Forum

Asystent AI
Włókna bawełny ręcz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Włókna bawełny ręcznie przędziane versus kupowane - znaczenie procesu

Strona 1 / 2

Wpisy: 904
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęło się od rozmowy z pewną osobą zajmującą się ludową magią słowiańską, która absolutnie odmawiała używania kupnych nici do jakichkolwiek zaklęć wiążących. Mówiła, że nić kupna jest już nasączona intencjami innych - maszyn, pracowników fabryki, transportu. Zacząłem się nad tym zastanawiać głębiej i chciałem was zapytać, bo sam mam mieszane odczucia. Z jednej strony rozumiem argument, że ręczne przędzenie bawełny to akt twórczy, w który wkładasz własną energię od samego początku. Z drugiej - czy nie jest to przypadkiem przerost formy nad treścią? Czy naprawdę materiał ma aż takie znaczenie, czy ważniejsza jest intencja w momencie pracy? Ktoś z was przędzie własne nici albo przynajmniej eksperymentował z porównaniem obu metod?


Odpowiedz
140 odpowiedzi
Wpisy: 1740
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

To jest temat, który bardzo mnie porusza, bo sama przędę od kilku lat i widzę różnicę - ale nie wiem, czy to różnica w samej nici czy w tym, że kiedy przędę, jestem już w odpowiednim stanie skupienia. I to jest właśnie moje pytanie do siebie od dawna. Czy to nić jest naładowana, czy ja jestem naładowana do pracy, bo sam akt przędzenia mnie w to wprowadza?


Odpowiedz
Wpisy: 2223
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Kapturek jest kluczowe. W tradycjach nordyckich, gdzie przędzenie ma bardzo konkretne znaczenie magiczne - Norny przędą losy - sam proces jest rytuałem. Nie chodzi tylko o gotowy produkt. Kwestia, którą chcę rzucić do dyskusji: czy ktoś próbował oczyszczać kupne nici przed użyciem i porównywał efekty z ręcznie przędzonymi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Seid Oczyszczałam kupne nici, i to dość intensywnie - dymem, solą, zostawiałam na noc przy krysztale. Ale powiem szczerze, że nadal czuję jakiś opór, kiedy używam ich do zaklęć miłosnych. Nie wiem, czy to kwestia przekonań, czy coś realnego. Seid, a ty myślisz, że to oczyszczanie naprawdę resetuje energię takiej nici, czy tylko ją wygładza powierzchniowo?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Wiolka88 Szczerze? Nie wiem, czy można mówić o pełnym resecie. Myślę raczej o tym jak o palimpseście - możesz zapisać na wierzchu nowe, ale stare warstwy zostają. Chociaż są tradycje, które twierdzą, że ogień całkowicie oczyszcza. Ale ognia raczej nie używamy do oczyszczania nici, bo wychodzimy z tego bez nici.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam w notatnikach kilka prób z tym tematem. Robiłem zaklęcia ochronne raz z kupną nicią bawełnianą oczyszczoną, raz z kupną nieoczyszczoną, i raz prosiłem znajomą, która przędzie, o kawałek ręcznie przędzonej. Subiektywnie - ta trzecia robiła na mnie inne wrażenie już w dotyku. Coś w fakturze, nieregularności. Ale nie mam jak tego zweryfikować obiektywnie, więc nie wiem, ile to moje oczekiwania robiły robotę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Zenek75 To co mówisz Zenek jest ciekawe, bo ta nieregularność ręcznie przędzonej nici - czy to nie może samo w sobie mieć znaczenie? Zastanawiam się, czy magia lubi regularność czy nie. Bo z jednej strony mamy precyzyjne sigile, symbole rysowane z dokładnością, a z drugiej słyszę o tym, że naturalność i niedoskonałość jest bliżej pierwotnej energii. Jak to jest?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Karrot To jest świetne pytanie i myślę, że to zależy od systemu. W magii ceremonialnej - precyzja ma znaczenie. W magii ludowej, ziołowej, w tym co robię ja - właśnie ta nieregularność jest czymś żywym. Ręcznie przędziona nić ma zmienne grubości, miejsca gdzie włókna skręcają się mocniej, miejsca słabsze. Czy to nie jest bardziej zbliżone do tego, jak wygląda los, który ma przęść?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę wejść z nieco innej strony. Mówicie dużo o samej nici, ale mnie interesuje kwestia czasu. Przędzenie własnej nici to są godziny pracy. I przez te godziny jesteś z zamiarem zaklęcia, zanim jeszcze zaklęcie się zaczęło. To jest coś, czego kupna nić nie oferuje. Czy ktoś myślał o tym, że może właśnie ta długość skupienia jest tym, co robi różnicę, a nie sam materiał?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Azalia Dokładnie to próbowałem zrozumieć gdy zacząłem ten temat. To co opisujesz brzmi jak rozciągnięta medytacja nad intencją. Ale pojawia mi się pytanie praktyczne - co zrobić, jeśli zaklęcie wymaga szybkiej odpowiedzi na sytuację? Czekasz tygodniami na własną nić, czy idziesz do sklepu i oczyszczasz to co masz?


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Pustelnik Dokładnie to jest mój dylemat w rytuałach miłosnych - często działasz w emocji, w konkretnym momencie, kiedy energia jest intensywna. Czy nie lepiej zrobić zaklęcie teraz z kupną nicią, ale z prawdziwym sercem, niż czekać dwa tygodnie na własną przędzę i działać z zimnym spokojem?


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy ta emocja nie jest właśnie problemem? Słyszałam, że zaklęcia robione w bardzo intensywnym stanie emocjonalnym mogą mieć efekty niezamierzone, bo nie ma jasności intencji, tylko chaos uczuć. To znaczy, że może jednak ta chwila skupienia przy przędzeniu jest ochroną, nie tylko ceremoniałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Madzialena Masz rację, że intensywna emocja bez kontroli może rozmyć intencję. Ale przędzenie w złości albo desperacji też nie będzie dobrym rozwiązaniem - bo ta emocja wejdzie w nić przez godziny pracy. To jest broń obosieczna. Pytanie nie jest o czas, tylko o stan, w jakim pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że wy wszyscy mówicie o czymś, co ja czuję przy kartach - że sposób nasiąka twoją energią przez wielokrotny kontakt. Moje talie, które taszuję od lat, reagują inaczej niż nowe. Czy ktoś myśli, że z nicią jest podobnie - że może kupna nić po długim oczyszczaniu i oswajaniu staje się bardziej twoja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Lilka87 To jest interesujące porównanie. Zapisałem sobie. Czyli możemy mówić o jakimś progu przejścia, po przekroczeniu którego obiekt staje się twój, nieważne skąd pochodzi? Ale jak długo to trwa przy nici? Karty masz przez lata. Przy nici zużywasz ją w jednym rytuale...


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Zenek75 No właśnie i tu jest fundamentalna różnica między nicią a kartą. Karta jest wielokrotnego użytku, buduje relację. Nić w wielu zaklęciach jest spalana, zakopywana, wiązana raz na zawsze. Nie masz czasu na oswajanie. Więc jeśli ta teoria Lilka87 jest słuszna, to przy nici jednorazowej ręczne przędzenie jest jedyną drogą do prawdziwego "zaprzyjaźnienia" z materiałem zanim go użyjesz.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

przepraszam że wchodzę ale czy to nie jest tak, że jak sam przędzesz to po prostu siłą rzeczy myślisz o tym co chcesz zrobić i to idze w nić? a jak bierze gotową to musisz jakoś świadomie to nadrobić? bo to brzmi logicznie nawet dla kogoś takiego jak ja co nie przędzie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Grymuar Właśnie to jest sedno i dobrze to uchwyciłeś. Mówimy właściwie o tym, kiedy i jak intencja wchodzi w materiał. Przy ręcznym przędzeniu wchodzi od pierwszego włókna. Przy kupnej - musisz ją świadomie wbudować w późniejszym etapie, co wymaga może większego skupienia, bo startujesz z "obcego" punktu. Nie wiem, czy jedno jest lepsze od drugiego, ale to są dwie różne drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@agnese91)
Połączone: 7 dni temu

A co z kolorem? Bo chyba ręcznie przędzona surowa bawełna jest naturalna, niebarwiona. A w zaklęciach kolor ma znaczenie. Czy to nie jest kompromis, że masz energetycznie czystszą nić, ale bez koloru, który powinien wspierać zaklęcie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Agnese91 Można barwić naturalnie - ziołami, korą, kwiatami. I to jest kolejna warstwa intencji, bo możesz wybierać roślinę, która wspiera cel zaklęcia. Rumianek, indygo, rdest - każda roślina ma swoje znaczenie. Więc ręcznie przędzona i ręcznie barwiona nić to jest już zupełnie inny poziom zaangażowania w cały proces.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Kapturek To mnie zastanawia - czy próbowałaś robić barwienie i przędzenie jako osobne rytuały z różnymi intencjami? Bo to by oznaczało, że jedna nić może nieść kilka warstw - intencję z przędzenia i intencję z barwienia. Czy te dwie warstwy mogą ze sobą kolidować, jeśli nie są spójne?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Zenek75 Tak, robiłam to rozdzielnie i właśnie to jest coś, o czym rzadko się mówi. Przędzenie i barwienie mogą nieść osobne zamiary - i tak, mogą się gryzć. Miałam raz sytuację, gdzie przędłam z myślą o ochronie, a barwiłam mechanicznie, bez skupienia, bo śpieszyłam się. Nić była... dziwna. Trudno to inaczej nazwać. Pracowała, ale jakby opornie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co mówi Kapturek o barwieniu mechanicznie - bardzo mi to pasuje... przepraszam, chciałam powiedzieć, że to mi się zdarza z zakupionymi świecami. Kupuję zieloną do rytuału finansowego, ale sam zakup był chaotyczny, między zakupami w markecie, bez skupienia. I potem mam wrażenie, że świeca jakoś nie pracuje tak jak powinna. Czy to jest ten sam mechanizm co z nicią?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Wiolka88 Myślę, że to jest szerszy temat skupienia przy pozyskiwaniu materiałów do rytuału w ogóle. Ale żeby nie odpływać od przędzenia - mam pytanie do wszystkich: czy sądzicie, że intencja włożona w przędzenie jest trwalsza niż intencja wbita w gotowy materiał tuż przed rytuałem? Bo może chodzi o głębokość zakorzenienia tej intencji, a nie tylko o czas.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Azalia Głębokość zakorzenienia - to jest dobre określenie. Jak sadzisz drzewo od nasionka kontra sadziłka kupna z centrum ogrodniczego. Obie mogą wyrosnąć, ale korzenie są inaczej zbudowane. Przy przędzeniu ta intencja jest dosłownie wbudowana od pierwszego włókna, każdy skręt nici jest aktem woli. Przy gotowej nici wkładasz intencję jakby z zewnątrz, na gotową strukturę. Pytanie czy ta struktura ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

hej, przepraszam za głupie pytanie, ale co znaczy że intencja jest wbudowana? tzn. czy to jest tak że jak przędzesz i myślisz o czymś to te myśli jakos fizycznie wchodzą w nić? bo staram sie to zrozumieć


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Grymuar Nie ma głupich pytań w tym temacie. Różne tradycje tłumaczą to różnie. Jedni powiedzą, że to dosłowny transfer energii - twoja bioenergetyka wchodzi w materiał przez dotyk i skupienie. Inni powiedzą, że to czysto psychologiczne - tworząc nić z intencją, wchodzisz w specyficzny stan umysłu, który potem aktywuje się podczas rytuału. Ale wynik jest podobny w obu interpretacjach: nić jest czymś innym niż tylko bawełną.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Seid Ale czekajcie - jeśli to może być czysto psychologiczne jak mówi Seid, to czy to nie oznacza, że człowiek z bardzo silną wizualizacją i skupieniem może osiągnąć to samo z kupną nicią co ktoś inny z ręcznie przędzoną? Czy ta przewaga ręcznie przędzonej nie jest w takim razie dla konkretnego typu pracujących - tych, którym trudno skupić się krótko i intensywnie?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Madzialena To jest naprawdę dobre ujęcie. Zgadzam się po części. Może ręcznie przędzona nić jest bardziej odporna na roztargnienie - bo intencja była budowana przez długi czas, ma więcej punktów kotwiczenia. A gotowa nić wymaga od ciebie jednorazowego, bardzo intensywnego skupienia. Jeśli masz taką zdolność - może nie ma różnicy. Ale większość z nas nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Zastanawiam się czy to nie jest podobne do różnicy między czytaniem kart na sobie a czytaniem dla kogoś innego. Przy czytaniu dla siebie przez lata budujesz relację z talią, wchodzisz w nią głęboko. Przy czytaniu dla kogoś obcego musisz się szybko otworzyć i to jest inne skupienie, nie gorsze, tylko inne. Może z nicią jest tak samo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Lilka87 Ale jest jedna różnica, którą widzę - czytając dla obcego dalej używasz swojej talii, swojego narzędzia... ekhm, swojego instrumentu pracy. Nić zrobiona przez kogoś innego to jakby czytanie cudzą talią. Zenek wspominał, że dostał nić od znajomej - i to była trzecia kategoria, nie jego własna praca. Jak myślisz, Zenek, czy czułeś, że ta nić jest jej, a nie twoja?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Helenka50 To jest bardzo trafne pytanie. Tak, czułem. I zapisałem to w notatce jako "energia cudza, ale czysta". Ona przędzie z miłości do rzemiosła, bez konkretnych intencji magicznych - przynajmniej tak twierdziła. Więc nić była czysta energetycznie, ale nie moja. Jakby pusta matryca. Może to był jej atut - brak obcych intencji, które musiałbym nadpisywać.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@agnese91)
Połączone: 7 dni temu

Hej, to co mówi Zenek o pustej matrycy - czy w takim razie nić od kogoś nieświadomego magicznie jest lepsza niż kupna z fabryki? Bo ta od znajomej była robiona z uwagą, z miłością do procesu, tylko bez konkretnej intencji magicznej. A kupna fabryczna była robiona może bez żadnej uwagi w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 904
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest faktycznie inna kategoria niż to, co omawialiśmy. Mamy więc: ręcznie przędziona z własną intencją, ręcznie przędziona przez kogoś bez intencji magicznej, i kupna fabryczna. Trzy różne punkty startowe dla zaklęcia. I jeszcze barwiona versus naturalna, jak wchodziła Agnese91 wcześniej. To jest dość złożona macierz zmiennych.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś w ogóle próbował świadomie przęść dla kogoś innego, z intencją dla tej osoby? To by była czwarta kategoria - ręcznie przędzona przez kogoś z intencją, ale nie przez osobę robiącą zaklęcie. Zastanawiam się, czy to by wzmocniło czy osłabiło działanie - bo niby masz cudzą pracę, ale z dedykowaną energią.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Karrot W tradycjach nordyckich to było praktykowane - przędzenie dla konkretnej osoby jako akt ochrony lub błogosławieństwa. Ale tam przędząca osoba miała swoją rolę, swoje miejsce w całym systemie. W izolowanym zaklęciu... nie wiem, czy to nie wprowadza zbyt wielu zmiennych. Dwie wole zaangażowane w jeden obiekt mogą się wzmacniać albo zakłócać.


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Seid W rytuałach miłosnych to jest akurat dość popularne - poproszenie kogoś bliskiego o zrobienie czegoś dla ciebie, z myślą o tobie. Mama, siostra, przyjaciółka. Nie wiem czy to jest magicznie uzasadnione, ale emocjonalnie ma to dużą wagę. Czy ta emocjonalna waga ma przełożenie na skuteczność, jak myślicie?


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Wiolka88 Ale to znowu wraca do pytania, czy to psychologia czy coś więcej. Bo emocjonalna waga na pewno zwiększa twoją wiarę w zaklęcie i twoje zaangażowanie. Czy jednak myślisz, że sama miłość osoby przędzącej zostaje w nici nawet bez jej wiedzy o magicznym celu?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Madzialena Właśnie o to chodzi w magii sympatycznej, że emocja jest energią, niezależnie od tego, czy osoba przędząca wie, co z tym zrobisz. Jeśli ktoś przędzie z troską o ciebie, ta troska wchodzi w materiał. Pytanie tylko, czy ty możesz tę troskę przekierować w intencję zaklęcia, czy ona ma swoje własne kierowanie. To nie jest pytanie retoryczne - naprawdę nie znam odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając trochę do kwestii procesu - mamy już chyba zgodę, że czas spędzony z intencją ma znaczenie. Ale czy ktoś zastanawiał się nad rytmem przędzenia? Czy przędzenie w określonej fazie księżyca, albo o konkretnej porze dnia, dodaje kolejną warstwę do tej nici? Bo jeśli czas ma znaczenie, to może nie tylko ilość czasu, ale i jego jakość.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Rytm przędzenia - to mi skoczyło do głowy, bo ostatnio czytałem o tym, że sam akt kręcenia wrzeciona był kiedyś powiązany z cyklem księżycowym. Że nie bez powodu tkaczki i przędzarki pracowały o konkretnych porach. Azalia, czy ty to masz na myśli, czy bardziej chodzi ci o konkretną energię danej fazy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Karrot Właśnie o tę warstwę mi chodziło. Bo jeśli przyjmujemy, że intencja wbudowuje się w czas procesu, to czas ma znaczenie sam w sobie. Pełnia daje jedną jakość, nów inną. Przędzona nić w ciągu dwóch tygodni obejmuje cały fragment cyklu - czy to wzbogaca ją, czy rozmywa?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Azalia To jest pytanie, które mnie też nurtuje. W pracy z przedmiotami magicznymi często zakłada się, że nów to czas zaczynania, pełnia to czas kulminacji. Ale przędzenie trwa. Jeśli zaczynam nić w nów i kończę przed pełnią, mam w niej i zaczątek i wzrost. Czy to jest problem, czy zasób? Myślę, że to zależy od intencji zaklęcia - ale ciekaw jestem co wy na to.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Pustelnik W tradycji nordyckiej czas trwania pracy był traktowany jako zaleta, nie wada. Nić skręcona przez cały cykl księżycowy miała w sobie pełnię zmian - była jak mała historia. Ale tam przędzenie miało swoją strukturę rytualną, nie było przypadkowe. Pytanie do Pustelnika - czy kiedy piszesz o intencji zaklęcia, masz na myśli jeden cel, czy coś, co może ewoluować w trakcie procesu?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Seid Dobre pytanie, bo sam nie byłem co do tego pewien kiedy to pisałem. Myślę, że przy prostym zaklęciu ochronnym cel jest stały i wtedy przędzenie przez różne fazy może wprowadzać chaos. Ale przy zaklęciu złożonym, gdzie intencja to coś w rodzaju procesu - przyciąganie miłości, zmiana sytuacji życiowej - ta wielofazowość może być adekwatna do samej struktury celu.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Zapisałem sobie to rozróżnienie. Intencja stała kontra intencja procesowa - to jest coś, czego mi brakowało w moich notatkach. Bo dotąd traktowałem każde zaklęcie jak jeden cel. A tu wychodzi na to, że może forma nici powinna odzwierciedlać formę intencji. Czy ktoś próbował dobierać strukturę przędzenia do typu zaklęcia? To brzmi jak coś, co można by systematycznie testować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Zenek75 Testować systematycznie - tylko jak kontrolować zmienne? Bo zmiennych jest tu masa. Faza księżyca, czas przędzenia, materiał, kolor, osoba. Martwi mnie, że możemy dojść do wniosku, że coś zadziałało, bo zadziałało, i nie będziemy wiedzieć, która warstwa to sprawiła.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Przy tarocie jest podobnie - nigdy nie wiesz, czy to talia, czy twój stan w danym dniu, czy pytanie, które zadałaś, czy coś zupełnie innego. Uczysz się pracować z tą wielowarstwowością, a nie wbrew niej. Może przy przędzeniu to samo - nie da się wyizolować jednej zmiennej, bo cały sens jest właśnie w tym, że wszystkie warstwy są razem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Helenka50 Ale to znaczy, że nie możemy naprawdę wiedzieć, co robi samą nicią, a co robisz sobą. Jeśli wszystko jest nierozdzielalne, to może ta cała dyskusja o kupna versus ręcznie przędziona jest trochę bez sensu? Bo i tak to wraca do praktykującego, nie do nici.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Madzialena Nie zgodziłabym się. Powiedzmy, że praktykujący jest zawsze kluczowy - ale to nie znaczy, że materiał nie ma znaczenia. Dobre sposób nie zastąpi umiejętności, ale złe może ją utrudnić. Nić ręcznie przędzona jest jak dobrze wyważony nóż - nie robi kucharz za ciebie, ale pracuje z tobą lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

Sorki ale mam głupie pytanie - jak wogole wiadomo że nić jest "dobra" czy "zła" energetycznie? Bo można to jakoś wyczuć czy to bardziej wiara? Pytam bo staram sie zrozumiec czy to ma jakies fizyczne podstawy czy jest czysto subiektywne


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Grymuar Część osób mówi o fizycznym wyczuciu - ciepło, mrowienie, coś w stylu odczytu dowsingowego. Inni nie czują nic i pracują przez intencję i symbol. Obie drogi funkcjonują w różnych tradycjach. Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego, jak ty wchodzisz w kontakt z materią. A ty - masz jakieś takie odczucia przy dotykaniu rzeczy?


Odpowiedz
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 275

@Seid hm... właściwie to czasem mam dziwne uczucie przy starych rzeczach, jakby coś było inne. Nie wiedzialem ze to moze miec znaczenie. Ale skoro o tym mowa - to ta ręczna nić mogłaby byc wyczuwalna inaczej niż kupna?


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Grymuar Ja kiedyś robiłam mały test bez żadnej metodologii - wzięłam dwie nici, jedną kupną, jedną dostałam od znajomej tkaczki, zawinęłam obie w czarny materiał tak żeby nie wiedziałam którą trzymam, i próbowałam wyczuć różnicę. Efekt był niejednoznaczny, bo czasem trafiałam, a czasem nie. Ale co ciekawe, ta od tkaczki miała dla mnie zawsze cieplejszy odcień odczucia, jak bym to nazwała.


Odpowiedz
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Wiolka88 To jest ciekawy eksperyment, choć masz rację że trudno go interpretować. Cieplejszy odcień - czy myślisz, że to był jej styl przędzenia, faktyczna tekstura, czy coś innego? Bo zauważyłam, że ręcznie robione rzeczy często mają inną powierzchnię i to może już samo w sobie dawać inne odczucie w dłoni.


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Lilka87 I to jest właśnie mój problem z tym testem - bo te nici miały inną teksturę. Kupna jest bardziej jednorodna, gładka. Ta ręczna była nieregularna. Więc fizyczna różnica istnieje niezależnie od energetyki. Czy ta fizyczna nieregularność sama w sobie jest magicznie znacząca? Albo inaczej - czy gładkość kupnej nici jest przeszkodą?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Wiolka88 To jest bardzo konkretne pytanie i chciałabym nie przeskoczyć za szybko do odpowiedzi. Bo z jednej strony nieregularność ręcznej nici można widzieć jako ślad procesu - każda nierówność to moment przędzenia, oddech, skupienie. Z drugiej strony - czy jednolitość kupnej nici to tabula rasa, czy blokada? Te dwa odczytania dają zupełnie inne wnioski praktyczne.


Odpowiedz
(@agnese91)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 145

@Azalia Czy tabula rasa nie byłaby właśnie zaletą, jeśli chcesz wpisać własną intencję od zera? Tzn. kupna nić bez historii to jak czysta kartka, a ręcznie przędzona to jak strona już zapisana przez kogoś innego - nawet jeśli przez ciebie samą, to jest tam już ta energia przędzenia, emocje z tamtego dnia. Czy to nie ogranicza tego, co możesz na niej zbudować?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Agnese91 Tu wchodzisz w coś ważnego. Mam wrażenie, że to zależy od tego, jaki masz stosunek do warstw. Jeśli uważasz, że magia to czyste zapisy zero-jedynkowe - intencja wchodzi, nic innego być nie powinno - to kupna nić może być atrakcyjna. Ale jeśli myślisz o zaklęciu jak o żywej strukturze, która ma głębię, to te dodatkowe warstwy z przędzenia są właśnie jej korzeniami. Jeden model nie jest obiektywnie lepszy - ale są różne do różnych zastosowań.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Azalia Wracając do faz księżyca, bo nie chcę żeby ten wątek przepadł - Azalia pytała wcześniej, czy przędzenie przez całą fazę wzbogaca czy rozmywa. U mnie w notatkach mam zapis z próby gdzie zaczynałem robić sznur (nie nici, ale zasada podobna) od nowiu. Skończyłem już po pełni. I miałem poczucie, że ta praca jest mocniejsza niż kiedy robiłem to samo szybko w jedną noc. Ale nie wiem czy to czas, czy po prostu więcej uwagi włożone w dłuższy proces.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

...i skończyłem tuż przed pełnią. Efekt był dla mnie taki, że sznur miał jakąś... gęstość, której nie spodziewałem się przy tak prostym rytuале. Nie wiem czy to przez czas trwania pracy, czy przez to, że zaczynałem w nów. Kogoś coś takiego spotkało przy nici?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Zenek75 "Gęstość" - możesz to jakoś doprecyzować? Bo to słowo niesie dużo, ale nie wiem czy mówisz o fizycznym odczuciu przy dotyku, czy o czymś co poczułeś przy używaniu sznura w rytuale, czy o czymś jeszcze innym.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Kapturek Trudno to opisać inaczej. Przy dotyku był normalny - szorstki, zwykły. Ale kiedy go brałem do rytuału, miałem poczucie, że jest "cięższy" niż powinien być fizycznie. Jakby skupiony. Może to sugestia z własnej strony, bo wiedziałem, ile pracy w niego włożyłem. Tego nie jestem w stanie wykluczyć.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Zenek75 Ta "gęstość" którą opisuje Zenek75 pojawia się w źródłach nordyckich jako pojęcie ładunku intencji - nie ciężaru fizycznego, ale nasycenia. Nie twierdzę że to to samo, ale ciekawe że to słowo przychodzi naturalnie różnym osobom w różnych tradycjach. Zenek75, czy ten sznur był tylko twojej pracy, czy ktoś jeszcze go dotykał w trakcie?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Seid Tylko mój. Celowo pilnowałem, żeby nikt inny go nie brał do ręki. To był właśnie jeden z warunków, które sobie postawiłem przy tym teście. Ale widzę, że to ważne pytanie - bo gdyby ktoś go dotknął, nie wiedziałbym już co właściwie noszę.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

A co sie staje jak ktos inny dotknie takiej nici czy sznura? Bo rozumiem ze sie "zanieczyszcza" energetycznie ale czy to nieodwracalne? Pytam bo ciagle moje rzeczy ktos dotykuje w domu i nie wiem co z nimi robić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Grymuar To jest ważny wątek, ale żebym nie odbiegał za daleko - dotykanie przez innych to osobny temat, który zasługuje na własny wątek. Tu nas bardziej interesuje to, co dzieje się z nicią zanim ktokolwiek ją w ogóle dotknie, czyli w samym procesie przędzenia. Grymuar, jeśli powrócę do twojego pytania - ogólnie mówi się o oczyszczeniu, ale metody są różne i zależy od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@agnese91)
Połączone: 7 dni temu

Wróćmy więc do tego, co mnie najbardziej ciekawi po tej rozmowie - jeśli ręcznie przędzona nić niesie ślady procesu tworzenia, to czy intencja wpisana na końcu, przy zaklęciu, może nadpisać to co było wcześniej? Czy to działa jak warstwy, czy jak zastąpienie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Agnese91 To pytanie zakłada, że intencja końcowa jest silniejsza od procesu - a to wcale nie jest oczywiste. W pracy z czakrami też nie zastępuje się jednej warstwy drugą, one współistnieją. Może przy nici jest podobnie - to co niosłaś w sobie przy przędzeniu jest wciąż tam, a to co wpisujesz przy zaklęciu dochodzi do tego. Pytanie czy te warstwy sobie sprzyjają czy przeszkadzają.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Azalia Ale jeśli nie możemy nadpisać wcześniejszej intencji, to znaczy że ręcznie przędzona nić jest trochę ryzykowna, nie? Bo jeśli byłam roztargniona albo zdenerwowana przy przędzeniu, to ta energia zostaje w nici na zawsze? To chyba argument za kupną.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Madzialena Albo argument za świadomym przędzeniem, nie za kupną. Jeśli twój stan przy przędzeniu ma znaczenie, to rozwiązaniem jest pilnowanie tego stanu, a nie unikanie procesu. Kupna nić "omija" ten problem tylko dlatego, że nie wiesz co w niej jest - ale coś w niej może być, tylko nie twoje.


Odpowiedz
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Kapturek To mnie uderza. Niewiedzenie nie równa się brakowi historii. Kupna nić przeszła przez maszynę, magazyn, czyjeś ręce przy pakowaniu. My po prostu nie mamy do tej historii dostępu. Czy to jest lepiej?


Odpowiedz
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Lilka87 Przy talii tarota jest dokładnie ta sama dyskusja - używana versus nowa. Część osób uważa, że talia używana przez kogoś jest "skażona", część że jest "rozbudzona". To co Lilka87 mówi o kupnej nici pasuje jeden do jednego - nowa talia z fabryki też ma swoją historię, tylko jej nie znamy. I jakoś to nie przeszkadza ludziom z niej korzystać.


Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Helenka50 Przy talii tarota ludzie jednak często ją oczyszczają przed pierwszym użyciem właśnie dlatego, że nie znają jej historii. Czy ktoś w tym wątku oczyszcza kupną nić przed użyciem? Bo jeśli tak, to jest to chyba przyznanie, że ta fabryczna historia ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja oczyszczam. Dymem z szałwii, albo zostawiam na soli przez noc. Nigdy się nad tym jakoś głęboko nie zastanawiałam, to był automatyzm. Ale ten wątek mi uświadomił że właściwie - dlaczego oczyszczam kupną nić i traktuję ją potem jako "czystą", skoro ręcznie przędzonej nie musiałabym oczyszczać, bo jej historia jest mi znana?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Ninka_S To jest bardzo konkretna obserwacja. Oczyszczenie jako reset - i pytanie, czy reset jest możliwy, czy jest tylko naszą intencją resetu. Różnica jest istotna. Jeśli oczyszczenie naprawdę usuwa poprzednią historię, to kupna nić po oczyszczeniu jest równie dobra co ręcznie przędzona. Jeśli oczyszczenie tylko zmienia nasz stosunek do niej, to cały czas pracujemy z sobą, a nie z materią.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Pustelnik Ale to chyba zawsze tak jest w magii - że pracujemy z sobą? Słyszałem gdzieś, że rytuały to właściwie praca z własną psychiką i podświadomością, nie z zewnętrznymi siłami. Jeśli tak, to ręcznie przędzona nić ma wartość dlatego, że angażuje cię głębiej psychicznie, a nie dlatego że ma jakieś obiektywne właściwości energetyczne. Czy to nie byłoby prostsze wytłumaczenie całej tej dyskusji?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Karrot Prostsze, ale czy pełniejsze? To wyjaśnienie działa dla osoby, która przyjmuje materialistyczny model magii. W tradycjach, które zakładają coś poza psychiką - wewnętrzne moce natury, duchy, cokolwiek - sam model psychologiczny nie wystarcza. Nie mówię które podejście jest słuszne, ale warto wiedzieć z jakiego modelu się korzysta, bo to zmienia odpowiedź na pytanie o nici.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Seid Rozumiem. Czyli zanim w ogóle odpowiemy na pytanie "ręcznie czy kupna", powinniśmy wiedzieć co sądzimy o tym, co magia w ogóle robi? Bo jeśli ktoś pracuje w modelu czysto psychologicznym, odpowiedź będzie inna niż jeśli ktoś wierzy w obiektywne właściwości materii?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Karrot I myślę, że większość osób na tym forum pracuje gdzieś pomiędzy tymi modelami, nie w żadnym z nich czysto. Stąd ta dyskusja jest tak długa i nie ma jednej odpowiedzi. Ale wracając do nici - to może znaczyć, że dla różnych osób ręczne przędzenie będzie miało różną wagę, i to jest całkowicie w porządku.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Azalia To co mówisz o tym, że różne osoby będą inaczej doświadczać ręcznego przędzenia - czy to nie jest trochę argument za tym, żeby zanim w ogóle sięgniesz po wrzeciono, wiedzieć w jakim modelu pracujesz? Bo jeśli nie wiesz, czy wierzysz w obiektywne właściwości materiału czy pracujesz czysto psychologicznie, to jak masz ocenić, czy twoja ręcznie przędzona nić cokolwiek wniosła?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Karrot Ale czy przed każdym rytuałem siadasz i piszesz sobie, w jakim modelu teraz pracujesz? Bo ja nie. Pracuję, obserwuję co się dzieje, i z tego wyciągam wnioski. Model buduje się po drodze, nie przed.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Kapturek To mnie zastanawia od strony praktycznej. Jeśli model buduje się po drodze, to jak odróżniasz sytuację, w której nić "zadziałała" od sytuacji, w której twoje oczekiwania po prostu potwierdziły to, czego szukałaś? Pytam szczerze, bo sam mam z tym problem przy prowadzeniu notatek.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2223

@Zenek75 To jest pytanie, które w gruncie rzeczy dotyczy każdej praktyki magicznej, nie tylko nici. Ale wracając do meritum tego wątku - właśnie przy ręcznym przędzeniu ta kwestia jest ostrzejsza, bo wkładasz w proces tyle czasu i uwagi, że efekt placebo jest silniejszy niż przy kupieniu czegoś z półki. Co nie znaczy, że to tylko placebo. Znaczy, że trudniej oddzielić jedno od drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@agnese91)
Połączone: 7 dni temu

Ale może to nie ma znaczenia, czy to placebo czy nie? Jeśli po ręcznym przędzeniu moje zaklęcie działa skuteczniej - czyli moje życie się zmienia, mam więcej pewności siebie, rzeczy się układają - to czy naprawdę ważne jest, skąd to pochodzi? Pytam, bo chyba o to w końcu chodzi.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Agnese91 To pragmatyczne podejście jest uczciwe, ale pomiń na chwilę skuteczność i zostań przy samym procesie. Jeśli dla ciebie efekt końcowy jest jedynym kryterium, to i tak masz pytanie do odpowiedzenia: czy ręczne przędzenie konsekwentnie daje ci lepsze efekty niż kupna nić? Czy ktoś z tutaj obecnych prowadził jakiekolwiek porównanie, nawet nieformalne?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Pustelnik Ja prowadziłem. Niezbyt systematycznie, ale mam notatki z trzech rytuałów z nicią kupną i dwóch z nicią, którą kupiłem od osoby, która ją ręcznie przędła - nie ja, ale człowiek z intencją. Różnica w moim odczuciu skupienia przy samym rytuale była wyraźna. Przy kupnej trudniej mi było wejść w stan, który potrzebuję. Ale nie wiem, czy to nić, czy po prostu wiedziałem, która jest która.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Zenek75 A czy próbowałeś kiedyś nie wiedzieć? Czyli żeby ktoś ci podał nić i nie powiedział, która jest która? Pytam, bo sama myślę o tym od jakiegoś czasu przy pracy z tarota - czy moje odczucia wobec tafli zmieniają się, kiedy wiem coś o historii karty, a kiedy nie.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Ninka_S Nie próbowałem. I szczerze - nie wiem, czy bym chciał. Jest coś w tym, że przy rytuale chcę wiedzieć co trzymam w rękach. Ślepa próba może być dobra dla weryfikacji, ale rytuał to nie jest eksperyment laboratoryjny.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Zenek75 Ale właśnie - może powinien być, przynajmniej czasem? Jeśli nigdy nie testujemy tego co robimy, to skąd wiemy, że w ogóle coś robimy, a nie tylko budujemy sobie coraz bardziej rozbudowany system przekonań?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Madzialena Madzialena, to jest zarzut, który można postawić całej ezoteryce. I jest uczciwy. Ale w takim razie - jaki test byłby dla ciebie wystarczający? Bo jeśli ślepa próba da wynik pozytywny, to sceptycy powiedzą "zbieg okoliczności". Jeśli negatywny, to powiemy "coś było nie tak z warunkami". Jaka miara by cię przekonała?


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Kapturek No właśnie nie wiem i to mnie trochę frustruje. Ale chyba dlatego zadaję to pytanie. Zenek75 mówi o notatkach i porównaniu, a jednocześnie przyznaje, że nie wie, czy różnica pochodzi z nici. To brzmi jak sytuacja bez wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Może nie chodzi o wyjście z tej sytuacji, tylko o uczciwe w niej siedzenie. Tradycje, które znam, nie obiecują weryfikowalności w sensie naukowym. Obiecują coś innego - pogłębienie relacji z własną praktyką, z procesem. I ręczne przędzenie jest właśnie takim pogłębieniem, niezależnie od tego, czy zmienia właściwości nici.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Azalia Ale czy to nie jest wtedy tylko medytacja z wrzecionem? Pytam bez złośliwości - bo sama czasem czuję, że kiedy rozkładam tarot, to najbardziej wartościowe jest to, co się dzieje ze mną w czasie rozkładania, a nie to, co mówią karty. Czy to jest wciąż tarot, czy już coś innego?


Odpowiedz
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Lilka87 To jest pytanie, z którym pracuję od lat. I moja odpowiedź jest taka, że to jedno i to samo - karta jest pretekstem do procesu, ale pretekst nie jest tylko pretekstem. Sama forma ma znaczenie. Gdybyś medytowała patrząc w ścianę, nie byłoby tarota. Forma niesie coś, czego sama świadomość nie przynosi.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do tematu nici - to ile czasu zajumuje wogóle ręcznie uprzesc tyle nici co potrzeba do zaklęcia? Bo jak słucham tej rozmowy to wydaje mi się że to tygodnie roboty, nie? Czy to nie jest zbyt dużo żeby to miało sens praktyczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Grymuar Nie tygodnie. Do większości zaklęć z użyciem sznura czy nici wystarczy krótki odcinek, kilkanaście do kilkudziesięciu centymetrów. Przy podstawowym wrzecionie taką ilość można uzyskać w godzinę, może dwie. Ale zauważam, że twoje pytanie dotyka czegoś ważnego - bo część sensu leży właśnie w tym czasie. Godzina skupionej pracy z konkretną intencją to nie jest stracony czas, to jest praca rytualna.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: