Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca radiestezjna po stresie — czy emocje zaburzają wyniki bardziej, czy mniej?

Strona 1 / 4

Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Mam pytanie do doświadczonych — czy ktoś z was zauważył, że po ciężkim dniu, dużym stresie albo kłótni, wahadło albo pręty zachowują się inaczej? Pytam, bo ostatnio przeszedłem przez spory stres w robocie i postanowiłem przy okazji sprawdzić działkę sąsiada, który poprosił mnie o pomoc z lokalizacją żyły wodnej. Wyniki były dziwne — pręty reagowały gwałtownie, ale nieregularnie, co jakiś czas w ogóle stały nieruchomo. Zwykle mi tak nie wychodzi. Wróciłem tam po kilku dniach i wszystko grało normalnie. Czy to przypadek, czy emocje naprawdę tak mocno wchodzą w pracę radiestezyjną?


Odpowiedz
145 odpowiedzi
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ciekawy przypadek, bo dokładnie o to toczy się dyskusja wśród praktyków od lat. Moim zdaniem emocje nie tyle zaburzają wyniki, co je amplifikują — czyli jeśli jesteś rozproszony albo naładowany stresem, twoja percepcja jest rozstrojona, a pręty i wahadło odpowiadają na twój stan wewnętrzny, nie na to, co jest w ziemi. To trochę jak próba słuchania cichego dźwięku w hałasie. Możesz coś wyłapać, ale dużo więcej jest szumu. Czy robiłeś jakieś ćwiczenie uziemienia przed tą pracą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 607

@Felicja84 Nie robiłem nic — wszedłem na działkę dosłownie chwilę po tym, jak skończyłem rozmowę telefoniczną, która mnie wykończyła nerwowo. Może stąd te skoki. Ale mnie zastanawia jedno: jeśli emocje amplifikują, to czy przy dużym stresie można przez przypadek wykryć coś, czego normalnie byś nie wyczuł? Albo odwrotnie — czy można ominąć żyłę, którą normalnie byś złapał?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym tu powiedziała, że obie sytuacje są możliwe i zdarzały mi się. Miałam sesję, gdzie byłam po trudnym tygodniu i wahadło pokazało mi skrzyżowanie, którego za żadnym razem nie mogłam potem potwierdzić — ani sama, ani nikt inny. A innym razem przy podobnym stanie złapałam ciek, który potem potwierdził geolog. Więc dla mnie to nie jest zero-jedynkowe. Pytanie brzmi raczej: czy jesteś w stanie ocenić swój własny stan przed pracą, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@zlata)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja zawsze przed jakąkolwiek pracą energetyczną robię oddechowe wyzerowanie — kilka głębokich oddechów i proszę o oczyszczenie swojego pola. Czakra splotu słonecznego jest bezpośrednio związana ze stanem emocjonalnym i kiedy jest zaburzona, każda praca, czy to z wahadłem, czy z kartami, daje wyniki skrzywione przez osobisty ładunek. To nie jest opinia, to jest fakt, który widać na Skali Bovisa — mierzyłam swoje własne pole przed i po stresie i różnica potrafi wynosić tysiące jednostek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Zlata Zaraz, zaraz — mierzysz swoje własne pole wahadłem, kiedy jesteś pod wpływem stresu, i wynik ma ci powiedzieć, że pole jest zaburzone? Czy nie masz tu problemu z tym, że to samo sposób, które mierzysz, jest w tym samym momencie rozkalibrowane przez twój stan? To trochę jak mierzenie gorączki termometrem, który trzymasz w dłoniach.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Felicja84 Nie, bo Skala Bovisa to pomiar obiektu zewnętrznego wobec siebie, nie własnego stanu. Mierzę pole miejsca albo przedmiotu, a nie siebie. Ale masz rację, że kiedy radiesteta jest w złym stanie, wyniki pomiaru mogą być zniekształcone — właśnie dlatego piszę o wstępnym oczyszczeniu. Sama siebie mierzę tylko po oczyszczeniu, żeby sprawdzić, czy wrócił poziom wyjściowy.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie do Halnego, bo właśnie on mnie zaintrygował tym szczegółem z żyłą wodną — wspominał o lokalizacji dla sąsiada. Czy przy okazji próbowałeś ustalić głębokość? Bo ostatnio słyszałam, że przy odczycie głębokości stres może zupełnie wypaczyć wynik, nawet jeśli samo namierzenie przebiegło dobrze. Metoda Meyera albo liczenie wahnięć — przy rozstrojeniu emocjonalnym to najsłabszy punkt według mojej nauczycielki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 607

@Iga60 Nie, nie próbowałem głębokości — zatrzymałem się na lokalizacji, bo czułem, że coś nie gra. Ale właśnie to mnie interesuje teraz niezależnie od kwestii stresu: jak w ogóle to się robi porządnie? Słyszałem o metodzie liczenia wahnięć, ale nie wiem, od czego zacząć kalibrację pod kątem głębokości. Co robiła twoja nauczycielka?


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Ona pracowała z metodą, gdzie ustawiałeś się nad wykrytą żyłą, stawiałeś pytanie mentalne o jednostkę głębokości i liczyłeś, ile wahnięć wykona wahadło zanim zatrzyma się samoczynnie. Każde wahnięcie to był jeden metr albo jeden decymetr, zależnie od wcześniejszej kalibracji. Tylko że ona zawsze podkreślała: jeśli masz w głowie choć jeden natrętny myśl spoza pracy, wyrzuć wynik. Dosłownie tak mówiła — wyrzuć i wróć kiedy indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dopiszę się, bo pracuję sporo z wahadłem, choć nie przy wodzie — i z mojego doświadczenia wynika, że stres przed pracą to jedno, ale jeszcze gorszy jest stres podczas pracy, na przykład presja oczekiwań. Jeśli ktoś na ciebie patrzy i czeka na wynik, to jest większy wróg dobrego odczytu niż godzina kłótni dwie godziny wcześniej. Miałam to wielokrotnie przy badaniu działek z klientami — im bardziej chcieli konkretnych odpowiedzi, tym bardziej mi wszystko się psuło.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@mantra_f)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, bo jestem daleka od radiestezji, ale właśnie ta rozmowa mnie zatrzymała. Rozumiem, że stres wpływa na skupienie — to logiczne. Ale jak rozróżnić, czy wahadło pokazuje coś realnego, czy tylko odpowiada na nasz stan emocjonalny? Bo skoro obydwie sytuacje dają ruch wahadła, to po czym poznacie, które odczyty są wiarygodne, a które nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Mantra_F To bardzo konkretne pytanie i odpowiedź też jest konkretna: przez weryfikację. Dobry radiesteta nie traktuje jednego odczytu jako ostatecznego — wraca kilka razy, o różnych porach, w różnym stanie. Jeśli wynik jest powtarzalny, jest wiarygodny. Jeśli skacze, to znaczy, że coś zakłóca odczyt — i tu właśnie stres jest jednym z pierwszych podejrzanych.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wchodzę tu z nieco inną perspektywą. W dawnych wierzeniach słowiańskich osoby poszukujące wody albo wybierające miejsce pod siedzibę zawsze musiały być rytualnie oczyszczone przed pracą — i to nie była tylko kwestia koncentracji, ale dosłownie traktowano je jako medium między ziemią a ludźmi. Zanieczyszczenie energetyczne, w tym emocjonalne, wykluczało z tej roli. Ciekawe, że współczesna radiestezja dochodzi do podobnych wniosków zupełnie inną drogą.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@miroslawa71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i próbuję ogarnąć — znaczy, że jeśli ktoś jest zestresowany, to jego wahadło może po prostu okłamywać? Czy to jest tak, że ono w ogóle nie powinno być używane po stresie, czy można jakoś to obejść? Pytam, bo mam koleżankę, która zawsze pracuje z wahadłem po ciężkim dniu w pracy i mówi, że jej to nie przeszkadza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Miroslawa71 Wahadło nie okłamuje — ono odpowiada na impuls, a pytanie brzmi: czyjego impulsu słucha bardziej w danej chwili, twojego ciała czy ziemi. Koleżanka twoja może mieć po prostu silniejszą zdolność wyłączania się od emocji, albo — co też możliwe — jej wyniki są mniej rzetelne, niż sądzi, tylko nie ma możliwości weryfikacji. To nie jest kwestia wiary w siebie, ale faktycznej kalibracji wewnętrznej.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

ja mam pytanei bo nie za bardzo rozumiem — co to znaczy kalibracja wewnętrzna? to się robi jeden raz na początku nauki czy przed każdą pracą? i czy to samo dotyczy prętów L, bo ja akruat z prętami L próbowałam i u mnie reagują bardzo róznie za każdym razem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Wiezowa.pl Kalibracja wewnętrzna to nie jest jednorazowa rzecz — to stan, do którego wchodzisz przed każdą sesją. Polega na ustaleniu z własnym ciałem i wahadłem, co oznacza tak, co oznacza nie, i sprawdzeniu, czy odpowiedź jest czytelna i stabilna. Jeśli przy testowym pytaniu, na które znasz odpowiedź, wahadło kręci się niepewnie albo inaczej niż zwykle — to znak, że coś jest nie tak i trzeba się zatrzymać. A co do prętów — jak bardzo się różnią te reakcje? Kierunek, szybkość, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego, co Halny pisał na poczontku — powiedziałeś, że po kilku dniach wróciłeś i wszystko grało normalnie. To jest moim zdaniem najlepsza weryfikacja, jaką możesz zrobić. Sam tak robię, jak mam wątpliwości. Raz wykryłem coś na posesji przy słabszym dniu i zanotowałem, a potem wróciłem spokojny i sprawdziłem. Wyniki się pokryły w dwóch punktach na trzry, więc uznałem te dwa za wiarygodne. Trzeci odpuściłem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 607

@Oskar To akurat dobra metoda, bo eliminuje przypadkowe trafienie. Zastanawiam się tylko, czy przy tej żyle sąsiada powinienem pójść jeszcze raz i przy okazji spróbować ocenić głębokość — bo on konkretnie o to pytał. Tylko właśnie nie wiem, jak się do tego zabrać metodycznie. Iga pisała o liczeniu wahnięć, Malwinka o weryfikacji przez powtórzenie — czy jest jakaś metoda, która łączy jedno z drugim i jest stosunkowo prosta dla kogoś, kto nie robi tego zawodowo?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Przy głębokości żyły najprościej zacząć od ustalenia jednostki — czyli pytasz wahadło na samym początku: jedna wahnięcie to jeden metr, i sprawdzasz, czy dostałeś potwierdzenie. Potem stajesz dokładnie nad żyłą i zadajesz pytanie: na jakiej głębokości przebiega woda? I liczysz wahnięcia do zatrzymania. Ale tu jest haczyk — musisz być absolutnie spokojny i bez oczekiwań, bo jeśli w głowie masz choć cień 'mam nadzieję, że niedaleko', wahadło ci to odda. To wracamy do początku rozmowy, czyli do tego, co Halny przeżył. Stres przed pracą to jedno, ale oczekiwania w trakcie to drugie zagrożenie i często poważniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję o głębokości i mam pytanie, bo jestem zupełnie zielony w temacie — to wahadło samo z siebie zatrzymuje wahnięcia, czy trzeba jakoś mentalnie wyznaczać koniec liczenia? Nie rozumiem tego mechanizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Gracjan Dobre pytanie, bo to nie jest oczywiste. Wahadło nie zatrzymuje się całkowicie — raczej zmienia rytm albo kierunek, i to jest sygnał, że liczenie dobiegło końca. Ale żeby to zauważyć, musisz być naprawdę wyciszony, bo inaczej przegapisz tę zmianę albo — co gorsze — zasugerujesz ją sobie sam.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

I tu wracamy do sedna tego wątku, bo właśnie to mnie trapi. Jeśli stres sprawia, że przegapiasz zmianę rytmu albo ją nakładasz na wahadło bez świadomości, to przy pomiarze głębokości błąd może być ogromny. Liczysz do pięciu, a prawda jest dwadzieścia. Ktoś kiedyś weryfikował swoje odczyty głębokości z rzeczywistym wierceniem?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Znam jedną taką historię z pierwszej ręki, od kobiety, która zamawiała studnię. Wskazała lokalizację i podała głębokość — osiemnaście metrów. Studniarze trafili na wodę na dwudziestu dwóch. To jest błąd w granicach akceptowalnych, bo żyły mogą mieć różną miąższość i sam punkt odczytu nad żyłą robi różnicę. Ale ona robiła to po spokojnym poranku, bez żadnego emocjonalnego bagażu.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Cztery metry różnicy to nie jest mały błąd przy wierceniu, bo to koszt. Ale też zależy, jak gruba jest ta żyła. Mam pytanie do Malwinki — czy ta kobieta po prostu stała w jednym miejscu, czy szła wzdłuż żyły i sprawdzała, gdzie zmiana odczytu jest najwyraźniejsza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Oskar Stała w miejscu, które wcześniej zaznaczyła jako centrum przebiegu. Nie przechodziła wzdłuż. I właśnie to może być część odpowiedzi na tę różnicę — bo centrum żyły i jej najsilniejszy punkt niekoniecznie są tym samym miejscem, a głębokość może się zmieniać wzdłuż przebiegu.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że każdy pomiar głębokości powinien być robiony z kilku punktów nad żyłą i porównywany? Bo jeśli jeden punkt daje osiemnaście, a inny daje dwadzieścia trzy, to co jest prawdą — wartość ze środka, ta mniejsza, ta większa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Felicja84 Słyszałam, że powinno się brać tę wartość, która powtarza się najczęściej przy kilku pomiarach z różnych punktów. Ale to też zakłada, że radiesteta jest w stabilnym stanie przy każdym z tych odczytów — a tu właśnie stres wraca jako problem, bo jeśli pomiędzypomiarami coś cię wyprowadzi z równowagi, cała seria jest do wyrzucenia.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@miroslawa71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale to chyba niemożliwe, żeby przez godzinę czy dwie być w identycznym stanie emocjonalnym? Każdy coś poczuje w międzyczasie. Jak w ogóle to praktycznie wygląda u kogoś, kto robi to zawodowo?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie dlatego dawni wróżebnicze i osoby szukające wody nie robili tego w biegu. Były dni przeznaczone do takiej pracy i dni, kiedy się od niej wstrzymywano. Rozpoznawano to przez obserwację własnych snów, samopoczucia od rana, zachowania zwierząt wokół. To nie była higiena emocjonalna w dzisiejszym rozumieniu — to był system wskazówek, który mówił, czy jesteś dziś przepuszczalny na ziemskie sygnały, czy zablokowany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Mokosza To ciekawe — mówisz o snach i zwierzętach jako wskazówkach. Czyli ktoś mógł rano wstać i przez zachowanie psa albo kota stwierdzić, że nie idzie dziś szukać wody? To brzmi bardzo intuicyjnie, ale jak to działało konkretnie?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Gracjan Nie ma tu jednej reguły, bo każda tradycja to nieco co innego. Ale ogólnie — niespokojne zwierzęta domowe, koszmary, przebudzenie przed świtem z uczuciem ciężkości były traktowane jako znak, że pole energetyczne w najbliższym otoczeniu jest tego dnia zaburzone. A skoro sam żyjesz w tym polu, twoja czułość na sygnały z zewnątrz jest osłabiona albo przekłamana.


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Mokosza mówi o przepuszczalności ma sens, bo ja to odczuwam zupełnie fizycznie. Kiedy jestem zmęczona albo po kłótni, moje wahadło robi takie małe, nerwowe koła zamiast czytelnych wahań. Traktuję to jako sygnał, żeby odłożyć pracę. Ale mam pytanie — czy da się aktywnie poprawić ten stan w ciągu jednej sesji, czy jak dzień jest zły, to jest zły?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlata)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Laurka Można próbować, ale nie zawsze się udaje. U mnie działa wyjście na zewnątrz i kontakt z ziemią — dosłownie boso, kilka minut. Albo praca z oddechem przez czakrę splotu słonecznego. Ale uczciwie mówiąc, są dni, kiedy żadne ćwiczenie nie przywraca pełnej stabilności i wtedy rzeczywiście lepiej odpuścić.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Laurka To co opisujesz z małymi, nerwowymi kołami — to jest bardzo ważna obserwacja. Sama wahadłem mierzę swój stan przed każdą sesją, i właśnie ta jakość ruchu, nie tylko kierunek, daje mi informację. Duże, spokojne koło to gotowość. Urywany, nieregularny ruch to nie.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

ale czy można wahadłem mierzyc swój wlasny stan? bo ktos tu wczesnie pisał, że nie powinno sie mierzyc siebie, bo wahadlo bedzie juz przeklmane przez ten sam stan — troche sie pogubiłam kto ma racje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Wiezowa.pl To była inna sytuacja — Zlata mówiła o mierzeniu skali Bovisa miejsca, gdzie problem jest taki, że radiesteta zaburzony stresem robi pomiar czegoś zewnętrznego i może go przekłamać. Natomiast sprawdzanie własnego stanu wahadłem przed sesją to jest osobna kwestia — tutaj właśnie chodzi o wyczucie, jak reaguje na proste pytania, i ta jakość ruchu, o której pisała Felicja, jest faktycznie diagnostyczna. To nie jest sprzeczność, to dwa różne zastosowania.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Dobra, to wracam do mojego konkretnego przypadku z tą żyłą u sąsiada. Skoro mam wracać i spróbować głębokości, to rozumiem, że powinienem: po pierwsze wybrać dzień z niskim ładunkiem emocjonalnym, po drugie stanąć w kilku punktach nad żyłą, po trzecie powtórzyć odczyt kilka razy. Ale ile razy to jest sensowna liczba? Trzy, pięć? I czy robić to jednego dnia, czy wracać w kilku terminach?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja robię minimum trzy odczyty w jednej sesji i jeśli dwa z trzech się zgadzają, traktuję to jako wynik. Jeśli wszystkie trzy są różne, kończę sesję i wracam innym razem. Jeden dzień mi wystarczy, ale nie robię tego pod presją czasu — jak sąsiad stoi obok i patrzy, to od razu jest większy błąd niż jakikolwiek stres.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@mantra_f)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przeczytałam całą tę wymianę o weryfikacji i naprawdę jest tu logika — jeśli wynik jest niestabilny, odkładasz, jeśli się powtarza, ufasz. Ale mam jedno pytanie, które mnie nie opuszcza: skąd wiesz, że to nie jest tak, że twój stan emocjonalny jest po prostu za każdym razem podobny i dlatego wyniki się powtarzają? To znaczy czy powtarzalność wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@mantra_f)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przeczytałam całą tę wymianę o weryfikacji i naprawdę jest tu logika — jeśli wynik jest niestabilny, odkładasz, jeśli się powtarza, ufasz. Ale mam jedno pytanie, które mnie nie opuszcza: skąd wiesz, że to nie jest tak, że twój stan emocjonalny jest po prostu zsynchronizowany z żyłą? To znaczy — może właśnie dlatego powtarzasz ten sam błędny wynik trzy razy, bo trzy razy jesteś w tym samym złym stanie? Jak to w ogóle rozróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Mantra_F To jest bardzo dobre pytanie i szczerze mówiąc nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Myślę, że właśnie tu wchodzi ta kwestia dnia i stanu, o której mówił Halny — jeśli wracasz po kilku dniach i wynik jest znowu ten sam, to wtedy rośnie szansa, że to żyła, a nie ty. Ale nie ma stuprocentowej pewności, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

No i to jest właśnie ten moment, kiedy zaczyna mi się kręcić głowa. Bo Mantra zadała pytanie, które podważa całą logikę powtarzania pomiarów. Jeśli stan zaburza spójnie, to trzy spójne wyniki nic nie mówią. Malwinka, ty pracujesz z tym długo — jak ty sobie z tym radzisz?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: