Dobre pytanie, szczerze mówiąc nie wiem czy to jest zmierzone empirycznie czy bardziej z obserwacji praktyków. Siemargl pewnie wie więcej.
To jest raczej obserwacja zbiorowa - radiesteci przez lata zbierali informacje od osób które spały w różnych ustawieniach względem żył i notowali gdzie pojawiały się objawy. Głowa nad żyłą korelowała z bólami głowy i bezsenością, tors z problemami krążeniowymi, nogi dawały objawy słabsze lub żadne. Nie ma tu badania klinicznego, to prawda.
A co jeśli mieszkanie jest małe i nie ma gdzie przestawić łóżka żeby całkowicie ominąć żyłę? U mnie sypialnia jest dosłownie cztery metry na trzy, jakoś trzeba tam wcisnąć łóżko.
Właśnie, bo o neutralizacji to jeszcze w ogóle nie rozmawiałyśmy. Widziałam gdzieś te spirale korkowe i plastikowe znaczki, ale to wygląda jak zwykły magnes za trzydzieści złotych. Czy to ma sens czy to tylko gadżety?
To zależy bardzo od producenta i od tego co dokładnie kupujesz. Część tych rzeczy to faktycznie gadżety nastawione na sprzedaż. Ale są spirale miedziane, płytki z konkretnym nawinięciem, które praktycy od lat stosują z dobrym skutkiem. Problem w tym że rynek jest zalany podróbkami i tandetą. Zanim coś kupię, zawsze najpierw sprawdzam wahadłem czy dany obiekt w ogóle coś robi.
Benedyk, rozumiem co masz na myśli, ale to trochę jakby powiedzieć że termometr nie może sprawdzać temperatury gorączki bo sam jest fizycznym obiektem. Wahadło to pomiar, a nie źródło efektu który mierzysz. W każdym razie - Natka, praktycznie najtańsza i według wielu najbardziej skuteczna neutralizacja to kawałek miedzi położony pod materacem w miejscu gdzie przebiega żyła. Zanim kupisz cokolwiek w sklepie, wypróbuj to.
Dobra, Adeptka wspomniała o miedzi jako najtańszej opcji. Czyli rozumiem że masz na myśli zwykły drut miedziany? Ile go trzeba, jak się to układa i czy to ma jakiś określony kształt czy po prostu kładzie się pod materacem?
Tak, właśnie o tym mówiłam - drut miedziany, najlepiej nieizolowany, można dostać w każdym sklepie elektrycznym za kilka złotych. Chodzi o ułożenie go prostopadle do przebiegu żyły, żeby ją jakby przeciąć. Długość powinna wykraczać poza krawędzie łóżka z obu stron. Grubość drutu ma znaczenie - za cienki jest mniej skuteczny, praktycy zazwyczaj polecają coś od dwóch do czterech milimetrów.
No właśnie i dlatego tak ważne jest żeby nie pomijać etapu badania. Sama widziałam osoby które kupiły jakieś drogie płytki i kleiły je na ślepo, bo ktoś powiedział im że działają na wszystko. Potem dziwią sie że nic się nie zmieniło. Bez wiedzy gdzie jest żyła i jak leży to wszystko trochę strzelanie na oślep.
Cieszę się że ktoś to podniósł. Bo faktycznie - sprawdzasz wahadłem czy drut neutralizuje, ale drut miał neutralizować energię którą mierzysz wahadłem. To jest kółko zamknięte. Mówię to bez złośliwości, naprawdę jestem ciekaw jak praktykujący to rozwiązują w głowie.
Ale hej, właśnie o tym samopoczuciu - Natka, od jak dawna masz te problemy ze snem? Bo zastanawiam się czy masz jakiś punkt odniesienia, czujesz że jest konkretnie gorzej odkąd mieszkasz w tym miejscu, czy to bardziej ogólne złe samopoczucie?
Szczerze mówiąc to mieszkam tu od trzech lat i przez pierwszy rok spałam naprawdę dobrze. Gorzej zaczęło się może rok, półtora roku temu. Więc nie jest tak że od razu po wprowadzeniu coś poczułam. Nie wiem czy to coś zmienia w tej całej układance.
To akurat zmienia całkiem sporo. Żyły wodne są zazwyczaj stałe, nie zmieniają się z dnia na dzień. Ale znam przypadki gdzie na skutek robót budowlanych w okolicy, odwiertów albo intensywnych opadów trasa żyły się przesunęła albo aktywowała nowa. Czy w okolicy były jakieś większe prace przez ostatnie dwa lata?
Jak najbardziej może mieć. Głębokie wykopy i pale fundamentowe potrafią zaburzyć naturalne cieki. Część radiestezistów mówi wprost że po dużych inwestycjach budowlanych w okolicy trzeba na nowo zbadać teren bo obraz może być zupełnie inny niż przed robotami.
To trochę zmienia podejście do całej sprawy. Ja mieszkam w starym bloku z lat siedemdziesiątych i zakładałam że cokolwiek tu jest, to jest od zawsze. Ale jak słyszę o tych wykopach to zaczynam się zastanawiać czy u mnie też coś się nie zmieniło po tym jak budowali metro.
Dobra ale powiedzcie mi jedno - jeśli żyła mogła się pojawić albo przesunąć przez te roboty, to czy po zakończeniu budowy może sama wrócić do poprzedniego stanu? Czy to już permanentna zmiana?
Natka, mam do ciebie pytanie praktyczne - czy próbowałaś już w ogóle wziąć pręty do ręki czy czekasz na jakiś dobry moment? Bo z tego co rozumiem to możesz to zrobić dosłownie teraz, dziś wieczór, w swojej sypialni.
Pręty mam, Siemargl wytłumaczył mi wcześniej technikę. Chyba boję się trochę że nic nie poczuję i nie będę wiedziała czy to moja wina czy żyły faktycznie nie ma. Albo odwrotnie - że zacznę chodzić i pręty będą reagować na wszystko i nie będę umiała tego zinterpretować.
Ten strach to bardzo znajoma rzecz. Ale widzisz - właśnie dlatego jest ta rura wodociągowa jako punkt kalibracji. Zaczynasz od czegoś pewnego, patrzysz jak reagują twoje pręty na coś co wiesz że jest, i dopiero potem idziesz z tym obrazem do sypialni. Bez kalibracji rzeczywiście możesz się zgubić, ale z nią jest to już dużo bardziej uchwytne.
A jak długo trwa takie badanie sypialni? Chodzi mi o to czy to jest kwadrans czy raczej kilka godzin, bo wyobrażam sobie że chodzenie co pół metra tam i z powrotem może być żmudne.
Jolusia, zależy jak duże pomieszczenie i ile masz wprawy. U mnie pierwsze badanie sypialni zajęło może dwadzieścia minut - ale robiłem to metodycznie, co pół metra, i zaznaczałem kredą na podłodze gdzie pręty reagują. Potem trzeba jeszcze sprawdzić kierunek prostopadły, żeby ustalić przebieg. Więc powiedziałbym że godzina to bezpieczne założenie dla kogoś kto zaczyna.
Okej, to chyba nie jest tak strasznie długo. Myślałam że to będzie cały wieczór. Marlenka, to jak mówisz - zacznam od tej rury w łazience, tak? Mam tam taki jeden konkretny punkt gdzie woda idzie przez ścianę i jest dość płytko.
Dokładnie tak. I co ważne - kiedy pręty ci reagują na tę rurę po raz pierwszy, zatrzymaj sie i poczuj jak to wygląda. Nie tylko skrzyżowanie prętów, ale też jak szybko reagują, czy to gwałtowne czy powolne. Bo każda osoba ma trochę inny odczyt i lepiej żebyś poznała swój styl zanim wejdziesz do sypialni.
Zatrzymuję się tu na chwilę, bo mam pytanie do Siemargla. Mówiłeś wcześniej że pręty reagują na żyłę ale też na rurę wodociągową - skąd wiesz w danym momencie na co reagujesz? Czy w sypialni gdzie nie ma rur możesz być pewien że to żyła a nie jakiś inny czynnik?
A możecie powiedzieć - czy żyła wodna zawsze reaguje tak samo jak rura? Pytam bo zastanawiam się czy nie ma przypadku gdzie żyła da słabszy sygnał i można ją przeoczyć, a potem myśleć że sypialni jest czysto.
Natka, a jak wygląda twoja sypialnia od strony układu? Pytam konkretnie - czy łóżko stoi blisko ściany zewnętrznej, czy raczej wewnętrznej? I czy pod twoim mieszkaniem jest piwnica czy inne piętro?
Bo piwnica to często miejsce gdzie cieki są bardziej aktywne - wilgoć, kontakt z gruntem. Mieszkanie nad piwnicą ma inną ekspozycję niż to które jest odizolowane od ziemi kilkoma kondygnacjami. Twój układ jest neutralniejszy pod tym względem, ale żyła głęboka może sięgać i tak.
