Od jakiegoś czasu wracam do tematu glinianych figurek i zastanawiam się, czy warto w ogóle zawracać sobie głowę modelowaniem, skoro w sklepach ezoterycznych jest tego od groma. Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że kupna figurka to jednak coś innego. Pracuję z gliną od kilku lat i mam wrażenie, że sam akt formowania jest już częścią rytuału - każde ugniatanie, każde wygładzanie to jakby wpisywanie intencji w materiał. Ktoś jeszcze tak to czuje, czy tylko ja?
W starych tradycjach słowiańskich nigdy nie kupowało się bóstw domowych - zawsze formowano je w domu, z gliny branej z konkretnego miejsca, często z własnej ziemi. To nie był przypadek. Ale mam pytanie do Ciebie, Alchemik60 - z jakiego gatunku gliny pracujesz? Bo to nie jest obojętne.
Glina polimerowa to jest tworzywo sztuczne, utwardzone w piekarniku. Nie rozumiem, jak można to traktować poważnie w kontekście magii. Glina to glina - ziemia, żywioł. Polymer to plastik. Czy ktoś mi wytłumaczy, czym się różni intencja wpisana w naturalny materiał od intencji wpisanej w plastik? Bo dla mnie to fundamentalna różnica.
Przeczytałam ten wątek i mam pytanie, bo jestem sceptyczna wobec całej tej energetyki materiałów - skąd w ogóle wiadomo, że naturalna glina "przewodzi" intencję lepiej niż cokolwiek innego? Czy jest jakieś bardziej konkretne uzasadnienie poza "tak się czuje"?
A ja mam takie pytanie moze głupie ale - czy gliny mozna użyć z ogrodu? Bo nie wiem czy mam specjalnie kupować w sklepie ceramicznym czy to nie ma znaczenia. I jeszcze - czyja ziemia to jest ważne, tzn. czy grunt własny ma inne właściwości niż kupna glina?
Chcę tylko dopowiedzieć jedno - zanim wszyscy zajmiemy się technicznymi szczegółami gliny, warto się zastanowić, do czego konkretnie ma służyć figurka. Bo to bardzo zmienia cały podejście. Inna praca idzie w figurkę ochronną, inna w wotywną, a jeszcze inna w te, które się po rytuale rozkrusza. Czy ktoś ma doświadczenie z tym ostatnim typem?
Rozkruszanie figurki po rytuale? To brzmi troche niepokojąco. Czy to nie jest jak... niszczenie czegoś, w co wlożyłeś intencję? Moze jestem naiwny ale wydawało mi sie że takie przedmioty się szanuje a nie kruszy.
A co z wypalaniem? Słyszałem, że wypalona glina ma inną energię niż surowa, bo przeszła przez ogień. Czy to ma znaczenie przy figurkach magicznych, czy to tylko ceramiczna kwestia techniczna?
Mam pytanie może trochę z innej strony - czy przy formowaniu figurki powinno się coś mówić, myśleć o konkretnej osobie albo sytuacji? Bo nie wiem jak to właściwie "wkładać intencję". Rozumiem ideę ale nie wiem jak to praktycznie wygląda.
Glina pasuje do wszystkiego, tylko zależy czego szukasz. Wosk jest łatwiejszy do formowania i szybciej topnieje, co ma swoje zastosowania. Glina jest cięższa, bardziej ziemska, bardziej trwała. Przy rytuałach przyciągania nie ma jednego "właściwego" materiału - to nie jest przepis na ciasto.
A czy jest jakis sposob żeby sprawdzić, czy glina jest już "gotowa" po oczyszczeniu? Bo to brzmi troche abstrakcyjnie - skąd wiem, ze moja neutralna glina przestała być neutralna i jest teraz tym czym ma być?
Nigdy nie myślałam o samym wypalaniu jako o rytuале. To ciekawe. Znaczy, że piec ceramiczny mógłby być... czymś więcej niż tylko sposóbm technicznym? Albo że wypalanie przy świecach albo ognisku miałoby inne znaczenie niż w piekarniku?
Wracając do mojego pytania o przyciąganie - skoro glina jest ziemska i trwała jak pisał Seba86, to może właśnie do rytuałów miłosnych ma sens zostawić ją surową? Żeby była bardziej podatna na zmiany, mniej "zamknięta"?
A propos kształtu - czy figurka musi być rozpoznawalna? Bo ja raczej nie umiem rzeźbić i moje ludziki wyglądaja jak patyczaki z gliny. Czy to dyskwalifikuje taką figurke czy intencja i tak zadziała mimo brzydkiego kształtu?
Mam pytanie które może być głupie, ale - czy przy formowaniu figurki ważne jest, żeby robić to samemu w całości, czy można zacząć i skończyć innego dnia? Albo zrobić podstawę a potem dokończyć? Bo nie wiem czy przerwa w pracy "przerywa" też intencję.
Wracając do kwestii przerw - w praktykach ceramicznych rytuałów jest nawet zwyczaj "przebudzenia" gliny przed kolejną sesją. Kilka minut w dłoniach, ciepło rąk, skupienie uwagi. To jak przypomnienie materiałowi o intencji. Przerwa nie musi być problemem jeśli ten krok się zachowuje.
To jest ciekawe - przebudzenie gliny. Ale jak długo trwa taka sesja skupienia żeby to zadziałało? Bo rozumiem że nie ma minutnika do tego, ale czy to kwestia minut, chwil...?
To co mówi Mokosza o wosku w tradycji słowiańskiej jest dla mnie nowe. Zawsze myślałam że glina jako żywioł ziemi jest naturalna do wszystkiego co stałe i trwałe - też uczucia. Skąd to rozróżnienie na ochronę kontra uczucia jeśli chodzi o materiał?
To co mówi Mokosza o glinie jako materii "ustalającej na stałe" jakoś przemawia do mnie bardziej niż ogólne gadanie o energii. To ma przynajmniej logikę symboliczną. Czy to znaczy że figurka z gliny przy ochronie domu jest bardziej uzasadniona niż przy przyciąganiu?
A co z gliną polimerową do biżuterii? Bo widziałam w kilku miejscach że ludzie robią talizmany z fimo i podobnych. Czy to jest ta sama zasada co z keramiczną gliną, czy to juz zupełnie inna bajka energetycznie?
Skoro już jesteśmy przy materiałach - a glina z kwiaciarni albo ogrodnicza? Ta co służy do ceramiki roślinnej. Wydaje mi się że to naturalna glina, a nie polimer. Czy tu różnica w stosunku do tej "prawdziwej" jest duża?
A skąd w ogóle wiadomo co jest w tej z kwiaciarni? Na opakowaniu rzadko to piszą dokładnie. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy nadaje się do rytuału?
Mam inne pytanie które mi tu siedzi od kilku postów - czy ktoś z was kiedykolwiek zepsuł figurkę i co zrobił potem? Bo przy modelowaniu coś się może skrzywić, pęknąć, nie wyjść tak jak miało. I co z intencją która już była wkładana?
A jeśli ktoś nie wypala figurki wcale - zostawia surową - to czy w ogóle można mówić że intencja jest gdzieś "zamknięta"? Bo z tej rozmowy wychodzi mi że wypalanie to jakiś kluczowy krok, a nie wszyscy to robią.
Wróciłam bo to mnie uderzyło - jeśli zakopanie surowej figurki to naturalne zamknięcie, to czy to znaczy że rytuał z gliną można skończyć zakopując ją zamiast wypalać? I czy to zmienia co się z intencją dzieje?
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale gdzie się zakopuje taką figurkę? W ogrodzie? Przy domu? Czy to ma znaczenie miejsce zakopania?
Ciekawa jestem czy ktoś z piszących tu faktycznie zakopywał figurkę i jak to wyglądało w praktyce. Bo teoria teorią, ale co potem - oznaczasz miejsce, wracasz do niego, czy po prostu zostawiasz?
