Siedzę nad tym tematem od jakiegos czasu i chcialem w końcu zapytać - co wy myslicie o czytaniu run dla kogoś kto zwyczajnie nie ma kasy? mam znajomą, napradwę w ciezkiej sytuacji po rozstaniu, jakieś zaburzenia lekowe po tym wszystkim, ledwo wiąże koniec z koncem. Poprosiła mnie o odczyt i zupełnie nie wiem jak podejsc do kwestii zapłaty. Bo z jednej strony czuję że runy to nie usługa jak fryzjer, ale z drugiej strony sam też nie mam z czego rozdawać. Jak wy to rozwiazujecie?
To pytanie dotyka czegoś bardzo głębokiego w tradycji runicznych praktyk. W dawnych społecznościach skandynawskich wiedza o runach była przekazywana w obrębie wspólnoty i nigdy nie była wyłącznie towarem. Wieszcz czy vitki nie pobierał zapłaty jak kupiec, lecz przyjmował to, co wspólnota mogła dać - czy to jedzenie, czy pracę, czy zwykłą wdzięczność. Myślę że gdy ktoś przychodzi do nas z prawdziwym bólem, z czymś co nosi gleboko - a zaburzenia po traumatycznym rozstaniu są czymś bardzo realnym - to runy same w sobie mogą być rodzajem daru. Pytanie tylko czy ty masz zasoby żeby taki dar złożyć bez uszczerbku dla siebie.
No ale chwila ,bo to trochę idealizowanie. Vitki z dawnych czasów żyli we wspólnocie ktura ich utrzymywała, mieli zaplecze. My żyjemy dzisiaj i nikt nam nie przyniesie wiktuałów za odczyt 🙂 Rozumiem sentyment ale to trochę inna sytuacja Radomir, a ta twoja znajoma - ona w ogóle wierzy w runy, czy to bardziej taki gest z twojej strony bo widzisz że potrzebuje rozmowy?
Tu muszę się zatrzymać, bo to co piszesz Radomir to jest ważne. Jesli ktos rezygnuje z pomocy psychologicznej na rzecz odczytu run - to my jako osoby robiące takie odczyty mamy odpowiezdialnosc żeby nie udawać że to zastępstwo terapii. Runy mogą pomóc się zastanoiwć, mogą dać ramę do rozmowy o własnych emocjach, ale zaburzenia lękowe po traumie to jest coś, co naprawdę wymaga specjalistycznej pomocy. Czy mowiles jej o tym wprost?
ech, no i tu mam problem z całą tą dyskusją. Bo wy mówicie o odpowiedzialności, o tradycji, o dawaniu i braniu, ale zaraz, czy ktoś z was ma jakieś przygotowanie do pracy z osobą po traumie? Bo to nie jest tak, że dobre intencje wystarcza. Znam przypadki gdzie odczyt tarota czy run u kogoś w złym stanie psychicznym po prostu zaszkodził, bo wyszły ciężkie runy i ktoś to źle odebrał.
Chcę tu doprecyzować coś ważnego. Rena i Sulisław mają rację co do ryzyka, ale nie bałabym się odczytu run dla kogoś w trudnej sytuacji emocjonalnej per se. klucz jest w tym JAK się to robi. Odczyt run nie musi być wieszczeniem przyszłości, może być rozmową przy runach jako pomocy do refleksji. Ale to wymaga od prowadzącego duzej uważności i wyraznego postawienia granic od początku - nie obiecujesz że runy "naprawią" sytuację. radomir - czy czujesz się na siłach żeby to poprowadzić właśnie tak? 😀
Wracając do pytania o kasę, bo mi się wydaję że ta kwestia gdzieś zginęła pod dyskusją o psychologii. Mam taką zasadę że nigdy nie odmawiam odczytu z powodów finansowych, ale też zawsze proszę o coś symbolicznego. Nawet o nic materialnego ale o wzajemność - czy to że ktoś mi powie jak po kilku tygodniach wygląda sytuacja, czy po prostu zapali świecę z intencja. To nie jest kwestia zachłanności, to kwestia energetycznej równowagi wymiany. Darmowy odczyt całkowicie darmowy jakos nigdy mi dobrze nie wychodził, po obu stronach.
O, Albinek to ciekawe co mówisz o tej symbolicznej wzajemności! Sama stosuje coś podobnego ale nigdy tego tak nie nazwalam. Raz robiłam odczyt dla koleżanki która na prawdę była bez grosza i zaproponowałam że może ugotować mi obiad zamiast płacić. I wiesz co - to był jeden z lepszych odczytów jakie pamiętam, obie byłyśmy bardziej zaangazowane niż przy platnej sesji. Moze właśnie ta forma wymiany coś uruchamia?
A ja mam pytanie może trochę z boku - czy ta kwestia z kasą różni się przy runach vs tarot? Bo słyszałam że runy to bardziej osobista praktyka i nie powinno się ich czytać dla każdego kogo spotka się na ulicy. Coś w tym jest?
Tak,dokładnie! Runy mają swoją własną energię i nie każdy może je czytać dla każdego. trzeba mieć do nich powołanie i silne połączenie ze swoim zestawem, inaczej odczyt nic nie da albo co gorsza pociągnie złą energię. Dlatego właśnie nie powino się dawać ich byle komu za darmo, bo to dewaluuje praktykę.
no wlasnie nie rozumiem czemu sie tak kłóci o to powołanie, mi sie wydaje ze jak ktos sie szczerze uczy i ma dobre intencje to chyba wystarczy? albo nie? pytam bo sama zaczynam z runami i tez sie zastanawiałam czy w ogole mogę czytac dla rodziny
Akwamarynko, to dobre pytanie i z tego co widzę na różnych forach to opinie są podzielone. Ja zawszę uważałam że zazynanie od bliskich to taki poligon doświadczalny, ale z jednym "ale" - bliscy mogą być mniej obiektywni w odbiorze i my sami możemy być mniej obiektywni w odczycie, bo zależy nam na wyniku. Z dalszą rodziną łatwiej niż z mamą czy partnerem. A wracając do głównego tematu - kwestia kasy przy bliskich to jeszcze inna sprawa, tam prawie nikt nie bierze, prawda?
No widzę ze temat się rozgałęził 🙂 Wracajac do mojej znajomej - Poludnica pytała czy czuje się na siłach. Szczerze? Nie do końca. Mam swoje runy od 4 lat, dużo czytałem, ale nigdy nie pracowałem z kimś kto ma realne zaburzenia. Bardziej myslalem o tym jako o rozmowie przy runach, jak to Poludnica ujela, nie jako terapie zastępczą. ale po tym watku zastanawiam się czy jednak nie poiedzieć jej wprost żeby poszukała kogos z prawdziwym przygotowaniem psychologicznym.
I myślę że ta refleksja jest bardzo dojrała. Możesz zaproponować jej coś pośredniego - rozmowę przy runach, bez formatu "odczytu", bardziej jako wspólne wpatrywanie się w symbole i mówienie co widzisz i ona widzi. Ale jednocześnie - i to ważne - nie rezygnuj z delikatngo wskazania że to co przeżywa zasługuje na profesjonalne wsparcie. Można łączyć jedno z drugim. jedno drugiego nie wyklucza. 🙁
Czytam tę dyskusję i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem troskę o dobro tej osoby, ale z drugiej strony - jeśli ona sama czuje że potrzebuje symbolicznego wymiaru, że chce posiedzieć przy runach, to może to właśnie jest dla niej ważne tu i teraz? Nie zawsze musimy od razu wysłać do specjalistów. Pytanie jest ile ta twoja znajoma sama wie o tym czego potrzebuje.
mam wrazenie ze ta cała dyskusja o kasie zamieniła sie w dyskusje o tym czy wogóle robic odczyt, a to troche inne pytanie 😀 ale serio - co do kasy to ja zawsze mowie że biorę co ktoś da, jak ktos jest biedny to moge zrobic za darmo ale wtedy prosze zeby zapaliła swieczke albo zostawiła jakis maly upominek dla run. mała rzecz a jednak jakos zamknieta ta wymiana energetyczna
hej, może głupie pytanie ale co to znaczy że odczyt "nie wyszedł" o czym pisał Sulisław wcześniej? bo się zastanawiam jak coś może nie wyjść, czy runy coś złego powiedziały czy o co chodzi? 🙁
No właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam o przygotowaniu. To nie jest kwestia zlej woli ani że ktoś jest złym człowiekiem. po prostu jak ktoś ma za sobą traumę, to pewne runy, pewne obrazy mogą uruchomić coś co nie daje się łatwo zatrzymać. I wtedy siedzisz z tym człowiekiem i co? Nawet najlepsze intencje nie zastąpią wiedzy o tym jak reaguje ciało i psychika po urazie.
rena ma racje ale tez mnie zastanawia co niby miałby zrobic ktos bez wykształcenia psychologicznego zeby "byc gotowy"m. Bo chyba nie chodzi o to ze trzeba skonczyc studia zeby pociagnac rune dla kumpleki
słuchajcie ja nie za bardzo rozumiem o czym mówicie bo dopiero zaczynam sie kręcić w tych tematach, ale to co opisał Sulisław z tym kolegą to brzmi faktycznie strasznie. Nigdy bym nie pomyslal ze odczyt run moze sie tak skonzyc. Myślalem ze to raczej spokojna sprawa, no wiecie, siedzisz, patrzysz na runy, rozmawaisz...
dobra, ale wracam do pytania Radomira bo chyba ono jest nadal aktualne - on sie pyta czy robic ten odczyt, za darmo czy za cos, i czy w ogole. i chyba wszyscy sie zgadzamy ze glowne pytanie to nie jest kasa tylko czy jest na to gotowy. Radomir, jak ty sam to czujesz po tej dyskusji?
Szzcerze? Im dluzej czytam te watek tym bardziej mam meszane uczucia. Z jednej strony Serenity i Henia mowia ze moze warto to zrobic ale inaczej, nie jako formalny odczyt. Z drugiej Rena mowi o gotowosci i tu mam wattpliwosci. Moja znajmoa miala naprawde cierpkie przejscia, nie bede szczegolowy, ale wiem tyle ze to cos co zostaje z czlowiekiem. 😛
To co Dagna mowi jest w sumie kluczem do calej tej rozmowy. Szczerosc przed odczytem to tez forma opieki nad ta osoba. Nie musisz sie przedstawiac jako terapeuta zeby powiedziec "posluchaj, robilem juz odczyty ale nigdy w takiej sytuacji, moze najpierw po prostu pogadajmy o tym co czujesz?". To uczciwe i nie wymaga zadnych kwalifikacji.
a ja mam pytanie moze troche z innej strony - czy ktos z was robilkiedys odczyt run zdalnie, przez internet albo przez telefon, dla kogos kto byl w trudnym miejscu emocjonalnie? zastanawiam sie czy to robi roznice czy jest sie fizycznie obok tej osoby
no proszę, hej, może głupie pytanie ale czy przy takim odczycie dla kogoś po traumie jest jakaś konkretna runa kturej się unika albo której się nie rzuca? Np. Hagalaz kojarzy mi się z czymś burzliwym, czy coś takiego mogłoby być tym zapalnikiem o którym mówiła Rena?
no ale serenity chyba przyznasz ze są odczyty kiedy na prawdę czujesz ze jakiś układ jest ciężki i że lepiej byłoby gdyby ta runa nie wyszła? Ja miałam raz taką sytuację z klientką i naprawdę się zastanawiałam czy jej powiedzieć co widzę.
powiedziałam, ale ostrożniej niż normalnie. zmieniłam akcenty. nie jestem pewna czy to było ok czy nie,do dziś mam wątpliwości co do tamtego odczytu
