Mnie zastanawia kwestia z którą nie wiem jak sobie poradzić. Jeśli czaszka ma "zapis biologiczny" jak Znachorka to ujęła, to czy śmierć zwierzęcia ma znaczenie? Mam na myśli - czy czaszka zwierzęcia które zginęło w sposób gwałtowny niesie coś innego niż takiego które zdechło śmiercią naturalną?
Przepraszam że wchodzę w ten wątek ale mam wrażenie że moja czaszka zająca też ma tę ciężkość o której Larkis mówi. I teraz się zastanawiam czy to jest właśnie to o czym Bernadka02 pisała wcześniej - że czaszka ma swój charakter który trzeba poznać, czy to jest znak że coś jest nie tak?
Chyba nie odpycha. Jak go trzymam to jest jakiś spokój, ale taki niewesoły, rozumiesz? Nie wiem jak to inaczej opisać.
@Kazia1 To uczciwe pytanie. Krótka odpowiedź: nie wiesz z góry i nie możesz wiedzieć. Pracujesz z czymś co ma swój charakter, nie z sposóbm które ustawiasz raz i działa. Relacja ze strażnikiem wymaga budowania, negocjacji, szacunku. To samo zresztą dotyczy wszystkich czaszek o których tu rozmawiamy.
Jasiek98, a jak ta negocjacja wygląda w praktyce? Mówię serio, nigdzie nie widziałam opisanego procesu, tylko że "trzeba uszanować ducha".
Wracając do mojej sytuacji - wszyscy skupili się na oczyszczeniu przestrzeni, Znachorka pytała o wykopaliska. Mam inne pytanie. Czy jest taki gatunek czaszki który byłby właściwy do ochrony mieszkania które ma już swoją historię, prawdopodobnie nie do końca spokojną? Nie chcę czegoś co "doda" energii, tylko czegoś co ustabilizuje.
Zapomniałem dodać - przestrzeń o której mówię to mieszkanie po kimś kto się tu za życia nie czuł dobrze, dużo choroby i strachu. Nie wiem jak to wpływa na dobór gatunku. Czy borsuk albo krowa to odpowiednie zwierzęta do pracy z taką historią?
Wracając na chwilę do pytania Kazi1 o wilki - ona spytała skąd wiedzieć że budujesz relację strażnika a nie czegoś innego. Jasiek98 odpowiedział że nie wiesz z góry. Ale chcę dodać coś praktycznego: obserwuj co się zmienia w domu po wprowadzeniu czaszki. Nie mówię o dramatycznych znakach. Mówię o tym czy pies przestaje reagować na dany kąt, czy ty sam zasypiasz inaczej, czy goście komentują atmosferę.
@Kazia1 Pierwsze sygnały są zwykle szybciej niż miesiąc. Ale musisz wiedzieć czego szukać. Nie chodzi o dramatyczne zdarzenia tylko o subtelne zmiany w tym jak ty sam się czujesz w obecności czaszki. Czy czujesz że ona "patrzy" w sensie przenośnym, czy czujesz że jest neutralna, czy czujesz że jest wobec ciebie obojętna?
Ja nadal mam kwestię nierozwiązaną - Herga powiedziała że brak sygnałów może znaczyć że przedmiot jest uśpiony albo że relacja buduje się powoli albo że po prostu nie jest dla mnie. Jak mam odróżnić te trzy rzeczy?
A wracając do mojego zająca - Zengui powiedział że czujność i niewesoły spokój to może być naturalna jakość tego zwierzęcia. Ale mnie zastanawia jedno - czy to znaczy że zając się do ochrony domu nie nadaje? Bo jeśli to zwierzę które żyje w strachu to może ono tego strachu przysyła?
Wracam do mojej starej czaszki z wykopalisk - Znachorka pytała ile ma lat i czy chcę od razu usunąć ciężkość. Nie wiem dokładnie ile lat, sprzedający mówił że kilkaset. I nie chcę tego usuwać od razu, bardziej próbuję to zrozumieć. Ale teraz po tym co czytam zastanawiam się - czy stara czaszka nieznanego gatunku to w ogóle dobry punkt wyjścia do pracy?
Herga pytała mnie co konkretnie chcę osiągnąć przy ochronie domu i powiedziała że może okaże się że jest lepszy materiał niż czaszka. Wciąż zastanawiam się nad tym. Czy ktoś może powiedzieć - jakie są praktyczne różnice między pracą z czaszką a pracą z kamieniem, na przykład obsydianem, przy ochronie przestrzeni?
Wracam do swojego pytania o borsuka, bo mi się wydaje że zgubiłem się w tej dyskusji. Herga powiedziała że czaszka może być aktywna bez mojego udziału. Ale ja rozumiem że wcześniej muszę ją czyścić. Czy mogę czyścić i konsekrować jednocześnie, czy to muszą być osobne etapy?
Wracam do swojej kuny albo czego to jest. Jasiek powiedział że kuna to zwierzę graniczne, przemieszczanie się między przestrzeniami. To mi teraz inaczej tłumaczy tę ciężkość - może ona po prostu jest z granicy i ciężkość to nie jest coś złego tylko cecha tej granicy?
Dobra, wracam do mojego zająca. Bernadka mówiła że czujność to nie strach. Okej, przekonała mnie. Ale mam inne pytanie - zając jest bardzo ziołowy, leśny. Czy to znaczy że lepiej go trzymać bliżej natury, na zewnątrz albo przy oknie, a nie gdzieś w środku pokoju?
Przy oknie jakoś... lżej? Trudno powiedzieć. Może sugestuję sobie.
@Kazia1 Mnie też to zastanawia. Właściwie skąd w ogóle te przypisania pochodzą? Że zając to czujność, kuna to granica, lis to przebiegłość. Kto to ustalił i kiedy?
Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i mam pytanie które mnie gryzie. Mówimy dużo o tym jakie zwierzę, jaka energia, jakie przypisanie. Ale nikt nie mówi o tym jaki stan czaszki - czy ma znaczenie czy jest kompletna, czy fragmentaryczna? Larkis ma fragment, Hortensja też. Czy to zmienia pracę?
Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i mam pytanie które mnie gryzie. Mówimy dużo o tym jakie zwierzę, jaka energia, jakie przypisanie. Ale nikt nie mówi o tym jaki stan czaszki - czy ma znaczenie czy jest kompletna, czy fragmentaryczna? Larkis ma fragment, Hortensja ma fragment. Czy niekompletna czaszka to niekompletna energia? Czy to w ogóle ma sens energetycznie?
Wchodzę w to, bo to dotyczy mojego fragmentu. Zastanawiałam się nad tym wielokrotnie. Mój kawałek to głównie okolica potyliczna, jeśli dobrze identyfikuję. Czytałam że właśnie ta część - tył czaszki - jest związana z instynktem i percepcją zmysłową. Więc może nie mam mniej, tylko mam wycinek czegoś konkretnego?
Wracam do pytania Dominisi o kompletność. W tradycji szamańskiej - i tu mówię o konkretnych, udokumentowanych praktykach, nie o new age - czaszka jest przede wszystkim siedzibą. Nie musisz mieć całego domu żeby wiedzieć że ktoś tam mieszka. Fragment może być tak samo aktywny, ale zakres jego "obszaru" jest mniejszy. To jest logika wielu tradycji zbierania i przechowywania szczątków.
@Kazia1 Bliżej drugiego. Nie tyle mniejszy obszar fizyczny, co węższa "rozmowa" którą możesz z nim prowadzić. Pełna czaszka daje więcej punktów wejścia. Fragment - mniej, ale to co daje, może być bardzo precyzyjne.
Mam głupie pytanie, ale zapytam. Kiedy mówimy o czaszce jako siedzibie - czy to znaczy że zakładamy że duch zwierzęcia jest przy niej? Czy to jest bardziej jak odcisk energetyczny bez ducha? Bo te dwie rzeczy to chyba nie to samo.
A mój zając - ja nigdy nie myślałam o tym w kategoriach ducha. Bardziej jak o czymś co ma właściwości, jak kamień. Ale teraz się zastanawiam czy to nie jest po prostu wygodniejsze myślenie, bo duch brzmi poważniej i trochę mnie to niepokoi.
To co mówi Wiedunka jest ważne. Myślę że wiele osób pracuje z tymi obiektami właśnie tak - jako z materią energetyczną, nie z obecnością. I to nie jest gorsze podejście, po prostu inne. Różnica robi się wtedy gdy zaczniesz coś czuć co wychodzi poza "właściwości", wtedy warto się zastanowić czy twój model jest wystarczający.
Wracam z moim borsukiem i pytaniem o oczyszczanie. Znachorka wyjaśniła mi kolejność. Ale teraz po tej rozmowie o duchu kontra odcisk - czy metoda oczyszczania powinna być inna w zależności od tego z czym mam do czynienia? Bo słyszałem że do czaszki z duchem nie używa się soli, bo to "wysycha" obecność. Czy to prawda?
