to właśnie jest chyba najbardziej prawdopodobne. Hagalaz i Nauthiz w kontekście zawodowym u kogoś kto ma jakiś nierozwiązany problem w tej sferze - to mogło uderzyć w coś bardzo konkretnego, o czym on nawet z tobą nie rozmawiał. i wtedy reakcja obronna jest wręcz spodziewana
jest jeszcze jedna warstwa której nikt tu nie wspomniał - on może zwyczajnie nie wierzyc w runy i jednocześnie nie chcieć powiedzieć tego wprost, bo nie chce ranić. więc zamiast 'to bzdura' mówi 'to ja zdecyduję co dla mnie dobre' i zamyka temat. to też jest opcja
trochę czytam ten wątek od początku i zastanawiam się - czy Guslarz97 żałuje że w ogóle zaproponował to czytanie? bo z jednej strony jest teraz ta niezręczność, ale z drugiej może runy faktycznie pokazały coś ważnego i to nie jest zła informacja sama w sobie, tylko trudna do przyjęcia?
no właśnie, bo to jest fundamentalna różnica - żałować sposobu to coś zupełnie innego niż żałować decyzji! i myślę że to jest ważne żeby to sobie rozróżnić, bo jeśli czytanie miało sens i runy powiedziały coś prawdziwego, to problemem nie były runy tylko to jak cała sytuacja była opakowana. hagalaz i nauthiz mogą być naprawdę pomocne jeśli ktoś je dobrze zrozumie
hej, może głupie pytanie ale czy ktoś w ogóle spytał się tego kolegi co konkretnie go tak dotknęło? bo czytam ten wątek od dawna i nadal nie wiem czy on się obraził bo boi się o pracę, czy bo w ogóle uważa runy za bzdurę, czy bo poczuł się oceniany. to są trzy różne sprawy i każda wymagałaby innej odpowiedzi
to jest właściwe pytanie. Guslarz97 - czy w ogóle rozmawialiście po tym jak on zareagował? czy to jest cisza czy jakieś urywki rozmów?
jest taka... półcisza. rozmawiamy o pracy, na spotkaniach normalnie, ale nie ma już tej luźnej atmosfery. nie spytałem go wprost co go dotknęło bo szczerze nie wiem jak to zrobić żeby nie wyszło dziwniej niż jest. to trochę jak z tym słoniem w pokoju - obaj wiemy że jest, żaden nie mówi
ta 'półcisza' to chyba najgorszy wariant bo trzyma cię w zawieszeniu. albo rozmowa albo reset, ale to pomiędzy jest naprawdę trudne do zniesienia. i pewnie on też siedzi z tym i nie wie jak zaadresować
zastanawiam się czy ta cisza jest w ogóle do przełamania bez inicjatywy z jego strony. jeśli on czuje się w jakiś sposób zaatakowany lub naruszony - nieważne czy słusznie - to każda inicjatywa z twojej strony może być odczytana jako kolejne wchodzenie w jego przestrzeń. czasem trzeba po prostu dać temu ostygnąć
ale ile ta cisza trwa? bo jeśli mówimy o kilku dniach to jedno, a jeśli tygodniach to jest to już trochę inny poziom niekomfortu. i tak jak Arkana mówi - inicjatywa może zaszkodzić, ale zbyt długie czekanie też ma cenę
o matko dwa tygodnie to już naprawdę słyszalny słoń 🙂 myślę że w pewnym momencie zwykłe 'hej, mam wrażenie że coś między nami zgrzyta, wszystko ok?' bez żadnego nawiązania do run jest lepsze niż dalsze udawanie. nie musisz wracać do czytania, możesz wyjść od relacji
to co pisze Perunika ma sens. i nie musi to byc wielka rozmowa o runach i energiach, wystarczy zwykle ludzkie 'czujesz sie ze mna ok? bo mam wrazenie ze cos sie zmienilo'. prosto i bez zadnych czytan po drodze. czasem najprostsza sciezka jest najlepsza
to ja mam inne pytanie do całej tej dyskusji - czy ktoś z was miał podobną sytuację? nie koniecznie z kolegą z pracy, ale w ogóle czytanie które zamiast pomóc namieszało w relacji? bo tu wszyscy tak jakby teoretyzujemy a ciekawe co mówi doświadczenie
ja miałam. nie z run, z kart, ale efekt podobny. czytałam dla siostry, wypadło coś o jej związku czego ona chciała nie widzieć, i przez chwilę miałam poczucie że wolałaby żebym w ogóle nie powiedziała. mieliśmy potem taki chłód przez jakiś czas. wróciło do normy ale potrzebowało czasu
to jest sedno. z rodziną masz kredyt zaufania zbudowany przez lata, który absorbuje takie zderzenia. z kolegą z pracy ten kredyt jest płytki i jedno nietrafi może go wyczerpać. dlatego właśnie ten kontekst jest tak ryzykowny - nie ma bufora
ale hej wracajac do tegoo co mowil wczesniej ktos o hagalaz i nauthiz - czy te dwie runy razem nie wskazuja na jakis konkretny typ sytuacji? bo czytalem ze hagalaz to jest chaos ktory oczyszcza a nauthiz to potrzeba i ograniczenie. razem to chyba nie musi byc zly znak dla pracy, moze po prostu cos sie zmienia?
dobra ale wracając do tych dwóch run, bo Heniek zadał całkiem sensowne pytanie i jakoś zginęło - czy ktoś kto czyta regularnie hagalaz+nauthiz ma wypracowane jakieś podejście do tego jak to komunikować? bo ja rozumiem że te runy mogą mieć oczyszczający wydźwięk, ale próbuję sobie wyobrazić jak ty, Guslarz, to powiedziałeś i czy w ogóle wspomniałeś o tej drugiej warstwie znaczenia
szczerze? powiedziałem że hagalaz to zmiana i trzeba się na nią przygotować, a nauthiz że jest jakieś napięcie wokół czegoś czego on potrzebuje a jeszcze nie ma. nie mówiłem 'to może być dobre', bo sam nie byłem pewien czy to odpowiedni moment na takie owijanie w bawełnę. może błąd
no właśnie to jest clue. hagalaz bez kontekstu oczyszczenia brzmi jak 'przygotuj się na uderzenie'. a nauthiz bez wyjaśnienia potrzeby jako siły sprawczej brzmi jak 'brakuje ci czegoś ważnego'. jak ktoś ma czułe miejsca wokół pracy, to sam sobie dopowie resztę i niekoniecznie w dobrym kierunku
okej ale to jak to sie mowilo powinno miec znaczenie nie? znaczy sie guslarz powiedzial to spokojnie czy bylo jakies 'oj to zle znaki' w glosie bo to robi roznice chyba
to jest ciekawa obserwacja - ton spokojny przy złym komunikacie bywa odbierany jako poważniejszy niż ton wzburzony. bo wzburzenie można zbagatelizować, a spokój sugeruje że mówisz to po przemyśleniu. twój kolega mógł to odebrać jako 'on naprawdę w to wierzy i naprawdę widzi problem'
tutaj wyłazi też pytanie o intencję - Guslarz, po co w ogóle mu to powiedziałeś? to znaczy co chciałeś żeby on z tym zrobił? bo jeśli nie miałeś planu na 'i co dalej', to on też nie miał jak tego przetworzyć
o to chodzi wlasnie. czytanie bez kontekstu po co i co z tym zrobic to troche jak dac komus wyniki badan bez omowienia. sam sie nastraszy
i właśnie dlatego w każdym porządnym czytaniu, nieważne czy runy czy karty czy cokolwiek, powinna być odpowiedź na trzy rzeczy: co widzę, dlaczego to może być ważne, i co z tym można zrobić. jeśli brakuje trzeciego punktu, człowiek sam go uzupełnia i zazwyczaj nie w najlepszy sposób. to nie jest mistyczna zasada, to jest po prostu psychologia
i tu jest właśnie ten kłopot że Guslarz mówi 'chciałem się podzielić' ale dla kolegi to nie było dzielenie się, to było otrzymanie informacji od kogoś kto - z jego perspektywy - coś wie lub twierdzi że wie. asymetria wiedzy robi z takiej rozmowy coś innego niż Guslarz myślał
ta asymetria to dobry trop. on nie stał po tej samej stronie co ty przy czytaniu. ty byłeś tym który czyta i interpretuje, on był tematem. to nierówna pozycja nawet jeśli nikt tak tego nie nazwał
