpliwosc jest twoja i ona wchodzi do rzutu. Nie jej sceptycyzm bezposrednio, ale twoja swiadomosc jej sceptycyzmu. To roznica.
dobra ale to co mowi Eliksiryna to z kolei sugeruje ze ideal to rzut w pelnym spokoju, bez zadnych zewnetrznych trosk. i to jest troche nierealistyczne? bo zawsze cos masz w glowie. zwlaszcza jak pytasz o sprawy emocjonalne. chyba ze ktos tu potrafi wylaczyc te tlumaczenia w glowie i robic rzut jak robot
a propos technik - czy robienie rzutu od razu po klotni z partnerka to zly pomysl? bo wyobrazam sobie ze wtedy te emocje sa bardzo duze i to co mowicie o 'wchodzeniu do rzutu' byloby jakies kolosalne
a czy jak jestes wsciekly to moga wyjsc bardziej 'zlowieszcze' runy? tzn czy emocje zmieniaja ktore runy wychodza czy tylko jak je interpretujesz? bo to jest chyba duza roznica
to jest calkiem dobre pytanie jak na pozor proste. odpowiedz zalezy od tego czy wierzysz ze rzut jest losowy czy nie. Jesli losowy - emocje nie zmienia ktore runy padna, moga zmieniac interpretacje. Jesli wierzysz ze intencja ksztaltuje rzut - to tak, zla emocja moze przyciac 'ciemniejsze' runy. sam nie wiem co sadze o tym, mowiąc szczerze.
no wlasnie i to jest ten problem z fluktuacjami o ktorym mowil Erazm wczesniej. nie wiemy czy zmiennosc wynikow pochodzi z 'systemu' czy z nas. i nie mamy jak tego oddzielic. imo to trzeba po prostu przyjac jako ograniczenie i pracowac z tym co jest, a nie udawac ze mamy obiektywna metode
