Zaintersowałem się ostatnio czymś co nazywa się wodą żelazną albo rdzawą wodą do celów magicznych. Chodzi o to żeby wodę nasycić żelazem poprzez moczenie w niej żelaznych przedmiotów, gwoździ, kawałków metalu. Słyszałem że ma zastosowanie w zaklęciach ochronnych i odpychających. Czy ktoś to praktykował? Jak długo moczyć te gwoździe żeby woda naprawdę nabrała mocy i czy ma znaczenie jaka to woda, deszczowa, kranówka, źródlana?
Temat jak najbardziej znany, sama pracowałam z wodą żelazną przy kilku rytuałach. Ale zanim cokolwiek powiem, chcę się upewnić co masz na myśli mówiąc "żelazne przedmioty". Bo tu jest duża różnica czy wrzucasz stare gwoździe ze sklepu, czy używasz żelaza które ma historię, np. podkowę albo stary nóż. Skąd pochodzi metal ma znaczenie przynajmniej w tradycjach które znam.
A ja mam pytanie może głupie ale chcę wiedzieć. Czy ta woda po prostu stoi sobie w słoiku z gwoździami i już, czy trzeba coś jeszcze robić? Czytałam gdzieś że trzeba to zostawić na trzy noce ale nie wiem czy to jakaś reguła czy ktoś to po prostu wymyślił. I czy ta woda może być do rytuałów miłosnych albo tylko do tych odpychających rzeczy?
Bardzo ciekawy temat. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem, ta woda jest potem używana do skrapiania progu, do malowania znaków na drzwiach, czy raczej wchodzi jako składnik do jakiegoś naparu albo mieszanki? Bo wyobrażałam sobie że to coś w stylu aspersorium ochronnego ale nie wiem czy to jedyne zastosowanie.
Czytam tę rozmowę z zainteresowaniem. Chcę tylko wrzucić jedno zastrzeżenie, nie po to żeby psuć dyskusję, ale żeby wyważyć podejście. Woda żelazna to materiał który w różnych tradycjach ma różne zastosowania i nie wszystkie są ochronne. W niektórych kontekstach magii operatywnej żelazo ma charakter agresywny, nie tylko obronny. Zanim ktoś zabierze się za rytuały z tym materiałem, dobrze jest wiedzieć z jakiej tradycji korzysta i czy jej logika wewnętrzna jest spójna. Co wy myślicie, czy miesza się tu różne podejścia czy jednak mówicie o jednej konkretnej tradycji?
A czy ktoś wie jak ta woda wygląda kiedy jest gotowa, czyli że tak zapytam technicznie? Chodzi mi o to że jak zostawię gwoździe w słoiku z wodą, to po pewnym czasie będzie tam rdza i osad. Czy do rytuałów używa się tej rdzawej cieczy razem z osadem, czy filtruje się ją przez płótno i zostawia sam płyn? Nie chcę psuć zaklęcia przez niewiedzę o takim podstawowym kroku.
A jak długo ta woda może stać zanim się zepsuje albo straci właściwości? Bo rozumiem że się ją robi i używa, ale co jeśli zostanie nadmiarowa ilość? Czy można ją przelać do jakiegoś małego flakonu i trzymać na półce tygodniami?
Jeśli wchodzimy w to czy żelazo działa bez intencji, to warto spojrzeć na starą praktykę. W tradycyjnych zapisach słowiańskich nie ma mowy o żadnej formule, po prostu kuto żelazo, moczono w wodzie i używano. Intencja była wbudowana w sam akt, nie wypowiadana oddzielnie. Czy to znaczy że działała czy nie, to inna rozmowa, ale historycznie te dwie rzeczy nie były rozdzielane tak jak dziś.
Trochę się gubię w tym wątku z intencją, bo to jest temat filozoficznie głęboki i mógłby zdominować całą rozmowę. Wróćmy może do bardziej konkretnego pytania, które padło wcześniej od Melanii. Czy ktoś rzeczywiście używał wody żelaznej do oczyszczania przestrzeni po trudnych sytuacjach? Melania pytała o to już kilka postów temu i jakoś nie było konkretnej odpowiedzi.
Zapisuję ten wątek o oczyszczaniu bo mnie też dotyczy. Mam pytanie do tych co praktykują, czy po skrapianiu wodą żelazną czuć jakiś wyraźny efekt energetyczny w pomieszczeniu? Chodzi mi o to czy to jest odczuwalne dla kogoś kto nie brał udziału w rytuale, czy raczej subtelne i tylko dla osoby która robiła.
Kwestia odczuwania przez innych to jest temat rzeka. Znam kilka przypadków gdzie osoby wrażliwe energetycznie czuły wyraźną zmianę po użyciu wody żelaznej, opisywały to jako "ścianę" albo "gęstość przy wejściu". Czy to sugestia czy rzeczywista zmiana, nie rozstrzygnę. Ale co do oczyszczania o które pytała Melania, moja praktyka jest taka: najpierw oczyszczam przestrzeń czymś miękkim, dymem albo wodą kwiatową, a potem dopiero ustawiam barierę żelazną. Te dwa działania razem.
Czytam tę rozmowę od początku i mam podstawowe pytanie, może głupie. Skoro woda żelazna ma odpychać i tworzyć barierę, to czy można jej użyć żeby odciąć się od konkretnej osoby? Nie chodzi mi o żaden atak, tylko o to żeby ta osoba przestała mnie energetycznie nachodzić. Czy żelazo w ogóle tak działa?
A ja mam takie skojarzenie z kartami, karta Miecz w tarocie jest związana z żelazem i przecinaniem. Czy ktoś łączy wodę żelazną z pracą z kartami, na przykład moczy kartę albo kładzie ją przy wodzie żelaznej? Wiem że to może brzmieć dziwnie, ale zastanawiam się czy takie połączenie byłoby spójne.
Wracając do tej nitki w wodzie żelaznej, o której wspomniałam, chciałam doprecyzować bo Perun80 słusznie zauważył że nie ma tego w źródłach. Sama nie twierdzę że to stara tradycja. To był opis z rozmowy z kimś kto praktykuje i łączy kilka nurtów. Ale właśnie dlatego pytałam czy ktoś z was coś podobnego spotkał, bo chciałam sprawdzić czy jest jakaś podstawa pod tym.
Wełna ma związek z ziemią i ze zwierzęciem, więc jako nośnik przy żelazie ma sens. Żelazo jest ziemskie, wełna jest ziemska, razem powinny wzmacniać ten aspekt zakorzenienia. Przy odcinaniu się od kogoś to jest logiczne, bo chcesz żeby ta osoba pozostała w swojej rzeczywistości a ty w swojej.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale to mi otworzyło głowę. Mam kogoś bliskiego kto ciągnie mnie energetycznie i chciałabym się odciąć, ale bałam się że coś takiego może mu zrobić krzywdę. Czy takie odcięcie działa tylko na mnie, chroni mnie, czy też jakoś na niego wpływa?
Myślę że temat zwierząt i odczuwania energii po rytuale jest ciekawy, ale trudno go rozstrzygnąć bez powtarzalnych obserwacji. Bardziej mnie interesuje to czy ktoś tu ma doświadczenie z używaniem wody żelaznej regularnie, nie jednorazowo, i zauważył jakieś zmiany w czasie, na przykład czy skuteczność się zmienia, narasta czy maleje.
Wracając do samego przygotowania wody, bo od jakiegoś czasu rozmawiamy o efektach a mało kto doprecyzował jeden szczegół. Czy żelazo musi mieć historię, czyli być starym przedmiotem, czy może być nowym gwoździem kupionym w markecie? W tym co znam ze źródeł słowiańskich, materiał nowy i nieużywany miał inne działanie niż metal z historią.
To brzmi sensownie. A czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy metal jest dostatecznie oczyszczony, zanim zaczniesz rytuał? Pytam bo nie mam wprawy i nie wiem czy coś mam wyczuwać, czy to raczej kwestia czasu trzymania w soli albo ogniu.
Przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak długo można taką wodę przechowywać zanim naprawdę straci działanie? I czy widać po niej coś fizycznie, jakiś znak że już nie nadaje się do użytku?
Mam pytanie które mi siedzi od dłuższego czasu w tej rozmowie. Mówiliśmy o wodzie deszczowej, źródlanej, rzecznej jako podstawie. A czy ktoś używał wody z roztopionego śniegu? Śnieg ma swoją symbolikę przejścia, końca zimy, i zastanawiam się czy ta symbolika przenosi się na właściwości takiej wody żelaznej.
To jest dobre skojarzenie i takie rozumowanie jest podstawą budowania własnej praktyki. Tyle że przy zamknięciu długiego etapu ja bym się zastanowiła czy żelazo jako bariera jest właściwym nośnikiem, czy może lepiej byłoby połączyć wodę żelazną z czymś co przepuszcza, a nie tylko blokuje. Co chcesz zamknąć, a co wypuścić?
To co mówi Betalia ma sens, ale mnie ciekawi jedno. Woda topniejącego śniegu plus żelazo, to jest dość specyficzne okno czasowe, środek zimy odpada, szczyt lata odpada. Czy przy tym rytuale zamknięcia pora roku ma znaczenie sama w sobie, czy tylko symbolika śniegu?
To bardzo ciekawe co Celestyna pisze, ale ja chciałam zapytać o coś bardziej podstawowego. Widzę że rozmawiacie o różnych intencjach i rytuałach, ale czy ktoś mógłby powiedzieć jaka jest najprostsza, pierwsza rzecz do zrobienia z wodą żelazną dla kogoś kto nigdy tego nie robił? Coś żeby poczuć jak ta woda działa zanim zacznie się eksperymenty.
Ale to rodzi pytanie czy sama woda słyszy intencję, czy to tylko ja się przestrajam przez ten akt wypowiadania. Bo efekt może być ten sam, tylko mechanizm zupełnie inny.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale trochę się zgubiłam. Mówicie o wodzie z rdzewiejącego żelaza. Czy to ma być rdza wyraźna, brązowa, czy wystarczy że żelazo leży w wodzie kilka dni i woda lekko zmienia kolor? Nie wiem jak rozpoznać że ta woda jest "gotowa".
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które pewnie jest naiwne, ale skad mam wiedzieć co to "stare żelazo"? Czy to znaczy że musi być antyczne, czy po prostu bez powłoki? Bo ja nie mam dostępu do kowala ani do starych narzędzi.
