Zaczęłam zbierać szklane przedmioty do praktyk jakieś kilka lat temu i nadal nie jestem pewna, czy mam jakiś spójny system wyboru. Mam kilka kul kryształowych, dwie czarki i jedno lustro obsydianowe, które technicznie nie jest szkłem, ale traktuję je podobnie. Zastanawia mnie jedno: czy przy wyborze szkła magicznego bardziej liczy się intencja, z jaką je wybieramy, czy sam materiał? Pytam, bo widziałam opinie w różnych miejscach, które zupełnie sobie przeczą.
Sama się nad tym głowiłam przez długi czas. Według mnie liczy się jedno i drugie, ale w różnych momentach. Przy wyborze materiał ma znaczenie, bo różne rodzaje szkła mają różne właściwości - szkło wulkaniczne to zupełnie coś innego niż zwykłe dmuchane. Intencja wchodzi mocniej przy aktywacji. Ale to tylko moje podejście, więc ciekawa jestem, co Ty stosujesz przy runach, bo tam chyba masz to lepiej przemyślane.
Mogę coś wtrącić? Pracuję trochę z czakrami i z mojego doświadczenia kolor szkła robi ogromną różnicę. Mam zielony szklany kamień do czakry serca i niebieski dzwonek do gardłowej - i naprawdę czuję inaczej, gdy ich używam. Czy ktoś z Was zwraca uwagę na kolor przy wyborze?
Ja w ogóle nie wiedziałam, że szkło może być używane w magii. Zawsze myślałam, że to głównie kamienie i kryształy. Czy zwykłe szkło - takie ze sklepu - też coś "robi", czy musi być specjalne?
Pracowałam kiedyś ze zwykłą szklaną miseczką z marketu i powiem Ci szczerze, że po odpowiednim oczyszczeniu działała zupełnie przyzwoicie. Szkło jest materiałem, który dobrze przyjmuje intencję i zatrzymuje energię. Ale jest pewna różnica - takie masowo produkowane szkło zbiera po drodze mnóstwo obcych energii. Dlatego oczyszczanie jest tu absolutnie kluczowe, nawet ważniejsze niż przy kamieniach.
A jak sie w ogóle czyci szklane przedmioty? Bo słyszałam że wodą ale nie wiem czy każde szkło mona moczyc, te starsze moze sie potluć albo pekać?
mam taka małą szklaną kulkę co dostałam po babci, nie wiem ile ma lat ale wyglada staro. bałam sie ja myc wiec swietie ze pytam 🙂 dzieki!
Przy kulach po przodkach odradzałabym w ogóle agresywnych metod oczyszczania. Taka kula ma już swoją historię energetyczną - pytanie tylko, czy chcemy ją całkowicie wymazać, czy raczej nawiązać z nią kontakt. To dwie różne drogi i każda wymaga innego podejścia. Przy tarota mam podobną zasadę: stara talia to nie jest to samo co nowa z folii.
Słucham, słucham... Ale jak szkło ma "zbierać energie", to czemu szyba okienna w pokoju nie wpływa na nas przez cały czas? I co z lustrem w łazience - też trzeba aktywować? 🙂 Pytam serio, bo logika mi tu trochę nie gra.
Mam notatki z kilku różnych źródeł i wychodzi mi, że pytanie Darka to klasyczny problem z magią w ogóle - czy działa dlatego, że "obiektywnie" coś robi, czy dlatego, że praktykujący skupia przez to uwagę i intencję. Część tradycji mówi wprost, że kształt to tylko nośnik skupienia. Inne twierdzą, że geometria ma własną moc. Nie wiem, czy da się to rozstrzygnąć, ale w praktyce i tak musisz wybrać jakiś przedmiot, więc lepiej żeby był taki, który coś w Tobie uruchamia.
Przepraszam, że się wtrącam, ale mam pytanie do całej tej rozmowy o aktywację - czy aktywację robi się tylko raz, czy trzeba ją powtarzać? Kupiłam ostatnio małe szklane zwierciadełko i nie wiem, jak długo "trzyma" cokolwiek co mu nadamy.
ja mam pytanie troche z boku: czy jak kupie szklana kule na allegro to też trzeba ją oczyszczac tak samo jak taką ze sklepu ezoterycznego? bo nie wiem czy ta z allegro będzie taka sama jak ta droga
A wracając do mojego pytania o to, jak długo trzyma aktywacja - rozumiem, że trzeba ją powtarzać, ale jak mam wyczuć, że czas? Mówiłaś o "stępieniu", ale co to konkretnie znaczy? Że przedmiot przestaje dawać jakieś odczucia przy pracy?
Mam w notatkach pewną obserwację, którą chcę rzucić do rozmowy - różne tradycje zupełnie inaczej podchodzą do kwestii tego, czy aktywacja w ogóle "wygasa". W niektórych podejściach przedmiot raz poświęcony jest poświęcony na stałe, w innych traktuje się go jak baterię, którą trzeba ładować. Szymek84 i Glicynia oboje dotknęli czegoś, co mnie też nie daje spokoju: czy te dwa modele w ogóle da się ze sobą pogodzić?
Wciąż siedzę w tej rozmowie i się uczę 🙂 Mam pytanie do Apolonii albo do Berkany - czy jak ktoś dopiero zaczyna pracę z przedmiotami, to od czego powinien zacząć? Od małego kawałka szkła, od kuli, od lustra? Bo teraz mam wrażenie, że każdy rodzaj to jakby inny poziom trudności.
Przepraszam że się wcinam, ale mam pytanie trochę z boku. Czy szkło może być używane przy rytualach miłosnych? Gdzieś czytałam o różowym szkle, ale nie wiem czy to prawda czy wymysł. Czy kolor różowy w ogóle coś oznacza energetycznie?
To pytanie Eufemii o malowane szkło jest tak naprawdę ważne dla całego wątku, nie tylko dla rytuałów miłosnych. Malowane szkło a barwione w masie to dwie różne rzeczy energetycznie - albo przynajmniej tak rozumiem to po swoich doświadczeniach. Farba to nałożona warstwa, kolor barwiony przechodzi przez cały materiał. Czy ktoś tu pracował z obiema wersjami i czuł różnicę?
a co z kulką po babci co wcześniej pytałam? podobno ją dostała jeszcze od swojej matki wiec moze ma ze 80 lat. taka szara-przezroczysta jest, nie wiem czy to jakis specjalny kolor czy po prostu stare szkło tak wyglada?
Czytam ten wątek od początku i naprawdę bardzo dziękuję wszystkim za tyle cennych informacji! Mam jedno pytanie do całej dyskusji: czy szkło można łączyć z innymi przedmiotami - na przykład trzymać szklaną kulę obok kryształu górskiego? Czy one ze sobą "rozmawiają" czy mogą sobie przeszkadzać?
a ta kulka po babci co pytałam - czy jak stoi obok innych rzeczy na półce to cos wchłania od nich czy nic? bo mam tam jeszcze jakies kamyczki co kupiłam na jarmarku i nie wiem czy to dobrze
Wracam do mojego pytania o różowe szkło, bo nikt nie odpowiedział mi na tę kwestię z farbą. Teodozja pisała że malowane i barwione w masie to dwie różne rzeczy - ale jak praktycznie odróżnić jedno od drugiego? Jak patrzę na serce ze szkła w sklepie, to skąd mam wiedzieć?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że sprowadza się do tego, że to nasze własne przekonanie o przedmiocie definiuje jego działanie. Bo skoro wystarczy "poczucie spójności" albo "uwaga" - to czy szklana butelka po dżemie nie zadziałałaby tak samo jak ręcznie robione serce ze szkła, gdyby ktoś w nią uwierzył?
Właśnie dlatego lubię pracować z przedmiotami, które zostały zrobione z myślą o konkretnym zastosowaniu - nie dlatego, że są "magiczniejsze", ale dlatego, że mój umysł nie musi walczyć z poprzednimi skojarzeniami. Wracając do szkła - czy ktoś próbował aktywować szklany przedmiot przy konkretnej fazie księżyca? Zastanawiam się, czy pełnia naprawdę robi różnicę przy szkle.
Czytam i też mam pytanie o nowiu, bo nigdy nie wiedziałam, że można wtedy pracować inaczej. Zawsze myślałam, że nów to czas przerwy, a nie aktywnej pracy z przedmiotami.
To mi coś wyjaśnia, bo miałam wrażenie, że przy nowiu moje szkło jakby "nie chciało współpracować" w sensie wizualizacji i skupienia. Myślałam że coś robię nie tak, a to może był właśnie sygnał, że to nie jest czas na pracę przez szkło na zewnątrz. Melania, a jak długo trzymasz tę kulę pod tkaniną? Przez całą fazę nowiu, czyli te trzy doby, czy krócej?
To co Melania opisuje z otwieraniem po pierwszym widocznym sierpie jest spójne z tym, co spotykałem w tekstach o magii lunarnej - moment "pierwszego światła" po nowiu jest traktowany jako punkt przełomowy. Ale mam pytanie do całej tej rozmowy o szkło i fazy: czy te same zasady stosujecie do wszystkich rodzajów szkła, czy np. czarne szkło traktujecie inaczej przy nowiu?
No dobra, ale Teodozja mówi o tlenkach metali i reakcji na światło, a jednocześnie całe forum rozmawia o "ładowaniu" i "chłonięciu". Czy to nie są dwa różne języki, które nie powinny być mieszane? Bo albo mówimy o fizycznych właściwościach szkła, albo o symbolicznych. Nie atakuję, naprawdę pytam, bo gubię się w tym, gdzie kończy się metafora a zaczyna twierdzenie o rzeczywistości.
