Kryształowe wahadełko do Bovisa jak najbardziej się nadaje, szczególnie na początek. Ja swoje pierwsze pomiary robiłem takim właśnie. Ważniejsze jest żebyś znała swoje sygnały - czyli wiedziała jak wahadło odpowiada ci tak i nie - zanim zaczniesz mierzyć cokolwiek na skali. Bez tego kalibracji wyniki będą przypadkowe.
A jak wygląda ta kalibracja dokładnie? Bo słyszałem różne rzeczy - że pytasz wahadło wprost, że trzymasz je nad dłonią, że nad wodą. Co jest tym właściwym sposobem?
Ja pamiętam jak robiłam to po raz pierwszy, zajęło mi z tydzień zanim wahadło w ogóle zaczęło porządnie reagować. Czy Goryczka powinna się przygotować na to, że to nie zadziała od razu? Bo jak ktoś jest zestresowany tymi wybudzeniami i chce szybko wiedzieć co jest nie tak, to takie oczekiwanie może być frustrujące.
No dobra, ale wróćmy do tego co Paprotka pisała o przesunięciu łóżka. Czy te czterdzieści centymetrów to realnie może wystarczyć? Bo u mnie węzeł pod łóżkiem siedzi mniej więcej na środku materaca i nie wiem czy taki mały ruch cokolwiek zmieni.
Jest jeszcze jedna opcja dla Bronka, jeśli nie ma gdzie ruszyć łóżkiem - zmiana orientacji, czyli obrócenie go o dziewięćdziesiąt stopni. Wiem że to nie zawsze wchodzi w grę przy małych pokojach, ale warto sprawdzić wymiary zanim się zrezygnuje. Czasem wychodzi.
Wracając do Goryczki i tych wybudzeń - jest jeszcze jedna kwestia którą bym sprawdził. Czy budzisz się zawsze w tym samym miejscu na łóżku, czy zmieniasz pozycję w nocy? Bo jeśli instynktownie uciekasz w jedną stronę i tam się budzisz, to ciało może samo wskazywać kierunek ucieczki od strefy.
To ciekawe pytanie. Faktycznie zawsze budzę się leżąc na prawym boku przy ścianie, chociaż zasypiam na środku. Nie zwróciłam na to uwagi wcześniej. Myślisz Radomir, że to może być właśnie taki odruch?
Tak to interpretuję. Ciało jest czułym instrumentem i często wie zanim głowa zda sobie sprawę. Odruchowa zmiana pozycji w kierunku ściany może oznaczać że środek łóżka lub lewa strona to właśnie ta strefa, od której organizm próbuje odejść. Sprawdź prętami szczególnie tę lewą połowę materaca.
Potwierdzam to co mówi Radomir - to klasyczny sygnał. Słyszałam o tym wielokrotnie od osób które potem robiły pomiary i okazywało się, że strona od której uciekały w nocy pokrywała się z miejscem węzła. Goryczka, zaznacz sobie zanim zaczniesz pomiary: lewa strona łóżka i okolice środka to pierwsze miejsca do dokładnego sprawdzenia.
Przepraszam że się wtrącam, ale to co opisuje Goryczka z tym budzeniem się przy ścianie - u mnie było identycznie! I zawsze myślałam że po prostu lubię tę stronę. A to może mieć takie znaczenie? Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę otworzył mi oczy.
Goryczka, mam jeszcze jedno pytanie techniczne. Czy Twoje łóżko stoi przy ścianie zewnętrznej czy wewnętrznej? Bo ściana zewnętrzna to dodatkowa zmienna - bywa że tam biegną żyły wodne wzdłuż fundamentów i to nakłada się na siatkę Hartmanna. Dwie rzeczy naraz to dużo dla jednego miejsca.
To już nieco bardziej zaawansowany temat, ale odpowiem. Żyła wodna i linia Hartmanna mają inny charakter energetyczny - doświadczony radiesteta wyczuje różnicę w sile i jakości reakcji prętów. Żyła daje zwykle wyraźniejszą, głębszą reakcję i biegnie w konkretnym kierunku, który możesz śledzić przez kilka pomieszczeń. Linia Hartmanna jest bardziej regularna i powtarzalna co określoną odległość. Na początku polecam po prostu zaznaczać wszystkie reakcje i nie rozstrzygać co jest czym - to można doprecyzować wahadłem w drugim kroku.
Dadzbog, czyli rozumiem że prętami da się w ogóle odróżnić żyłę od Hartmanna, tylko trzeba wiedzieć na co zwracać uwagę? Czy to jest coś co wyczujesz po czasie, czy jest jakaś technika którą można świadomie zastosować od razu?
Dobre pytanie i uczciwia odpowiem - na początku trudno to rozróżnić samodzielnie. Technika jest taka: najpierw mapujesz przebieg linii, czyli sprawdzasz czy idzie po prostej i powtarza się w regularnych odstępach. Siatka Hartmanna ma stały rytm - linie co mniej więcej dwa metry w jednym kierunku i dwa i pół w drugim. Żyła wodna nie jest regularna, biegnie krzywo, może się rozwidlać. Jeśli Twoja linia wychodzi poza regularny wzór, to mocny sygnał że masz do czynienia z czymś spod ziemi, nie z siatką. Ale żeby to sprawdzić, musisz zmierzyć więcej niż jedno miejsce w pokoju.
Dobra, ale ja mam konkretny problem z tym węzłem pod łóżkiem i ciągle kręcimy się wokół teorii. Paprotka pisała żeby sprawdzić gdzie dokładnie jest krzyżowanie. Jak mam to zrobić prętami jeśli dopiero się uczę? Czy mogę to zepsuć i pomylić węzeł z żyłą?
Bronek, jak łóżko stoi głową do okna to masz jeszcze jeden czynnik do sprawdzenia, nie tylko siatkę. Okna często są miejscem przeciągów energetycznych, szczególnie jeśli wychodzą na północ. Czy wiesz na którą stronę świata wychodzi to okno?
Zachód to już nie tak krytyczne jak północ, ale rozumiem skąd Sennica pyta. Przy okazji Bronek - skoro masz pokój cztery na trzy i pół, to przy standardowej siatce Hartmanna powinieneś mieć w tym pomieszczeniu co najmniej dwie linie w każdym kierunku. Węzeł pod środkiem łóżka to statystycznie całkiem prawdopodobne, nie ma co zwlekać z pomiarem.
Ja mam jeszcze pytanie do Dadzboga o tę żyłę wzdłuż fundamentów, o której wspominał wcześniej. Czy ona biegnie przez cały obwód domu, czy tylko przy niektórych ścianach? Bo moje łóżko jest przy ścianie północnej i zastanawiam się jak duży może być ten obszar oddziaływania.
Żyła przy fundamentach to nie reguła - to zależy od konkretnej hydrogeologii działki. Bywa że woda gruntowa szuka sobie drogi wzdłuż fundamentu bo tam jest luźniejszy grunt po wykopach, bywa że biegnie pod całym domem po ukosie, a bywa że jej w ogóle nie ma. Nie zakładaj że masz żyłę zanim to sprawdzisz. Ściana północna to dodatkowe pytanie - czy dom stoi na wzniesieniu, na płaskim, czy może w zagłębieniu? Woda spływa w dół, więc lokalizacja względem terenu ma znaczenie.
Słuchajcie, trochę się gubię w tych wszystkich detalach. Goryczka, jak długo już masz te wybudzenia? Bo zastanawiam się czy nie można byłoby po prostu tymczasowo przesunąć łóżko na próbę, jeszcze przed pomiarem, i zobaczyć czy coś się zmieni. Bez prętów, bez mapy, zwykłe obserwowanie siebie przez tydzień.
Budzę się tak od kilku miesięcy, odkąd przestawiłam meble zimą. Cyrkonia, pomysł z tymczasowym przestawieniem brzmi sensownie, ale gdzie miałabym ruszyć? Nie wiem jeszcze gdzie jest bezpieczne miejsce, więc mogłabym trafić z deszczu pod rynnę.
Goryczka, jak się zdecydujesz na to wahadło to daj znać jak poszło! Sama robiłam kalibrację na cierpliwość i rzeczywiście nie zadziałało od razu, ale jak w końcu zobaczyłam że wahadło zaczyna wyraźnie reagować, to był taki moment... Nie wiem jak to opisać. Serio polecam ten krok bo potem mierzenie skali Bovisa w pokoju też staje się łatwiejsze.
To ważne pytanie, Dzidka. Elektrosmog i geopatia mogą nakładać się na siebie i wahadło mierzy łączny wynik energetyczny, nie rozdzieli Ci automatycznie źródeł. Dlatego przy ścianie z telewizorem warto wyłączyć sprzęt na kilka godzin i zmierzyć ponownie - jeśli wynik wzrośnie, wiesz że przynajmniej część problemu to elektronika. Jeśli nie zmieni się nic, szukaj głębiej.
Dobra, to chyba mam plan działania. Wyciągam wahadło z szuflady, robię kalibrację według tego co Jarzyna i Feliks opisywali wcześniej, potem próbuję prętów L do zlokalizowania linii w sypialni. Jedno mnie jeszcze zastanawia - czy powinnam to robić rano czy wieczorem? Słyszałam że o różnych porach energie mogą być inne.
Goryczka, pora dnia ma znaczenie, ale nie jest kluczowa. Ważniejsze żebyś była wypoczęta i skupiona - dlatego wiele osób woli ranek, bo głowa jest świeższa. Wieczorem po całym dniu pracy możesz być zmęczona i wahadło będzie się kręcić chaotycznie, albo w ogóle nie zareaguje. Jak masz wybór, spróbuj przed południem.
A ja już próbowałem z tymi prętami i mam pytanie - bo nie wiem czy dobrze trzymam. Pręty mi cały czas lecą na zewnątrz zamiast do środka. Czy to znaczy że przeginam nadgarstek, czy że odczytuję linię odpychającą?
Goryczka, a jak długo kalibrować wahadło przed takim pierwszym mierzeniem? Bo czytałem że trzeba kilkanaście minut, ale ktoś mi mówił że wystarczy pięć. Nie wiem kto ma rację.
