Dasz radę ale potrzebujesz cierpliwości. Wejdź z prętami od ściany i idź powoli w kierunku gdzie wiesz mniej więcej że żyła jest. Pręty się rozchylą przy wchodzeniu w strefę i złączą znowu przy wychodzeniu. To środek jest właśnie gdzies miedzy tymi dwoma punktami. Zaznacz oba na podłodze i mierz w środku.
Mam pytanie do całej tej dyskusji o systematycznych pomiarach - czy ktoś z was próbował jednocześnie notować warunki zewnętrzne? Poziom opadów, temperaturę, może fazę księżyca? Bo jeśli żyła reaguje na roztopy, to może i na inne czynniki, i można by zacząć widzieć jakieś korelacje.
Przepraszam że może głupie pytanie, ale jak księżyc miałby wpływać na żyłę wodną? To byłoby chyba przez grawitację jak na morskie pływy? Woda w ziemi też reaguje na księżyc?
Słyszałam podobną rzecz od starszej pani która ćwiczyła radiestezję od lat - że przy pełni wahadło reaguje szybciej i silniej ogólnie, nie tylko nad żyłami. Ona uważała że to nie żyła się zmienia, tylko wrażliwość radiestetyczna jest wyostrzona. Czyli pomiar ten sam, ale wykonawca bardziej czuły. To by tłumaczyło te obserwacje Dorotki inaczej niż przez wpływ księżyca na wodę.
Kwarc to akurat chyba zły wzorzec bo on sam gromadzi i oddaje energię. Coś bardziej neutralnego byłoby lepsze. Chociaż nie wiem co byłoby idealnie 'martwe' energetycznie - może zwykły kamień ze strumienia bez żadnej obróbki ani historii?
Ja tymczasem próbowałem ostatnio tej metody z prętami którą opisywała Saturnella. Wszedłem od ściany powoli i faktycznie gdzieś w okolicy łóżka pręty się rozchyliły. Ale problem jest że jak wracam tą samą drogą to rozchylają się w trochę innym miejscu. Czy to możliwe żeby strefa była nieregularna, taka 'nieostra'?
Tak, to normalne. Żyła wodna nie ma ostrych krawędzi jak ściana, tylko płynne przejście. Do tego twoje własne tempo chodzenia, oddech, napięcie rąk - wszystko wpływa. Polecam zrobić to samo wejście z trzech różnych stron i zaznaczyć każde rozchylenie. Gdzie te strefy się zazębiają - tam jest centrum.
Ja miałem podobnie i przez długi czas myślałem że coś robię źle. Potem ktoś mi powiedział żeby zawsze chodzić w tym samym rytmie, jakby odmierzać kroki. Nie wiem czy to pomaga czy to tylko wyobraźnia, ale wyniki mi się ustabilizowały.
Mam wrażenie że ta dyskusja o wzorcu porównawczym i wrażliwości przy pełni to jest naprawdę ważny wątek dla całego pytania o sezonowość. Bo jeśli nie rozróżnimy co zmienia się w żyle a co w radiestetce, to całe te notowania miesięczne nie mają sensu. Ktoś w tej dyskusji próbował kiedyś takich równoległych pomiarów przez cały rok?
To może ktoś z nas powinien to zacząć robić? Zbych ma żyłę w sypialni, Dorotka ma historię kamieni, ktoś jeszcze mógłby dołączyć. Tylko trzeba by ustalić wspólny protokół żeby wyniki były porównywalne między różnymi miejscami. Czy coś takiego w ogóle ma sens przy radiestezji, skoro każde miejsce jest inne?
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem w środek tej dyskusji, ale właśnie próbuję to wszystko poukładać. Ten 'poziom neutralny' na skali Bovisa to jest jakiś konkretny punkt na tej skali? I co to znaczy że coś jest powyżej neutralnego - że jest korzystne dla człowieka?
Mnie bardziej interesuje praktyka niż historia skali - wracam do tego co pisał Zbych o nieregularnej strefie. Jak już wyznaczy to centrum żyły, to wyobrażam sobie że łóżko może być przestawione żeby nie leżeć na środku, tylko obok. Czy to wystarczy czy trzeba odejść od strefy wpływu w ogóle? Bo jeśli żyła jest szersza, to i 'obok' może być jeszcze w zasięgu.
Wtedy zostaje odpromiennik albo mata neutralizująca pod łóżkiem. Przesunięcie to ideał, ale jak nie ma jak - to jest alternatywa. Tylko sama nie wiem jak bardzo to działa na silną żyłę. Miałam odpromiennik przy słabszej strefie i działał, ale nie testowałam przy porządnej żyle wodnej.
I tu wróciłabym do tematu sezonowości - bo jeśli żyła jest zimą słabsza a wiosną silniejsza jak pisała Jolusia, to odpromiennik dobrany do zimy może nie wystarczyć wiosną. Czy przy zakupie odpromiennika w ogóle uwzględnia się tę zmienność czy to jest 'na jedno kopyto'?
Ja używam od trzech lat i nigdy nie pomyślałam żeby sprawdzać czy działa inaczej latem niż zimą. Ale teraz kiedy piszecie o tej sezonowości to się zastanawiam - bo pamiętam że raz wiosną mi się gorzej spało mimo że przez zimę wszystko było okej. Może żyła się 'obudziła' i odpromiennik po prostu przestał wystarczać? Ale to tylko domysł, nie mierzyłam wtedy Bovisem.
No to mamy kolejny problem do rozwiązania zanim w ogóle zacznę myśleć o odpromienniku. Najpierw muszę ustalić gdzie ta żyła właściwie jest, potem zmierzyć Bovisem ile to wynosi, potem sprawdzać sezonowo. A jeszcze okazuje się że odpromiennik też wymaga obsługi. Trochę tego dużo na raz.
Ale może nie trzeba robić wszystkiego naraz? Czyli zacznij od mapowania żyły metodą którą opisywała Saturnella - to jest pierwszy krok i on nie wymaga Bovisa ani odpromiennika. Dopiero jak wiesz gdzie to jest i jak szerokie, to zastanawiasz się co dalej. Albo przesunąć łóżko, albo odpromiennik, albo oba. Czy to nie byłoby łatwiejsze w kawałkach?
Wracając do odpromienników i sezonowości - to jest coś o czym się rzadko mówi, a wydaje mi się ważne. Jeśli żyła zmienia się sezonowo, to odpromiennik dobrany do jednego natężenia jest de facto niedopasowany przez połowę roku. Albo jest przewymiarowany zimą albo niedowymiarowany wiosną. Czy ktoś wie czy są odpromienniki regulowane? Coś co można dostosować do aktualnego stanu?
Regulowane odpromienniki to nie jest coś co widziałam w praktyce. Natomiast spotkałam się z podejściem gdzie zamiast jednego odpromiennika układa się kilka mniejszych i ich układ można modyfikować. Ale to wymaga już sporej wiedzy o tym jak te urządzenia działają i jaką mają strefę działania. Raczej nie dla kogoś kto dopiero zaczyna. Zbych, jak duże jest to łóżko i jak mniej więcej przebiega żyła - wzdłuż czy w poprzek?
To że wyniki z różnych stron się nieznacznie różnią to w miarę normalne przy żyle biegnącej skośnie. Żyła nie musi iść idealnie równolegle do ścian. Wiesz co, spróbuj nanieść te wszystkie rozchylenia na kartkę papieru z zaznaczonymi ścianami - możliwe że jak połączysz te punkty to wyjdzie linia nieznacznie ukośna. Wtedy zobaczysz czy jest jakaś pozycja łóżka która omija ją choć częściowo.
A czy ta skośność żyły mogłaby się też zmieniać sezonowo? Czyli nie tylko intensywność ale i kierunek? Pytam bo jeśli tak, to mapowanie z jednej pory roku mogłoby być nieprzydatne w innej.
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem - ale jak mapuję na kartce to czy mam zaznaczać tylko środek żyły czy też granice tej strefy wpływu? Bo z tego co piszecie wynika że strefa wpływu to coś innego niż sama żyła.
To ciekawe bo to by tłumaczyło dlaczego ktoś może nie czuć żyły zimą a wiosną nagle zaczyna mieć problemy ze snem. Łóżko stoi w tym samym miejscu, żyła ta sama, ale jej 'zasięg' urósł i weszła w przestrzeń gdzie wcześniej nie sięgała. Czy to brzmi sensownie dla tych co mają więcej doświadczenia?
Mnie zastanawia jedno - jak sie mierzy tę szerokosc strefy? Czyli powiedzmy że pręty mi się rozcyliły w dwóch meijscach odległych o 80 cm, to ta 80 cm to jest szerokość strefy, tak? Czy może środek jest gdzieś pomiędzy?
To co mówi Saturnella ma sens - że środek jest pomiędzy dwoma miejscami rozchylenia. Ale mam pytanie praktyczne: jak daleko od siebie te dwa punkty rozchylenia powinny być żeby to była w ogóle żyła a nie jakiś szum? Bo jak mi wychodzi że pręty się otwierają co 20 cm i potem co 60 i potem znowu co 40 to nie wiem co z tym zrobić.
To bardzo dobre pytanie i właściwie nie ma jednej odpowiedzi na 'ile to musi być żeby to była żyła'. Żyły mogą mieć różne szerokości, od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów. Natomiast jeśli pręty reagują chaotycznie co inny krok to albo masz kilka żył blisko siebie, albo jesteś w węźle sieci Hartmanna, albo pręty nie są jeszcze dobrze skalibrowane na Twoje ręce. Które z tych opcji brzmi możliwie?
Sieć Hartmanna to siatka, więc jeśli to jest węzeł to reakcja powinna być w miarę punktowa i powtarzalna. Żyła natomiast to linia ciągła - pręty reagują wzdłuż całego jej przebiegu, a nie tylko w jednym miejscu. Warto przejść prostopadle do podejrzanego kierunku kilka razy i sprawdzić czy reakcja pojawia się za każdym razem w tej samej odległości od ściany. Jeśli tak - masz żyłę.
