okej to ja sie spytam głupio ale, a co jakby Guslarz97 po prostu obrócil te czytanie bardziej pozytywnie? jak zmienilby troche interpretacje zeby sie kolega nie obrazil? czy to jest w ogole ok tak robic czy to juz manipulacja runami czy cos?
Dobrze że tego nie zrobiłeś. Lukrowanie interpretacji pod gust pytającego to jest droga donikąd, bo wtedy po co w ogóle czytanie. To samo co powiedzieć mu 'wszystko będzie git' bez żadnych run. Przynajmniej byłoby uczciwe.
No i do tego mnie to doprowadza. Skoro nie mozna lukrowac, a powiedziec prawde tez bywa problemem, to może dla takich osób czytanie po prostu nie jest. I nie jest to krytyka ich tylko stwierdzenie faktu. Nie kazdy jest gotowy na kontakt z czymś co nie mówi tego co chcemy usłyszeć. I to jest ok, tylko trzeba wiedzieć kogo zapraszamy do takiego czytania.
No i to jest właśnie sedno. Mamunaa ma rację że nie każdy jest gotowy, ale to rodzi kolejne pytanie - skąd masz wiedzieć z góry że ktoś nie jest gotowy? Bo Guslarz97 nie wiedział, kolega sam poprosił, wszystko wyglądało okej. Nie możesz przecież odpytać kogoś przed czytaniem czy jest 'wystarczająco dojrzały emocjonalnie' bo to brzmi absurdalnie.
Dokładnie to samo myślę. I wiesz co, miałam kiedyś podobną sytuację, nie w pracy, ale ze znajomą ze studiów. Prosiła, prosiła, w końcu usiadłyśmy, wypadły jej ciężkie karty, nie runy wtedy, ale efekt podobny. Cisza, napięcie, potem przez tydzień zero kontaktu. A jak się w końcu odezwała to powiedziała że 'nie o to jej chodziło'. No i co ty na to? Serio pytam, bo do dziś nie wiem czy cokolwiek mogłam zrobić inaczej.
To 'nie o to mi chodziło' jest bardzo ciekawe samo w sobie. Bo co im chodziło? To jest pytanie które zawsze zostawiam z ludźmi po czytaniu, dosłownie pytam - co chciałeś usłyszeć? Nie żeby dopasować przekaz, tylko żeby wiedzieć jak bardzo rozjechały się oczekiwania z tym co wyszło. Czasem ludzie sami nie wiedzą co chcieli usłyszeć, dopóki tego nie usłyszą.
hej ale wracajac do tego co Guslarz97 mówil wczesniej o pracy, czy to znaczy ze teraz jest jakis chlod miedzy wami w biurze? bo jedno to ze kolega sie psychicznie zamknal po czytaniu, ale drugie to jak to wplywa na codzienne dogadywanie sie w pracy, to chyba bardziej palace pytanie
A może po prostu nie ma żadnych myśli i to ty za bardzo kombinujesz? Ludzie często nie procesują takich rzeczy tak intensywnie jak ci którzy to przeprowadzają. Dla niego to mogło być po prostu nieudane piątkowe popołudnie i tyle. Naprawdę.
Właśnie. I to zdanie zdradza że coś dotknął, nawet jeśli nie chce tego przyznać. Ale z drugiej strony - i tu się trochę zgadzam z Tojadek81 - to nie jest twoja odpowiedzialność żeby to rozgrzebywać. On ma wybór czy przepracuje to we własnym tempie czy nie. Twoja rola jako osoby robiącej czytanie skończyła się kiedy wyjaśniłeś znaczenie run.
Ale właśnie, czy na pewno skończyła? Bo teraz mi się przypomniało że gdzieś czytałam - chyba na jakimś blogu o runach - że dobra praktyka to jest zaoferowanie rozmowy po fakcie, po kilku dniach, jak emocje opadną. Nie narzucać się, ale dać sygnał że jest przestrzeń. Guslarz97, czy coś takiego próbowałeś zrobić?
no i tu jest prawdziwy problem, bo praca komplikuje wszystko. gdyby to byl zwykly znajomy to mozna by powiedziec, dobra porozmawiajmy albo nie i odpuscic. ale w pracy musisz z nim siedziec i sie dogadywac niezaleznie od tego co sie stalo. to jest dodatkowy ciazar ktorego nie ma w przypadku czytania dla kogoś obcego
Dobrze że to widzisz. Szczerze, moim zdaniem błąd nie leży w samym czytaniu ani interpretacji, tylko w tym że nie było wyraźnej granicy zanim zaczęłeś - czyli umowy między wami co to jest i czym nie jest. Bez tego każda cięższa runa staje się potencjalnie problemem relacyjnym a nie informacją energetyczną. I to nie jest specyfika run, to jest zasada przy każdym czytaniu dla bliskich.
Pułapka tak, ale z niej da się wyjść. Nie trzeba tłumaczyć filozofii. Wystarczy jedno krótkie zdanie przed - na przykład: 'runy nie dają wyroków, pokazują energię sytuacji, możemy o tym porozmawiać po albo nie, jak chcesz'. Proste, nie ezoteryczne, nie przeładowane. To zdanie usuwa 90% problemów z oczekiwaniami.
ej a ja mam inne pytanie, bo teraz mi przyszło do głowy - czy Hagalaz i Nauthiz razem to faktycznie tak ciężki układ? bo czytałem różne interpretacje i część źródeł mówi że Hagalaz to raczej oczyszczenie, transformacja, nie katastrofa. czy to nie jest tak że interpretacja zależy mocno od tego kto czyta i jaki ma system?
I to jest mega ważne co Elzbietkaa napisała! Bo właśnie to jest clue, ze te same runy powiedziane innymi słowami mogą być odebrane zupełnie inaczej. Guslarz97, jak konkretnie to sformułowałeś kiedy je opisywałeś? Bo to naprawdę ma znaczenie, może nie zrobiłeś nic złego merytorycznie ale słowa mogły być po prostu za bardzo dosłowne jak na kogoś nieoswojonego z runami?
Szczerze? 'Kruszy się' to jest dosyć wyrazisty obraz i dla kogoś kto pierwszy raz słyszy czytanie w kontekście jego własnej sytuacji zawodowej, to mogło zabrzmieć jak twierdzenie że jego praca się sypie. Nie mówię że źle zrobiłeś, mówię że przy sceptykach warto chyba używać bardziej otwartych sformułowań, pytań zamiast twierdzeń. 'Co w tej sytuacji możesz czuć jako niestabilne?' zamiast 'to się kruszy'.
no i właśnie! 'kruszy się' brzmi jak coś nieuchronnego, a w runach chodzi raczej o energię która MOŻE się zmaterializować, nie że na pewno się zmaterializuje. Guslarz97, czy mówiłeś mu że to jest tylko obraz sytuacji a nie wyrok? bo to jest kolosalna różnica i nie wiem czy to padło
szczerze to sama mam z tym problem przy czytaniach, bo jak już wejdziesz w energię interpretacji to łatwo zapomniec powiedzieć tego meta-zdania na początku albo w środku. a dla osoby po drugiej stronie to jest właśnie to zdanie które wszystko zmienia
i tu jest clou sprawy moim zdaniem. bo 'energia sytuacji' to jest nasz wewnętrzny język, my wiemy co to znaczy. ale ktoś z zewnątrz słyszy 'kruszy się' i 'energia' i jego mózg składa z tego: 'ta osoba mi mówi że moja praca się posypie'. to nie jest jego wina że tak to odbiera
a może po prostu czytanie dla kogoś ze swojej pracy to generalnie zły pomysł niezaleznie od tego jak jest przeprowadzone? bo relacja zawodowa zakłada pewną neutralność i nagle jeden z was ma wgląd - albo myśli że ma - w sytuację drugiego. to zmienia dynamikę
ale zaraz, czy to nie jest trochę przesada? ludzie robią czytania dla znajomych, dla rodziny, czemu kolega z pracy miałby być inaczej traktowany? chyba zależy od relacji nie od kontekstu zawodowego jako takiego
dokładnie to. i do tego dochodzi coś o czym rzadko się mówi - po czytaniu dla bliskiej osoby można się 'schować' na jakiś czas jeśli coś zaiskrzyło. z kolegą z pracy nie możesz, bo jutro siedzisz z nim na spotkaniu o 9 rano. to jest presja której nie da się zignorować
ej ale czekajcie, bo mam pytanie - czy guslarz w ogóle probowal mu wytlumaczyc PRZED czytaniem co to jest i jak dziala? bo jak ktos nie wie nic o runach to moze sie przestraszyc nawet lagodnej interpretacji, co dopiero hagalaz z nauthiz
o matko, właśnie sobie to uświadomiłam - ja też tak robię! daję jakieś ogólne intro a potem skaczę w detale. a dla osoby po drugiej stronie to jest jak gdyby nagle ktoś zaczął mówić po chińsku po jednym słowniku wyrażeń
i to jest problem z entuzjazmem przy czytaniu - tak bardzo chcesz już wejść w interpretację, że te wstępne ustalenia lecą z automatu albo wcale. a to jest właśnie ta warstwa która chroni i ciebie i osobę czytaną
swoją drogą mam pytanie do Guslarz97 - jak długo znacie się z tym kolegą? bo to też trochę zmienia obraz. inaczej jest kiedy robisz czytanie komuś z którym gadasz od lat, a inaczej kiedy to jest znajomy z biura z którym rozmawiasz głównie o projektach
dwa lata to nie jest mało, ale tez nie jest tak ze juz wszystko wiesz o czlowieku. moze on ma jakies wrazliwosci ktorych nie pokazuje w pracy a te runy trafily dokladnie w to. i dlatego tak zareagowal - nie dlatego ze czytanie bylo zle, ale dlatego ze dotknelo czegos co on chowai
