Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca radiestezjna w budynkach metalowych — czy konstrukcja wpływa na wyniki?

Strona 3 / 4

Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Ściany nośne chyba znam ogólnie — mniej więcej wiem które są grubsze. W panelaku zazwyczaj ściany zewnętrzne i kilka wewnętrznych to konstrukcja. Ale szczegółów nie mam. Czy powinienem jakoś to oznaczyć na planie inaczej niż zwykłe ściany działowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Kalikst Mam do ciebie konkretne pytanie techniczne — czym będziesz pracował? Prętami L czy jednak wahadłem? Bo ta rozmowa toczy się trochę w obie strony na raz i ciekawi mnie jakie masz faktycznie przyrządy pod ręką.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Przy pracy nad planem warto rozróżniać ściany nośne od działowych właśnie dlatego, że w żelbetowym panelaku ściany nośne zawierają zbrojenie — a to jest element który potencjalnie tworzy tło energetyczne. Na planie wystarczy narysować je grubszą kreską. Dzięki temu kiedy pracujesz wahadłem nad mapą, masz od razu wizualną informację gdzie metal jest z dużą dozą pewności, a gdzie niekoniecznie. To pomaga interpretować reakcje wahadła w kontekście: czy reaguję na linię Hartmanna czy na zbrojenie ściany?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Dadzbog.x Ale właśnie to jest mój problem z całą tą dyskusją — jak odróżnić w reakcji wahadła czy to jest linia sieci od zbrojenia? Bo wahadło chyba reaguje na obie rzeczy jednakowo?


Odpowiedz
(@awenturynka00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Meliska Nie jednakowo, ale podobnie — i to jest właśnie sedno trudności. Różnica jest w charakterze reakcji. Zbrojenie daje zazwyczaj odpowiedź statyczną: wahadło reaguje tak samo za każdym razem gdy jesteś dokładnie nad tym samym punktem. Linia Hartmanna to struktura przestrzenna która przebiega przez całe pomieszczenie — wahadło zaczyna reagować trochę przed nią i dopiero nad nią daje pełną odpowiedź. Czy to brzmi jak coś co można rozróżnić w praktyce? Tak, ale wymaga wprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dodam do tego co mówi Awenturynka — linia Hartmanna ma też pewną szerokość, rzędu dwudziestu kilku centymetrów, i jeśli przechodzisz przez nią powoli, możesz wyczuć 'wejście' i 'wyjście'. Zbrojenie tak nie działa, bo to jest punkt lub odcinek, nie pas energetyczny. Jeśli Kalikst będzie chodził naprawdę powoli i świadomie, ta różnica powinna być wyczuwalna.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

Powoli to rozumiem, ale jak powoli? Mówicie o krokach co pół metra, co dwadzieścia centymetrów? Bo to brzmi jakby badanie jednego pokoju miało trwać godzinę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Ezoteryk63 Krok mniej więcej co dwadzieścia do trzydziestu centymetrów, zatrzymanie się na chwilę, obserwacja reakcji, kolejny krok. Jeden pokój spokojnie robi się w kilkanaście minut, nie w godzinę. Chyba że robisz siatkę krzyżową — wzdłuż i w poprzek — to wtedy dłużej, ale też nie tragicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

A ta siatka krzyżowa — to znaczy że przechodzisz pokój raz wzdłuż a raz w poprzek? I szukasz miejsc gdzie obie trasy dają reakcję, bo tam jest skrzyżowanie linii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 422

@Kunisia97 Dokładnie. Siatka krzyżowa to standardowa technika mapowania sieci Hartmanna. Przechodzisz pomieszczenie w pasach równoległych w jednym kierunku, zaznaczasz gdzie reagowały pręty lub wahadło, potem to samo w kierunku prostopadłym. Miejsca gdzie zaznaczenia się pokrywają to potencjalne węzły sieci. W żelbecie ta technika jest szczególnie użyteczna, bo daje ci wiele punktów do porównania zamiast polegać na jednym przejściu.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Mam wahadło egipskie i jeden zestaw prętów L, dość podstawowych, kupionych jakiś czas temu. Z wahadłem pracuję częściej, z prętami mam mniejsze doświadczenie. Pomyślałem że do mapowania pomieszczeń pręty będą wygodniejsze bo można nimi chodzić, ale może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@awenturynka00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Do chodzenia i szukania linii pręty L są faktycznie wygodniejsze, masz rację. Wahadło jest świetne do potwierdzania, do pracy nad mapą i do pytań tak/nie, ale trzymanie go podczas chodzenia jest mniej naturalne. Powiedziałabym: idź prętami, weryfikuj wahadłem w miejscach gdzie pręty zareagowały.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

A to jest standard że się używa dwóch metod naraz przy jednym pomiarze? Myślałam że ludzie wybierają jedną i się jej trzymają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@renia00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 65

@Niezapominajka Nie ma tu jednego standardu, różni praktycy mają różne podejścia. Ale łączenie prętów do skanowania i wahadła do weryfikacji wydaje mi się całkiem logiczne. To tak jakby użyć jednej metody do szukania a drugiej do potwierdzenia. Czy ktoś z bardziej doświadczonych ma zdanie czy to faktycznie daje lepsze wyniki niż jedna metoda?


Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 183

@Renia00 Z mojego doświadczenia podwójna weryfikacja daje większą pewność, szczególnie w trudnych warunkach jak właśnie ten wątek opisuje. Jeśli pręty zareagowały w jakimś miejscu i wahadło nad tym samym punktem też potwierdza — masz podstawy żeby traktować to jako wynik, a nie artefakt. Jeśli tylko pręty zareagowały a wahadło nie — warto przejść przez to miejsce jeszcze raz zanim cokolwiek zaznaczysz na planie.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo konkretna wskazówka i zapisuję ją do notatek. Kalikst, trzymasz się planu żeby zacząć od szkicu mieszkania i teleradiestezji, a dopiero potem fizycznie? Czy po tej dyskusji zmieniłeś coś w podejściu?


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to odpowiadam Karince — tak, plan zostaje, nie zmieniłem podejścia. Zacznę od szkicu, spróbuję teleradiestezji nad mapą, a dopiero potem wejdę z prętami fizycznie do pokoi. Mam jeden konkretny dylemat: czy zaczynać od sypialni bo tam spędzam najwięcej czasu, czy od przedpokoju bo to geometryczne centrum mieszkania?


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@promyczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja bym zaczęła od sypialni, bez dwóch zdań. Miejsce snu jest po prostu najważniejsze pod kątem wpływu geopatycznego na organizm. Przedpokój to raczej strefa przejściowa — nawet jeśli tam jest skrzyżowanie, to mniej istotne niż to co dzieje się w miejscu gdzie leżysz przez kilka godzin.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Promyczka Zgadzam się z sypialnią jako punktem startowym, ale dodałabym jeszcze jeden argument — sypialnia daje ci też punkt odniesienia dla reszty pomiaru. Jeśli znajdziesz tam linie i spiszesz wyniki, możesz potem porównywać z innymi pomieszczeniami. Czy Kalikst ma regularny prostokąt czy nieregularny rzut sypialni?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Filomena Prostokąt, dość regularny. Jakieś cztery na trzy i pół metra mniej więcej. Jedyne zaburzenie to wnęka na szafy przy jednej ścianie, ale to raczej kilkadziesiąt centymetrów w głąb i nie na całej szerokości.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 422

@Filomena Dobre pytanie o rzut — bo nieregularne pomieszczenia komplikują skanowanie, trzeba je dzielić na strefy. Przy prostokącie cztery na trzy i pół metra teoretycznie powinieneś mieć dwie do trzech linii Hartmanna w poprzek, zakładając standardowy rozstaw około dwóch metrów. Ale w budynku z elementami metalowymi ten rozstaw może być lokalnie zaburzony, i tu wracamy do sedna wątku — czy myślisz że w twojej sypialni jest coś w ścianach co mogłoby przekłamać siatkę?


Odpowiedz
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Dadzbog.x Skąd bierze się ten rozstaw dwóch metrów? Czytałam różne rzeczy i widziałam liczby od półtora do ponad dwóch metrów. To jest stała wartość czy raczej orientacyjna?


Odpowiedz
(@awenturynka00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Meliska To jest wartość orientacyjna i zmienia się zależnie od szerokości geograficznej, czasu, a zdaniem części praktyków też od lokalnych warunków geologicznych. Dwa metry to średnia przytaczana w europejskiej literaturze radiestezyjnej, ale na przykład Hartmann sam opisywał rozstaw w zakresie dwóch do dwóch i pół metra. Liczba którą podał Dadzbog jest rozsądna jako założenie startowe, ale na etapie faktycznego pomiaru i tak sam zidentyfikujesz linie, więc to wyliczanie ile ich 'powinno być' ma ograniczoną wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

Ale po co w ogóle liczyć ile ich powinno być, skoro i tak się mierzy? Rozumiem że to jakiś punkt wyjścia, ale brzmi to jak prognozowanie wyniku przed eksperymentem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Ezoteryk63 To nie jest prognozowanie, to kalibracja. Jeśli wiesz że w pokoju o szerokości czterech metrów 'powinny' być mniej więcej dwie linie, a podczas skanowania nie odczytujesz żadnej — to sygnał że albo coś zakłóca siatkę, albo coś jest nie tak z twoim odczytem. Ten kontekst jest przydatny, nawet jeśli nie jesteś nim związany.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@renia00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie to jest chyba ważna uwaga do tematu tego wątku — jeśli w budynku z dużą ilością stali faktycznie dochodzi do zakłóceń sieci, to wynik może się rozjechać z oczekiwanym rozstawem. Kalikst po pomiarze będzie mógł sam ocenić czy to co zmierzył odpowiada mniej więcej temu wzorcowi czy drastycznie odbiega. I to chyba jest jeden ze sposobów na ocenę jakości wyniku w takim trudnym otoczeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To dla mnie nowy kąt spojrzenia — że 'normalny' rozstaw jest też rodzajem narzędzia weryfikacyjnego a nie tylko ciekawostką. Mam pytanie do Dadzboga i Awenturynki: jeśli wynik drastycznie odbiega od wzorca, na przykład zamiast dwóch linii na cztery metry mam pięć — to co wtedy? Zakłócenie czy błąd pomiaru?


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To zależy od wzorca tych pięciu linii. Jeśli są rozmieszczone mniej więcej równomiernie, to może sugerować lokalne zagęszczenie sieci — co w budynku żelbetowym jest możliwe. Jeśli są skupione wokół jednego miejsca, na przykład przy ścianie nośnej, to bardziej prawdopodobne że reagujesz na zbrojenie. Są też sytuacje gdzie siatka faktycznie jest gęstsza w pobliżu skrzyżowań dwóch większych formacji geologicznych, ale to raczej wyjątek. Co powiesz, Filomeno — miałaś kiedyś przypadek tak dużej gęstości w mieszkaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Dadzbog.x Raz, w budynku z lat sześćdziesiątych, stara prefabrykacja. Wyniki były... dziwne. Zagęszczenie przy dwóch ścianach, środek pokoju całkowicie pusty. Ostatecznie doszłam do wniosku że to była mieszanka — jedna prawdziwa linia Hartmanna i kilka reakcji na metalową konstrukcję. Rozplątanie tego zajęło mi dwa osobne sesje z różnicą kilku dni.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Czekaj, to znaczy że wyniki mogą się różnić między sesjami nawet w tym samym miejscu? Jak wtedy w ogóle wiedzieć które są właściwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Niezapominajka Tak, mogą się różnić — i właśnie to jest jeden z argumentów za kilkoma sesjami. Linie Hartmanna mają pewną dynamikę, ich położenie może się nieznacznie przesuwać. Ale reakcja na zbrojenie jest stała, zawsze w tym samym miejscu. Jeśli coś pojawia się w jednej sesji a znika w drugiej, to mocna wskazówka że nie masz do czynienia z trwałą strukturą energetyczną budynku.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

To bardzo przydatna zasada — stałość jako kryterium odróżnienia. Czyli Kalikst powinien zaplanować przynajmniej dwie sesje i porównać wyniki, a nie opierać się na jednym pomiarze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@awenturynka00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Karinka.x Przynajmniej dwie, i najlepiej w różnych porach dnia. Jest kilka szkół co do wpływu pory na siłę odczytu — część praktyków uważa że wczesne godziny poranne dają wyraźniejsze reakcje, bo jest mniej zakłóceń elektromagnetycznych z otoczenia. Czy Kalikst jest w stanie poświęcić na to dwa osobne terminy z odstępem kilku dni?


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Tak, to mogę zrobić. Zresztą teraz widzę że jednorazowy pomiar w takim miejscu jak moje byłby raczej metodologicznie słabą podstawą. Mam jeszcze jedno pytanie do całej grupy — czy jest jakiś sens żeby przy okazji drugiej sesji zmieniać kierunek skanowania, czyli na przykład raz iść z północy na południe, raz ze wschodu na zachód?


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest wręcz zalecane, szczególnie w pierwszych pomiarach kiedy nie masz jeszcze pewności co do własnych odczytów w danym miejscu. Siatka krzyżowa o której rozmawialiście wcześniej ma sens właśnie z tego powodu — skanując tylko w jednym kierunku możesz przeoczyć linie biegnące równolegle do twojej trasy, bo po prostu przez nie nie przejdziesz. Podziel sobie każdą sesję na dwa przejścia i porównuj nie tylko między sesjami ale też między kierunkami.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale to zaczyna brzmieć jak bardzo rozbudowany protokół. Czy jest jakaś minimalna wersja tego wszystkiego, żeby Kalikst po prostu zaczął i miał sensowny wynik, nawet jeśli nie idealny? Bo obawiam się że jak się człowiek za bardzo skomplikuje podejście, to albo nie zacznie w ogóle albo zagubi się w metodologii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Meliska Masz rację i dobrze że to powiedzałaś. Kalikst, moim zdaniem minimum to: jeden rysunek mieszkania, jedna sesja z prętami w sypialni siatką krzyżową, zaznaczenie wyników na rysunku i jedna weryfikacja wahadłem w punktach gdzie pręty reagowały. To już coś solidnego. Reszta — kilka sesji, porównania, teleradiestezja — to pogłębianie które możesz robić stopniowo.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To zaczyna być dla mnie naprawdę klarowne. Promyczko, ten uproszczony protokół bardzo mi pomaga — rysunek, siatka krzyżowa prętami, weryfikacja wahadłem w punktach reakcji. Mam pytanie do całej grupy: czy przy tej weryfikacji wahadłem powinienem trzymać się pytania 'czy tu jest linia Hartmanna' czy raczej bardziej otwartego 'czy tu jest coś znaczącego energetycznie'? Bo zastanawiam się czy pierwsze pytanie nie jest za wąskie i mogę przez to przeoczyć coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To ważne rozróżnienie i dobrze że pytasz zanim zaczniesz. Pytanie 'czy tu jest linia Hartmanna' ma tę zaletę że jest precyzyjne i nie otwiera cię na każdą reakcję środowiskową. Ale w budynku żelbetowym, gdzie masz potencjalnie nakładające się źródła — zbrojenie, cieki, rzeczywiste linie siatki — pytanie otwarte może być użyteczne w pierwszym przebiegu, a zawężające dopiero w weryfikacji. Jak to rozumiesz intuicyjnie?


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie, i tu jest jeden haczyk z pytaniami do wahadła w ogóle — zbyt szerokie pytanie w miejscu energetycznie złożonym może dać odpowiedź 'tak' na wszystko, bo wahadło rzeczywiście coś wyczuwa, tylko nie zawsze to co pytasz. Ja stosuję sekwencję: najpierw szerokie, potem zawężam. Najpierw 'czy to miejsce jest energetycznie aktywne', potem 'czy aktywność pochodzi ze struktury budynku', potem dopiero 'czy to linia Hartmanna'. Trwa dłużej ale eliminuje niejednoznaczności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Rozalinda To brzmi logicznie, ale czy to nie sprawia że sam sugerujesz wahadłu odpowiedź? Jeśli pytasz kilka razy o to samo miejsce coraz bardziej zawężając, to czy nie idziesz już z jakimś oczekiwaniem?


Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 183

@Meliska No i właśnie tu jest sedno pracy z wahadłem — kalibracja własnego stanu. Między pytaniami powinna być pauza i neutralizacja intencji. Rozumiem skąd to pytanie, ale sekwencja pytań to nie to samo co sugestia, jeśli naprawdę zostawiasz przestrzeń na 'nie' na każdym etapie. Mnie wahadło nieraz zatrzymywało już na pierwszym pytaniu — czyli 'nie, to miejsce nie jest energetycznie aktywne' — i tyle, nie szłam dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mogę zapytać o coś może podstawowego, ale właśnie o tym myślę czytając całą tę rozmowę — jak w ogóle wygląda ta neutralizacja intencji? Jak to się robi praktycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@awenturynka00)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Niezapominajka To nie jest tak skomplikowane jak brzmi. Chodzi o to żeby przed kolejnym pytaniem świadomie 'zdać' wychylenie wahadła — czyli poczekać aż się zatrzyma do pionu, wypuścić powietrze, chwila ciszy. Niektórzy mówią sobie w myślach 'kasuj' albo 'reset'. To głównie kwestia zatrzymania własnego pędu myślowego, żeby nie nieść odpowiedzi z poprzedniego pytania w kolejne. Czy ktoś ma inny sposób na to?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Ja używam fizycznego ruchu — po każdym pytaniu opuszczam rękę i kilka sekund trzymam wahadło w dłoni, żeby wytłumić ruch. To mi pomaga bardziej niż mentalne 'kasuj', bo mam wrażenie że ciało też niesie inercję, nie tylko głowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 482

@Kunisia97 Ciekawe, bo ja mam podobnie — mentalny reset mi nie wystarczał na początku, dopiero kiedy zaczęłam robić te krótkie przerwy fizyczne, wyniki stały się bardziej spójne między sesjami. Wracając do Kaliksta: czy masz już jakieś wahadło z którym regularnie pracujesz, czy jeszcze szukasz?


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Mam dwa — jedno drewniane, dość lekkie, i jedno mosiężne, cięższe. Do tej pory używałem głównie drewnianego bo szybciej reaguje. Ale czytałem że do pracy w pomieszczeniach z metalem lepiej jest unikać metalowych wahadieł właśnie żeby nie komplikować odczytu. Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@filomena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ma sens, choć podejście nie jest jednomyślne. Argument za unikaniem metalu jest taki że metalowe wahadło może samo 'wchodzić w interakcję' z polem magnetycznym zbrojenia. Kontrargument jest taki że mosiądz jest niemagnetyczny i właściwie obojętny. W praktyce większość osób które znam pracuje tym wahadłem z którym ma najlepszy kontakt, niezależnie od materiału. A które z twoich daje ci pewniejsze 'tak/nie'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Filomena Szczerze mówiąc drewniane. Mosiężne mam od niedawna i jeszcze nie do końca go 'rozpoznałem'. Może więc przy tym konkretnym pomiarze zostanę przy drewnianym, a mosiężne zostawię na później?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: