Ale czy to nie jest trochę błędne koło? Żeby poczuć miejsce mocy, musisz być spokojna, ale jeśli jesteś spokojna, to może sama z siebie czujesz się dobrze i przypisujesz to miejscu? Jak to rozróżnić?
Wróćcie na chwilę do tego co pisał Gustlik o rynkach i kościołach w mieście. Mam blisko siebie stary kościół, podobno jeden z najstarszych w okolicy, i zawsze jak tam przechodzę jest tam jakaś inna atmosfera niż na ulicy. Czy warto by to sprawdzić wahadłem czy na terenie kościoła to w ogóle jest odpowiednie?
Atmosfera którą opisujesz przy starym kościele to może być kilka rzeczy naraz — skupiona uwaga pokoleń ludzi modlących się w jednym miejscu, możliwa żyła pod fundamentami, a do tego architektura która zamyka przestrzeń. Ja zawsze sprawdzam też czy przy wejściu do takiego miejsca wahadło zmienia rytm. To jeden z pierwszych sygnałów.
Mój kamień jest właśnie przy bardzo starym drzewie, albo raczej przy pozostałości po drzewie — gruby pień który w połowie stoi a w połowie jest już w ziemi. Nie wiedziałam czy to ma znaczenie, ale teraz po tym co pisze Gustlik i Celeste zaczynam myśleć że może właśnie to drzewo jest częścią tego dlaczego tam jest tak inaczej.
Stare pnie to bardzo ciekawy przypadek. Drzewo przez dziesiątki albo setki lat pobiera i przetwarza energię miejsca. Nawet po obumarciu korzeń zostaje i ta sieć pod ziemią pozostaje. Wiele osób odczuwa przy starych pniach coś podobnego jak przy żywych drzewach. Sprawdź wahadłem oddzielnie sam pień i teren trochę dalej, czy jest różnica.
Przy starych drzewach i pniach zachowałabym jednak ostrożność z interpretacją. Czasem stare drzewo rośnie przy żyle wodnej bo samo ją wyczuło korzeniami, ale czasem po prostu rośnie w miejscu które jest neutroalnie albo nawet obciążone. Nie każde stare drzewo to punkt mocy. Wahadło pokaże.
To ile czasu trzeba mieć wahadło żeby w ogóle te sygnały odróżniać? Bo słucham tej rozmowy i wygląda na to że trzeba lat doświadczenia żeby wiedzieć co jest co. Czy jest jakiś skrót dla kogoś kto zaczyna?
A ja właśnie chciałam zapytać w nawiązaniu do tego co mówiłyście o starym pniu — czy powinnam jakoś zaznaczyć to miejsce? Mam na myśli czy wbicie patyczka albo ułożenie kamyków cokolwiek zmienia, czy to tylko dla mnie jako punkt orientacyjny?
Zaznaczenie miejsca to głównie kwestia praktyczna, żebyś wróciła dokładnie w to samo miejsce przy kolejnym badaniu. Ale jest jedna rzecz — jeśli przy tym starym pniu jest naprawdę aktywny punkt, to ułożenie kilku kamieni w intencji może wzmocnić Twoją relację z tym miejscem. Nie zmienia energii samego punktu, ale zmienia sposób w jaki Ty do niego podchodzisz.
Czy to nie byłoby jednak coś w kierunku rytuałów a nie radiestezji? Bo Hematytka chyba pyta o stronę pomiarową, nie o pracę intencyjną. Warto te dwie rzeczy rozróżniać zwłaszcza jak się zaczyna.
Wróćmy może do kościoła bo nie dostałam pełnej odpowiedzi — Celeste pisała o sprawdzaniu przy wejściu, ale co konkretnie sprawdzać? Czy wahadło na zewnątrz budynku zachowuje się inaczej niż w środku i jak to interpretować w kontekście miejsca mocy?
Trzy przejścia to rozumiem, ale nie boicie się że wielokrotne chodzenie w kółko i skupianie się na tym samym miejscu samo w sobie sugeruje wahadłu odpowiedź? Im więcej razy przechodzisz oczekując zmiany, tym bardziej jej oczekujesz.
To co Saturnella mówi — żeby nie wchodzić z oczekiwaniem — jest chyba najtrudniejsze ze wszystkiego. Jak w ogóle wyłączyć to że się czegoś szuka? Bo ja jak idę do tamtego kamienia to już z drogi zaczynam się zastanawiać co poczuję i chyba to wpływa na wynik.
To jest sedno całej pracy radiestezyjnej i medytacyjnej w ogóle. Stan przed badaniem powinien być jak pusta kartka — ani nastawiony na 'tu coś będzie' ani na 'pewnie nic nie ma'. Część osób robi krótki oddech przed wyjściem, żeby oczyścić się z oczekiwań. Nie jako rytuał, po prostu jako reset.
Czyli żeby dobrze mierzyć miejsca mocy trzeba najpierw nauczyć się medytować? To się robi coraz bardziej skomplikowane. Liczyłem że wahadło pójdzie szybciej.
Szczerze to uważam że trochę za bardzo komplikujemy Lelumowi start. Wielu radiestezistów wyszło w teren z wahadłem bez żadnego przygotowania medytacyjnego i i tak dostawali czytelne sygnały. Intuicja działa nawet kiedy głowa jest nieuporządkowana — po prostu trzeba z tym wyjść a nie siedzieć i się przygotowywać w nieskończoność.
Ja chciałabym jeszcze wrócić do pytania Hematytki o zaznaczanie miejsca. Mam podobną sytuację bo znalazłam kilka punktów przy spacerze i teraz nie jestem pewna czy pamiętam dokładnie gdzie stałam. Czy wystarczy zdjęcie z telefonem czy lepiej jakoś zmierzyć odległość od czegoś stałego?
Dobry pomysł z metrem, Hematytka. Ja ostatnio próbowałam zapamiętać punkt przez zdjęcie z telefonem i niby mam zdjęcie drzewa, ale jak wróciłam to stałam chyba ze cztery metry dalej niż za pierwszym razem. Więc odczyt wyszedł słabszy i nie wiem czy to bo inne miejsce, czy bo inny dzień. Jak mierzysz od pnia — to w którą stronę układasz pomiar, zawsze w tę samą czy obchodzisz dookoła?
Właśnie o to mi chodzi — nie mam jeszcze żadnej metody, po prostu stałam gdzieś przy tym pniu i wahadło zaczęło się kręcić. Nie pomyślałam wtedy żeby zmierzyć. Teraz trochę żałuję. Celeste, czy jest jakiś standard w radiestezji jak mapować punkt — od jakiegoś stałego punktu naturalnego, czy raczej azymut i odległość?
Azymut i odległość to przy mapowaniu całych działek. Przy pojedynczym punkcie w terenie wystarczą dwie odległości od dwóch stałych elementów — na przykład od pnia i od jakiegoś kamienia albo krawędzi ścieżki. Trójkąt daje ci jednoznaczne przecięcie. Ale powiedz mi najpierw — czy przy tym pniu masz jeden wyraźny punkt gdzie wahadło reaguje, czy raczej strefa, kilka kroków?
Chyba strefa, bo za pierwszym razem kręciło już z jakieś dwa metry przed pniem, a najsilniej gdzieś tuż przy nim. Ale nie sprawdzałam czy po drugiej stronie też jest sygnał. Myślisz że powinnam okrążyć ten pień i sprawdzić z każdej strony?
Okrążanie to dobry pomysł, bo miejsca mocy często nie są punktem tylko czymś w rodzaju smugi albo owalu. Możesz chodzić powoli wokół i notować gdzie wahadło zmienia ruch — to ci da kształt całej strefy a nie tylko jeden punkt. Ja tak mapowałem miejsce przy rzece i wyszło że aktywna strefa ciągnie się wzdłuż biegu wody jakieś osiem metrów. Choć tu ważne pytanie — czy ten pień stoi samotnie czy w grupie drzew, bo to może zmieniać jak energia jest skupiona.
