Przy runach zapieczętowanie intencji czasowej robi się inaczej, ale rozumiem logikę węzła. Tylko mam pytanie do Aldony - co się dzieje z tą intencją jeśli sznurek się urwie albo węzeł się sam rozwiąże przed planowanym końcem? Czy to znak że praca się przedwcześnie kończy, czy to tylko fizyczna przypadłość?
Słucham tej rozmowy o węzłach i runach i myślę, że przy kartach jest to trochę prostsze do zweryfikowania w każdym momencie, bo można po prostu zapytać talię. Ale wróćmy na chwilę do pytania Darki, bo mnie zastanawia jedna rzecz - ta osoba, której włosy są w pracy, wie kiedy ochrona ma się skończyć? Czy ustaliłyście to tylko między sobą, bez jej wiedzy?
Chcę się wtrącić z trochę innego kąta bo śledziłam tę rozmowę o węzłach i mam pytanie może bardziej podstawowe. Czy w ogóle jest różnica energetyczna między pracą ochronną dla kogoś bliskiego, powiedzmy przyjaciółki, a pracą dla kogoś z kim mamy bardziej formalne relacje, na przykład współpracownika? Pytam bo wyobrażam sobie że emocjonalne połączenie z osobą mogłoby wpływać na siłę sygnatury.
przepraszam że wchodzę z innym pytaniem, ale chcę upewnić się że dobrze rozumiem. przez całą tę dyskusję mówicie o "polu energetycznym" osoby, które jest w włosach. ale ta osoba oddała włos tydzień temu albo rok temu. czy to pole się nie zmienia? czy włos z dzieciństwa tej osoby ma takie samo połączenie jak włos sprzed tygodnia?
Mam może głupie pytanie, ale skoro włos zmienia swoje właściwości z czasem albo traci aktualność, to po co w ogóle go używać zamiast czegoś innego? Czy jest jakiś powód że włosy są w tym lepsze od na przykład zdjęcia?
Właściwie to przy runach też można pracować ze zdjęciem i jest skutecznie, ale rozumiem o co Celtyk chodzi. Chociaż ja bym powiedziała inaczej - włos ma sygnaturę, zdjęcie ma wizerunek. To dwa różne poziomy kontaktu z osobą.
Wracając do tego co Rasphul i Aldona pytały, ta zmiana dotyczy jej pracy, dostała nowe stanowisko i zmieniła się dynamika w jej otoczeniu zawodowym. Chroniłam ją głównie w kontekście energetycznym, ogólnie. Czy to znaczy że ta ochrona nie obejmuje nowej roli?
A przepraszam że się wtrącę, bo czytam to wszystko i nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o intencjach i polach i sygnaturach, ale to nie jest tak że po prostu albo coś działa albo nie? Czy naprawdę aż tyle zależy od tych szczegółów?
Dobra, to wrócę do włosów bo nadal mnie coś zastanawia. Mówicie że włos zachowuje sygnaturę energetyczną tej osoby. Ale co jeśli ta osoba ma teraz bardzo zły czas, choruje, jest w depresji, takie rzeczy. Czy pracując z jej włosem mogę na siebie wciągnąć coś z tej energii? Czy to jest w ogóle realne ryzyko?
To mnie trochę przeraziło co Paradoxa i Celtyk napisali. Ja nic nie zabezpieczałam, robiłam to po prostu z dobrym sercem, zakładałam że skoro intencja jest ochronna to mnie nic nie dotknie. Czy to błąd? Czy powinnam teraz coś zrobić żeby sprawdzić swój stan?
Darka, nie panikuj. To że nie miałaś świadomej ochrony nie znaczy automatycznie że coś ci się stało. Ale faktycznie, to ważna lekcja żeby od teraz do każdej pracy z cudzą substancją zakładać choćby podstawowy parasol. Najpierw powiedz, jak się czujesz fizycznie i energetycznie od czasu kiedy to robiłaś?
Aldona, Rasphul, przez ostatnie tygodnie byłam bardziej zmęczona niż zwykle ale myślałam że to przez pracę. Nic dramatycznego, ale teraz jak o tym czytam to zaczynam się zastanawiać. Nie mam żadnego stałego sposobu na sprawdzanie siebie, szczerze mówiąc nie wiedziałam że coś takiego istnieje.
Mnie zastanawia jedna rzecz w tym co Darka napisała. Robiła to z dobrą intencją, ochronną, skierowaną na kogoś bliskiego. Czy dobra intencja nie tworzy jakiegoś rodzaju naturalnej bariery? Pytam serio, bo w rytuałach miłosnych zawsze mi mówiono że czyste serce to podstawowa ochrona, czy to nieprawda?
Właściwie to mnie ta rozmowa zaczyna martwić bo sama nie zawsze zakładałam ochronę. Przy rytuałach miłosnych myślałam że to głównie chodzi o intencję i czas, księżyc i takie rzeczy. Nikt mi nie powiedział że przy cudzym substracie trzeba coś na siebie zakładać. Czy to znaczy że wszystkie te prace były ryzykowne?
A jak w ogóle można to poczuć że coś z tej pracy na siebie wzięłaś? Czy to zawsze jest zmęczenie, czy mogą być inne sygnały? Pytam bo mam znajomą która po jednym rytuale była bardzo rozdrażniona przez kilka dni i teraz nie wiem czy to mogło mieć związek.
Słuchajcie, ta rozmowa naprawdę mi dużo daje, ale chcę wrócić do konkretnego pytania o ten włos który mam. Robiłam pracę ochronną, ta osoba teraz ma nową sytuację zawodową. Paradoxa pytała wcześniej jak ona się czuje, i powiem że wydaje się OK, nawet lepiej niż wcześniej. Więc może coś zadziałało? Ale martwi mnie ta intencja, czy ona teraz obejmuje tę nową rolę.
To ma bardzo duże znaczenie. Jeśli intencja była skierowana na konkretne miejsce i sytuację, a ta sytuacja się zmieniła, to włos może być jakby zawieszony. Substrat nadal jest naładowany, ale cel intencji przestał istnieć w tej samej formie. Mam pytanie do Rasphula i Paradoxy, bo mnie też to ciekawi, czy taka "wisząca" intencja może generować zakłócenia, czy raczej po prostu gaśnie sama z siebie?
Zależy od tego jak silna była praca i ile energii w nią włożono. Przy słabszych rytuałach intencja rzeczywiście wygasa, przy intensywniejszych pracach może zostać rodzaj rezidualu, który szuka ujścia. Darka, muszę zapytać wprost, ile czasu poświęciłaś temu rytuałowi i czy był to jednorazowy gest czy coś co powtarzałaś?
Przepraszam że wejdę z pytaniem trochę z boku. Mówimy o wstrzymaniu, zamknięciu, ale nikt jeszcze nie powiedział wprost co Darka w ogóle może z tym włosem zrobić docelowo. Jakie są opcje? Zwrot osobie, zniszczenie, zakopanie? Bo czytam i czytam a ciągle jesteśmy przy tymczasowych krokach.
Ewunia słusznie pyta, to faktycznie czas na konkrety. Opcji jest kilka i każda ma inne zastosowanie. Zwrot jest najczystszy etycznie jeśli jest możliwy, ale nie zawsze jest i nie zawsze ma sens. Zniszczenie przez spalenie z intencją uwolnienia. Zakopanie z intencją oddania ziemi i neutralizacji. Jest jeszcze opcja "zamrożenia na stałe" jeśli praca miała charakter ochronny i chcesz ją zachować w uśpieniu. Darka, czy ta osoba wie że robiłaś dla niej tę pracę?
No właśnie i tu wracamy do etyki z tytułu wątku. Praca była ochronna, z miłości, ale bez wiedzy osoby. To jest ten szary obszar o którym mówiło się wcześniej. Moim zdaniem przy spalaniu intencja ma podwójne zadanie, najpierw podziękowujesz za to co praca zrobiła, potem świadomie ją kończysz. Bez tego to trochę jak wychodzenie ze związku bez rozmowy.
Ja mam pytanie które mnie gryzło od jakiegoś czasu przy tym wątku. Mówimy o włosach, ale ta sama zasada dotyczy chyba paznokci, łez, krwi? Czy substrat biologiczny jako taki niesie ze sobą silniejszy ładunek niż na przykład zdjęcie czy kartka z imieniem? Bo jeśli tak, to rozumiem czemu tyle ostrożności.
Słuchajcie, weszłam w ten temat bo szukam informacji. Mam pytanie może banalne ale nie do końca rozumiem, czy jeśli ktoś nieświadomie trafia na czyiś włos, powiedzmy znajduje go w swoich rzeczach po wizycie kogoś bliskiego, to czy to też może mieć jakiś wpływ? Czy działanie zaczyna się dopiero przy intencjonalnej pracy?
Aldona, nie mam kwarcu dymnego, ale mam czarny turmalin, kawałek nieduży. Czy wystarczy jeśli po prostu położę go na pudełko z wyraźną myślą, że chcę wstrzymać działanie? Czy muszę to jakoś dodatkowo sformułować na głos?
Ojej Darka, to wyczysc go najpierw koniecznie zanim polozysz na pudełko. Sól, dymy z szałwii albo chociaż noc na parapecie przy świetle księżyca. Używanie turmalinu z nieznaną historią do zamykania pracy to trochę jak zamykanie drzwi kluczem który może pasować do innych zamków.
Dobra, może głupie pytanie, ale czyszczenie kamienia szmata i solą to naprawdę coś zmienia energetycznie? Pyta się poważnie, bo brzmi to trochę jak magia sympatyczna na kamieniu samym w sobie.
Nibir dobrze trafia w sedno. Darka, bo tu jest takie pytanie które chyba wszyscy omijamy, a mianowicie ile czasu możesz to trzymać zawieszone? Czy ta praca miała jakiś czas trwania wpisany w jej intencję, czy był to otwarty rytuał?
