Od jakiegoś czasu eksperymentuję z dłuższym łańcuszkiem do wahadła — mam teraz około siedmiu metrów i zauważam, że zachowanie wahadła jest zupełnie inne niż przy standardowej długości. Ruchy są wolniejsze, bardziej majestatyczne, ale zastanawiam się czy to naprawdę zmienia jakość odczytu, czy tylko go spowalnia. Czy ktoś ma doświadczenie z takimi długościami? I drugie pytanie — słyszałam, że każda osoba ma inne odpowiedzi, tzn. u jednej osoby kółko znaczy tak, a u innej nie. Jak wy to kalibrujecie na początku?
Siedem metrów? To chyba jakiś rekord 🙂 Ja używam maksymalnie 30-40 cm i już przy tej długości czuję różnicę w stosunku do krótszego. Naprawdę ciekawi mnie jak ty w ogóle trzymasz taki łańcuszek — dosłownie masz go zwisającego z ręki czy jakoś inaczej? Nie wyobrażam sobie pracy z czymś takim w zamkniętym pomieszczeniu.
A skąd w ogóle pojawił się pomysł na taką długość? Czytałam kiedyś o wahadłach Magerów, ale tam były inne zasady. Czy to jakaś konkretna tradycja radiestezji, czy własna modyfikacja?
Długość łańcuszka w radiestezji nie jest przypadkowa — niektóre szkoły podają konkretne wartości rezonansowe dla różnych substancji. Mager opisywał zależność między długością a tym, co wykrywasz. Ale siedem metrów to rzeczywiście bardzo daleko od klasycznych kilkunastu centymetrów. Chciałbym wiedzieć — czy kalibrację robiłaś dla tej konkretnej długości osobno? Bo skala Bovisa przy takim wahadle może dawać zupełnie inne progi.
Kalibracja to w ogóle temat, który chyba zbyt często się pomija. Ja zawsze powtarzam, że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich — u mnie kółko zgodnie z ruchem wskazówek zegara to tak, ale znam osoby, gdzie jest dokładnie odwrotnie. I to nie jest błąd ani nieumiejętność, po prostu każdy układ nerwowy inaczej tłumaczy impulsy. Pytanie do ciebie — czy przy tym siedmiometrowym sprawdzałaś najpierw podstawowe pytania z odpowiedzią pewną, np. swoje imię?
Zawsze uważałam, że zmiana długości to jak zmiana instrumentu — niby ta sama muzyka, ale trzeba od nowa nauczyć się grać. Przy moim wahadle jak raz skróciłam łańcuszek o połowę, to przez pierwsze próby dostawałam kompletnie mylone odpowiedzi. Wydaje mi się, że układ nerwowy i podświadomość muszą się 'przestroić' na nową dynamikę ruchu. Czy ty robiłaś jakieś sesje oswajające z tą długością, zanim zaczęłaś zadawać poważniejsze pytania?
Prowadzę notatki z każdej sesji i dokładnie zaznaczam długość łańcuszka, temperaturę, porę dnia, swój stan skupienia. Po kilku miesiącach widzę wyraźnie, że moje odpowiedzi są bardziej spójne przy dłuższym łańcuszku niż krótkim — jakieś 25-30 cm daje mi lepszą stabilność niż 10 cm. Przy siedmiu metrach nawet nie wiem jak notować warunki, bo samo trzymanie musi być inne. Co trzymasz w palcach — koniec łańcuszka, pętlę, coś przymocowanego?
Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedna rzecz — czy przy takiej długości samo ciężar wahadełka na końcu ma znaczenie? Bo przy krótkim łańcuszku zmiana ciężaru bańki bardzo wpływa na wrażliwość. Przy siedmiu metrach chyba ten efekt zupełnie zanika i liczy się coś innego?
Hm, ale czekajcie — czy to nie jest tak, że każde wahadło po prostu wymaga własnego języka komunikacji? Słyszałam że są tradycje, gdzie w ogóle nie ma kółka i prostej linii jako tak/nie, tylko inne figury. Jak wy w ogóle ustalacie te swoje kodeksy odpowiedzi — metodą prób, z książki, czy ktoś was uczył osobiście?
Przepraszam że się wtrącę, bo dopiero zaczynam z wahadłem. Nie rozumiem jak w ogóle to kalibrować — robię jak piszą w poradnikach, pytam o imię, ale wahadło raz kręci się tak, raz inaczej. Czy to normalne na początku czy coś robię źle?
A ja mam pytanie bardziej podstawowe — czy te wzorce odpowiedzi są stałe przez całe życie, raz ustalone pozostają, czy mogą się zmieniać? Bo czytałam że po chorobie albo dużym stresie wahadło zaczyna działać inaczej.
To co pisze Halineczka bardzo zgadza się z moimi notatkami. Mam zaznaczone przynajmniej trzy okresy gdzie spójność odpowiedzi spadła do minimum. Za każdym razem coś się działo — raz intensywna praca na Hartmannie w obciążonym mieszkaniu, raz wysoka gorączka. Wracając do tematu wahadła siedmiometrowego — czy ktoś poza autorką wątku w ogóle próbował takich długości? Ciekawi mnie czy to jest jakiś nurt czy raczej jednostkowy eksperyment.
Spotkałem się z opisami pracy z długim wahadłem głównie w kontekście teleradiestezji nad mapą — przy pracy na dużą skalę niektórzy radiestetycy używali dłuższych nitek właśnie po to, żeby wyeliminować drgania ręki i uzyskać czystszy sygnał. Ale siedem metrów przy szukaniu żył wodnych na działce to mnie zastanawia. Jak duża jest ta działka i w jakiej odległości od miejsca trzymania wahadła szukasz odpowiedzi?
Wahadlarka_Z, czyli stoisz pionowo i wahadło zwisa dół, a pytasz o to co pod tobą? Nigdy nie słyszałam o tej technice w takim zastosowaniu. Jak w takim razie interpretujesz ruch — czy kółko wokół pionowej osi, czy wychylenie w jakimś kierunku?
Tak, dokładnie — przy pytaniu o obecność żyły lub strefy geopatycznej wahadło zaczyna się wychylać w stronę tej strefy, albo kręci kółko jeśli stoję bezpośrednio nad nią. Przy braku reakcji wisi nieruchomo. To co mnie zaskoczyło to że przy tej długości to wychylenie jest naprawdę duże, widoczne gołym okiem z odległości.
Ale to wychylenie nie jest przypadkowe, prawda? Bo przy siedmiu metrach nawet mikrodrżenie ręki mogłoby uruchomić ruch który na dole wygląda bardzo dramatycznie. Jak odróżniasz sygnał od artefaktu własnego ciała?
To co opisujesz z rytmem mnie zatrzymało. Zapisujesz jakoś te obserwacje — tempo drgań, kierunek, czas trwania? Bo to by mogło być naprawdę ciekawe do porównania między sesjami, szczególnie jeśli robisz to na tej samej działce w różnych warunkach.
Przepraszam, że wrócę do swojego wcześniejszego pytania, bo nie do końca dostałam odpowiedź — jeśli wzorce wahadła zmieniają się po chorobie albo dużej zmianie życiowej, to czy po każdej takiej zmianie trzeba kalibrować od nowa tak jakby się zaczynało przygodę z wahadłem? Czy jest jakaś szybsza metoda żeby sprawdzić czy moje obecne odpowiedzi są nadal aktualne?
Podobnie robiłam — praca ze substancjami jest według mnie lepsza dla początkujących niż od razu pytania tak/nie. Substancja jest konkretna, odpowiedź jest konkretna, nie ma miejsca na wątpliwości co do pytania. Dopiero kiedy wahadło nauczyło się mnie, a ja nauczyłam się jego, zaczęłam zadawać pytania słowne.
Ale przy tej kalibracji przez substancje — skąd wiecie jaka powinna być poprawna odpowiedź? Tzn. rozumiem że woda to woda, metal to metal, ale co to znaczy że wahadło 'reaguje inaczej'? Jakie ruchy są dla jakich substancji typowe?
A czy w ogóle ktoś tu sprawdzał czy kod odpowiedzi zmienia się zależnie od tego jakim wahadłem pracujemy? Bo mam dwa — jedno kryształowe i jedno miedziane — i zauważyłam że przy miedzianym mam wyraźniejsze odpowiedzi, ale nie wiem czy to dlatego że miedź jest lepsza, czy że po prostu do niego bardziej przywykłam.
Wracając do siedmiometrowego — mam pytanie do Wahadlarki, bo nikt tego jeszcze nie zapytał: czy ta długość siedmiu metrów wzięła się z jakiegoś konkretnego obliczenia, czy bardziej intuicyjnie doszłaś do tej wartości? Czytałam gdzieś o wahadle Magerausa gdzie długość dobierana była do konkretnych głębokości szukania — może jest jakaś analogia?
Proporcja długości wahadła do głębokości szukania — to już słyszałem w kilku kontekstach, ale zawsze podawano różne przeliczniki. Jedna szkoła mówiła o stosunku 1 do 100, inna 1 do 200. Masz może nazwisko tego autora albo przybliżony tytuł pisma? Chętnie bym poszukał bo sam nie zetknąłem się z tak długimi wahadłami w terenie.
Wątek z proporcją długości wahadła do głębokości szukania jest rzeczywiście opisywany w kilku polskich publikacjach radiestezyjnych z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Pamiętam że 'Biuletyn Polskiego Towarzystwa Radiestezyjnego' publikował cykl artykułów praktycznych gdzie pojawiały się takie przeliczniki, ale różni autorzy naprawdę podawali różne wartości. Jeden z nich — zdaje się Bogusław Pacocha, choć nie ręczę za nazwisko — pisał o stosunku 1 do 150 dla żył artezyjskich. Czy to może być ten tekst który znalazłaś?
A jak zachowuje się przy tej studni wahadło krótkie? Bo jeśli efekt jest podobny to może chodzi po prostu o silniejszy sygnał w tym miejscu, niezależnie od długości. A jeśli krótkie tam nic nie robi a długie reaguje — to by już coś znaczyło.
Mam standardowe wahadło na może dwudziestu centymetrach i mogłabym przy okazji sprawdzić na podobnej działce. Ale nie wiem jak porównywać wyniki skoro każda z nas ma inny kod odpowiedzi — tu wracamy do tego co pisała Keijla92 o kalibracji po zmianach.
To co mówi Wajdelota ma sens, ale w praktyce prywatnej większość z nas pracuje solo. Mnie bardziej interesuje pytanie do Wahadlarki — te szybkie okrężne ruchy przy studni, czy to jest ten sam ruch co twoje standardowe 'tak', czy coś zupełnie innego?
