To jest ciekawy etyczny dylemat i chyba warto go tu poruszyć skoro juz jesteśmy przy temacie odpowiedzialności. Bo z jednej strony szczerość, z drugiej - kto z nas jest na tyle pewien swojej interpretacji żeby mówić komuś "twoja sytuacja jest ciężka"? Runy dają obraz, ale czytelnik zawszę filtruje przez siebie.
słuchjacie a wracajac do tej kasy bo mi to siedzi w głowie - radomir piszał że znajoma ma mało kasy i się zastanawiał czy brać. ale teraz jak czytam te dykusje to mam wrazenie że pytanie nie brzmi "ile" tylko "czy w ogole". bo moze w jej sytuacji to nie jest dobry moment na odczyt niezaleznie od kasy?
no i masz, dobra, to ja jeszcze raz wrócę do swojego przypadku bo Akwamaryna zadała to pytanie wprost. czy w ogóle. I wiesz co,chyba faktycznie tam doszedłem. Czytam te wasze posty od rana i coraz bardziej mi się wydaje ze ona potrzebuje normalnej rozmowy,nie odczytu. runy mogą poczekać.
ech, no właśnie, i proszę - to co zajęło wam 40+ postów, Radomir sam doszedł przez czytanie. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę. Ale to pokazuje ze takie fora mogą mieć sens nawet jeśli nie dają gotowej odpowiedzi.
ojej Radomir no własnie tego sie spdoziewałam 🙂 cieszę sie ze tak myslisz. A czy ona wie ze w ogole o niej tutaj piszesz? Zastanawiam sie bo to tez jest jakos dziwne, ze omawimy kogos bez jego wieddzy
hmm, ja sie nad tym nie zastanawialem ale macie racje. sam pisałem tu o swoim kolodze i jego klientce - ona tez nie wie ze o niej pisalem. Moze to jest cos co wszyscy robimy i nie myślimy o tym?
a wracajac do mojego pytania o zdalne odczyty bo nie dostałam odpowiedzi od Petronelki - ona napisała ze jest różnica ale nie taka jak myślę. I to urwalo. Jaka to roznica? Nadal mnie to ciekawi bo mysle ze zdalny mógłby być właśnie bezpieczniejszy dla kogoś po traumie
to ciekawe co Petronelka pisze, ale czy zdalnie w ogóle runy działają tak samo? Znaczy - czy energia się przenosi? Pytam bo nigdy nie robiłam odczytu przez internet i nie wiem jak to fizycznie wygląda. Czy ta osoba musi sama dotknąć run czy można rzucić za kogoś?
no Roksanka, "działało" to dość szerokie pojęcie. Działało znaczy - rzuciłaś, coś powiedziałaś, osoba powiedziała "wow trafione". To mogła być zwykła trafna interpretacja sytuacji życiowej, nie energia przebyta przez kabel internetowy. Mówię to bez złośliwości, ale bądźmy precyzyje.
tu Rena ma rację i to jest akurat ważne rozróżnienie. Bo jeśli ktoś idzie do kogos po odczyt zdalny wierząc że energia dosłownie się przenosi, to może mieć inne oczekiwania niż jeśli rozumie ze to interpretacja i projekcja. A to potem wpływa na to jak odbierze wynik.
hej, wchodzę w środek tematu wiec nie znam całej dykusji ale chciałam powiedziec ze miałam znajomą po poważnych przejściach i ktoś zrobił jej odczyt (tarot, nie runy) i po prostu jej nie pomogło. Nie zaszkodził, ale ona wyszła z poczuciem ze nic sie nie zmieniło. I potem długo nie chciała żadnych odczytów 🙂
o matko, im więcej czytam tym bardziej mi głowa pęka haha, ale serio mowie to z uznaniem bo naprawde dużo tu sie dzieje na różnych poziomach. mam takie pytanie trochę z boku - czy ktos z was ma jakies zasoby, może książki albo strony, gdzie mozna sie dowiedzieć wiecej o tej stronie pracy z trudnymi ludzmi? nie chodzi mi o psychologię kliniczną tylko o coś na styku ezoteryki i tej wrażliwości na drugiego człowieka
a wracając do Radomira - ok, zdecydowłaeś ze nie robisz formalnego odczytu. Ale co teraz? Spotkasz się z tą osobą? Zadzwonisz? Bo to ze nie robisz odczytu nie znaczy ze jej nie pomożesz, prawda? Możesz po prostu być.
