A co jeśli wyjdzie i żyła i sieć Hartmanna? Czy to się kumuluje i jest wtedy gorzej?
No to może Natka powinna zacząć już od ruszenia łóżka profilaktycznie, zanim zrobi to całe badanie? Bo po co czekać jeśli i tak prawdopodobnie trzeba będzie coś zmienić?
Samo pierwsze przejście to godzina, może półtorej. Ale potem i tak warto powtórzyć kilka razy jak tu wcześniej mówiła Marlenka. Więc realnie to jest kwestia tygodnia czy dwóch zanim masz wyniki które coś znaczą. Chyba że ktoś ma doświadczenie i jednym przejściem jest w stanie to dobrze ocenić.
Ja robiłam swoje badanie przez trzy weekendy z rzędu i dopiero po trzecim miałam pewność co jest co. Pierwsze dwa razy wychodziły mi trochę inne punkty i nie wiedziałam czy to moje pręty czy naprawdę tak jest. Dopiero jak się zaczęły powtarzać - to uznałam że mam to.
Właśnie to mnie zastanawia w tej całej dyskusji - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić efekt tego przestawienia niezależnie od własnego wrażenia? Bo sugestia działa bardzo mocno i jak ktoś się nastawia że będzie lepiej spał, to może po prostu będzie.
Skala Bovisa - to coś o czym słyszałam ale nie wiem jak to się mierzy. Czy do tego też potrzebne są pręty, czy to coś innego?
Do skali Bovisa potrzebne jest wahadło, nie pręty. Pręty dają ci informację o kierunku i miejscu - tak/nie, jest/nie ma. Wahadło daje ci wartość. Nad biometrem albo nad wydrukowaną skalą kręcisz wahadłem i pytasz o poziom energii w danym miejscu. Wartości poniżej 6500 uznaje się za obciążające, powyżej - korzystne. Neutralny punkt to właśnie te 6500 jednostek Bovisa. Ale powiedz mi najpierw - masz już jakieś wahadło czy dopiero zaczynasz z prętami?
Mam jedno wahadło, dostałam je jakiś czas temu w prezencie, nie wiem nawet jak się nazywa. Jest mosiężne, stożkowe, takie małe. Nie wiedziałam że można nim mierzyć coś poza odpowiedziami tak/nie.
Też mam stożkowe i też zaczęłam od samych odpowiedzi tak/nie. Siemargl, czy to konkretnie takie wahadło nadaje się do pomiaru Bovisa czy trzeba mieć jakieś specjalne?
A skąd w ogóle wiadomo że te wartości na skali cokolwiek znaczą? Chodzi mi o to - kto ustalił że 6500 to punkt neutralny, a nie 7000 albo 5000? Bo to brzmi trochę jak arbitralna liczba.
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę wszystko staje się jaśniejsze kiedy to tak rozkładacie na części. Ale mam pytanie do Natki - czy przy tym wahadle masz już ustalone swoje sygnały tak/nie? Bo czytałam że to jest pierwsza rzecz do zrobienia zanim w ogóle zacznie się mierzyć cokolwiek innego.
Natka, to się robi tak że trzymasz wahadło nad środkiem biometru i pytasz: pokaż mi poziom energii w tym miejscu. Wahadło zaczyna oscylować, a ty obserwujesz czy skręca w lewo w prawo czy po skosie - każdy kierunek na biometrze oznacza jakiś zakres wartości. Nie pytasz o konkretną liczbę, tylko pozwalasz wahadłu wskazać przedział.
Ja mam biometr przyklejony do twardej teczki, mogę go gdziekolwiek zabrać. Kładę teczkę płasko i mierzę. Przy łóżku działało mi to dobrze, tylko trzeba uważać żeby nie kucać zbyt długo bo ręka zaczyna drżeć i trudno ocenić czy wahadło samo drgnie czy to twoje zmęczenie.
No właśnie, to drżenie ręki mnie niepokoi w tym wszystkim. Bo jak ręka drży, to siłą rzeczy wahadło też się rusza, i nie wiadomo czy to cokolwiek rzeczywistego pokazuje. Jak wy odróżniacie ruch wahadła od własnych mikroruchów?
To znaczy że trzeba dosłownie stać lub kucać i czekać aż wahadło samo się ustabilizuje? Ile to może trwać? Bo jak mam to zrobić przy każdym rogu łóżka to się wykończę zanim zacznę.
Właściwie nie musisz mierzyć każdego rogu osobno od razu. Jak Natka ma podejrzenie że żyła biegnie w konkretnym kierunku, bo już robiła to badanie prętami, to warto zmierzyć Bovisem te punkty które wychodziły jako strefy odczytu, a nie całe łóżko siatkowo. To da bardziej konkretny wynik.
Czyli najpierw kończę mapowanie prętami, zaznaczam gdzie były odczyty, i dopiero tam robię pomiar wahadłem? Czy można to robić równolegle?
Najlepiej sekwencyjnie - pręty mówią ci gdzie, wahadło mówi ci jak mocno. Jak zrobisz to osobno, to wyniki z obu metod możesz potem nałożyć na siebie i zobaczyć czy się pokrywają. To jest silniejsza informacja niż każda z tych metod osobno.
Czyli rozumiem - najpierw mapuję prętami cały pokój, zaznaczam miejsca gdzie pręty reagowały, a potem wahadłem z biometrem sprawdzam tylko te konkretne punkty? Mam jedno pytanie do Siemargla - czy to prawda że pręty i wahadło mogą pokazać zupełnie różne rzeczy w tym samym miejscu, bo działają na innej zasadzie?
Mogą się różnić, ale nie powinny drastycznie. Pręty reagują na obecność i kierunek, wahadło mierzy intensywność. Jak pręty skrzyżowały się mocno w jakimś punkcie, a Bovis wyskakuje wysokie, to masz potwierdzenie. Jak wyniki lecą w różne strony - warto się zastanowić czy nie było jakichś zakłóceń przy którymś pomiarze. Kiedy ostatnio jadłaś przed tym badaniem, Cytrynka?
O tym nie wiedziałam w ogóle. Ja mierzyłam po kolacji i może dlatego pręty były takie ospałe - nie byłam pewna czy to żyła czy nie, bo reakcja była słaba. Czy trzeba się jakoś przygotować przed takim badaniem?
Przy mnie najlepiej wychodzi rano, po co najmniej godzinie od wstania, ale przed śniadaniem albo bardzo lekkim. Kilka oddechów, wyciszenie, intencja ustawiona konkretnie - nie 'pokaż mi coś' tylko 'pokaż mi przebieg żyły wodnej'. Ogólne pytanie daje ogólne wyniki.
Tylko nie przesadzajcie z tym rytualizowaniem. Intencja jest ważna, ale jak ktoś spędza dwadzieścia minut na przygotowaniu do pięciominutowego pomiaru, to w połowie drogi się rozkojarzy. Praktycznie to wygląda tak: spokój, kilka oddechów, konkretne pytanie w głowie, start. I tyle.
No właśnie, bo już mi się kręci w głowie od tych wszystkich kroków. Pręty, potem wahadło, potem biometr, potem intencja, potem pora dnia... Natka, czy ty już w ogóle zaczęłaś to mierzyć czy jeszcze zbierasz informacje?
To już jest coś konkretnego. Dwa skrzyżowania to nie przypadek, zwłaszcza jeśli były wyraźne. Czy przy tym przy wezgłowiu pręty złożyły się od razu czy potrzebowałaś kilku przejść?
To że jedno skrzyżowanie wychodzi pewnie a drugie wymaga powtórzeń może znaczyć różne natężenie - albo że ta przy środku to słabsza żyłka albo że kąt przejścia był trochę inny za każdym razem. Spróbuj przejść przez ten punkt z czterech kierunków, nie tylko z jednego, to się wyklaruje.
Dzięki za to wyjaśnienie, naprawdę nie wiedziałam jak to geometrycznie wygląda. Natka, to bardzo ciekawe że wezgłowie reaguje silniej - chyba właśnie tam spędzasz najwięcej czasu podczas snu? Przez ile godzin śpisz mniej więcej w tym miejscu?
