Zaczęłam ostatnio mocniej interesować się materiałami zwierzęcymi w magii i utknęłam na paznokciach i pazurach. Mam kilka szponów od jastrzębia, które znalazłam przy leśnej ścieżce, i kompletnie nie wiem co z nimi zrobić. Przechowuję je teraz w pudełeczku po biżuterii, ale czytałam gdzieś, że to nie jest najlepszy pomysł. Chciałam zapytać bardziej doświadczonych - czy w ogóle pazury ptasie traktuje się inaczej niż np. pazury kota albo psa? Bo mi intuicyjnie wydaje się, że ptak to zupełnie inna energia, bardziej górna, powietrzna. Ale może się mylę. Jak wy to widzicie?
Różnica między ptasimi a ssaczymi jest i to dość istotna, jeśli patrzeć na to od strony tradycyjnych systemów. Pazury ptaków w wielu tradycjach przypisuje się żywiołowi powietrza i ognia, szczególnie szpony ptaków drapieżnych - jastrzębie, sokoły, orły. Mają silne skojarzenia z wolą, intencją, energią uderzenia. W magii ochronnej i ofensywnej to dwa różne zastosowania. Natomiast pazury ssaków to inna historia - bardziej ziemia, instynkt, zakorzenienie. Szpony niedźwiedzia czy wilka w słowiańskiej tradycji to przede wszystkim ochrona i siła fizyczna, podczas gdy ptasie kojarzone są z duchowym aspektem ochrony i dalekim zasięgiem. Ale zanim powiem więcej - skąd te szpony jastrzębia dokładnie? Bo kwestia tego, czy ptak padł naturalnie, czy jest to część legalna, ma znaczenie nie tylko prawne, ale i energetyczne.
Moja babcia mówiła, że pazury kotów domowych w ogóle nie nadają się do żadnej magii ochronnej, bo kot to zwierzę które chodzi między światami i jego pazury mogą przyciągać niepożądanych gości zamiast odstraszać. Nie wiem na ile to prawda bo babcia nigdy nie robiła czegoś co by można nazwać magią, to był raczej taki mądrość ludowa przekazywana. Ale przy tej rozmowie mi się przypomniało. Czy ktoś się z tym spotkał?
A czy można po prostu iść do zoologicznego i poprosić żeby przyciął papudze pazury i zabrać to do domu? Bo mam papugę i zawsze wyrzucam te ścinki. Teraz się zastanawiam czy to w ogóle ma jakąś moc czy musi być z dzikiego ptaka?
Ja pracuje z pazurami kurzymi już od dłuższego czasu i nigdy nie myślałam o tym w ten sposób - ptaki drapieżne vs zwykłe. Kura to też ptak w końcu ale chyba nikt nie powie że to ta sama energia co jastrząb 🙂 W słowiańskiej magii kurze nogi i pazury miały bardzo konkretne zastosowanie, głównie przy zamawianiu, przy pracy z ziemią i urodzajem. U baby jagi chyba nie bez powodu chata stała na kurzej nódce. Czy ktoś wie czy to ma jakieś przełożenie na współczesną pracę z tymi materiałami czy to już tylko symbol?
A czy ktoś miał kiedyś taką sytuację że po przyniesieniu do domu szponów albo pazurów zwierzęcych zaczęły się dziwne rzeczy? Pytam bo moja znajoma wzięła od kogoś bransoletkę z pazurów jakiegoś ptaka, podobno kupioną w Tajlandii, i po kilku tygodniach zaczęły jej się śnić dziwne sny. Czy to mogło być od tej bransoletki czy to tylko zbieżność?
Przepraszam że się wtrącę z podstawowym pytaniem ale jak w ogóle czyści się takie przedmioty? Słyszałam o soli i o dymie ale nie wiem czy do materiałów zwierzęcych podchodzi się tak samo jak do kamieni. Bo kamień jest trwały a pazur chyba inaczej reaguje na wilgoć i sól?
Czytam ten wątek i mam wrażenie że praca z materiałami zwierzęcymi wymaga jednak dużo większej uważności niż np. z kryształami, bo w kamieniu nie ma czegoś tak mocno osobistego jak w części żywej istoty, prawda? Czy to znaczy że takie pazury mają jakby "własną wolę" albo pamięć po zwierzęciu i trzeba się z tym liczyć?
A co z wiewiórkami i zajęczymi pazurami? Bo mi wpadły w recy łapki od zajęca z targowiska, takie suszone. Mam to gdzieś w szufladzie bo nie wiedziałem co z tym zrobic. Są jakieś tradycje które z tym pracują?
Mnie ciekawi coś innego - czy te szpony można łączyć ze sobą w jednym przedmiocie? Tzn. robić talizmany mieszane, np. szpon ptasi i pazur ssaka razem? Bo jak myślę o tym energetycznie to mi się wydaje że to może być albo bardzo mocna kombinacja albo kompletny chaos. Pracował ktoś z czymś takim?
Słuchajcie, wchodzę w ten wątek bo jest naprawdę ciekawy, ale chcę dodać jeden wątek który chyba umknął. Mówimy dużo o oczyszczaniu od zewnątrz, ale czy ktoś myśli o tym jak te materiały wpływają na własną energię osoby która z nimi pracuje? Ja zanim w ogóle zacznę pracować z czymkolwiek co pochodzi ze zwierzęcia, sprawdzam czy moje czakry są w stanie to przyjąć. Szczególnie czakra podstawy i splot słoneczny - przy materiałach instynktownych, zwierzęcych, te dwa centra są najbardziej zaangażowane i jeśli są nieoczyszczone to praca z pazurami, kośćmi itp. może wzmocnić coś czego wzmacniać nie chcemy. Czy ktoś robi takie sprawdzenie przed pracą z tymi materiałami?
A jak to działa przy rzeczach które już masz w domu? Bo skoro Filomena ma te szpony od kilku tygodni bez oczyszczenia, to czy ta energia już się jakoś rozeszła po przestrzeni? Pytam bo po mojej znajomej z tą bransoletką z Tajlandii zostałam z tym pytaniem bez odpowiedzi.
To znaczy że pudełko może działać jak ochrona czy raczej jak pułapka? Bo przechowuję różne kamienie w drewnianych skrzyneczkach i myślałam że to dobra praktyka, ale teraz nie jestem pewna czy dla materiałów zwierzęcych zasada jest ta sama.
A babcia przechowywała takie rzeczy zawsze w lnianym woreczku, niezawiązanym, tylko zagiętym. Mówiła że ważne żeby "miało powietrze". Nie wiedziałam wtedy dlaczego, ale teraz to ma dla mnie sens. Czy ktoś wie czy to jest jakaś szersza zasada w folklorze czy tylko jej lokalny zwyczaj?
A wróćmy do tych łapek zajęczych co wspominałem. Leżą w szufladzie i teraz czytam o tym niezawiązanym woreczku - czyli powinienem je stamtąd wyjąc i jakoś inaczej przechowywac? Bo w szufladzie jest raczej zamknięta przestrzeń. Czy to jest duży problem?
To mi trochę przypomina różnicę między kartami które ktoś już używał a nową talią. Używana talia ma zapis energetyczny właściciela - jest "żywa" w tym sensie że coś w niej jest. Nowa talia to czysta karta. Ale ścinki od żywego zwierzęcia to jeszcze co innego - to jakby talia która wciąż jest w połowie rozdana. Nie wiem czy to porównanie jest trafne dla magii materiałów, ale energetycznie mi to tak gra.
Wrócę do pytania o łączenie materiałów bo Kostroma je rzuciła i trochę uciekło. Pracowałem z kombinacją szpon ptasi plus ząb - to nie pazur, ale zasada podobna. Jeśli oba elementy są z tego samego kręgu intencji, kombinacja działa. Jeśli próbujesz zmusić do współpracy dwie sprzeczne energie żeby "zobaczyć co się stanie" - to raczej przepis na chaos niż na wzmocnienie.
A jak w ogóle rozpoznać jaki charakter ma konkretny przedmiot zanim zaczyeniesz z nim pracować? Bo ja mam te łapki zajęcze i szczerze to nie wiem co mam z nimi robić bo zając to nie drapieżnik, a wszyscy tutaj mówią o szponach i pazurach od drapieżników. Czy zając jest w ogóle do czegoś?
Babcia miała akurat łapkę zajęczą - i mówiła że to jest dobre na szczęście w pracy i w podróży, nie w domu. Czy to ma jakieś znaczenie że zając biega, ucieka, jest w ruchu? Może dlatego to jest energia dla rzeczy w ruchu a nie dla miejsca?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie które może być głupie, ale - czy nie jest tak że materiały od żywych zwierząt są po prostu lepsze bo mają więcej energii? Bo jak patrzę na to co pisze Seid, to ścinki od papugi brzmią jak coś silniejszego niż pazur znaleziony w lesie.
Ja bym tu dodał coś z perspektywy pracy z obiektami w ogóle - w tarocie też mamy takie rozróżnienie. Karta z której się korzysta aktywnie reaguje inaczej niż karta która "tylko jest". I tak jak Filomena mówi o zamkniętej i otwartej energii, to w obiektach fizycznych mamy dokładnie ten sam mechanizm. Pazur ze zwierzęcia które żyje jest jak karta w aktywnym rozkładzie. Pytanie czy chcesz tego rodzaju zmienności w swoim narzędziu.
A mnie ciekawi czy pazury od różnych ptaków w ogóle mają inne działanie czy to bardziej zależy od tego jak je "ustawisz" intencją. Bo czytałam że tak naprawdę to intencja nadaje sens przedmiotowi, ale z tego co tutaj piszecie wynika że sama materia też coś wnosi.
To trochę jak z kamieniami, nie? Możesz mieć różową kwarc i powiedzieć że służy do ochrony, ale jej natura jest zupełnie inna. Czy pazury ptaków drapieżnych i pazury ssaków drapieżnych mają inny "domyślny" charakter właśnie ze względu na samą naturę zwierzęcia?
To nie jest psychosomatyka, albo przynajmniej nie tylko. Szpon drapieżnika w zamkniętym pudełku, w pokoju gdzie śpisz, to dość specyficzna sytuacja. Materiał tego rodzaju nie lubi zamknięcia w ciemności - to nieco wbrew jego naturze. Parapet ma sens, jest bliżej granicy między wnętrzem a zewnętrzem. Ale chcę zapytać - to parapet od której strony? Bo kierunek ekspozycji tutaj ma znaczenie.
Przepraszam że wchodzę z bokiem, ale czy to nie jest tak samo z moimi ścinkami od papugi? One leżą na półce przy oknie południowym i zastanawiam się teraz czy przez to są jakieś zbyt aktywne. Bo papuga odkąd mam te ścinki w domu stała się bardzo głośna. To może być przypadek ale może i nie.
A jak właściwie wygląda takie świadome zamknięcie połączenia o którym pisze Wedrowiec? Bo słyszałam coś podobnego ale nie wiem jak to robić żeby nie skrzywdzić zwierzęcia - czy to ma jakieś zasady bezpieczeństwa?
A moje łapki zajęcze to nie mają żadnego żywego połączenia bo zając już nie żyje, tak? Więc nie muszę ich gdzieś specjalnie trzymać w sensie kierunku okna i takich rzeczy? Pytam bo dalej mam je w tej szufladzie i trochę nie wiem od czego zacząć.
