Mam takie pytanie do was bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Czy można robić czytanie run dla kogoś, kto wyraźnie powiedział że nie chce znać wyniku? Mam na myśli sytuację kiedy np. bliska osoba ma jakiś problem i chcę sprawdzić jak to się potoczy, ale ona sama mówi że woli nie wiedzieć bo się boi. Czy runy w ogóle "zadziałają" jeśli jedna strona nie wyraża zgody na czytanie? I co właściwie z tą energią wtedy?
To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś w ogóle się nad tym zastanawia zamiast po prostu robić co mu się podoba. Zacznę od tego co dla mnie najważniejsze - kwestia zgody. W pracy z runami, podobnie jak z innymi systemami wróżebnymi, intencja i energia osoby pytanej mają ogromne znaczenie. Jeśli ktoś świadomie blokuje możliwość wglądu w swoją sytuację, to ta blokada jest informacją samą w sobie. Runy mogą "zadziałać" w sensie technicznym, bo ty rzucasz, ty czytasz, ale to co dostaniesz może być mocno zaburzone właśnie tą blokadą. Natomiast muszę powiedzieć wprost - etycznie to jest naprawdę szara strefa. Robiąc czytanie bez czyjejś zgody wchodzisz w czyjeś pole energetyczne bez zaproszenia. Czy to dobry pomysł? Moim zdaniem nie.
Ja miałam dokładnie taką sytuację kilka miesięcy temu, siostra miała kłopoty i bardzo chciałam jej pomóc przez runy, ale ona powiedziała żebym nie robiła żadnych wróżb bo się boi co może wyjść. Zapytałam ją wprost czy mogę przynajmniej zrobić dla siebie jakby analizę sytuacji, bez jej bezpośredniego udziału. Ona nie powiedziała ani tak ani nie, więc nie robiłam. Ale zastanawiam się, czy gdybym zrobiła to bardziej ogólnie, nie o nią konkretnie ale o całą sytuację - czy to by się różniło energetycznie?
Szczerze? Dla mnie to trochę akademicka dyskusja. Runy to system interpretacyjny, wynik czytania zależy od tego jak go odczytujesz, a nie od tego czy ktoś "wyraził zgodę energetyczną". Możesz rzucić runy dla kogo chcesz, dostaniesz jakiś wynik i go zinterpretujesz. Pytanie co z tym zrobisz. Ale ten cały temat zgody energetycznej - skąd w ogóle wziął się pomysł że trzeba mieć zgodę? Jakieś źródło, tradycja, konkretny tekst czy raczej nowoczesny wymysł?
Wracając do tego co napisał Stasio na początku - ważne jest tutaj coś czego jeszcze nikt nie nazwał wprost. Czakra gardła osoby, dla której robisz czytanie. Jeśli ta osoba świadomie mówi "nie chcę wiedzieć" - to jest aktywna komunikacja jej woli. Gardziel to centrum prawdy i wyrazu własnego. Robienie czegokolwiek wbrew temu świadomemu wyborowi to energia uderzająca prosto w jej punkt wyrazu. Dosłownie pracujesz wbrew temu czemu ona dała głos. Nie wiem czy to jest temat run, ale to energetycznie ma znaczenie.
a to jest zupełnie inna sytuacja! Jeśli ona mówi że nie chce znać wyniku ALE prosi o pomoc, to moim zdaniem otwiera się możliwość działania intencyjnego - nie na wynik wróżby dla niej, ale na jej dobro w ogóle. Możesz poprosić runy o wskazanie energii wokół sytuacji, nie o prognozę dla niej. To istotna różnica. Wynik czytania zachowujesz dla siebie, wyciągasz z niego co możesz żeby jej pomóc, ale nie informujesz o konkretach których nie chce słyszeć.
hej, przepraszam że wchodzę ale nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli nie mówisz tej osobie co wyszło, to po co w ogóle to czytanie? Żeby wiedzieć jak z nią postępować? Czy po to żeby na podstawie tego zrobić coś magicznego? Bo to brzmi jak dwa zupełnie różne zastosowania.
Grimoire ma dobre pytanie, bo to naprawdę są dwie różne ścieżki. Wróżba jako wiedza dla wróżącego to jedno - żeby wiedzieć jak się poruszać w tej relacji, co widzieć, na co uważać. A wróżba jako wstęp do działania rytualnego to drugie. I muszę powiedzieć że w tym drugim przypadku ta kwestia zgody staje się jeszcze ostrzejsza. Bo jeśli planujesz na podstawie run coś zrobić żeby wpłynąć na los tej osoby, a ona tego nie chce - to masz realny etyczny problem, nie tylko energetyczny.
No właśnie, tu jest problem z całą tą dyskusją. Mieszacie ze sobą trzy różne rzeczy: etykę, skuteczność i energetykę. Czy to etyczne - można dyskutować. Czy czytanie bez zgody da prawidłowy wynik - to zupełnie inne pytanie i akurat tu bym powiedział że wynik zależy od umiejętności czytającego bardziej niż od zgody pytanego. A ta cała energetyka czakr którą tu ktoś wrzucił - przepraszam ale to nie jest tematyka run, to kompletnie inny system. Trochę jabłka i gruszki.
mnie troche dziwi ze sie tak bardzo komplikuje ta sprawa. jak ktos pyta runy to pyta o energie sytuacji, nie o czlowieka bezposrednio, wiec gdzie tu naruszenie? to jak z modlitwa za kogos, tez nie pytasz czy mozna modlic sie za twoje zdrowie 😉 choc rozumiem ze w magii te granice sa inne niz przy modlitwie
hej, ogólnie nie bardzo czytam runy ale śledziłem ten wątek i mam takie może głupie pytanie - czy runy w ogóle mogą się "mylić" albo dawać złe odczyty właśnie dlatego że ta osoba nie chce żeby ktoś patrzył w jej sprawy? czy to w ogóle możliwe z punktu widzenia tych co mają doświadczenie?
Heniek, wcale nie głupie pytanie. W praktyce wróżebnej jest takie zjawisko - kiedy pole osoby jest zamknięte albo aktywnie blokowane, czytanie daje wyniki chaotyczne, wewnętrznie sprzeczne albo bardzo ogólne. Nie "mylne" w sensie że runy kłamią, ale takie że nie ma się czego uchwycić. Jakbyś szukał sygnału a tu tylko szum. Tak to bym opisała z własnego doświadczenia, choć wiem że nie każdy to odczuwa albo interpretuje tak samo.
właśnie Jarzyna to bardzo dobrze opisuje. Ja jak robiłam czytanie dla znajomej która była bardzo zamknięta emocjonalnie na ten temat, to dostałam isa, nauthiz i jeden pusty ort (zależy od zestawu). i nie wiedziałam co z tym zrobić, bo to mogło oznaczać i blokadę w jej sprawie i blokadę samego procesu czytania. Jak rozróżnić jedno od drugiego?
Lidzia, to jest sedno całego problemu z czytaniem dla osób opornych albo niechętnych. Isa i Nauthiz razem to wyraźny sygnał zatrzymania i konieczności - ale czego konieczności? Jeśli nie masz pewności czy czytasz energię sytuacji czy energię oporu wobec samego czytania, to wynik jest mało użyteczny. Dlatego zawsze kiedy mam wątpliwości co do zgody osoby, zaczynam od jednej runy pytającej - czy mogę patrzeć. Jeśli wychodzi blokada już na tym etapie, odkładam i nie idę dalej. To trochę jak pukanie do drzwi zanim wejdziesz.
okej, rozumiem co mówi Runiarka o tej pętli interpretacyjnej - czy czytasz opór czy sytuację. ale mam konkretne pytanie do wszystkich: jak wy w praktyce rozróżniacie te dwa scenariusze? bo mi się wydaje że to powinno być widoczne w układzie, nie?
to jest właśnie to trudne miejsce w całej tej dyskusji. bo jeśli czytanie daje ci chaotyczny wynik - isa, nauthiz, coś jeszcze sprzecznego - to skąd wiesz że to opór pola a nie po prostu sytuacja osoby jest naprawdę zablokowana i trudna? czasem blokada energetyczna i blokada woli wyglądają identycznie w runach. ja osobiście proszę wtedy o drugie pytanie pomocnicze, coś w stylu 'co należy do mnie w tej sytuacji' i patrzę czy runy odpowiadają spójnie na to, bo wtedy wiem że kontakt z polem działa
no ale Runiarka, pytanie 'czy mam dostęp' zadane samym runom to jest trochę pytanie psa czy może jeść własną karmę. skąd wiesz że wynik tego pytania jest bardziej wiarygodny niż wynik głównego czytania? to logicznie nie trzyma się kupy
no to jest właśnie problem, prawda? jak coś jest nieweryfikowalne to równie dobrze może być przeczuciem wishful thinking. mówię to bez złośliwości, sama kiedyś tak działałam
Tojadek ma rację w tym że brakuje tu jakiegoś zewnętrznego punktu odniesienia. ale z drugiej strony cały system wróżebny jest z definicji nieweryfikowalny w sensie empirycznym, więc albo wchodzisz w tę logikę albo nie. dyskusja o tym czy runy 'mają dostęp' zakłada że jest jakiś dostęp do mieć. i tu każdy musi sobie odpowiedzieć sam. mnie bardziej interesuje pytanie Stasia z poprzedniej strony: co on konkretnie chce osiągnąć tym czytaniem, bo to chyba nie zostało jeszcze naprawdę dopowiedziane
ok to teraz rozumiem o co chodzi. czyli to jest bardziej jak... czytanie dla siebie o sytuacji z udziałem tej osoby? a nie czytanie 'dla niej'? bo to brzmi zupełnie inaczej niż myślałam przez całą tę dyskusję
Grimoire, i właśnie to jest kluczowe rozróżnienie którego nam brakowało przez ostatnie dwadzieścia postów 🙂 bo jeśli Stasio pyta runy 'jak rozumieć tę relację i jak się w niej poruszać' - to jest pytanie o SIEBIE. a pytanie 'co blokuje Kasię w pracy' to jest pytanie o KASIĘ. i te dwie rzeczy mają zupełnie inny status etyczny. pierwsze jest zawsze ok, drugie jest właśnie tym o czym rozmawiamy
no i właśnie dlatego pytałem o czakrę gardła wcześniej, bo Turmalinka powiedziała coś ważnego - że jeśli ktoś mówi 'nie chcę wiedzieć' to zamknięcie gardła jest aktywne. ale jeśli ktoś po prostu milczy na dany temat, to nie wiem czy to zamknięcie czy po prostu brak okazji do powiedzenia czegoś. czy to rozróżnienie ma sens?
tak, ma sens i dobrze to czujesz. milczenie to nie to samo co odmowa. odmowa jest aktywna, milczenie jest neutralne. jeśli ta osoba nie powiedziała wprost 'nie chcę żebyś tego robił' - gardziel nie jest zamknięta w sensie aktywnego oporu. jest po prostu nie zaangażowana. to jest znacząca różnica. możesz więc zadać runom pytanie o sytuację z jej udziałem, ale formułuj je ostrożnie: 'co powinienem rozumieć o tej sytuacji' a nie 'co jest z nią nie tak'
hm, ale czy to nie jest trochę taka semantyczna sztuczka? bo w praktyce odpowiedź na 'co powinienem rozumieć o tej sytuacji' i tak będzie dotyczyć tej osoby. runy nie wiedzą że piszesz ostrożnie 😛
okej, to przyjmuję. ale mam drugie pytanie - czy samo wejście w czyjeś pole w ten sposób może tej osobie zaszkodzić? bo tu nikt tego nie powiedział wprost a trochę się tego obawiam
to dobre pytanie i cieszę się że ktoś je zadał. z perspektywy pracy z polem energetycznym: samo obserwowanie czyjejś energii bez ingerencji jest stosunkowo niskie ryzykowo. problem pojawia się kiedy do obserwacji dołącza intencja zmiany albo kiedy kontakt jest intensywny i długotrwały. jednorazowe czytanie informacyjne - co widzę w tej sytuacji - raczej nie zaszkodzi. ale i tak pytanie o zgodę albo przynajmniej o wewnętrzną zgodność intencji ma sens jako środek ostrożności dla obu stron
Morganitka mówi ważną rzecz. ja zawsze na końcu czytania dla kogoś bez jego wiedzy dodaję intencję zamknięcia - coś w stylu 'obserwowałam, nie ingerowałam, zamykam kontakt'. czy to ma sens czy to magia mojego przekonania - nie wiem, ale przynajmniej czuję że nie zostawiam żadnego energetycznego ogonka
