Hej, chcialam sie zapytac bo od kilku lat mam ten sam problem - jak zaczyna sie pazdziernik to jakby ktos gasil mi swiatlo w glowie. Lekarz mowi ze to depresja sezonowa, brac witamine D i wychodzic na spacery. No ok, ale spacery to nie zawsze moge, bo jak mi sie zaczyna to nawet wstac z lozka jest ciezko. Natknelam sie na jakis artykul o runach i ze niby Sowilo czy tam Kenaz moga pomagac w takich stanach, bo pracuja z energią slonca i swiatla. Czy ktos z was w ogole probował czegos takiego? Nie mowie ze zamiast lekarza, po prostu... moze jakies wsparcie energetyczne? Bardzo bym prosila o podpowiedz bo szczerze mowiac jestem troche zdesperowana juz
Sowilo to bardzo ciekawa runa jesli chodzi o takie przypadki, bo jej energia faktycznie wiaze sie ze sloncem i zywotnoscia. Sam pracowalem z nia troche przy stanach zmeczenia i to nie jest tak ze cudownie wszystko sie zmienia, ale jest jakis efekt. Kenaz tez ma sens bo to runa swiatla, wiedzy, rozjasniana ciemnosci w metaforycznym sensie. Pytanie jak ty to czujesz, czy jestes bardziej w kierunku nosienia run, medytacji z nimi, czy jakiegos rytualu?
Sowilo plus Kenaz to akurat dobry dobor, ale wiecie co, ja bym dorzucil jeszcze Berkane - ona odpowiada za odrodzenie, nowy poczatek, jest tez powiazana z cyklami natury. A depresja sezonowa to wlasnie chodzi o cykl, o to ze organizm sie gubi w tej zmianie. Mozna ulozyc z tych trzech mala kombinacje i nosic jako amulet albo medytowac. Testowalem podobne rzeczy i dziala, serio
Hm, nie chce byc niemila, ale skad wiadomo ze runa 'dziala' na depresje a nie po prostu placebo? Szczerze pytam, bo sama uzywam kart i nigdy bym nie powiedziala ze one lecza. Pomagaja mi popatrzec na sytuacje z innej strony, dac jakis impuls do myslenia, ale zeby kurować stany psychiczne to nie wiem. Co wy przez to rozumiecie ze runa pomaga?
Dodam swoje trzy grosze bo przeszedlem przez podobny etap. Pracowalem z Sowilo przez jedna zime, codziennie rano kilka minut skupienia na tej runie, wyobrazanie sobie ze swieci przez cialo. Nie powiem ze depresja zniknela, bo miałem tez wsparcie terapeutyczne, ale czulem ze to dodaje mi jakiegos impulsu zeby w ogole wstac i cokolwiek robic. Moze to i placebo jak mowi Estragonka, ale jezeli cos pomaga to po co sie zastanawiac nad mechanizmem co nie
Dorzucę swoje - mam pytanie do tematu bo widze ze wspomniany jest gleboki sen w opisie - czy ktos probował run do pracy ze snem zima? bo u mnie depresja sezonowa bardzo sie wiaze z tym ze snie dziwnie, za duzo albo wcale, i czuje sie jak zombie rano. Ciekawi mnie czy jest jakas runa ktora akurat do snu sie nadaje
Jezeli chodzi o sny i sen to Laguz albo Pertho - obie maja zwiazek z tym co ukryte, podswiadome, z gleba psychiki. Laguz szczegolnie wiaze sie z wodnym, plynnym stanem jakim jest sen, z intuicja, z tym co sie unosi pod powierzchnia. Pertho jest bardziej tajemnicza, niektorzy ja lącza z losem i ukrytymi silami, ale tez z rodzajem glębokiego zanurzenia w siebie. Powiedzialbym ze jezeli masz problem ze snem i czujesz ze cos w nim jest zaburzone na poziomie energetycznym to Laguz to dobry punkt startowy. Ale - i to wazne - jaka jest natura tego zaburzenia? Czy nie sypias za malo, za duzo, czy sny sa niepokojace?
No wlasnie o tym snie to tez chcialam powiedziec, ze u mnie podobnie. Sypiam po 10-11 godzin ale rano jestem kompletnie rozbita. I te sny sa takie przygniatajace. Zastanawiam sie czy to jest jaks wez ze stanem energetycznym, moze cos zablokowanego?
Ciezki sen zima to moim zdaniem tez Thurisaz, bo ona oczyszcza, usuwa blokady. Wiem ze to brzmi ze to runa agresji i bariery ale ona ma tez ten drugi wymiar, obronny, który usuwa to co przeszkadza. Medytacja z nia moze pomoc uwolnic te ciezkosc. Dziala szybciej niz Laguz chyba
Przepraszam ze wchodze z innej strony, ale mam pytanie do Reny ktora zaczela temat. Pisala ze to sie zaczyna co roku od pazdziernika, i to dosc intensywnie. Czy ty chodzisz do lekarza z tym, czy radzisz sobie sama? Bo wiesz, ja rozumiem ze runy jako wsparcie, ale jak to jest tak ciezkie to sama energia to moze byc za malo?
To rozumie, bo sama tak mam ze potrzebuje jakiegos codziennego rytualu ktory by mnie kotwicowal. U mnie to afirmacje, ale w sumie chciałabym wiedziec czy runy maja w sobie ten aspekt rytualu codziennego. Bo jesli medytacja z runa trwa pol godziny to nie dam rady, ale jesli 5 minut to moze bym tez sprobowala. Ile czasu to wymaga realnie?
Rytualy nie mierzy sie minutami. Ale rozumiem praktyczne pytanie. Piec minut skupionej uwagi z runa moze zrobic wiecej niz godzina mechanicznego patrzenia. Chodzi o obecnosc, o to zeby naprawde byc z tym symbolem, nie tylko go widziec. Sowilo trzymana w dloni przez chwile rano, z intencja ze ta energia wejdzie w dzien - to wystarczy na poczatek. Nie trzeba odrazu budowac oltarzy
Hej, mozna sie wtrącic? Czytam i mam takie pytanie moze podstawowe, przepraszam jesli glupio brzmi - czy runy trzeba miec fizycznie, jak te kamyki albo drewniane plytki, czy mozna je rysowac na kartce? Bo nie mam zestawu i nie wiem czy to cos zmienia. I w ogole czy ktokolwiek z was ma w ogole fizyczny zestaw, z czego jest zrobiony?
Fizyczny nosnik ma znaczenie bo daje ci cos namacalnego do skupienia uwagi. Ale na poczatek rysowanie jest ok. Sam zaczynalem od rysowania run na kartkach, pozniej przeszedlem na drewniane. Kamienne sa fajne do trzymania w dloni bo ciezar je czujesz, to pomaga w skupieniu. Jak juz wiesz ktorej runy chcesz uzywac regularnie to polecam kupic kamien lub zrobic wlasnorecznie, ale nie musisz od razu.
A da sie w ogóle szybko poczuc efekt tych run przy depresji? Bo czytam ze to jest subtelne, ze trzeba czekac, ze to dlugi proces - no to troche smutne bo jak komus jest zle to chce mu byc lepiej od razu nie za miesiac. Nie krytykuje tylko pytam serio czy ktos to poczul szybko
no ale serio, ktos mi powie czy to dziala szybko czy nie? bo z tego co czytam to jedni mowia ze po kilku dniach cos poczuli a inni ze miesiącami nic. i jak to jest z ta depresja sezonowa konkretnie, bo to tez jest dosc pilna sprawa jesli ktos ma zle od pazdziernika do marca to nie moze czekac cwierc roku na efekty
zalezy tez jak pracujesz. pasywne patrzenie na rune przez 5 minut = malo. aktywna medytacja z wizualizacja, z oddechem, codziennie o tej samej porze = znacznie wiecej szans ze cos poczujesz wczesniej. rytual ma moc przez regularnosc a nie przez dlugosc
wracajac do tego co pisala Rena o snie - te 10-11 godzin i budzenie sie rozbitym to jest dosc charakterystyczne dla SAD. tu nie chodzi tylko o ilosc snu tylko o jego jakosc i o to ze rytm dobowy sie rozregulowuje. czy poza runami probowałas cos z oswietleniem? lampy swietlne, poranne wychodzenie na zewnatrz nawet na kwadrans? bo to idzie w parze z praca energetyczna i naprawde robi roznice
o ja tez czytam o tym Laguz i sie zastanawiam, bo ja tez mam problem ze snem zima, ale u mnie odwrotnie - sypiam malo i mam takie sny jakby krotkie i urywane. czy ta sama runa bedzie dla nas obu dobra? czy moze to zalezy od czegos innego
a ja sie zastanawiam nad tym co Bronek pisal o Thurisaz i o tym ostrzezeniu Piolunki. skoro ona moze pobudzic niepokoj, to przy depresji sezonowej to chyba rzeczywiscie ryzykowne, nie? bo depresja to juz jest duzo emocjonalnego ciazaru i dolewanie czegos agresywnego brzmi jak zly pomysl
Thurisaz jest blednie interpretowana jako 'agresywna'. ona jest jak piorun - oczyszcza przestrzen. ale Piolunka ma racje ze progu nie przechodzi sie z rozbiegu jesli ktos jest juz osłabiony. wchodzi sie do niej ostroznos i z intencja, nie na sila. i tylko gdy juz masz jaka taka stabilizacje energetyczna
hmm, a ja mam pytanie bo sie gubie w tych roznych runach i ich dzialaniu - czy jest jakis dobry porzadek w jakim sie je poznaje? bo czytam ze Sowilo na poczatek, potem Berkana, potem Laguz, ale gdzie w tym wszystkim Thurisaz i kiedy ktokolwiek powinien po nia siegac? czy jest jakas logika czy to sie dobiera intuicyjnie?
dobra ale wracajac do tego rytualnego aspektu ktory mnie interesuje - czy ktos tu naprawde robi to CODZIENNIE? bo powiem szczerze ze ja zaczynalam afirmacje codziennie, trwalo to tydzien, potem sie rozlazlo. jak sie to utrzymuje ze runami? jest jakis trik
o to jest super pomysl z ta kawa! dzieki ze napisales, ja bym sama na to nie wpadla. to tak jakby te dwie rzeczy sie ze soba laczyly i jedna przypomina o drugiej? ale czy to nie oslabia jakos, ze to przy kawie, przy takich zwyklych czynnosciach? myslalem ze rytualy musza byc bardziej... oderwane od codziennosci
rytualy nie musza byc oderwane od zycia. w wielu tradycjach to wlasnie codzienne czynnosci sa najbardziej sakralne - pieczenie chleba, rozpalanie ognia, poranek. wydzielenie specjalnego czasu jest ok ale nie jest jedyną drogą. ważniejsza jest jakość uwagi niz sceneria
wiecie co, mnie sie podoba ten watek o codziennosci bo tez o tym myslalam. Rena pisala ze szuka czegos miedzy wizytami u terapeuty i to mi sie wydaje bardzo zdrowe podejscie - uzupelnienie a nie zastapienie. zastanawiam sie tylko czy jest jakis moment kiedy taka praca energetyczna moze wejsc w kolizje z terapia, tzn czy terapeuta moze miec cos przeciwko?
moj terapeuta wie ze interesuje sie takimi rzeczami i nie ma nic przeciwko, mowil ze liczy sie to czy mi pomaga sie stabilizowac a nie co konkretnie. choc tez powiedzial zeby nie zamieniać sesji na medytacje - co rozumiem. myslalam tez czy nie powiedziec mu ze probuje run, ale troche sie krępuje, nie wiem jak to przyjmie
