I tu mam wątpliwość - jeśli ktoś nie umie modelować i wychodzi mu coś bezkształtnego, to czy ta nieudolność formy jakoś osłabia intencję? Serio pytam, bo nie każdy jest rzeźbiarzem.
To cikaawe bo myślałam że musi wyjśś ładna żeby działała 🙂 A jak długo można modelować jedną figurkę? Znaczy sie czy przerwy w pracy są ok czy trzeba za jednym razeiem?
To brzmi jak te same zasady co przy innych rytuałach - skupienie musi być świadome, nie nawykowe. Ale czy ktoś faktycznie robi jakieś oddzielne skupienie przed każdą sesją modelowania? Jak to wygląda u was praktycznie?
Wracając do samej gliny - czy ktoś próbował mieszać różne gliny? Coś mineralnego z czymś bardziej organicznym, świadomie? Alchemik60 mówił wcześniej że organiczne domieszki to nie żywioł, ale czy celowe mieszanie nie mogłoby mieć innego znaczenia niż przypadkowe zanieczyszczenie?
A takie mieszanie - to się robi na początku, jak się przygotowuje materiał, czy można dodawać coś do gotowej figurki przed wypaleniem? Przepraszam jeśli to podstawowe pytanie.
Zakopanie albo rozpuszczenie - to są celowe zakończenia pracy, nie przypadkowe. Czy mógłbyś powiedzieć więcej o tym jak decydujesz który los jest właściwy dla której figurki? Bo to brzmi jakby sama materia miała znaczenie przy tym wyborze.
To jest jeden z tych momentów kiedy glina jako materiał ujawnia swoją specyfikę. W tradycji słowiańskiej garncarstwo i obrzędowość były ze sobą splecione - nie przypadkowo. Glina pochodzi z ziemi, do ziemi wraca. Figurki obrzędowe były często celowo niszczone po spełnieniu funkcji, nie przechowywane. To nie była strata - to było dokończenie.
Ale czy to nie jest tak z każdą pracą magiczną? Zawsze w końcu dochodzi do momentu gdzie decydujesz na podstawie przeczucia. Tylko że przy glinie to jest jakoś bardziej dosłowne, bo masz fizyczny przedmiot w ręku i musisz podjąć konkretną decyzję co z nim zrobić.
A czy ktoś próbował w ogóle nie wypalać i nie zakopywać, tylko zostawić figurkę jako element ołtarza albo przestrzeni? Tzn. nie jako zamknięte działanie tylko coś trwałego?
Wracając do pytania o zakopywanie - czy miejsce ma znaczenie? Znaczy sie czy to musi być konkretna ziemia, własny ogród, czy może gdziekolwiek?
A przy morzu można? Albo wprost do morza wrzucic? Pytam bo mieszkam blisko i zastanawiam sie czy to coś zmienia enrgetycznie.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie które mnie nurtuje od dłuższego czasu - czy jest jakaś różnica jeśli figurka ma przedstawiać kogoś konkretnego, inną osobę? Np. w kontekście rytuału życzliwości albo ochrony kogoś bliskiego? Czy to zmienia sposób pracy?
A co jeśli nie masz nic od tej osoby? Czyli np. chcesz zrobić figurkę ochronną dla kogoś kto mieszka daleko i nie możesz ot tak poprosić o włos bez tłumaczenia całej sytuacji? Czy to wtedy w ogóle nie działa, czy działa tylko słabiej?
W starszych przekazach słowiańskich figurki obrzędowe robione w intencji konkretnej osoby często zawierały ziemię spod jej domu albo wodę z jej studni - nie coś od ciała. Łącznik mógł być terytorialny, nie osobisty. To inny rodzaj zakotwiczenia ale działał na zasadzie miejsca, nie substancji biologicznej. Zastanawiam się czy ktoś tu próbował czegoś podobnego - ziemi z miejsca które jest ważne dla osoby której dotyczy intencja.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam wrażenie że rozmawiamy o etyce zanim rozmawiamy o podstawach. Czy te figurki w ogóle działają? Tzn. jeśli mamy odpowiedzialność etyczną za ich użycie, to zakładamy że skutek jest realny. A skąd ta pewność?
Słucham i myślę o czymś innym - czy glina zbiera energię otoczenia w trakcie modelowania? Tzn. jeśli modelujesz w złym nastroju albo z rozproszeniem, czy to wchodzi w figurkę mimo że intencja była inna?
A jak wyglada to czyszczenie gliny przed modelowaniem? Pisałeś o soli i księżycu - chodzi o zostawienie w misce z solą na noc podczas pelni czy coś innego? Bo nie widziałam nigdzie żeby ktoś to opisywał dla gliny konkretnie, tylko dla kamieni.
I to jest właśnie jeden z powodów dla których wiele osób pracujących z gliną rytualnie zbiera ją samodzielnie. Wtedy kwestia czyszczenia odpada albo zmienia charakter - zamiast usuwać cudzą historię, pracujesz z historią miejsca które znasz i świadomie wybrałeś.
Poczekajcie - zbieranie gliny samodzielnie to chyba nie jest opcja dla większości z nas. Gdzie w ogóle szukać gliny nadającej się do pracy rytualnej? Czy to musi być glina z dziką rzeką, czy wystarczy jakiś park albo ogród?
A jeśli ktoś zbierze glinę np z lasu albo ze skarpy nad rzeką - czy powinien jakos zapytać o zgodę miejsca? Czytałem gdzies że w starych tradycjach branie czegoś z natury wymagało jakiegos podziekowania albo ofiary, ale nie wiem czy to dotyczyło tez gliny
Słuchajcie, chcę się upewnić że dobrze rozumiem kierunek tej rozmowy. Czy mówimy teraz o tym że glina zebrana z konkretnego miejsca z konkretnym rytuałem zbierania ma inną jakość energetyczną niż glina kupiona, czy to jest bardziej kwestia stanu umysłu osoby która ją zbiera?
Trochę się zgubiłam w tym wszystkim o zbieraniu gliny - wróćmy może do czegoś praktycznego. Jeśli ktoś zaczyna i ma glinę sklepową, to co jest pierwszym krokiem przed modelowaniem? Alchemik60 wspominał o przygotowaniu przestrzeni i stanu wewnętrznego - jak to wygląda konkretnie?
To "sformułuj konkretnie" jest dla mnie najtrudniejsze. Czasem wiem czego chcę ogólnie ale nie potrafię tego zamknąć w zdanie. I wtedy nie wiem czy w ogóle zaczynać, bo boję się że brak precyzji zaburzy całą pracę.
A jak długo powinna trwać taka figurka zanim straci swoją funkcję? Tzn. czy jest jakiś naturalny cykl - jak z kwiatami ciętymi - po którym po prostu należy ją zastąpić nową, nawet jeśli nie widać że coś się zmieniło?
To zależy od materiału i od tradycji którą praktykujesz. Glina surowa, niewypalona - można ją zwrócić ziemi dosłownie, zakopać. Wypalona ceramika nie rozłoży się tak samo, więc zakopanie ma charakter bardziej symboliczny niż fizyczny. Niektórzy tłuką, niektórzy wrzucają do wody płynącej. Nie ma jednej metody, ale każda powinna być świadoma - to znaczy zrobiona z intencją zakończenia, nie po prostu wyrzucona do kosza.
Zaraz zaraz - czyli jeśli ktoś figurkę po prostu wyrzuci bo nie wiedział, to co wtedy? Pytam szczerze, bo zanim trafiłam na ten wątek to nie wiedziałam że to jest cokolwiek istotne.
To zakopywanie mnie bardzo interesuje ale się trochę boję zapytać - czy zakopanie figurki intencji miłosnej żeby ją zakończyć to nie jest coś co mogłoby tę intencję odwrócić? Czytałam coś takiego gdzieś ale nie pamiętam skąd i teraz nie wiem czy to nie była bzdura.
