Chciałam poruszyć temat, który moim zdaniem jest często pomijany przy omawianiu rytuałów ze świecami. Wszyscy skupiają się na kolorze świecy, fazie księżyca, odpowiednim oleju do namaszczania, a tymczasem sam świecznik czy stojan leży gdzieś w szufladzie i nikt go nawet nie oczyścił energetycznie, nie mówiąc o konsekracji. A przecież to przez niego przepływa ta sama energia co przez świecę. Zastanawiam się, czy ktoś tutaj w ogóle konsekruje świeczniki oddzielnie od samych świec, czy traktuje to jako zbędny krok.
Dokładnie to samo mnie zastanawia od dawna. Sama zaczęłam konsekrować świeczniki dopiero po tym, jak kilka rytuałów zwyczajnie nie zadziałało tak jak powinny. Nie mówię, że to była jedyna przyczyna, ale kiedy zmieniłam podejście i zaczęłam traktować świecznik jako pełnoprawną część rytuału, a nie tylko podstawkę, coś się wyraźnie zmieniło w jakości pracy. Ale ciekawi mnie jedno: czy konsekrujesz każdy świecznik raz, na stałe, czy robisz to przed każdym rytuałem od nowa?
Przeczytałam i od razu mam pytanie, bo właśnie zaczynam przygodę z rytuałami ze świecami. Jak w ogóle rozpoznać, że świecznik wymaga oczyszczenia? Mam taki miedziany, kupiony na targu staroci, i trochę się zastanawiam, skoro był używany przez kogoś innego wcześniej, to co w nim zostało. Czy to jest problem?
Wchodzę w ten wątek, bo mam podobny dylemat z kamiennymi świecznikami. Kupowałam je jako dekoracje, zanim w ogóle weszłam w temat czakr i energii, i teraz nie wiem, co z tym zrobić. Kamień magazynuje energię inaczej niż metal, prawda? Czy metoda oczyszczenia powinna być inna w zależności od materiału świecznika?
jeden jest z czarnego marmuru, drugi wygląda jak jakiś szary kamień, może granit, nie jestem pewna. I właśnie nie wiedziałam, że dźwięk może być metodą oczyszczania przedmiotów, myślałam, że to głównie do przestrzeni. Jak to działa przy świecznikach?
Ja mam głupie pytanie może, ale nie rozumiem różnicy miedzy oczyszczeniem a konsekracją. To jest to samo czy dwa osobne kroki? Bo czytałem różne rzeczy i jedni piszą że to jedno a drudzy że nie
Słucham tej rozmowy i mam inne pytanie. Czy te wszystkie zabiegi mają znaczenie, jeśli świecznik jest nowy, kupiony w sklepie? Rozumiem logikę ze starociem, ale nowy przedmiot chyba nie ma żadnej historii, więc po co go oczyszczać?
Myślę, że to zależy też od tego, jak rozumiesz samą intencję rytuału. Przy pracy afirmacyjnej możesz potraktować świecznik czysto funkcjonalnie, oczyszczony i tyle. Ale jeśli chcesz, żeby praca była spójna i żeby sam przedmiot był aktywnym uczestnikiem, a nie tylko podstawką, to konsekracja nawet przy prostych rytuałach coś zmienia. To trochę jak różnica między zapaleniem świecy a faktycznym rytuałem. Nie twierdzę, że jedno jest złe, ale to są inne jakości pracy.
Czytam tę rozmowę z dużą ciekawością, bo podchodzę do tego wszystkiego sceptycznie, ale i z otwartością. Mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy są jakieś konkretne, obserwowalne różnice w tym, jak przebiega rytuał ze świecznikiem skonsekrowanym i bez? Coś, co sama mogę zaobserwować, a nie tylko poczuć? Pytam serio, bez złośliwości.
Hej, ja mam pytanko troche z boku ale zwiazne z tematem. Czy swiecnik musi byc z jakiegos konkretnego materialu zeby dobrze dzialal czy to nie ma znaczenia? Mam plastikowy podstawek taki zwykly i teraz sie zastanawiam czy w ogole nadaje sie do rytualow
A czy jest jakaś konkretna metoda konsekracji świecznika, którą można polecić? Bo czytałem różne opisy i jedni piszą o dymieniu ziołami, inni o modlitwie, inni o zamawianiu, i nie bardzo wiem, od czego zacząć.
własne słowa to brzmi OK ale trochę się boję że powiem coś nie tak albo za mało i to nie zadziała. Nie wiem czy mam taką intuicję żeby to czuć. Czy jest jakiś minimalny schemat, od którego można zacząć?
A mi sie narzuca pytanie, czy konsekracja świecznika zepsuje sie jezeli ktoś inny go dotknie po tym jak jest zrobiona? Bo w domu mieszkam z rodzina i oni nie wiedzą co to jest i pewnie by wzięli do ręki
Wracając do tego, co mówiłyście o moim miedzianym świeczniku ze starocii, bo trochę zgubił mi się wątek. Joasia pisała o dźwięku jako metodzie oczyszczania, ale ja nie mam mis tybetańskich ani nic takiego. Czy można to zrobić czymś innym? Albo w ogóle coś domowego?
Mam pytanie bo nie byłem w tym wątku wcześniej. Czy ktoś z was pracuje ze świecznikami pod kątem konkretnych czakr? Bo zastanawiam się, czy konsekracja powinna uwzględniać intencję energetyczną danej czakry, czy to raczej wynika z koloru świecy, a nie samego świecznika?
Mogę się wtrącić? Czytam od początku i trochę się gubię w tym wszystkim. Jak w ogóle zacząć, jeśli nie mam żadnego świecznika, tylko kilka zwykłych talerzyk do stawiania świec? Czy talerz ceramiczny też można konsekrować?
A wracajac do plastiku bo Joasia napisala wczesniej ze sie nie nadaje. Moj podstawek plastikowy lezy teraz w pudelku. Ale jak juz kupie nowy to jaki material jest najlepszy do ogolnych rytulow? Zeby nie musiec miec dziesieciu roznych 🙂
Mam pytanie do Kornelii albo Joasi, bo mnie zastanawia jedna rzecz. Skoro mówimy, że świecznik gromadzi energię kolejnych rytuałów i to jest coś pozytywnego, to czemu co jakiś czas go oczyszczamy? Nie tracimy wtedy tej zgromadzonej energii?
Dobra, bo to co napisała Kornelia o tej energii resztkowej kontra intencyjnej to mi coś rozjaśniło, ale mam jedno konkretne pytanie. Czy ta energia intencyjna naprawdę zostaje, czy to po prostu nasze myślenie życzeniowe, że zostaje? Bo jak oczyszczam i nie czuję różnicy, to skąd mam wiedzieć, że cokolwiek tam zostało?
Właśnie tu wchodzi kwestia wrażliwości energetycznej. Nie każdy czuje to samo przy tym samym przedmiocie i to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Mnie zajęło sporo czasu zanim w ogóle zacząłem wychwytywać różnicę między świecznikiem po oczyszczeniu a przed. Teraz czuję coś w dłoni, jakiś cieplejszy lub spokojniejszy przepływ, ale na początku naprawdę nic.
Mam aktualizację do mojego miedzianego świecznika, bo chciałam powiedzieć co zrobiłam. Nie miałam dzwonka ani kryształowej szklanki, ale znalazłam w kuchni metalowy kubek, który po uderzeniu brzmi dosyć długo i czysto. Stukałam w niego i trzymałam go blisko świecznika przez kilka minut. Czy to w ogóle ma sens czy za bardzo kombinuję?
Wracam bo Joasia napisała wcześniej, że ceramika jest dobra i chłonna. Mój talerzyk ceramiczny jest jednak z jakiegoś zestawu, to znaczy jest jeden z kompletu, który używam na co dzień. Czy to ma znaczenie, że on ma historię jedzenia i kuchni? Bo teraz zastanawiam się, czy nie lepiej kupić coś osobnego.
Z secondhandem przy ceramice jest ten sam temat co z miedzianym świecznikiem Martusi. Jeśli masz czas i cierpliwość do porządnego oczyszczenia, może być. Ale jeśli dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze wyczucia, czy coś zostało oczyszczone czy nie, to lepiej zacząć od nowego. Mniej pytań, mniej wątpliwości, łatwiej pracować.
Mam pytanie bo mnie sie wydaje ze troche inaczej to rozumiem. Jak świecznik jest z secondhandu i byl uzywany przez kogos kto tez robil rytualy, to czy ta energia nie jest juz "dobra"? Jakby to nie jest normalny talerz z kuchni, to moze jest wrecz lepszy?
Weź go do ręki i po prostu postój chwilę. Nie musisz wiedzieć czego szukasz, zwróć uwagę czy czujesz jakiś dyskomfort, napięcie w dłoni, chęć odłożenia. Albo odwrotnie, spokój i coś jakby naturalnego dopasowania. To jest bardzo subiektywne, ale z czasem robi się czytelniejsze. Ja tak wybrałem swój mosiężny świecznik do pracy z czakrą splotu słonecznego i do dziś uważam to za dobry wybór.
A można się zapytać jak wy w ogóle wiecie, że to co czujecie to energia przedmiotu, a nie na przykład temperatura materiału albo jego ciężar? Bo biorę do ręki zimny metal i czuję coś, ale to może być po prostu to, że jest zimny.
okej rozumiem, ze to co przychodzi ponad temperature i ciezar jest subtelne. Ale jak dlugo trzeba cwiczic zeby w ogole to wychwycic? Bo boje sie ze jestem po prostu za malo wrazliwy na takie rzeczy.
