Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca radiestezjna po stresie — czy emocje zaburzają wyniki bardziej, czy mniej?

Strona 3 / 4

Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do sedna — Halny mówił, że utknął przy głębokości, ale czy w ogóle jest pewien co do miejsca? Bo jeśli miejsce jest wątpliwe, to mierzenie głębokości nie ma sensu, dopóki to się nie wyjaśni. Czy masz coś, co potwierdza przebieg żyły niezależnie od wahadła?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Przebieg namierzałem prętem L i potem potwierdzałem wahadłem. Oba wskazały to samo miejsce, więc co do lokalizacji mam więcej pewności niż co do głębokości. Głębokość to zupełnie inna jakość pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@miroslawa71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam za głupie pytanie, ale dlaczego głębokość jest trudniejsza niż miejsce? Dla mnie intuicyjnie wydaje się, że jedno i drugie to jest pytanie do wahadła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Miroslawa71 Miejsce to pytanie przestrzenne — gdzie, lewo, prawo, tu, nie tu. Głębokość to pytanie o wartość liczbową, a to wymaga albo inaczej zbudowanego pytania, albo biometru, albo bardzo precyzyjnej kalibracji pod serię tak/nie. To trochę jak różnica między pokazaniem palcem a podaniem dokładnego adresu.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Jest jeszcze jedna kwestia, o której nikt nie powiedział — przy pytaniach o wartości liczbowe umysł ma większą tendencję do podpowiadania 'logicznych' odpowiedzi. Przy miejscu reagujesz na to, co jest. Przy głębokości możesz mieć gdzieś z tyłu głowy jakąś oczekiwaną wartość i to zabarwi pytanie bardziej niż przy lokalizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

To wyjaśnia, dlaczego przy tych pomiarach głębokości miałem wrażenie, że coś nie gra. Za każdym razem kiedy wahadło wskazywało na przykład poniżej pięciu metrów, miałem myśl 'to chyba za płytko' i powtarzałem pomiar. Co jest złe, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Bardzo złe. Powtarzanie pomiaru, bo wynik nam nie pasuje, to jeden z najczęstszych błędów i jednocześnie jeden z trudniejszych do wyeliminowania. Czy miałeś w głowie jakąś konkretną głębokość, na którą liczyłeś zanim zacząłeś mierzyć?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Sąsiad mówił mi, że w tej okolicy studnie są zazwyczaj na poziomie ośmiu do dwunastu metrów. Więc tak — miałem punkt odniesienia zanim zacząłem i chyba tego nie dało się odciąć.


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

No i masz odpowiedź, czemu wyniki były zaburzone. To nie był tylko stres — to było konkretne oczekiwanie wbudowane w pytanie od samego początku. Zastanawiam się, czy w takiej sytuacji w ogóle można się do tego sensownie zabrać samodzielnie, czy to jest właśnie moment na kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Albo na teleradiestezję nad mapą dokładnie z tego powodu, że Malwinka wspominała — fizyczny i emocjonalny dystans od miejsca robi różnicę. Halny, masz dostęp do jakiejś mapy działki, choćby z rejestru gruntów?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Mam mapę z rejestru gruntów, skan w miarę przyzwoitej jakości. Ale szczerze — nigdy nie próbowałem teleradiestezji i nie wiem, od czego zacząć. Czy to w ogóle ma sens, jeśli znam działkę fizycznie i byłem tam wiele razy? Nie wiem, czy ta wiedza mi pomaga, czy przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

To że znasz działkę fizycznie, może i pomagać, i przeszkadzać — zależy od tego, jak bardzo jesteś do niej przywiązany emocjonalnie. Przy teleradiestezji kluczowe jest to, żeby traktować mapę jak zwykłą reprezentację, nie jak 'swoje miejsce'. Pytanie do Ciebie: czy jesteś w stanie przez chwilę podejść do tego schematu jak do obcej działki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Malwinka_B Dokładnie to jest sedno. Mapa jako symbol miejsca, nie jako 'moja działka'. Halny, jedno ćwiczenie, które pomaga: przed pracą nad mapą opisz działkę tak jak byś opisywał komuś obcej — bez ocen, bez 'tu chcę postawić studnię', po prostu suche fakty geometryczne. To trochę schładza emocjonalne zaangażowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to zastanawia z innej strony — skoro Halny już namierzył przebieg prętem L i wahadłem w terenie, to po co mu w ogóle teleradiestezja? Żeby sprawdzić głębokość? Czy jest coś, czego pomiar w terenie nie da, a mapa da?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Gracjan Właśnie o to chodzi — głębokość w terenie jest trudniejsza, bo stojąc nad miejscem masz wszystkie te bodźce, które Mokosza opisywała. Oczekiwanie, kontekst od sąsiada, historia poprzednich pomiarów. Nad mapą zaczynasz czysto.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

ale jak wahadło nad papierową mapką ma wiedzieć ile metrów pod ziemia jest woda? to mnie nie mieści w głowie szczerze. fizycznie stojąc na miejscu to rozumiem, ale mapa to przeciez tylko rysunek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Wiezowa.pl To jest pytanie, które wiele osób zadaje na początku i to jest dobre pytanie, bo zmusza do zastanowienia się, co tak naprawdę w radiestezji 'pracuje'. Mapa to świadek — reprezentuje miejsce. To nie papier odpowiada, tylko pole informacyjne, do którego się podłączasz przez intencję. Wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale praktycznie działa tak samo jak praca w terenie.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@miroslawa71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale co to znaczy 'pole informacyjne'? To jest jakiś konkretny termin z radiestezji czy metafora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Miroslawa71 Używamy tego terminu dość umownie — chodzi o to, że radiesteta nie reaguje bezpośrednio na wodę ani na mapę, tylko na coś, co te dwie rzeczy łączy. Niektórzy mówią pole morfogenetyczne, inni po prostu energia miejsca. Nie ma jednej definicji i szczerze nie jest ona potrzebna do praktyki. Ważniejsze jest, że metoda daje powtarzalne wyniki.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Wracając do swojej sytuacji — spróbuję nad mapą, ale mam pytanie do Mokosza albo Malwinki: czy przed taką pracą powinienem coś zrobić z wahadłem? Czyścić, kalibrować od nowa? Moje wahadło było ostatnio używane w terenie i nie wiem, czy nosi jakiś 'ślad' poprzednich pomiarów.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobrze, że pytasz, bo to często pomijana kwestia. Oczyszczenie wahadła przed zmianą kontekstu pracy — z terenu na mapę — to nie jest rytuał dla rytuału. Chodzi o to, żeby ty się przestawił, nie koniecznie sam przedmiot. Jak czyścisz wahadło na co dzień?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Zazwyczaj trzymam chwilę w dłoniach i skupiam się na oddechu. Czasem przekładam przez dym z drzewca jałowcowego, jeśli mam pod ręką. Ale nie wiem, czy to wystarczy przy zmianie trybu pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

ja czysce swoje wahadło w sól aczkolwiek czytałam, że nie każdy materiał to znosi — kamień kamieniowi nierówny. Halny, z czego jest Twoje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 607

@Labradoryt Drewno, gruszka bodajże. Kupowane lata temu, nie pamiętam skąd dokładnie. Sól raczej mu nie zaszkodzi, ale nie czuję, żebym miał problem z samym wahadłem — bardziej z własną głową przed pomiarem.


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

A może zamiast kombinować z mapą, po prostu znajdź kogoś do pomiaru w terenie? Są osoby, które specjalizują się właśnie w szukaniu wody i głębokości. Wtedy i emocje Twoje nie grają roli, i masz niezależny wynik. To chyba prostsze wyjście niż uczenie się teleradiestezji od zera?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Laurka Prostsze, ale Halny chyba nie szuka tylko rozwiązania tego konkretnego przypadku — cały wątek zaczął się od pytania o wpływ emocji na pomiary. Zlecenie komuś innemu nie odpowie mu na to pytanie, prawda?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 398

@Malwinka_B No racja, masz rację. Myślałam bardziej praktycznie o tej studni niż o całym zagadnieniu. Ale i tak uważam, że weryfikacja przez drugą osobę ma wartość — chociażby żeby sprawdzić, czy wyniki Halnego w terenie były bliskie rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@oskar)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Laurka mowi o weryfikacji ma sens praktyczny, ale zeby sprawdzic czy pomiar byl dobry, trzeba by wykopac studnie i zobaczyc na jakiej glebokosci jest woda. To jest jedyny 'twardy' test. Bez tego wisi się w powietrzu niezależnie ile osób mierzyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Oskar I właśnie to jest ciekawe w tej dyskusji — rzadko mamy weryfikację. Większość z nas pracuje na zasadzie 'czuję, że to było trafne'. Halny, czy planujesz w ogóle kopać w tym miejscu, czy to jest na razie badanie bez konkretnego działania?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Planuję kopać, ale nie od razu. Działka jest planowana pod budowę za jakiś czas. Stąd chcę to zrobić porządnie, bo w razie błędu nie mam możliwości szybkiej korekty. I dlatego ten temat z emocjami i jakością pomiaru jest dla mnie bardzo konkretny, nie akademicki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Halny77 To co napisałeś na końcu jest kluczowe — że to nie jest dla Ciebie akademickie. Skoro planujesz realne kopanie, to jakość pomiaru ma cenę. Wróćmy więc do sedna: czy zanim wszedłeś na działkę tamtym razem, miałeś jakiś konkretny stres, czy to był ogólny niepokój o wynik?


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

Trudno to jednoznacznie powiedzieć. Nie było żadnego ostrego zdarzenia — bardziej ta presja tła. Wiedziałem, że decyzja o studni będzie miała konsekwencje finansowe, więc każde wejście na tę działkę miało ten ciężar. Nie panikuję przy pomiarach, ale nie byłem też spokojny.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz to nie jest 'stres' w potocznym sensie, tylko coś co bym nazwała napięciem intencyjnym. Masz cel, masz oczekiwania, masz konsekwencje finansowe — to razem tworzy pewne nastawienie jeszcze przed pierwszym krokiem. I to właśnie taki stan, moim zdaniem, zniekształca bardziej niż nagły stres emocjonalny. Przy ostrym stresie przynajmniej wiesz, że jesteś rozregulowany. Tu możesz myśleć, że jesteś spokojny, a wahadło i tak 'wie'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Felicja84 To ciekawe rozróżnienie — napięcie intencyjne kontra ostry stres. Ale jak rozpoznać u siebie, które z nich działa? Bo obydwa mogą wyglądać jak 'skupienie'.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Iga60 Właśnie w tym tkwi problem — z zewnątrz wyglądają tak samo. Jeden test, który stosuję: obserwuję, czy wahadło zaczyna odpowiadać zanim skończyłam formułować pytanie. Jeśli tak, to sygnał, że nie czeka na pytanie, tylko odpowiada na oczekiwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@gracjan)
Połączone: 2 lata temu

Hej, przepraszam, że może banalne pytanie, ale czy wahadło naprawdę może odpowiadać na oczekiwanie, a nie na pytanie? To brzmi jakby samo miało jakiś rodzaj intencji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Gracjan Nie tyle wahadło ma intencję, co ruch pochodzi od Ciebie — od drobnych, nieuświadomionych napięć mięśniowych. Jeśli wiesz, jakiej odpowiedzi chcesz, Twoje ciało może ją 'wyprodukować' zanim pytanie zostanie dokończone. Wahadło jest tutaj czułym wskaźnikiem Twojego stanu, nie osobnym bytem.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@wiezowa-pl)
Połączone: 1 rok temu

a to nie jest troche okrężna droga? jesli wahadło mierzy moje własne napiecie miesniowe to może mierzymy bardziej siebie niz wode pod ziemia? nie rozumiem jak to mozna rozdzielić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Wiezowa.pl To jest jedno z fundamentalnych pytań w radiestezji i nie ma na nie jednej odpowiedzi, którą wszyscy by przyjęli. Można powiedzieć, że radiesteta jest 'odbiornikiem' — ciało rejestruje to, na co umysł nie byłby w stanie odpowiedzieć świadomie. Ruch mięśni to tylko sposób, w jaki ta informacja się przejawia. Ale żeby to działało, musi istnieć stan pośredni — nie całkowite wyłączenie intencji, tylko jej zawieszenie.


Odpowiedz
Wpisy: 607
Rozpoczynający temat
(@halny77)
Połączone: 6 dni temu

To 'zawieszenie intencji' to jest właśnie to, z czym mam problem. Nie wiem jak je u siebie sprawdzić. Felicja pisała o tym, czy wahadło rusza przed końcem pytania — to jakiś test. Ale czy jest coś, co można zrobić przed wejściem na działkę, żeby w ogóle nie wchodzić w to napięcie?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Znam jedno ćwiczenie, które kilku osobom pomogło, a pochodzi z praktyki uważności — zanim wejdziesz na działkę, stań przy granicy i przez chwilę patrz na nią jak na coś zupełnie nieznanego. Żadnych planów, żadnego 'tu będzie studnia'. Dosłownie teren, którego nie znasz. To jest reset intencji. Czy próbowałeś czegoś podobnego?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: