Zauważyłem że ostatnio kiedy robie pomiary żył wodnych w swoim ogrodzie to wyniki sie zmieniają w zależności od pory roku. Latem jedne żyły jakby grubsze, intensywniejsze, a zimą prawie ich nie czuć. Myślałem że to moje wahanie formy ale kolega który też radiestezyje mówi że to normalne. Ktoś mi może wytłumaczyć o co tu chodzi? Czy żyły wodne naprawde zmieniają przebieg sezonowo czy tylko ich intensywność?
To bardzo ciekawe spostrzeżenie, bo ja też coś podobnego zaobserwowałem przy pracy z prętami L. Ale zanim wyciągnę wnioski - czy mierzysz w tych samych punktach za każdym razem, czy chodzisz po terenie od nowa? Bo to może mieć znaczenie dla porównania.
Zmienność żył wodnych to temat, o którym naprawdę rzadko się mówi na forach, a jest kluczowy dla prawidłowej interpretacji pomiarów. Żyły nie zmieniają fizycznego przebiegu - korytarz skalny czy szczelina geologiczna nie przesunie się między wiosną a zimą - ale zmienia się ciśnienie i objętość przepływającej wody. To z kolei wpływa na pole elektromagnetyczne wokół żyły i na to, jak mocno ją odczuwamy. Latem, po roztopach i opadach, woda pod ciśnieniem, sygnał silniejszy. Zimą poziom wody spada, żyła jakby cichnie.
A jak w ogóle odróżnić żyłę wodną od podwyższonego poziomu wód gruntowych? Dla mnie jako osoby, która zaczyna, to chyba nie takie oczywiste. Czy sygnał wygląda inaczej?
Mnie zastanawia coś innego w tym wątku - skoro intensywność żył zmienia się sezonowo, to czy strefy geopatyczne nad nimi też pulsują? Czy to co zmierzysz na skali Bovisa nad taką żyłą będzie różne latem i zimą? Bo jeśli tak, to ludzie którzy mierzą swoje mieszkania tylko raz mogą mieć zafałszowany obraz.
Przy Bovisie poziom neutralny to okolice 6500 jednostek - to taki próg między energią stymulującą a destrukcyjną. Poniżej 6500 to wartości, które długotrwale osłabiają organizm, powyżej - wspierają. Miejsca do życia, sypialnie, powinny być powyżej 7000-8000, najlepiej wyżej. Żyła wodna pod sypialnią może ciągnąć poziom w dół właśnie do tych niskich wartości. I tak, zmienność sezonowa przekłada się bezpośrednio na pomiar Bovisa - im żyła aktywniejsza, tym silniej zaburza energię miejsca.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to znaczy że energię mierzymy w jednostkach? Jak wahadło może pokazać liczbę? Nie rozumiem tej mechaniki.
A czy jest tak, że żyła wodna zawsze obniża energię miejsca, czy mogą być żyły które ją podwyższają? Bo gdzieś czytałam że w miejscach mocy często są skrzyżowania żył i tam energia jest wysoka. To się jakoś sprzecznie nie klei?
A czy jest jakaś metoda żeby samemu sprawdzić czy pod łóżkiem przebiega żyła, bez kupowania prętów i wahadła? Pytam bo mieszkam w bloku i czuję że coś jest nie tak z energią w sypialni, ale zanim wydam kasę na sprzęt chciałbym się jakoś upewnić.
A co to jest ta sieć Hartmana o której piszesz? Słyszałam nazwe ale nie wiem czm się różni od żyły wodenej.
A wracając do tego co pisała Dorotka o skali Bovisa - jeśli mierzyłem sypialnię i raz wyszło mi poniżej 6500 a raz powyżej 7000, to czy to mogło być właśnie przez tą sezonowość żyły co pod spodem przebiega? Bo myślałem że robię błąd ale może to jednak miało sens.
Bardzo możliwe, Zbych. Sezonowe zmiany intensywności żyły bezpośrednio przełożą się na odczyty Bovisa nad nią. Wiosną po roztopach ta żyła bije mocniej, pole jest silniejsze, biometr pokaże niżej. Jesienią przed mrozami bywa bardziej stabilna. Pytanie - o jakiej porze roku robiłeś te różne pomiary? To może dużo wyjaśnić.
Też nie spotkałam żyły pod sypialnią która byłaby korzystna energetycznie. Ale są przypadki żył w miejscach aktywności dziennej, w ogrodach, przy studniach - gdzie te wartości bywały zaskakująco wysokie. Myślę że kontekst miejsca i jego przeznaczenie ma znaczenie przy interpretacji, nie tylko surowy odczyt z biometru.
To mnie zastanawia - skoro żyła w ogrodzie może dawać wysokie Bovisy, to te stare studnie kopane przez różdżkarzy były umieszczane właśnie w takich punktach? Czy kopano tam gdzie woda, niezależnie od tego jaka była energia?
Ale te miejsca mocy o których pisała Jolusia wcześniej - tam podobno są właśnie skrzyżowania żył wodnych i Bovisy są bardzo wysokie. To jak to jest, że żyła sama w sobie szkodzi a skrzyżowanie żył nagle staje się miejscem mocy? Skrzyżowanie to przecież dwie żyły na raz, powinno szkodzić podwójnie.
Przepraszam że wchodzę z boku ale jak Dorotka mówiła że biometr to tarcza z podziałką - to czy każdy biometr ma taką samą skalę? Bo widziałam kilka różnych w internecie i wyglądają różnie. Nie wiem czy te 6500 to zawsze 6500 na każdym biometrze.
A wracając do tego co Saturnella pisała o sprawdzaniu wahadełkiem zrobionym z nitki - jeśli zrobię ten prowizoryczny test i wahadło zacznie się kręcić w sypialni, to już wiem że jest żyła, czy muszę to potwierdzić prętami L żeby być pewny?
Mam trochę inne pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was porównywał odczyty Bovisa w tej samej sypialni w różnych porach roku systematycznie? Nie raz czy dwa razy, ale na przykład co miesiąc przez rok? Bo Zbych62 mówi o dwóch pomiarach i widzimy różnicę, ale żeby naprawdę potwierdzić sezonowość żyły przez Bovisa, potrzeba by chyba serii.
Myślę że raz w miesiącu w miarę o tej samej godzinie wystarczyłoby żeby zobaczyć trend. Ważne żeby warunki były podobne - podobna pora dnia, podobny stan skupienia, to samo wahadło. Przez rok miałbyś 12 pomiarów i zobaczyłbyś czy jest wyraźny dołek wiosenny.
To brzmi jak sensowna metodologia. Ale jak to zestawić z tym co mówiła Jolusia o żyłach - że ich intensywność zmienia się sezonowo ale przebieg nie? Czyli przez rok powinienem mierzyć dokładnie w tym samym miejscu w pokoju, żeby wyłapać tylko zmianę intensywności a nie błądzić po sypialni?
Tak jak mówił Vormik - chyba ma sens żeby mierzyć dokładnie w tym samym punkcie, nie gdzieś tam ogólnie w pokoju. Ja jak robiłem te dwa pomiary to chyba nie stałem w identycznym miejscu, może była z metr różnica. To mogło wpłynąć na wynik?
Metr różnicy w pokoju może bardzo dużo zmienić jeśli żyła ma wąskie pole oddziaływania. Niektóre żyły mają strefę może 60-80 cm szerokości, poza nią Bovis już wraca do normy. Więc jeśli raz stałeś na środku żyły a raz obok, wyniki będą kompletnie inne i to nic nie powie o sezonowości.
A co jeśli żyła sezonowo zmienia przebieg jak pisała Jolusia wcześniej? Jeśli mój oznaczony punkt to środek żyły w marcu, to może w październiku żyła jest trochę przesunięta i mój punkt jest już na jej krawędzi? Wtedy pomiary i tak nie byłyby miarodajne.
Czyli w praktyce to wygląda tak, że przed każdym sezonowym pomiarem Bovisa powinienem najpierw potwierdzić prętami gdzie aktualnie jest żyła, tak? Rozumiem to dobrze?
Słuchajcie, wracam do tego pytania Glifii sprzed kilku postów bo nie jestem pewna czy padła pełna odpowiedź. Jeśli skrzyżowanie żył w miejscu sakralnym daje wysokie Bovisy, to co konkretnie robi różnicę - czy to historia miejsca, czy kierunek żył, czy jeszcze coś innego?
Nie sądzę żeby samo wahadło rozróżniło kierunek oddziaływania. Bovis powie ci czy energia jest powyżej czy poniżej neutralnego, ale nie powie dlaczego. Żeby wiedzieć czy masz skrzyżowanie żył z historią mocy czy zwykłe geopatyczne - chyba trzeba by to zestawić z innymi danymi, mapami historycznymi albo zlecić to komuś bardziej doświadczonemu.
A wracając do metrowej różnicy w moich pomiarach o której pisała Dorotka - to jak mam teraz sprawdzić gdzie dokładnie jest centrum tej żyły w mojej sypialni? Mam podstawowe pręty L, tą nitke z guziczkiem i słabą wprawę. Czy dam radę sam?
