Forum

Asystent AI
Tłuszcz zwierzęcy w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tłuszcz zwierzęcy w świecach rytuałnych - tradycyjne metody przygotowania

Strona 1 / 2

Wpisy: 581
Rozpoczynający temat
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad świecami z łoju i chciałam zapytać, czy ktoś z was miał doświadczenie z ich przygotowaniem do pracy rytualnej. Wiem, że w starszych tradycjach słowiańskich i nie tylko używano tłuszczu zwierzęcego zamiast wosku pszczelego, ale czy to ma praktyczne znaczenie z punktu widzenia energetycznego? Łój to coś zupełnie innego niż parafina czy nawet beeswax - pochodzi bezpośrednio od zwierzęcia, niesie ze sobą tę pierwotną, organiczną energię. Czy ktoś próbował robić takie świece samodzielnie i zauważył różnicę w działaniu rytuału?


Odpowiedz
142 odpowiedzi
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Robiłam świece z łoju wołowego i powiem ci, że różnica jest odczuwalna. Łój daje zupełnie inne płomień - spokojniejszy, bardziej "mięsisty" jeśli można tak powiedzieć. W tradycji hoodoo i niektórych gałęziach wicca tłuszcz zwierzęcy jest wręcz preferowany do pewnych rytuałów, szczególnie tych związanych z ziemią, przodkami i materią. Przygotowanie jest prostsze niż myślisz - łój trzeba tylko powoli przetopić i kilkakrotnie przecedzić przez gęste sito.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Dominisia01 Dominisio, a z jakiego źródła masz tę informację o hoodoo? Bo o ile mi wiadomo, w klasycznej tradycji hoodoo świece z łoju nie są jakoś szczególnie wyróżniane - tam liczy się kolor i namaszczenie olejkiem, a nie skład. Pytam, bo nie chcę żebyś dezinformowała osoby, które dopiero zaczynają. Jarzebina zadała konkretne pytanie i myślę, że warto tu rozróżnić kilka tradycji zanim pójdziemy dalej.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Cohen czytałam o tym w kilku źródłach anglojęzycznych, m.in. u Catherin Yronwode, która opisuje użycie animal fat w kontekście certain workings. Mogę się mylić co do szczegółów, ale sama baza jest poprawna - tłuszcz zwierzęcy miał znaczenie symboliczne i praktyczne. Nie twierdzę, że to jedyna słuszna droga, po prostu dzielę się tym, co wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam w notatkach kilka wzmiank o świecach łojowych z różnych tradycji i właściwie każda je opisuje trochę inaczej. W niektórych źródłach słowiańskich łój był używany do świec pogrzebowych i do kontaktu z przodkami - co ma sens, bo pochodzi od istoty żywej. W innych kontekstach pojawia się niedźwiedzi lub dziki tłuszcz jako składnik do świec ochronnych. Ciekawi mnie, czy rodzaj zwierzęcia ma znaczenie - wół, świnia, niedźwiedź - czy to symbolicznie przekłada się na charakter rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Zenek75 właśnie to jest pytanie, które mnie najbardziej nurtuje. Intuicyjnie czuję, że powinno mieć znaczenie - w końcu w magii roślinnej konkretna roślina niesie konkretną sygnaturę energetyczną. Logika podpowiada, że z tłuszczem zwierzęcym powinno być podobnie. Niedźwiedź to siła i ochrona, wół to ziemia i stabilność, dzik... nie wiem, może odwaga albo przebicie się przez przeszkody?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam konkretne pytanie - czy ktoś z was wie, jak właściwie powinno wyglądać oczyszczenie łoju przed użyciem rytualnym? Kupić surowy łój u rzeźnika to jedno, ale zanim trafi do świecy, chyba trzeba go jakoś przygotować, nie tylko fizycznie ale i energetycznie? Zastanawiam się, czy są do tego jakieś tradycyjne metody.


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Fizyczne oczyszczenie łoju to proces zwany renderingiem - topienie w niskiej temperaturze, oddzielenie od zanieczyszczeń, czasem kilkukrotne przetopienie z wodą. To bardzo ważne, bo surowy łój ma dużo błon i resztek tkanki, które się przypalają i dają brzydki zapach. Co do oczyszczenia energetycznego - w tradycjach, które znam, często stosuje się dym z ziół oczyszczających podczas topienia albo dodaje się sól do wody przy pierwszym przetopie. Ale Ewunia70, chcę zaznaczyć, że nie ma jednego "właściwego" sposobu - to zależy od tradycji, którą praktykujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę dodać, że przy robieniu świec rytualnych z łoju bardzo ważne jest, żeby topić go wyłącznie w nów albo w pełnię - zależy od celu rytuału. Nów do przyciągania, pełnia do wzmocnienia. Robiłam raz świecę w złej fazie i efekty były odwrócone, więc to nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Laurka skąd ta zasada o fazach księżyca przy topieniu? Mam wrażenie, że to raczej ogólna zasada z magii księżycowej, którą przykłada się do wszystkiego jak szablon. W pracach z łojem, które czytałem, liczy się przede wszystkim intencja ustawiana podczas formowania świecy, a nie faza podczas topienia tłuszczu. Nie mówię, że faza jest bez znaczenia, ale czy jest aż tak kluczowa jak twierdzisz?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Cohen mam to z kilku praktycznych źródeł i własnych doświadczeń. Możesz nie wierzyć, ale ja to sprawdziłam na sobie. Faza księżyca wpływa na energię każdego działania, nie tylko formalnych rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pierwotnego pytania o właściwości - robiłem kiedyś eksperyment porównawczy. Te same zioła, ta sama intencja, dwie świece: jedna z wosku pszczelego, jedna z łoju wołowego. Przy łojowej płomień rzeczywiście zachowywał się inaczej - był mniej równy, bardziej "żywy". Nie wiem czy to kwestia składu fizycznego czy czegoś innego, ale odnotowałem to. Łój też dymił inaczej i dym miał specyficzny ciężar - jakby bardziej osiadał niż unosił się w górę. Moje odczucie było takie, że łojowa świeca jest bardziej "ziemna", a woskowa bardziej eteryczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Adept to ciekawe z tym dymem. A czy zauważyłeś jakąś różnicę w tym, co pojawiło się po rytuale - w snach albo intuicyjnych odczuciach? Pytam, bo mnie interesuje, jak ta "ziemskość" przekłada się na późniejszy odbiór sygnałów.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wrotycz tak, właściwie tak. Po rytuałach z łojem miałem wrażenie, że odpowiedzi przychodziły przez ciało - przez sny, ale też przez takie fizyczne przeczucia, nie przez wyraźne obrazy czy słowa. Przy woskowej było bardziej... wizualnie? Trudno to opisać, bo to subiektywne, ale różnica była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale chciałam zapytać - czy do takiej świecy rytualnej można dodać cokolwiek innego, jak zioła czy olejki, żeby wzmocnić działanie? Bo robiłam kiedyś świecę woskową z lawendą i działało, więc myślę, że do łojowej też można?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Oliczka można, ale łój ma wyższą temperaturę topnienia niż wosk parafinowy i niektóre olejki eteryczne po prostu odparowują zanim świeca zastygnie. Trzeba uważać z temperaturą. Zioła suszone znoszą to lepiej niż olejki. I jeszcze jedno - łój ma swój własny specyficzny zapach po spaleniu, który może wchodzić w konflikt z delikatnymi aromatami. Przy mocnych zapachach jak żywica, piżmo czy drzewo sandałowe to mniej problem.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@eleonorka99)
Połączone: 4 miesiące temu

Dziękuję za tę rozmowę, czytam i strasznie dużo się uczę! Chciałam zapytać, bo może to głupie pytanie - czy łój można kupić gotowy do użycia, czy naprawdę trzeba go samodzielnie renderować? I czy jest jakaś różnica między łojem wołowym a baranim jeśli chodzi o właściwości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Eleonorka99 łój kupiony w sklepie (np. jako smalec wołowy) jest już przetopiony, ale pod kątem rytualnym traci coś przez przetworzenie przemysłowe - nie ma tej bezpośredniej energetycznej łączności ze źródłem. W notatkach, które zbieram, kilku praktyków podkreślało, że najlepszy łój do celów rytualnych pochodzi od zwierzęcia, które zna się osobiście - od rolnika czy myśliwego. Co do baranka vs wół - intuicyjnie baran kojarzy się z energią słoneczną, siłą woli, przebiciem. Wół bardziej z ziemią, wytrwałością, materią. Ale to moje skojarzenia, nie twarda zasada.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słyszałam kiedyś, że w niektórych starych tradycjach świece łojowe palono wyłącznie na cmentarzach albo w kontekście rytuałów dla zmarłych - i że w domu to przynosi złą energię. Nie wiem skąd to pochodzi, ale czy ktoś się z czymś takim spotkał? Bo teraz trochę się zastanawiam, czy nie ma jakiegoś powodu żeby jednak trzymać się wosku w codziennej praktyce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Hania64 Hania, to jest dobre pytanie. Faktycznie w niektórych tradycjach słowiańskich łój był mocno powiązany z rytuałami funeralnymi i kontaktem z zaświatami - i stąd mogło powstać takie przekonanie, że w domu to nieodpowiednie. Ale to nie jest zasada uniwersalna. W magii hermetycznej, w wielu tradycjach afrykańskich i ich synkretycznych potomkach łój jest używany do bardzo różnych celów, nie tylko do pracy z przodkami. Myślę, że to przekonanie wzięło się z konkretnego kontekstu kulturowego, który z czasem urósł do rangi reguły. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Cohen czyli rozumiem, że to przekonanie o "złej energii" w domu pochodzi konkretnie z kontekstu funeralnego, nie z jakiejś ogólnej zasady o łoju? Bo czytałam gdzieś, że sam tłuszcz zwierzęcy jest energetycznie ciężki i dlatego lepiej go nie używać wewnątrz pomieszczeń mieszkalnych - ale może to było właśnie to przekonanie, tylko inaczej uzasadnione?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Ewunia70 Tak, dokładnie. To co opisujesz to jest ta sama zasada, tylko przefiltrowana przez kilka pokoleń i oderwana od oryginalnego kontekstu. Łój sam w sobie nie jest "zły" - jest ziemski, gęsty energetycznie, tak. Ale to akurat w wielu rytuałach jest zaletą, nie wadą. Problem z używaniem go w domu pojawia się wtedy, gdy ktoś nie wie po co go używa i nie ustawia intencji. Bez kontekstu każde sposób może działać nieprzewidywalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Okej, to trochę mnie uspokaja, bo przez chwilę pomyślałam, że przez samą rozmowę o tym przyciągam coś niechcianego 🙂 Ale wróćmy do meritum - czy ktoś wie, czy ta cięższa energia łoju ma znaczenie przy rytuałach, które nie są związane ze śmiercią ani przodkami? Bo Jarzebina pytała ogólnie o właściwości i zastanawiam się, czy do czegoś jak np. ochrona miejsca ta ziemskość działa na plus.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Hania64 Właśnie to mnie też ciekawi, bo intuicja mi podpowiada, że "ziemskość" to tutaj klucz. W magii ochronnej często chodzi o stworzenie bariery - i coś ciężkiego, gęstego energetycznie mogłoby taką barierę wzmocnić lepiej niż lekki wosk pszczeli. Ale to tylko moje rozumowanie, nie mam tego sprawdzone.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

mam dokładnie to samo przeczucie i właściwie jeden rytuał ochronny z łojem robiłem - owijałem knot ziołami ochronnymi przed wlaniem tłuszczu. Efekt ciężko ocenić obiektywnie, ale energetycznie przestrzeń po rytualne czuła się inaczej niż po świecy woskowej. Taka bardziej... szczelna? Nie wiem jak to lepiej opisać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Adept "szczelna" to ciekawe słowo. Czy to było odczucie bezpośrednio po rytuale, czy narastało przez czas? Pytam, bo mnie interesuje czy ta gęsta energia działa od razu jak tarcza, czy raczej powoli się osiada.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wrotycz raczej narastało. Bezpośrednio po rytuale był taki spokój, ale to poczucie "szczelności" - że coś jest uziemione i zamknięte - przyszło dopiero po kilku godzinach. Przy woskowej jest inaczej, tam efekt jest bardziej natychmiastowy ale krótszy.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Adept To co Adept opisuje z tym narastaniem bardzo pasuje do tego, co czytałam o tradycyjnych świecach w europejskiej magii ludowej - tam świeca łojowa miała działać stopniowo, przez więcej niż jedną dobę po rytuale. Czy u ciebie też tak było, że efekty czuć było jeszcze następnego dnia?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Dominisia01 tak, właściwie tak. Ale tu mam wątpliwość metodologiczną - nie wiem, czy to efekt łoju, czy po prostu efekt konkretnego rytuału. Nie robiłem wystarczająco dużo powtórzeń, żeby powiedzieć coś pewnego.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest uczciwe podejście, Adept. Właśnie o taką metodologię mi chodzi, gdy zbieram notatki. Za mało osób opisuje swoje eksperymenty w sposób, który pozwala cokolwiek porównać. Dominisio, a masz gdzieś konkretne źródło na to twierdzenie o działaniu przez dobę? Bo chętnie bym to odnotował z numerem strony albo tytułem.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Zenek75 konkretnego tytułu teraz nie przypomnę sobie dokładnie, było to w jednym z opracowań o polskiej magii ludowej, chyba Moszyński albo coś w tym stylu. Ale szczerze - nie jestem w stanie teraz ręczyć za to, że to było dosłownie "przez dobę", może trochę uogólniłam. Generalny kierunek był taki, że łój działał wolniej i trwalej.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Dominisia01 Moszyński to dobre źródło, ale on opisuje praktyki etnograficznie, nie przepisuje instrukcji rytualnych. Więc nawet jeśli tam jest wzmianka o łoju, to raczej jako opis tego co robili ludzie, nie jako zasada magiczna. Warto odróżniać opis praktyki od jej interpretacji.


Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Cohen ma rację w tym rozróżnieniu. Dużo zamieszania w dyskusjach o tradycyjnych metodach bierze się właśnie z tego, że ktoś czyta opis etnograficzny i traktuje go jak przepis. Wracając do pytania Hani - łój w kontekście ochrony miejsca ma sens, ale moim zdaniem kluczowe jest oczyszczenie surowca. Energetycznie brudny łój to energetycznie brudna świeca, niezależnie od intencji.


Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Bogusia.2 a jak rozpoznać, że łój jest "energetycznie brudny"? Rozumiem fizyczne oczyszczenie przez rendering, ale czy jest jakiś sposób sprawdzenia tej energetycznej warstwy, czy to raczej kwestia intuicji?


Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Ewunia70 to jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Praktycznie rzecz biorąc, jeśli łój pochodzi od zwierzęcia, które żyło w złych warunkach albo zostało zabite w stresie, to energetycznie może to coś przenosić. Dlatego część praktyków preferuje łój od zwierząt z małych, znanych hodowli, a nie z przemysłowej rzeźni. Intuicja przy trzymaniu surowego materiału w dłoniach też może dać sygnał, ale to wymaga praktyki.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bogusia.2 Dokładnie to samo słyszałam - że pochodzenie zwierzęcia ma ogromne znaczenie. Łój od szczęśliwego zwierzęcia z małej hodowli to zupełnie inna energia niż z supermarketu. Ja zawsze pytam znajomego rolnika kiedy potrzebuję takiego surowca i czuć różnicę już przy topieniu, inny zapach, inna konsystencja.


Odpowiedz
(@eleonorka99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 82

@Laurka a czy możesz powiedzieć jak rozmawiasz z tym rolnikiem o tym co robisz? Bo ja bym się chyba bała powiedzieć, że potrzebuję łoju do świecy rytualnej 🙂 I jeszcze pytanie - czy ta różnica w zapachu, którą czujesz przy topieniu, to jest coś, co można opisać słowami, czy to bardziej takie wewnętrzne poczucie?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Eleonorka99 haha, nie mówię wprost oczywiście 🙂 Mówię, że robię świece rzemieślnicze albo że interesuję się tradycyjnymi metodami. Rolnicy zazwyczaj są ciekawi i chętnie gadają o surowcach. A co do zapachu - łój od zdrowego zwierzęcia ma taki czystszy, tłuszczowaty zapach, a ten przemysłowy bywa kwaśniejszy, bardziej ostry. Choć przyznam, że nie wiem ile z tego jest fizyczne, a ile energetyczne odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@chaber)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Czy ktoś próbował użyć takiej świecy łojowej do czegoś związanego ze snami albo z kontaktem przez sen? Skoro łój jest ziemski i ciężki energetycznie, to wydaje mi się, że mogłoby to zakotwiczać sen zamiast go otwierać. Albo może właśnie o to chodzi - o zakotwiczenie przekazu?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Chaber to bardzo ciekawy kierunek myślenia. W pracach ze snami zazwyczaj idzie się ku temu co lekkie, lotne - kadzidła, wosk, srebro księżycowe. Ale z drugiej strony - żeby sen przyniósł konkrety, a nie tylko ulotne obrazy, może potrzebne jest właśnie to uziemienie. Nie próbowałam z łojem specjalnie do snów, ale teraz mam ochotę.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wrotycz to rozróżnienie jest dla mnie kluczowe - lekkie vs konkretne. Myślę, że właśnie dlatego tradycyjnie przy wyroczniach sennych używano raczej ziół niż tłuszczów. Ale Chaber podniosła coś innego - nie chodziło o wizje, tylko o zakotwiczenie. To może być inna funkcja w tym samym rytuale.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Chaber, masz coś w tym rozumowaniu. Ja bym jednak ostrożnie podchodziła do łączenia ciężkiej energii łoju z pracą senną - nie dlatego, że to niemożliwe, ale dlatego, że jeszcze nie widziałam opisanej takiej praktyki w żadnym źródle, które znam. Skąd ci to przyszło, z jakiegoś tekstu, czy to własna intuicja?


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Jarzebina Szczerze - głównie intuicja i coś, co przeczytałam gdzieś pobieżnie, nie pamiętam już gdzie. Dlatego pytam, bo nie chcę sobie wymyślać tradycji, która nie istnieje. Może po prostu za bardzo szukam połączenia.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Chaber to jest dobra postawa. Ale żeby nie zostawić cię z niczym - w niektórych tradycjach słowiańskich tłuszcz zwierzęcy był używany do smarowania progów i przedmiotów związanych ze snem i przejściem, nie do świec. Świeca łojowa przy pracy sennej to trochę inne zastosowanie, ale nie powiedziałbym, że niemożliwe. Jaką funkcję konkretnie chciałaś jej nadać?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Cohen a to smarowanie progów - czy to był tłuszcz od konkretnego zwierzęcia? Wieprzowy, wołowy? Bo wcześniej w wątku pojawiała się kwestia, że różne tłuszcze mogą mieć różne właściwości i to by pasowało do tej rozmowy.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Wrotycz Różnie, zależnie od regionu i celu. Przy progach obronnych częściej wieprzowy - świnia była mocno związana z ochroną domostwa w folklorze słowiańskim. Przy rytuałach przejścia, granicznych - zdarzał się niedźwiedzi lub inny dziki. Ale to wychodzi poza świece, więc może nie rozwijajmy za bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam notatkę właśnie o tym - że świnie w magii ludowej były zwierzętami progowymi, a ich tłuszcz był używany przy rytuałach, które dotyczyły ochrony granicy między tym co znane i nieznane. Bogusia, czy to się jakoś przekłada na właściwości świecy łojowej z łoju wieprzowego versus wołowego? Pytam, bo te dwie opcje najłatwiej dostać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Zenek75 to ciekawe rozróżnienie i wydaje mi się że tak, chociaż w kontekście świec to rzadko jest tak precyzyjnie opisywane. Łój wołowy jest twardszy fizycznie i bardziej stały - to może przekładać się na trwalszą, stabilniejszą energię w rytuale ochronnym. Wieprzowy jest miększy, bardziej plastyczny. Intuicyjnie powiedziałabym: wołowy do ochrony stałej, wieprzowy do rytuałów granicznych albo przejściowych. Ale przyznam, że to bardziej moje rozumowanie niż coś, co gdzieś czytałam wprost.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bogusia.2 To co Bogusia mówi o twardości fizycznej przekładającej się na trwałość energii - ja to czuję jako logiczne. Przy świecach ochronnych zawsze zależy mi na tym, żeby coś zostało po rytuale, jakaś "warstwa". Wosk pszczeli mi tak nie daje. Adept, ty robiłeś ten rytuał ochronny - z jakiego łoju była ta świeca, wieprzowego czy wołowego?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Dominisia01 wołowego. Dostałem od znajomego, który zajmuje się mięsem, nie pytałem nawet o szczegóły rasy ani warunków - teraz żałuję, bo po tej rozmowie widzę, że mogło to mieć znaczenie. Następnym razem chcę być bardziej świadomy wyboru surowca.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś próbował łoju baraniego? Czytałam, że w tradycjach bałkańskich był używany przy rytuałach wróżebnych, właśnie ze względu na jakieś specyficzne właściwości. Ale nie wiem, czy to nie jest kolejna rzecz, którą ktoś wymyślił w internecie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Ewunia70 słyszałam o baranim tłuszczu przy rytuałach związanych z wyrocznią i przepowiedniami - podobno w niektórych praktykach śródziemnomorskich wróżono właśnie z płonącego łoju baraniego, z tego jak się pali i jakie robi kształty. Nie wiem czy bezpośrednio ze świecy, ale tłuszcz barański i wróżby to kombinacja, która się pojawia.


Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Laurka okej, to interesujące, ale właśnie tego się boję - że te informacje krążą w internecie i nie wiadomo skąd właściwie pochodzą. Masz jakieś źródło, cokolwiek - książka, konkretna tradycja?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Ewunia70 szczerze? Nie jestem w stanie teraz podać konkretnego tytułu. Wiem, że gdzieś to czytałam, ale nie zanotowałam. Cohen pewnie wie coś więcej o tym niż ja.


Odpowiedz
Wpisy: 1426
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

W tradycji greckiej i anatołowskiej faktycznie pojawia się tłuszcz barani w kontekście wyroczni - ale tam chodziło o ofiarowanie, nie o świecę jako taką. Pyromancja z łoju to coś innego niż użycie go jako materiału do świecy rytualnej. Nie mieszałbym tych zastosowań, bo cel i mechanizm są różne.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam i się gubię troszkę. Czy te różne rodzaje łoju - wołowy, wieprzowy, barany - to jest coś, co można w ogóle zastosować jako regularną praktykę, czy raczej każdy musi to wypracować sam przez eksperymenty? Bo mam wrażenie, że za dużo tu zmiennych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Gabrysia_86, dokładnie to jest sedno. Myślę, że szkielet tradycyjny daje nam wskazówki - że typ zwierzęcia ma znaczenie, że pochodzenie surowca ma znaczenie, że technika przygotowania ma znaczenie. Ale konkretne proporcje i zastosowania to już coś, co każdy wypracowuje przez praktykę. Tradycja daje ramy, nie gotowe przepisy.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

A ja w sumie mam pytanie może naiwne, ale czy w sklepach z artykułami ezotycznymi nie sprzedają gotowych świec łojowych? Bo to brzmi wszystko trochę skomplikowanie z tym zamawianiem od rolnika, topnieniem, ziołami... czy jest jakiś krótszy sposób?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Oliczka gotowe świece ze sklepu ezoterycznego zazwyczaj są woskowe albo parafinowe, nawet jeśli mają etykietę "tradycyjna" albo "rytualna". Łojowe rzadko się trafia w sprzedaży, bo nie ma na nie dużego rynku. Poza tym - i to jest ważniejsze - przy świecach rytualnych cały proces przygotowania jest częścią rytuału. Kupna świeca tego nie ma, nawet jeśli byłaby z właściwego materiału.


Odpowiedz
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 176

@Bogusia.2 To co Bogusia napisała o procesie jako części rytuału - czy to dotyczy tylko świec łojowych, czy woskowych też? Bo nigdy o tym nie myślałam i teraz zastanawiam się, czy te kupne świece, których używam do tarota, powinnam jakoś inaczej traktować.


Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Hania64, to zależy od tego, co rozumiesz przez "traktować inaczej". Kupna świeca do tarota pełni funkcję pomocniczą - tworzy atmosferę, skupia uwagę. Jeśli to ci wystarcza, nie ma potrzeby nic zmieniać. Ale jeśli mówisz o rytuale, w którym świeca ma być nośnikiem intencji, to wtedy już tak - sam wybór materiału i sposób przygotowania stają się częścią pracy. Łojowa versus woskowa to nie jest kwestia wyższości jednej nad drugą, tylko pytanie, czego od tej świecy oczekujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, rozumiem to rozróżnienie. Czyli przy tarota ta moja kupna świeca jest okej, bo ona bardziej "ustawia klimat" niż coś robi? Chyba nigdy o tym nie myślałam w tych kategoriach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Hania64 właśnie o to chodzi - tarot sam w sobie jest tym nośnikiem, świeca jest dodatkiem. Ale żeby nie odchodzić za bardzo od łoju - mam pytanie do Cohena albo Boguski: czy przy świecach do wróżenia, pyromancji z łoju o której wcześniej była mowa, chodzi o to żeby czytać kształty ze spalonej substancji, czy z samego płomienia? Bo te dwie rzeczy to jednak co innego.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Olaf86 dobre pytanie i ważne rozróżnienie. W pyromancji właściwej chodzi o płomień - jego zachowanie, kształt, kolor. Czytanie ze skapującego lub zastygniego łoju to bliżej ceromancji, tylko że zamiast wosku używa się tłuszczu. To dwie różne techniki, które gdzieś się pomieszały w tej rozmowie. Baranie tłuszcze przy wyroczniach - jeśli w ogóle - to raczej ten drugi wariant.


Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Cohen okej, ceromancja z łoju zamiast wosku - czy to zmienia w ogóle coś w odczycie? Znaczy, czy łój zachowuje się na tyle inaczej niż wosk, że trzeba inaczej interpretować kształty?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Ewunia70 fizykalnie tak - łój jest mniej jednorodny, inaczej zastyga, szybciej traci spójność w wyższej temperaturze. Ale czy to przekłada się na inną symbolikę odczytu - tutaj szczerze przyznam, że nie mam twardych danych. Zakładam, że technika musiałaby być skalibrowana do materiału, ale nie pracowałem tym bezpośrednio.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam w notatkach wzmiankę o tym, że w niektórych opisach ludowych kształty z zastyganego łoju były "bardziej chropowate i niejednoznaczne" niż z wosku, i że to było uznawane za znak, że przepowiednia dotyczy spraw nierozstrzygniętych albo granicznych. Ale nie pamiętam źródła, więc traktuję to jako ciekawostkę, nie pewnik.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Zenek75 "sprawy graniczne" - to słowo pojawia się w tym wątku już kilka razy w różnych kontekstach. Progi, przejścia, sny, wyrocznia. Mam wrażenie, że łój generalnie jest kojarzony z czymś pomiędzy, z przekraczaniem. Czy to jest jakaś szersza zasada, czy każdy z nas to osobno zauważył?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Wrotycz, też to widzę. I to akurat wydaje mi się spójne z tym, skąd pochodzi - zwierzę jest pomiędzy światem ludzkim a naturą, tłuszcz jest substancją graniczną w sensie fizycznym, topnieje i zastyga, zmienia stan. Może stąd to skojarzenie z pracą na progu i w snach? To nie byłoby wymyślone, tylko wynikałoby z samej natury materiału.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Jarzebina Właśnie tak to rozumuję od początku - materiał ma swoje właściwości fizyczne i to się przekłada na właściwości energetyczne. Dlatego łój wołowy na ochronę, bo jest twardy i stały, a coś bardziej płynnego czy zmiennego byłoby do pracy z przejściem. To jest wewnętrzna logika, którą da się zastosować samodzielnie, nie trzeba na to specjalnych źródeł.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Dominisia01 a nie ma tu ryzyka, że sami sobie układamy system i potem w niego wierzymy, bo "brzmi logicznie"? Pytam serio, bo sam tak robię i nie zawsze wiem, gdzie jest granica między intuicją opartą na doświadczeniu a racjonalizacją post factum.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Adept to ryzyko zawsze jest, ale moim zdaniem mniejsze, kiedy zaczynasz od obserwacji, a nie od teorii. Jeśli ktoś pracuje z łojem wołowym i powtarzalnie obserwuje efekty przy rytuałach ochronnych, to to już jest coś. Gorzej, kiedy ktoś przeczyta w internecie i przyjmuje jako fakt bez sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@chaber)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek z "granicznym" charakterem łoju mnie zatrzymał. Czy ktoś próbował używać świecy łojowej przy pracy ze snami właśnie jako elementu przejścia? Nie pytam o żaden konkretny rytuał, tylko czy ktokolwiek to eksperymentalnie sprawdzał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Chaber ja nie próbowałem świecy łojowej przy snach, ale mam znajomego - z tych, co podchodzą do tego bardzo metodycznie - który twierdził, że świeca łojowa przy zasypianiu daje mu wyraźniejsze sny w sensie plastyczności obrazów. Nie wiem, czy to był łój, pomieszczenie, czy jego nastawienie. Za mało zmiennych kontrolował.


Odpowiedz
Wpisy: 134
 Lyra
(@lyra)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy ta świeca w ogóle musi płonąć podczas snu? Wydawało mi się, że to niebezpieczne, zostawiać płonącą świecę na noc. Może ją się gasi przed zaśnięciem i jakoś inaczej to działa?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Lyra oczywiście, że się gasi - żadna tradycja rytualna, o której wiem, nie zakłada zostawiania płonącej świecy bez nadzoru, a tym bardziej podczas snu. Świeca łojowa przy pracy sennej jest zapalana w ramach rytuału przed zaśnięciem, potem gaszona, a jej obecność w przestrzeni - zapach, energia, sam fakt że jest - ma działać dalej. Płomień jest elementem rytuału, nie musi trwać przez całą noc.


Odpowiedz
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 158

@Bogusia.2 To ciekawe co Bogusia powiedziała o zapachu. Bo łój ma dość specyficzny, nie zawsze przyjemny zapach przy paleniu. Czy to nie przeszkadza w rytuale? Czy to jest właśnie "część efektu"?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Gabrysia_86, zapach to jeden z ważniejszych elementów całej pracy z surowcami naturalnymi. Łój wołowy przy spalaniu ma inny zapach niż barany czy wieprzowy - i jeśli trzymać się tej logiki, że materiał ma swoje właściwości, to zapach też powinien być jej częścią. Oczywiście można dodać zioła do świecy żeby go zmodyfikować, ale pytanie, czy to nie zmienia całego charakteru nośnika.


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Bogusia.2 Wracając chwilę do świec przy snach, bo to zostało trochę urwane - Bogusia mówiła o zapachu łoju jako elemencie przejścia. Czy ktoś próbował konkretnych ziół do tej pracy? Bo rozumiem logikę ciągłości suszu, ale zastanawiam się, co by miało sens przy snach - piołun, bylica?


Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Chaber bylica jest oczywistym wyborem, bo ma długą historię przy pracy sennej. Ale w łoju suszona bylica - miałam z tym do czynienia raz i powiem szczerze, że zapach przy spalaniu jest dość cierpki, nie dla każdego. Jeśli chodzi o przejście w sensie onirycznym, to widziałam też wzmianki o koprze włoskim i kolendrze jako ziołach "progowych", choć to rzadsze skojarzenie. Pytanie jest takie - co chcesz przez to przejście wnieść, a co zostawić po tej stronie?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Bogusia.2 to jest dobre pytanie, bo praca senna to nie jest tylko "wejdź i patrz". Ja przy swoich pracach zawsze mam jakieś zamknięcie - coś, co zostaje, żeby nie ciągnąć za sobą. Łój przy tej logice graniczności mógłby być tym progiem, który zaznaczasz. Ale czy bylica w łoju nie jest trochę podwójnie? Dwa silne elementy przejścia naraz?


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Wrotycz właśnie to mnie zastanawia - czy "za dużo przejścia" to jest cokolwiek. Znaczy, czy się to wzmacnia, czy po prostu jest chaotyczne. Bo nie mam pojęcia, czy tu obowiązuje zasada więcej równa się mocniej, czy może działa jak za duże otwarcie, przez które wpada coś niepożądanego.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

A właśnie - zioła w łoju. Wcześniej w wątku chyba to padało, ale nie było rozwinięte. Jakie zioła się dodaje do świec łojowych i czy zasada jest inna niż przy woskowych? Bo wyobrażam sobie, że temperatura topnienia jest inna i mogłoby to coś zmieniać w kontekście tego, co można do środka włożyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Ewunia70 łój ma niższy punkt topnienia niż wosk pszczeli, więc jest bardziej kapryśny przy dodawaniu ziół - szczególnie tych z olejkami eterycznymi, bo mogą szybciej wyparować zanim masa zastygnie. Mam notatkę, że przy świecach łojowych lepiej sprawdzają się zioła suszone dodawane na końcu, kiedy masa jest już trochę chłodniejsza, a nie w pełni płynna. Ale nie wiem, czy to tylko technika, czy ma też znaczenie energetyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokończyłem myśl - zioła suszone i korzenie lepiej trzymają się w łoju niż świeże lub olejkowe, bo nie ma czego parować. Przy woskowych świecach olejek możesz dodać na końcu, bo wosk pszczeli ma wyższy punkt topnienia i olejek nie wybucha od razu. Przy łoju musisz albo działać w niższej temperaturze, albo po prostu odpuścić olejki i zostać przy suchych dodatkach. To mnie interesuje jako różnica czysto praktyczna, bo potem wyobraźcie sobie, że chcecie do świecy ochronnej dodać lawendę - i co, olejek lawendowy przepada zanim masa zastygnie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Zenek75 a czy sama suszona lawenda w łoju nie traci swojego zapachu przy paleniu? Bo jeśli zapach jest częścią działania - jak Jarzebina wcześniej mówiła - to chyba nie jest obojętne, czy zioło jest w postaci suszu, czy olejku. Albo może przy łoju po prostu inaczej to cały mechanizm i trzeba dobierać zioła pod kątem tego, co zostaje po spaleniu, a nie co wyparowuje na początku?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Ewunia70 dotknęła czegoś ważnego. Przy olejku eterycznym masz szybkie uwolnienie, intensywny zapach na początku. Przy suszu masz powolne, rozciągnięte w czasie uwalnianie - i to może być właśnie pożądane w długim rytuale albo przy pracy sennej, żeby zapach towarzyszył przez całe palenie, nie żeby wybuchnął na początku i znikł. Więc może to nie jest gorsza opcja, tylko inna intencja.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Jarzebina Właśnie tak, suchy susz w łoju to jest ciągłość, a olejek to jest uderzenie. Przy rytuałach, które mają charakter procesualny - ochrona rozciągnięta w czasie, praca z przejściem przez całą noc - ta ciągłość ma sens. Przy jednorazowym silnym zaklęciu albo przyciąganiu może bardziej liczy się intensywność pierwszego momentu. Ale to teraz pytanie do Cohena albo Bogusi - czy to jest w ogóle jakoś opisane w źródłach, czy sobie teraz na gorąco kombinujemy?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Dominisia01 uczciwie: kombinujecie na gorąco, ale nie w złą stronę. W źródłach rzadko jest ten poziom szczegółowości - tzn. rzadko znajdziesz "dodaj suchy susz, bo ciągłość", a nie olejek. Częściej jest po prostu lista składników bez uzasadnienia. Logika, którą tu budujecie, jest spójna, tylko nie ma za sobą dokumentacji. To może być dobra robocza hipoteza do testowania.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Cohen to jest dla mnie ciekawa odpowiedź, bo sugeruje, że te systemy powstawały przez praktykę i dopiero potem ktoś próbował je opisać. Nie odwrotnie. Więc my teraz robimy to samo co dawni praktycy - obserwujemy, kombinujemy, testujemy. Tylko mamy internet, żeby szybciej porównać notatki.


Odpowiedz
Wpisy: 134
 Lyra
(@lyra)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy ktoś w ogóle wie, skąd się wzięło to skojarzenie bylicy ze snami? Pytam, bo wszędzie to słyszę i jakoś nikt nie mówi dlaczego, po prostu "bylica przy snach" i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Lyra mam w notatkach, że bylica - Artemisia vulgaris - jest związana z Artemidą, boginią między innymi tego, co nocne. Stąd przejście do snów jest dość proste w logice symbolicznej. Poza tym bylica ma długą historię w praktykach szamańskich jako wspomagacz wizji, niezależnie od kontekstu europejskiego. Ale to odpowiedź na skojarzenie symboliczne, nie na mechanizm działania.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobrze, ale my znów trochę odpłynęliśmy od łoju 🙂 Chcę dopytać o jedną rzecz praktyczną, bo mam zamiar spróbować zrobić świecę łojową i nie wiem od czego zacząć. Jarzebina na początku wątku wspominała o przygotowaniu surowca - topienie, oczyszczanie. Czy ktoś ma konkrety, ile razy się go przetapia przed użyciem rytualnym? Bo widziałam różne podejścia i nie wiem, które ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 581

@Ewunia70, sama robiłam to dwukrotnym przetapianiem z przecedzaniem przez gęste płótno. Raz żeby usunąć tkanki i resztki, drugi raz żeby pozbyć się osadów, które i tak opadają przy pierwszym chłodzeniu. Część osób robi trzecie przetopienie z wodą - łój wypływa na wierzch, zanieczyszczenia zostają w wodzie. Czy to jest konieczne do celów rytualnych? Nie wiem, zależy chyba od tego, czy czystość surowca ma dla ciebie znaczenie symboliczne.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: