Chciałbym zacząć pracę z prętami L, ale nie wiem od czego zacząć. Kupiłem metalowe, miedziane, i teraz stoję z nimi w rękach i nie mam pojęcia jak je trzymać. Widziałem różne filmy, raz mówią żeby trzymać luźno, raz mocno, raz pod kątem. Ktoś może mi wytłumaczyć jak to powinno wyglądać na początku?
Miedziane to dobry wybór na start. Kluczowa sprawa to uchwyt — ręka musi być luźna, ale kontrolowana. Wyobraź sobie, że trzymasz coś delikatnego, czego nie chcesz upuścić, ale też nie chcesz zgnieść. Pręt powinien swobodnie obracać się wokół osi poziomej. Czy twoje mają ruchome uchwyty, czy to jednolity kawałek drutu?
Uchwyty plastikowe są okej na początek, ale niektórzy radiesteci mówią, że metal w dłoni daje lepszy kontakt z energią. Ja zaczęłam bez uchwytów i trochę mnie bolały ręce bo mimowolnie napinałam palce. Więc może twoje plastikowe to i tak dobry start, dają chwilę żeby poczuć jak w ogóle powinno się to zachowywać.
To dobre pytanie. Przy prętach L kalibracja polega głównie na ustaleniu pozycji wyjściowej — pręty trzymasz przed sobą równolegle do ziemi, skierowane przed siebie, i one powinny być spokojne w tej pozycji kiedy nic nie wykrywasz. Potem chodzisz i obserwujesz czy się krzyżują czy rozchodzą. Każdy musi sam ustalić co u niego oznacza co. U większości skrzyżowanie sygnalizuje wykrycie, ale znam osoby u których jest odwrotnie.
Przepraszam że się wtrącam, bo kompletnie nie znam się na radiestezji, ale chyba dobrze rozumiem — te pręty poruszają się same? Naprawdę same czy to ktoś je porusza nieświadomie?
Ruch jest wynikiem reakcji ciała na energie, które przekraczają próg naszej świadomej percepcji. Ciało odbiera sygnał zanim umysł go przetworzy i reaguje mikroskopijnymi napięciami mięśniowymi. Pręty wzmacniają ten sygnał i czynią go widocznym. To nie jest tak, że ktoś to świadomie porusza, ale też nie jest tak, że pręt działa całkowicie niezależnie od człowieka. Człowiek jest tu częścią układu pomiarowego.
Według większości praktyków każdy ma tę zdolność, tylko różnie rozwinięta. Ja byłam przekonana że u mnie to nie zadziała i jednak po kilku sesjach ćwiczeń pręty zaczęły reagować wyraźnie. Kluczowe było żebym przestała się na to gapić z napięciem i po prostu chodziła.
To ciekawe co mówisz, Hela, bo ja własnie stoję i wpatruję się w te pręty i nic. Może to ten problem. Ale jak tu nie patrzeć kiedy dopiero zaczynasz i chcesz zobaczyć co się dzieje?
No właśnie to jest ten paradoks 🙂 Patrzeć można, ale inaczej — nie wbijać wzroku w pręty i czekać aż zrobią coś niesamowitego, tylko patrzeć miękkim wzrokiem, trochę jakbyś obserwował przestrzeń przed sobą, a pręty są tylko częścią tego obrazu. Przynajmniej mi to pomogło.
A czy to prawda, że pierwsze ćwiczenia najlepiej robić nad czymś o czym wiesz gdzie jest? Słyszałam że można zacząć od szukania wodociągu w ziemi albo rury w ścianie, bo wtedy wiesz czy trafisz.
To jeden z sensowniejszych sposobów na trening. Jeśli wiesz gdzie przebiega rura wodna albo kabel, możesz sprawdzać swoje reakcje i uczyć się rozpoznawać sygnał. Ja zaczynałem od rury z zimną wodą w piwnicy — jej przebieg znałem, mogłem weryfikować. To buduje pewność i uczy jak dużo przed i za obiektem zaczyna reagować ciało.
Dobry punkt. A co ze skalą odczytu? Chodzi mi o to, że jak chodzisz i pręty się krzyżują to masz punkt, ale przecież żyła wodna ma jakiś przebieg, jakąś szerokość strefy oddziaływania. Czy przy prętach L da się to ustalić czy raczej tylko punkty?
Dobra, spróbowałem przed chwilą z tą rurą w łazience — wiem gdzie mniej więcej biegnie za ścianą. Trochę mi się zdawało że jeden pręt drgnął jak byłem blisko ściany, ale nie byłem pewny. Może to był podmuch powietrza albo ja sam się poruszyłem. Jak odróżnić prawdziwy sygnał od przypadkowego ruchu?
Powtarzalność. Wyjdź z miejsca, wejdź do tego samego obszaru z innej strony, powtórz kilka razy. Jeśli reakcja pojawia się za każdym razem w tym samym miejscu to nie jest przypadkowy ruch. Przypadkowe drgnienia są nieregularne i nie tworzą wzoru. Prawdziwy sygnał jest powtarzalny nawet jeśli za każdym razem trochę inaczej silny.
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo sama chodziłam ostatnio po ogrodzie z prętami i miałam bardzo silną reakcję przy jednym miejscu. Teraz zastanawiam się czy to żyła wodna czy może coś innego, jakaś strefa geopatyczna. Czy prętami L da się to rozróżnić czy oba dają ten sam sygnał?
To co opisuje Eufemka z jabłonią mnie trochę niepokoi, bo skrzyżowanie przy drzewie może być też miejscem mocy, a nie tylko obciążeniem. Czy sprawdzałaś jak się tam czujesz fizycznie stojąc w tym miejscu? To prosty test zanim zaczniesz szukać czy to coś korzystnego czy szkodliwego.
Jeśli dobrze się czujesz w tym miejscu to na pewno nie jest strefa geopatyczna. Strefy geopatyczne zawsze dają nieprzyjemne odczucia, zmęczenie, niechęć. Miejsce mocy przyciąga, daje siłę. Już to samo mówi wszystko.
Przepraszam że wracam do swojej rury w łazience, ale mam pytanie z tym związane. Mówiliście o powtarzalności jako kryterium prawdziwego sygnału. Ile razy powinienem powtórzyć przejście żeby powiedzieć, że to już coś pewnego? Bo trzy razy to dużo czy mało?
Trzy razy to minimum na początku. Ja bym powiedział pięć przejść z różnych kierunków — dwa od lewej, dwa od prawej, jedno prosto. Jeśli w czterech z pięciu reakcja pojawia się w tym samym miejscu, masz już podstawę. Ważniejsze od liczby jest to żeby za każdym razem wyzerować się przed wejściem — stać chwilę spokojnie, oddychać, pozwolić prętom wrócić do pozycji wyjściowej.
Słucham tego o zerowania i nastawieniu i trochę mi to brzmi jak medytacja. Czy radiestezja ma jakiś związek z medytowaniem, trzeba to ćwiczyć razem? Pytam bo zupełnie nie medytuję i zastanawiam się czy to przeszkoda.
A ja mam pytanie trochę z boku — czy prętami L można badać wnętrze domu tak samo jak ogród? Chodzi mi o to czy praca na zewnątrz i wewnątrz różni się jakoś technicznie, bo słyszałam że w pomieszczeniach mogą przeszkadzać instalacje elektryczne.
Czytam od początku i mam takie pytanie do Stachusia — napisałeś że jeden pręt drgnął przy ścianie z rurą. Czy oba pręty poruszają się zawsze razem czy może się zdarzyć że tylko jeden reaguje? Bo mnie się czasem tak zdarza i nie wiem czy to błąd czy to coś znaczy.
Asymetryczna reakcja prętów zdarza się i nie jest automatycznie błędem. Może oznaczać że jesteś na granicy strefy a nie w jej centrum, albo że sygnał jest słaby. Część praktyków mówi też że jeden pręt reaguje na wejście w strefę a drugi na wyjście — więc jak stoisz dokładnie na granicy, jeden może już reagować a drugi jeszcze nie. Czy sprawdziłeś Stachu co było jak wszedłeś głębiej w kierunku ściany?
Wracając do tego co mówiła Eufemka o jabłoni — mnie ciekawi czy da się prętami L ocenić energię samego drzewa, nie tylko ziemi pod nim. Słyszałam o tym ale nigdy nie próbowałam. Czy to w ogóle ma sens przy prętach czy raczej do wahadła?
Wracając do tego co mówiła Eufemka o jabłoni — mnie ciekawi czy da się prętami L ocenić energię samego drzewa, nie tylko ziemi pod nim. Słyszałam o tym ale nigdy nie próbowałam. Czy to w ogóle ma sens przy prętach czy raczej do wahadła?
Nie spodziewałam się że moja jabłoń urośnie do rangi tematu dyskusji 🙂 Ale to ciekawe co mówi Karolciaa o zbieganiu prętów — to znaczy że pręty miałyby się do siebie zbliżać gdy zbliżam się do drzewa? Czy raczej otwierać?
To jest właśnie kwestia którą Stachu poruszył na początku wątku i warto do niej wrócić, bo dotyczy absolutnych podstaw. Kalibrację robisz stojąc nad czymś o czym wiesz że istnieje — rura, kabel, cokolwiek z czego możesz wychodzić i do czego wracać. Obserwujesz jak pręty reagują gdy wchodzisz w strefę tego co wiesz gdzie jest. To co robią — to jest Twoje 'tak'.
