I to jest właśnie problem z uczeniem się z internetu, połowa opisów pomija takie detale albo zakłada że czytelnik to odgadnie. Fizyka jest prosta, różdżka musi być w punkcie równowagi niestabilnej, żeby każde minimalne ciśnienie mogło ją obrócić. Poziomo idealnie to punkt równowagi stabilnej i nic z tego nie będzie.
O boze nie wiedziałam że to az takie fizyczne 🙂 mysłałam ze to bardziej energetyczne niz mechaniczne. Czy to znaczy ze jak sie nauczysz tego kąta to prawie każdy moze poczuć ruch?
Wracając do tego co pisałem wcześniej o granicy między ruchem a znaczącym ruchem - to jest pytanie które pojawia się w każdej rozmowie o radiestezji i zawsze kończy się tak samo. Każdy kto praktykuje dłużej mówi 'po prostu poczujesz różnicę', a to jest odpowiedź która nic nie daje komuś kto dopiero zaczyna. Czy ktoś ma konkretniejszy sposób żeby to opisać?
A wracając do mojej różdżki i tego co mówił Protazy o kącie - próbowałem rano z tym pięciostopniowym skosem w dół i coś się zaczęło dziać. Nie wiem czy to był prawdziwy ruch czy po prostu grawitacja robiła swoje, ale przynajmniej różdżka nie stała jak kij. Czy to jest ten moment kiedy powinienem już coś odczuwać, czy to jeszcze tylko mechanika?
to jest właśnie ten punkt od którego zaczyna się nauka. Nie rozróżniaj teraz mechaniki od energii, bo to cię zablokuje. Na tym etapie każdy ruch jest dobry, bo uczysz ciało jak w ogóle reagować. Rozróżnianie przychodzi później, po wielu przejściach nad miejscami o których wiesz co tam jest.
Zgadzam sie z Protazym ale chce dodac jedno - chodź nad czymś o czym wiesz odpowiedź. Rura z wodą pod podłogą, kabel elektryczny, cokolwiek co możesz potem zweryfikowac. Inaczej nie wiesz czy twoja rózdzka reaguje trafnie czy losowo.
Hej a jeśli się wróce do watku o wahadle izydyjskim bo trochę zgubiłam wątek 🙂 - mówiliście że izydyjskie ma inną budowę niz zwykłe kuliste. Ale czym sie rózni w praktyce to odczucie w dłoni? Bo jedno to teoria a drugie to jak to faktycznie jest.
Ja tam nie czułam żadnej różnicy przez pierwsze trzy miesiące między izydyjskim a kulistym. Dopiero jak zaczęłam pracować na mapie to izydyjskie dało mi coś czego kuliste nie dawało - taką pewność kierunku. Ale może to tylko moje.
Trochę na marginesie tej rozmowy - Dionizy wspominał czy blokada z różdżką przełoży się na wahadło. Mam pytanie do ekspertów: czy zdarza się że ktoś ma blokadę przy jednym typie a nie przy drugim, i co to mówi o tym człowieku jako radieście?
To trochę do mnie pasuje, bo faktycznie analizuję za dużo podczas próby. Mam wrażenie że czekam żeby przyłapać ruch na gorącym uczynku i może właśnie to mi przeszkadza. Ale jak przestać myśleć skoro myślenie jest automatyczne?
a próbowałeś chodzić z różdżką i jednoczesnie liczyc w myslach albo śpiewać coś w głowie? Brzmi głupio ale to klasyczna technika żeby zająć umysł analityczny czymś innym. Nie pamiętam gdzie to czytałam ale kilka osób mi to potwierdziło że zadziałało.
O to ciekawe, nigdy bym na to nie wpadła. A czy przy wahadle izydyjskim tez działa takie odwracanie uwagi? Bo to by oznaczało ze technika jest ta sama bez wzgledu na sprzet.
Właśnie o tym chciałem powiedziec od dawna w tym wątku. Długosc sznurka przy izydyjskim to nie tylko kwestia wygody, to zmienia całkowicie charakter odczucia. Na krotkim sznurku wahadło jest szybkie i nerwowe, na długim jest spokojniejsze ale wymaga większej cierpliwości. Dla mnie długi sznurek to cecha tradycyjnego uzycia izydyjskiego, nie nowoczesnego.
Słuchajcie, mam pytanie bo cały czas to przewija się w dyskusji i nigdy nie dostaję satysfakcjonującej odpowiedzi. Mówicie że izydyjskie ma lepszą czułość, spokojniejszy ruch, bardziej namacalną granicę. Ale czy ktokolwiek z was porównywał te odczyty z czymś obiektywnym, nie tylko z własnym odczuciem? Nie mówię że nie wierzę, naprawdę pytam czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić.
Mówicie że izydyjskie ma lepszą czułość, spokojniejszy ruch, bardziej namacalną granicę. Ale czy ktokolwiek z was porównywał te odczyty z czymś obiektywnym? Nie mówię o skali Bovisa teraz, bo to osobny temat. Mówię o czymś prostym - na przykład przejście nad rurą z wodą, którą macie zaznaczoną na planie. Czy izydyjskie reaguje wyraźniej niż kuliste w takim teście? Bo jeśli nie robiliście takiego porównania, to skąd wiadomo że to nie jest tylko efekt przyzwyczajenia do konkretnego kształtu?
Słucham tej wymiany i mam wrażenie że pytanie Promyczkaa jest ważne, ale trochę rozmija się z tym jak większość z nas pracuje. Nikt z nas nie robi kontrolowanych eksperymentów z zaślepieniem. Uczymy się przez obserwację własnych odczuć i weryfikujemy przy okazji, nie z arkuszem w ręku. Czy to oznacza że nasze wnioski są bezwartościowe? Nie sądzę. Ale Promyczkaa ma rację że trzeba to brać pod uwagę.
Przepraszam że się wtrącę z innego kąta, ale ta rozmowa o porównaniu mnie zastanawia. Ja jeszcze nie mam żadnego punktu odniesienia bo różdżka ledwo u mnie działa, ale rozumiem co Promyczkaa pyta. Jak w ogóle wiadomo że zacząć od izydyjskiego a nie od kulistego? Czy jest jakaś logika za tym wyborem dla kogoś na początku?
Dla kogoś na początku kuliste jest prostsze z jednego powodu - mniej zmiennych. Kuliste wahadło kręci się po okręgu albo kołysze, i te dwa ruchy uczysz się rozróżniać. Izydyjskie ma bogatszą dynamikę od początku, bo kształt wpływa na to jak wahadło się zachowuje w przestrzeni. Dla osoby która jeszcze nie zna własnej reakcji, to może być za dużo naraz. Ale nie ma jednej reguły.
To ciekawe co mówi Protazy, bo właśnie to miałam zrobic kiedy kupowałam pierwsze wahadło - wziac dwa różne i sprawdzic. Ale w sklepie byłam sama i nikt mi nie powiedział które trzymac najpierw, więc wzięłam kuliste bo bylo ladniejsze 🙂 A teraz czytam ten watek i zastanawiam się czy przez to nie 'wyrobiłam' sobie rąk tylko pod kuliste. Czy to mozliwe ze ręka sie 'uczy' konkretnego kształtu?
Właśnie tydzień to minimum. Ja bym powiedział dwa tygodnie przynajmniej, i to przy codziennej pracy. Jedno podejście dziennie nie wystarczy. Żeby wahadlo zaczęło dawać ci coś co mozna traktować poważnie, musisz miec kilkadziesiat sesji za soba, nie kilka.
Kilkadziesiąt sesji brzmi jak wieczność jak nie czujesz nic po pierwszych. Rozumiem że to wymaga czasu ale czy jest jakiś znak że idzie w dobrą stronę? Coś co mówi 'tak, to jest to' zamiast 'może to było coś'?
dla mnie tym znakiem było to że zaczełam sie niecierpliwic kiedy wahadło nie reagowało, a nie kiedy reagowało 'źle'. Tzn. przestałam się bać fałszywego odczytu, zaczęłam liczyć że w ogóle cos zobaczę. Nie wiem czy to dobry opis ale wydaje mi sie ze to był moment kiedy przestałam wchodzic w drogę własnemu ciału.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i właśnie to co napisała Perydotka trafia do mnie. Bo ja mam dokładnie odwrotny problem - boję się że odczyt będzie przypadkowy i przez to chyba blokuję. A skoro Dionizy też o tym mówił, to może to jest częstsza rzecz? Czy macie jakiś sposób żeby przestać bać się złego odczytu?
To co mówi Fela73 o pytaniach bez emocji to klasyczna technika kalibracyjna i potwierdzam że działa. Ale mam jedno pytanie do całej grupy bo to mnie zastanawia w kontekście izydyjskiego konkretnie: czy przy tym kształcie wahadła kalibracja odpowiedzi tak/nie przebiega inaczej niż przy kulistym? Bo słyszałem że izydyjskie może dać więcej niż dwa sygnały.
To co powiedziałeś o trzecim ruchu przy izydyjskim jest ważne i za mało o tym się mówi. Ja przez pierwsze tygodnie ignorowałem elipsę i próbowałem ją wtłoczyć w okrąg albo kołysanie. Dopiero potem zrozumiałem że to osobna informacja. Ale Teodor53, masz rację że nie wszyscy tak interpretują - pytanie jest czy to kwestia szkoły, czy kształtu konkretnego wahadła?
Dorzucę się do tej rozmowy o elipsie, bo pracuję z izydyjskim od lat. Ten ruch nie pojawia się zawsze i nie u każdego - część osób go w ogóle nie obserwuje. Moim zdaniem to połączenie kształtu wahadła i sposobu trzymania. Jak trzymasz wyżej, elipsa jest mniej wyraźna. Jak niżej, wahadło ma więcej swobody i kształt bardziej wpływa na tor ruchu.
Czytam o tej elipsie i trochę mi to komplikuje obraz. Ja cały czas walczę żeby w ogóle zobaczyć cokolwiek - jakiś ruch który mogę powiedzieć że nie był przypadkowy. I teraz rozumiem że przy izydyjskim jest jeszcze trzeci możliwy odczyt, który część osób stosuje a część nie. Jak mam kalibrować tak/nie jeśli nie wiem jeszcze czy elipsa w ogóle się u mnie pojawi?
