Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca radiestezjna po stresie — czy emocje zaburzają wyniki bardziej, czy mniej?

Strona 2 / 4

Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem tę wątpliwość, ale moim zdaniem jest jeden element, który ją rozbija: weryfikacja zewnętrzna. Jeśli wiesz, że studnia wywiercona na wskazanym miejscu trafiła wodę, to nawet jeśli głębokość była odrobinę inna, to lokalizacja się potwierdziła. To nie jest pełna weryfikacja, ale to jest punkt odniesienia. Przy głębokości — jeśli studniarze wiercą i trafiają, masz odpowiedź. Bez wiercenia nie masz pewności, i to trzeba przyjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

No to właściwie mówisz, że radiestezja głębokości jest zawsze hipotezą, dopóki ktoś nie wedrze się w ziemię z wiertłem. Nie mówię tego złośliwie, po prostu czy tak to rozumiesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Oskar Tak, właściwie tak. Każdy pomiar radiestezyjny jest hipotezą. Różnica jest w tym, czy hipoteza jest sformułowana z czystego, spokojnego stanu, czy z chaosu emocjonalnego. Ta pierwsza ma większą szansę być trafna. Ale to nie jest pewność matematyczna i nigdy nie twierdziłam, że jest.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@miroslawa71)
Połączone: 10 miesięcy temu

A to znaczy, że te kobiety, które zamawiają usługi od radiestety przy wyborze działki, tak naprawdę płacą za coś w rodzaju prawdopodobieństwa? Bo rozumiem, że to nie jest jak wykrywacz metali, który piknie jak znajdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Miroslawa71 Można tak powiedzieć, chociaż doświadczony radiesteta to nie jest rzut kostką. To bardziej jak praca z prawdopodobieństwem, które jest wyższe niż losowe, ale nie stuprocentowe. I właśnie dlatego temat stanu emocjonalnego jest tak ważny — bo ten stan zmienia to prawdopodobieństwo w górę albo w dół.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiadomo, że prawdopodobieństwo trafienia jest wyższe niż losowe? Bo to jest właściwie podstawowe pytanie. Nie mówię, że nie jest — po prostu nie rozumiem, skąd ta pewność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Gracjan Skąd wiadomo — z historii trafień. Ludzie, którzy przez lata wskazują miejsca i są sprawdzani przez wiercenia, budują tę historię sami. To nie jest dowód laboratoryjny, ale to jest zapis praktyki. Dawne tradycje nie przetrwały dlatego, że były nieskuteczne.


Odpowiedz
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Mokosza Dobra, to rozumiem. A masz jakieś poczucie, czy dawniej ten element emocjonalny był bardziej świadomie kontrolowany niż dziś? Bo mam wrażenie, że dziś ludzie podchodzą do tego bardziej technicznie, a dawni praktykujący może mieli inne podejście do samoprzygotowania.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Zdecydowanie tak. Dawniej przygotowanie było integralną częścią praktyki, nie osobnym krokiem, który można pominąć. Post, cisza, sen w określonym miejscu, wyczekiwanie na właściwy czas — to wszystko nie było ozdobnikiem. To był sposób na to, żeby osoba była maksymalnie przezroczysta dla sygnału. Dziś ludzie często zaczynają od razu, bez żadnego przygotowania, i potem się dziwią zmiennym wynikom.


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Mokosza mówi o przezroczystości — to dla mnie bardzo trafia. Właśnie tak to czuję, że w dobrym dniu jestem jakby mniej w drodze sygnału. Ale mam pytanie do Malwinki: czy można się nauczyć tego stanu na żądanie, czy to zawsze zależy od okoliczności dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Laurka To jest kwestia praktyki, ale nie pełnej kontroli. Można rozwinąć wrażliwość na własny stan i pewne techniki pomagają wchodzić w gotowość szybciej — ale są dni, kiedy po prostu nie da się tego wymusić i trzeba to zaakceptować. Ktoś, kto pracuje z tym regularnie, szybciej rozpoznaje te granice.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

a co z tym ze stress moze wlasnie otwierac jakes kanalay? bo gdzies slyszalam ze bardzo silne emocje moga sprawic ze ludzie nabieraja zdolnosci, ktorych normalnie nie maja — czy to nie dziala tez w radiestzji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlata)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Wiezowa.pl To jest możliwe przy bardzo intensywnych przeżyciach, ale nie przy codziennym stresie. To co opisujesz to raczej nagłe otwarcia w stanach granicznych, nie praca radiestezyjną. Przy pomiarach ziemi potrzebujesz spokoju i skupienia, a nie adrenaliny. Stres jako 'kanał' to bardziej mit niż praktyka.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Zlata Hmm, ale czy masz pewność, że to mit? Bo znam kilka relacji, gdzie ktoś zaczął odczuwać sygnały właśnie w momencie silnego wstrząsu emocjonalnego. Oczywiście to nie jest kontrolowana praca radiestezyjną, ale może to otwiera coś, co potem można kalibrować?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Chciałbym wrócić do mojej konkretnej sytuacji z żyłą, bo trochę nam się rozeszło. Zebrałem z tej rozmowy taki plan: wybieram dzień spokojny, sprawdzam wahadłem własny stan przed wyjściem, potem mierzę głębokość z kilku punktów. Ale nadal nie wiem jednej rzeczy — jak konkretnie liczyć głębokość wahadłem? Jak Oskar to robi od strony technicznej?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Staje nad żyłą i pytam wahadło: 'czy żyła leży głębiej niż pięć metrów?' — jeśli tak, pytam o dziesięć, potem piętnaście i tak dalej aż do pierwszego 'nie'. Potem zawężam między ostatnim 'tak' a pierwszym 'nie'. To działa u mnie, ale słyszałem, że inni liczą obroty wahadła i każdy obrót to metr — nie próbowałem tego, bo moje wahadło nie zawsze jest równe w liczeniu obrotów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Oskar Ta metoda z pytaniami krokowymi wydaje mi się bardziej czytelna, bo nie zależy od tempa obrotów, tylko od reakcji kierunkowej. Ale mam pytanie — czy kiedy pytasz 'głębiej niż dziesięć metrów', formulujesz to tak samo za każdym razem? Bo słyszałam, że nawet drobna zmiana w sformułowaniu może zmienić wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest moje pytanie — czy formulacja ma aż takie znaczenie przy pytaniach krokowych? Bo jeśli mówię 'głębiej niż dziesięć metrów', to zupełnie inaczej niż 'czy żyła jest na głębokości dziesięciu metrów'. Pierwsze to zakres, drugie to punkt. Przy wahadle to chyba duża różnica?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 306

@Iga60 Tak, staram sie mowic za kazdym razem tak samo i zawsze w formie zamknietej. 'Czy zyla lezy glebiej niz...' — zawsze ten sam szyk, ta sama intonacja wewnetrzna. Nie wiem czy to ma znaczenie dla sygnalu, ale dla mojej koncentracji na pewno.


Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Oskar To co mówisz o intonacji wewnętrznej jest bardzo istotne. Pytanie nie jest tylko słowne — to bardziej intencja z kierunkiem. Czy masz wrażenie, że wahadło reaguje inaczej, kiedy pytasz o głębokość przy stresie, w porównaniu do spokojnego dnia? Bo to wracamy do meritum tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Właśnie chciałem to zebrać w całość. Słucham waszej rozmowy o formułowaniu pytań i zastanawiam się, czy mój problem z tamtą żyłą to nie był problem z pytaniem, a nie ze stanem emocjonalnym. Może mieszam dwie rzeczy naraz?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

To nie są dwie oddzielne rzeczy. Stan emocjonalny wpływa na to, jak formułujesz intencję — nawet jeśli słowa brzmią tak samo. Możesz powiedzieć identyczne zdanie w skupieniu i w rozproszeniu, i to będzie zupełnie inne pytanie z perspektywy tego, co wysyłasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Mokosza Ale jak to sprawdzić u siebie? Mam na myśli — skąd wiesz, że twoje pytanie jest 'czyste', a nie zabarwione jakimś oczekiwaniem co do odpowiedzi? Bo chyba każdy, kto szuka wody na swojej działce, chciałby żeby była płytko.


Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Gracjan I to jest jeden z najtrudniejszych elementów w całej tej pracy. Oczekiwanie odpowiedzi to jeden z głównych zakłócaczy, i to nie tylko przy stresie — przy każdym pomiarze, który dotyczy nas osobiście. Dlatego wielu praktyków woli badać cudze działki niż własne.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

O, tego nie wiedziałem. To znaczy, że mierzenie własnej działki jest z założenia trudniejsze? Bo mam właśnie taką sytuację — szukam żyły na terenie, który rozważam pod studnię, więc oczywiście mam interes w wyniku.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie o to chodzi. Im bardziej zależy ci na konkretnym wyniku, tym bardziej musisz pilnować neutralności. Słyszałam o technice, gdzie przed pomiarem formułuje się świadomie intencję 'chcę prawdziwej odpowiedzi, nie wygodnej' — czy ktoś z was tak pracuje?


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja próbowałam czegoś podobnego, ale nigdy nie byłam pewna czy to działa na poziomie intencji, czy po prostu mnie uspokaja i przez to pomiar jest lepszy. Może jedno i drugie? Malwinka, ty pewnie masz zdanie w tej sprawie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Laurka Moim zdaniem obie te rzeczy są tym samym. Jeśli formuła uspokaja i centruje, to zmienia stan, a zmiana stanu zmienia jakość sygnału. Nie trzeba wybierać między 'to działa energetycznie' a 'to działa psychologicznie' — efekt jest ten sam i jest mierzalny przez jakość pomiaru.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

a jak to jest z tym ze Halny mowi o zylie i glebokosci — czy jak stress zabuza wynik to moznaby np dostac zle miejsce i zle glebokosci jednoczesnie? bo to by bylo podwojne ryzyko przy studni


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 306

@Wiezowa.pl Tak, i to jest wlasnie powod, dla ktorego przy waznych pomiarach warto zrobic to w dwoch sesjach. Raz miejsce, raz glebokos, oba w spokojnych dniach i jesli mozna — z jakims odstepem czasowym. Przynajmniej tak mi sie sprawdza.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@miroslawa71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle odróżnić 'spokojny dzień' od 'zaburzony dzień' przed wyjściem do terenu? Czy jest jakiś konkretny test, który można zrobić sami w domu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Miroslawa71 Najprostszy to wahadło nad własną dłonią albo nad wodą, zanim zaczniesz cokolwiek mierzyć. Jeśli reakcja jest wyraźna, czysta i odpowiada twoim ustalonym sygnałom tak/nie — to dobry znak. Jeśli wahadło kręci się chaotycznie albo nie reaguje — to jest informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Do tego co Mokosza mówi dodam jedno — znam osoby, które sprawdzają swój stan właśnie przez pomiar czegoś dobrze im już znanego. Na przykład żyła, którą zlokalizowały wcześniej i której przebieg jest potwierdzony. Jeśli dzisiaj wynik się zgadza z tym co już wiedzą, idą dalej. Jeśli nie — odkładają pomiar.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

To jest dobry pomysł, ale ja mam dopiero jedną żyłę i jej głębokość właśnie sprawdzam. Nie mam jeszcze 'wzorca kontrolnego'. Zacząłem od pomiaru miejsca, a teraz utknąłem przy głębokości właśnie dlatego, że nie wiem, czy stres mi zaburzył wyniki czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

A nie możesz zapytać kogoś z zewnątrz, żeby też zmierzył to samo miejsce i porównał wyniki? Nie wiem jak to wygląda praktycznie, ale wydaje mi się że dwa niezależne pomiary od dwóch różnych osób to byłby jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Gracjan Dokładnie tak się to robi przy poważniejszych badaniach. Dwa niezależne pomiary, bez wcześniejszej rozmowy o wyniku. Jeśli wyniki się pokrywają, to prawdopodobieństwo trafności rośnie. Halny, czy masz kogoś w pobliżu, kto mógłby powtórzyć ten pomiar?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Jest jedna osoba, którą mogę zapytać, ale ona jest jeszcze mniej wprawiona niż ja. Nie wiem czy to ma sens. Chyba lepiej będzie po prostu poczekać na spokojniejszy tydzień i samemu powtórzyć, zamiast mnożyć wątpliwości o czyjś stan emocjonalny zamiast mojego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Halny77 Poczekanie na spokojniejszy tydzień brzmi rozsądnie, ale mam pytanie — czy w ogóle wiesz, kiedy masz spokojniejszy tydzień? Bo to nie zawsze jest oczywiste. Stres bywa podprogowy, szczególnie jeśli ta działka i studnia to coś, na czym ci bardzo zależy finansowo.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

To jest trafne spostrzeżenie. Właściwie od kiedy zacząłem to badać, cały czas mam gdzieś z tyłu głowy myśl o kosztach odwiertu. Nie wiem, czy potrafię się od tego odciąć.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

I to jest właśnie ten moment, kiedy warto rozważyć czy nie lepiej dać to komuś innemu do zmierzenia — niekoniecznie wprawionemu, ale niezaangażowanemu emocjonalnie. Znam przypadek, gdzie osoba kompletnie bez doświadczenia trafiła dokładniej niż właściciel, bo po prostu nie miała czego się bać w wyniku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Felicja84 Ale to trochę zaprzecza temu, co wcześniej mówiłaś o doświadczeniu jako czynniku jakości pomiaru, nie? Teraz wychodzi, że lepsza jest osoba bez doświadczenia niż zestresowany ekspert?


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Gracjan Nie zaprzecza — to są dwie różne sytuacje. Przy zupełnym braku zaangażowania emocjonalnego nawet słabszy sygnał może być czystszy. Ale nie powiedziałam, że to zasada ogólna. To był konkretny przypadek, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego przy teleradiestezji, gdzie pracujesz nad mapą, bywa łatwiej z własną działką — jest pewien emocjonalny dystans, bo fizycznie nie stoisz na tym miejscu. Halny, czy próbowałeś kiedyś mierzyć głębokość nad szkicem albo mapą zamiast w terenie?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Nie próbowałem, bo szczerze nie wiem jak to zrobić przy pytaniu o głębokość. Miejsce na mapie rozumiem — ale jak wahadło ma mi powiedzieć ile metrów? Przez serię pytań tak/nie?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie tak. Seria zamkniętych pytań — czy głębokość wynosi mniej niż dziesięć metrów, mniej niż dwadzieścia, i tak dalej, aż zawęzisz przedział. Albo klasycznie przez biometr, jeśli go masz i potrafisz z nim pracować. Ale to wymaga wcześniejszej kalibracji pod konkretny rodzaj pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

a co to jest biometr? to jest inne niz wahadło czy jakis specjalny rodzaj?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 306

@Wiezowa.pl Biometr to taki wykres kołowy z podziałką, nad ktorym trzymasz wahadło i czytasz wartości liczbowe zamiast tak/nie. Używa się go głównie do skali Bovisa i podobnych pomiarów. Przy głębokości wody mozna go też zastosowac, ale trzeba wcześniej ustalić co dana wartość oznacza w metrach.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: