Robiłam po południu, bo mam wtedy głowę najczystszą. Ale słyszałam od innych, że rano na czczo jest reakcja wyraźniejsza. Szczerze? Nie wiem czy to zależy od pory dnia czy od tego, że jesteś wypoczęty i skupiony. Magicystka, ty co o tym myślisz, bo ty chyba masz jakieś własne obserwacje w tej kwestii?
Olaf, według mnie zmęczenie fizyczne nie przeszkadza tyle co zmęczenie mentalne. Jak wracasz z pracy z głową pełną myśli, wahadło może ci dać błędne odpowiedzi. Ale to kwestia indywidualna — niektórzy twierdzą, że po wysiłku umysłowym są wręcz bardziej wyciszeni na poziomie podświadomym. Wiesz jak to jest z twoją koncentracją wieczorami?
To sensowny pomysł z tym testem kalibracyjnym przed każdą sesją. Właściwie powinien to być standardowy pierwszy krok, niezależnie od pory. Olaf, jakie masz wahadło, bo to też ma znaczenie dla odczytu siatek? Inne materiały inaczej reagują na subtelne różnice energetyczne między żyłą a linią Hartmanna.
Drewniane potrafi być mniej czułe na szybkie zmiany pola, bo słabiej trzyma bezwład niż metalowe czy kryształowe. Do mapowania siatek wiele osób woli coś cięższego — mosiądz, miedź albo przynajmniej kryształ. Drewniane sprawdza się świetnie do odpowiedzi tak/nie i do pracy ze świadkiem, ale przy szczegółowym rozrysowywaniu linii może uciekać ci parę centymetrów.
Ja mam krysztalowe i przy Hartmannie reaguje wyraznie, ale muszę trzymać bardzo nieruchmo ramię bo przy każdym kroku własnie troche sie chwieje. Olaf, a próbowałeś może wahadłem metalowym? Bo te drewniane w moim odczuciu są jednak troche ospałe.
Hazel52, to problem z trzymaniem sznurka a nie z wahadłem moim zdaniem. Jak sznurek za długi to wahadło sie hyszcze od kroku, jak za krotki to nie ma swobody. Olaf masz ile centymetrów sznurka przy tym drewnianym? Bo długość robi tutaj naprawde dużo.
Ja przy mapowaniu skracam do jakichś sześciu centymetrów. Dłuższy sznurek ładnie reaguje przy siedzeniu nad mapą, ale jak chodzisz to za bardzo cię wychodzi przed siebie i czujesz każdy krok jako ruch wahadła. Sześć do ośmiu to według mnie dobry zakres do pracy w terenie.
A ja mam pytanie trochę z boku — czy przy mapowaniu chodzisz bardzo powoli krok za krokiem, czy normalnym tempem? Bo wyobrażam sobie, że jak chodzisz za wolno to możesz się za bardzo nakręcić na jeden punkt i nadinterpretować każde drganie.
Wrócę jeszcze do kwestii z poprzednich postów bo mnie to gryzie. Magicystka pisałaś, że spirala leżąca losowo może coś namieszać nawet bez żyły. Ale Zbych62 sugerował, że bez żyły spirala po prostu nic nie robi. To jest między wami rozbieżność i nie wiem kogo słuchać. Czy spirala miedziana bez żyły pod spodem jest neutralna, czy może aktywować coś sama z siebie?
O matko, to teraz sie boje tej mojej spirali pod łóżkem. Wyciagnęłam ją żeby sprawdzic kierunek skręcenia jak mówiłaś Celeste50 i co — jest skrecona zgodnie ze wskazówkami zegara patrząc od góry. Czy to jest dobrze czy źle do neutralizacji żyły? Bo nie pamietam już co czytałam na ten temat.
O matko, to co teraz mam zrobić z tą spiralą?? Wyciągnąć spod łóżka od razu czy to nie zaszkodzi? Bo jak ona tam leży od kilku miesięcy i zbierała energię z żyły, to może lepiej nie ruszać jej gwałtownie?
Właściwie kierunek skrętny miedzi to podstawa i dziwię się, że sprzedawcy w sklepach nie informują o tym kupujących. Lewoskrętna rozproszy, prawoskrętna skupi. To jest jak z czakrami — obrót ma kierunek i znaczenie. Hazel52, a jak długo śpisz w tym miejscu gdzie leży ta spirala?
Swarog89, nie mieszaj czakr do spirali miedzianej bo to zupelnie inne mechanizmy działania. Spirala to fizyczny kształt geometryczny który wpływa na pole, nie na ciało energetyczne człowieka. Przynajmniej tak rozumiem z tego co czytałem.
Hazel52, nie czekałabym z pomiarem — wręcz przeciwnie, zrób go teraz jak spirali już tam nie ma, żeby mieć punkt odniesienia. Potem po kilku dniach zmierzysz jeszcze raz i porównasz. Bez pomiaru bazowego nie będziesz wiedziała czy cokolwiek się zmieniło.
A właśnie, skoro jesteśmy przy pomiarach — wróćmy do mojej sytuacji. Czy powinienem przed pierwszym mapowaniem mieć jakiś punkt bazowy poza sypialnią? Na przykład zmierzyć w korytarzu albo kuchni, żeby wiedzieć jak wygląda neutralne miejsce w moim mieszkaniu?
Olaf, to brzmi bardzo logicznie, ale mam pytanie — jeśli w całym mieszkaniu jest jakaś żyła, to punkt bazowy w korytarzu też może być zaburzony, nie? Czy da się w ogóle założyć, że jakiś punkt w domu jest na pewno neutralny zanim się wszystkiego nie zmapuje?
To co Olaf opisuje — że w salonie zasypia, a w sypialni nie — to chyba jeden z klasycznych sygnałów które w ogóle kierują ludzi do radiestety. Czytałam o tym kilka razy. Ale czy to na pewno wiarygodny objaw, czy może po prostu TV usypia lepiej niż cisza?
Pola, telewizja usypia przez znudzenie ale Olaf mówi że w sypialni nie może zasnac, co jest wyraźnym konrastem. Ja bym to potraktował poważnie. Olaf, masz tez inne objawy? Bo promieniowanie żyły często daje bóle głowy rano, koszmary albo uczucie że się w nocy nie wypoczęło.
Olaf, to są klasyczne objawy oddziaływania geopatycznego. Zmęczenie poranne mimo długiego snu to jeden z pierwszych sygnałów, i to dość mocny. Warto też sprawdzić, czy zwierzęta w domu jakoś szczególnie zachowują się w sypialni — koty szukają żył, psy ich unikają.
Minimum trzy noce w tym samym miejscu, żeby mieć jakikolwiek wzorzec. I notuj — jak się budzisz, czy masz ból głowy, jak długo zasypiałeś. Bez notatek za tydzień nie przypomnisz sobie szczegółów. Mam arkusz który stosuję do takich testów, mogę wrzucić schemat jak chcesz.
Olaf, tak, mierzenie wahadłem oba miejsca to dobry pomysł — właśnie po to żeby nie opierać się wyłącznie na odczuciach. Subiektywne wrażenia są ważne, ale zestawienie ich z pomiarem daje dużo więcej. Schemat arkusza zaraz wkleję, tylko go trochę uproszczę bo mam wersję rozbudowaną pod długie badania działek i nie wszystko będzie potrzebne do takiego testu sypialnianego.
Olaf, jedno ważne zastrzeżenie do tej procedury — jeśli mierzysz wahadłem, rób to przed nocą, nie po. Po przebudzeniu twoje pole jest inne, możesz nieświadomie 'ciągnąć' odpowiedź którą chcesz dostać. Poranne pomiary przy żylach są mniej wiarygodne właśnie dlatego, że organizm jest już pod wpływem miejsca. Czy masz jakieś doświadczenie z kalibracją wahadła, czy to będzie pierwszy raz?
Olaf, przy pierwszym poważnym pomiarze polecam zacząć od ustalenia punktu zerowego jeszcze zanim wejdziesz do sypialni. Stań w progu, oddech, wyrównaj się. Żyła wodna ma silne pole i jeśli wejdziesz bez przygotowania, wahadło może ci dać odczyt już w drzwiach, a ty nie będziesz wiedział czy to efekt progu czy samego łóżka.
Hej, ale czy kalibracja przed wejściem do sypialni ma sens jeśli Olaf w tej sypialni śpi od dawna? Jego ciało jest już stale pod wpływem tego miejsca, więc czy w ogóle może być 'skalibrowane do zera' bez dłuższego wypoczynku w miejscu neutralnym? Pytam szczerze, bo mi ta logika gdzieś się sypie.
Pięć lat to dużo. Przy takim czasie ekspozycji objawy których opisujesz — poranne zmęczenie, trudności z zasypianiem — mogą być już dość głęboko wbudowane w rytm ciała. Kanapowy test pokaże dopiero po kilku nocach, bo organizm potrzebuje czasu żeby wyjść z ustalonego wzorca. Nie oczekuj rewolucji po jednej nocy.
O kurde, ja też śpię w tym samym miejscu odkąd pamietam i nigdy nie sprawdzałam czy pod łóżkiem cokolwiek jest. Myslicie że to standard że ludzie w ogóle nie wiedzą co mają pod sobą przez lata?
Hazel52, chyba tak, bo skąd mają wiedzieć jeśli nikt ich nie uczył. Ja też o tym nie myślałam dopóki nie trafiłam na ten wątek. Teraz trochę się zastanawiam nad własnym łóżkiem, szczerze.
