Zaczęłam zbierać piasek z różnych miejsc jakiś czas temu i mam już sporo słoiczków, ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle robię to dobrze. Chodzi mi konkretnie o różnicę energetyczną między piachem ze spokojnego zatoczki a tym z miejsca gdzie fale biją non stop o brzeg. Intuicyjnie czuję, że to musi być coś innego, ale nie wiem czy to tylko moje wyobrażenie. Ktoś tu pracuje z piaskiem w praktyce? Nie mówię o symbolicznym posypaniu, tylko o używaniu go jako składnika lub pojemnika energii.
Piasek zbieram od lat i zdecydowanie jest różnica. Ten ze spokojnych miejsc ma w sobie coś stałego, zakorzenionego, można go używać do pracy z energią ziemi albo jako baza pod rytuały, które mają przynosić stabilizację. Piasek z miejsca gdzie fale uderzają o brzeg niesie w sobie energię ruchu, zmiany, oczyszczenia. Sama używam takiego piachu do tworzenia barier ochronnych, bo energia wody i ciągłego ruchu odpycha to, co stagnuje. Ale mam do ciebie pytanie, bo to ważne dla całej rozmowy: skąd zbierałaś ten spokojny? Bo plaża nad Bałtykiem, nawet pozornie cicha, to jednak morze.
Zakręcony słoiczek na półce to jeden z tych tematów gdzie naprawdę zdania są podzielone. Spotkałam się z przekonaniem, że uszczelnienie jest jak zamknięcie energii, ochrona przed rozproszeniem. Ale też znam podejście odwrotne, że materia organiczna, bo piasek to jednak minerały, musi oddychać. Sama przechowuję w lnianych woreczkach zawiązanych tylko sznurkiem i nie mam wrażenia żeby energie się mieszały, jeśli każdy woreczek jest osobno i opisany.
Czytam i zastanawiam się czy to nie jest tak, że piasek z pustyni to w ogóle osobna kategoria, bo tam nie ma wody w ogóle, więc nie ma tego elementu który kształtuje piasek morski czy jeziorny. Czy to znaczy że piasek pustynny jest jakiś bardziej surowy albo nieopracowany energetycznie?
Przywołując własne doświadczenie, miałem piasek z wybrzeża Adriatyku i przez długi czas nie wiedziałem co z nim zrobić, bo nie pasował mi do żadnego z rytuałów które wtedy praktykowałam. Był taki lekki, prawie biały. Dopiero jak zacząłem go używać do rytuałów związanych z oczyszczeniem i puszczaniem, a nie z przyciąganiem, wszystko zaczęło grać. Chyba przez rok trzymałem go bez sensu i dopiero przypadkowo trafił na właściwe miejsce.
Przepraszam że się wtrącę bo jestem dopiero na początku tej drogi, ale zaczęłam zbierać piasek z wakacji zupełnie odruchowo i teraz czytam ten wątek i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. To znaczy, że piasek zbierany przypadkowo, bez intencji w momencie zbierania, jest właściwie bezużyteczny? Czy można go jakoś aktywować później?
A czy ktoś zbierał piasek z konkretną intencją rytualną przed zbieraniem? Znaczy się szedł na plażę z myślą że zbierze na coś konkretnego, nie po fakcie. Ciekawi mnie czy to daje inny efekt niż najpierw zebranie a potem decydowanie do czego.
Trochę gubię się w tej rozmowie bo nie bardzo rozumiem od strony praktycznej. Czy możecie powiedzieć bardziej konkretnie jak wygląda zebranie piasku z intencją krok po kroku? Bo w sensie, co się robi, stoi się na plaży i co, mówi coś, myśli coś, dotyka wodę najpierw?
Stawiam przy otwartym oknie i zostawiam na kilka godzin. Nie przy pełni koniecznie, po prostu regularnie. Ale wróćmy do tego co pisała Jarzebina na początku, bo mnie to nie daje spokoju. Ten piasek jeziorny z Mazur stoi zakręcony od kiedy? I byłaś tam raz czy wracałaś do tego miejsca?
A czy ktoś zbierał kiedyś piasek z miejsca gdzie jest albo był jakiś kult, sanktuarium, coś takiego? Mam na myśli plaże czy brzegi rzek blisko starych świątyń albo miejsc kultu słowiańskiego. Bo mi się wydaje że tam energia podłoża jest nałożona, jakby warstwowa.
To co mówi Berkana o szybszym przyjmowaniu i oddawaniu pasuje mi do tej idei z przemiennością. Piasek nadmorski, który przez tysiące lat był przemywany, jest jakby nauczony tego przepływu. Ale to też znaczy że może być mniej stabilny jako nośnik konkretnej intencji, bo jej nie trzyma długo?
Czy ktoś próbował mieszać piaski z różnych miejsc celowo? Mam na myśli, czy to ma sens magicznie, czy tylko rozcieńcza energię każdego z nich?
Mieszałem raz, eksperymentalnie, piasek morski z bałtyckiego brzegu z garścią piasku rzecznego z Wisły. Efekt był dla mnie dziwny, jakby dwa głosy mówiące naraz. Nie pracowałem z tym długo, bo trudno mi było się skupić. Ale może ktoś inny ma inne doświadczenie, może przy odpowiednim celu mieszanie ma sens.
Przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale skąd właściwie wiadomo jaka energia jest w danym miejscu zanim się zbierze? Znaczy, czy można to jakoś sprawdzić na miejscu, czy trzeba zbierać i dopiero potem zobaczyć w praktyce?
Mam pytanie do całej dyskusji o przemieszczającym się piasku. Czy ktoś z was zbierał piasek pustynny? Nie krajowy, ale właśnie z Sahary albo innej pustyni? Bo to jest ekstremalny przypadek migrującego piasku, a przy tym zupełnie inny klimat, inne minerały, inna historia. Jakby to się miało do tego co zbieramy nad Bałtykiem?
Ale tu mam pytanie do Ewuni, bo przy kartach analogicznie mówimy że karty po czytaniach dla różnych ludzi gromadzą energie. Przy tarocie czyscimy je właśnie dlatego. Jeśli piasek z historycznego miejsca ma w sobie energię pokoleń praktyk, to czy zbierając go nie bierzemy czegoś czego nie możemy kontrolować? Nie mówię że to złe, ale czy to nie jest zbyt duży ładunek dla kogoś kto dopiero zaczyna?
Chcę wrócić do tego co mówiła Jarzebina o piasku wydmowym jako żywym materiale. Spędziłam parę dni nad Bałtykiem kilka lat temu i rzeczywiście słowiński piasek jest zupełnie inny niż ten z twardej plaży przy wejściu do morza. Ale skoro wydmowy jest piaskiem ruchu i zmiany, to może nie nadaje się do stabilizacji, a do pracy intencyjnej z przejściem? Chodzi mi o pracę przy zmianach życiowych, nie o ochronę.
A czy ktoś miał doświadczenie z piaskiem ze spokojnej, osłoniętej zatoki, nie plaży morskiej ale właśnie zatoki gdzie nie ma fal? Bo to byłby trzeci typ, obok otwartego morza i wydm. Taka woda jest nieruchoma albo lekko falująca, dno spokojne. Zastanawiam się czy taki piasek byłby bliżej jeziornego czy morskiego.
To znaczy że przy materiałach do wróżenia lepiej unikać piasków z miejsc o silnej własnej energii? Czy to nie trochę odwrotnie niż myślałem, że silniejszy materiał to lepszy odczyt?
A wracając do tego zatokowego piasku jeziora który opisywał Heniek. Mam wrażenie że słodkowodny odpowiednik zatoki morskiej to jednak coś innego, bo brakuje tam pierwiastka soli. Sól w magii ma konkretne funkcje, ochronne i oczyszczające. Piasek morski nią przesiąknięty to nie jest po prostu piasek, to piasek plus sól. Heniek, sprawdziłeś czy twój mazurski piasek ma jakiś zapach albo strukturę?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale to co Ewunia napisała o chłonięciu tego co obok, to trochę mnie zaniepokoiło. Mam kamyczki z plaży które stoją na półce przy różnych rzeczach. Czy to samo dotyczy kamieni? Bo teraz się zastanawiam co moje stojące tam kamienie przez rok pochłonęły.
To znaczy że piasek nie powinien być blisko miejsca pracy rytuałowej? Wydawało mi się że chodzi właśnie o to żeby był blisko centrum energii, nie z dala od niego.
To otwiera zupełnie nowe pytanie, bo dotąd myślałam o przechowywaniu jako o ochronie przed rozproszeniem. Ale Ewunia sugeruje że jest też coś przeciwnego, nadmierne naładowanie czymś czego nie chcemy. Czy ktoś ma piasek który przechowuje specjalnie przy miejscu pracy i celowo go w ten sposób ładuje? Jak to wygląda w praktyce?
Mam podobny punkt odniesienia z runami. Niektóre zestawy po długim użytkowaniu mają ten rodzaj gęstości o której mówi Feliks. To nie jest złe samo w sobie, ale trzeba wtedy wiedzieć czym ten materiał jest naładowany. Przy piasku dodatkowym problemem jest to że on nie ma takiej jasnej historii jak runy, które ja sama robiłam i wiem przez co przechodziły. Skąd wiesz co piasek zebrał przez miesiące?
