Myślę że najpierw chcę zrozumieć. Bo działanie bez zrozumienia to trochę jak chodzenie po omacku. Ale to co powiedziałaś Westalka, że dwa różne cele - to mnie zatrzymało. Może właśnie dlatego kręcę się w kółko, że mieszam te dwie rzeczy i nie wiem czego właściwie szukam w tych nocach?
Prawie zawsze. Czasem jest 3:20, czasem 3:40, ale środek jest zawsze gdzieś w tej trójce. Rzadko kiedy inna godzina mnie budzi z taką ostrością. Wiem że to brzmi dziwnie ale jest jakościowa różnica między tym budzeniem a normalnym.
To "jakościowa różnica" jest dla mnie kluczem. Tarot też tak działa - czasem karta przelatuje przez odczyt i nic, a czasem ta sama karta zatrzymuje całą energię. Czy potrafisz opisać na czym ta różnica polega? Serce bije inaczej, myśli są inne, coś w ciele?
To jest bardzo czakrowe opisanie czegoś numerologicznego, ale chcę to powiedzieć - to co opisujesz, ten natychmiastowy start bez rozgrzewki, to jest wzorzec zablokowanej energii która szuka wyjścia i znajduje je w tym jednym oknie. Czakra gardła i splotu słonecznego razem dają dokładnie taki rozruch.
Mam takie skojarzenie z tym co piszecie - czytałam kiedyś że godziny przebudzenia mogą być związane z tym co w tradycyjnej chińskiej medycynie nazywają zegarem narządów. I tam godziny 3-5 to płuca. Nie wiem czy to pasuje tu, ale jakoś mi to zostało.
Ale skoro wracacie do liczb to mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu - czy ktoś liczył Oksance co wychodzi z jej imienia razem z datą urodzenia? Bo może to by dało jakiś pełniejszy obraz niż sama godzina przebudzenia? Albo to nie ma tu sensu?
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem - ta siódemka pochodzi z daty urodzenia Oksanki, tak? Bo czytam wątek i trochę zgubiłem skąd to wyszło. I jak ona wchodzi w ten konflikt z trójką z godziny przebudzenia, to jest osobna sprawa czy to się jakoś sumuje?
Okej ale jak to połączyć z ojcem? Bo rozumiem siódemkę i trójkę ale co ojciec ma do liczb? Chyba że to jest właśnie ta historia którą Wierzbina wcześniej zaczęła o echach rodzinnych. To mi dalej nie jest do końca jasne jak to działa mechanicznie.
Może mechanika nie jest tu najważniejsza? Mam wrażenie że dyskutujemy o tym jak to działa zamiast o tym co Oksanka z tym robi. Ona już wie że budzi się w 3:33, że to wiąże się z pracą i głosem ojca - co teraz? Jakie jest następne pytanie?
To jest dziwne pytanie i jednocześnie pierwsze które naprawdę mnie zatrzymało. Co bym chciała powiedzieć... Chyba że robię to co chcę robić, a nie to co on myśli że powinnam. Ale to zdanie jest łatwe do powiedzenia tu, a w środku nocy zupełnie inaczej wychodzi.
To zdanie, które napisałaś - że w środku nocy wychodzi inaczej - jest kluczem do całego tego budzenia. Bo w numerologii mamy pojęcie godziny cienia i właśnie 3:33 jest momentem kiedy defenses są najniżej. Nie jesteś tylko sobą za dnia, jesteś też tym co nocy nie możesz utrzymać pod kontrolą. I ta przepaść między tym co mówisz tu, a tym co czujesz wtedy - to jest właśnie praca tej trójki.
Zatrzymałam się na tym zdaniu Oksanki. Bo to nie jest kwestia numerologiczna tylko bardzo konkretna - co sprawia, że zdanie które jest prawdziwe za dnia, w nocy traci moc? Czy to jest kwestia zmęczenia, czy tej godziny, czy tego że nikt nie słyszy? Bo to zmienia odpowiedź.
Chyba zmęczenia i tego że nikt nie słyszy. Za dnia jest jakiś... kontekst. Praca, ludzie, zadania. W nocy zostaje tylko ten głos w głowie i nikt nie mówi nic innego. I ten głos ojca jest wtedy głośniejszy niż mój.
Przepraszam że wchodzę z czymś może naiwnym, ale to co opisuje Oksanka z tym głosem ojca - czy to jest coś co słyszysz dosłownie czy to jest raczej takie... wewnętrzne zdanie które brzmi jego tonem? Bo mam wrażenie że to ważne dla tego jak to interpretować.
No to jest właśnie ten problem z tymi nagranymi zdaniami - one nie są jej, są pożyczone i siedzą w jakimś miejscu w środku. Pamiętam że ktoś tu wcześniej mówił o echach rodzinnych i to mi się teraz bardzo wpasowuje. Czy to nie jest właśnie ten wzorzec który trójka próbuje przebić?
To pytanie Wierzbiny mnie zastanowiło bo właśnie chciałam się zapytać - czy te budzenia zawsze kończą się tak samo? Leżysz z tymi myślami do rana, czy jest jakiś moment że coś odpuszcza?
Różnie. Czasem leżę do 5, 6 i wtedy jest gorzej bo jest zmęczenie do tego. Ale zdarzało się że pisałam - nie specjalnie, po prostu notatki na telefonie żeby wyładować. I wtedy jakoś lżej.
To jest bardzo ważna informacja. Pisanie w środku nocy jako ulga - to nie przypadek przy trójce. To jej naturalne ujście. Ale chcę zapytać o te notatki - czy wracasz do nich rano? Czy one mają sens za dnia?
Nie chcę przeszkadzać ale mam pytanie do ogółu - bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie że trójka chce ekspresji. Ale Oksanka pisała że budzi się dokładnie o 3:33. Czy ta potrójność, te trzy trójki, to jest inna jakość niż sama godzina 3? Bo to by chyba zmieniało interpretację?
To lustro to ciekawe słowo. Bo patrząc na to co Oksanka opisuje - głos ojca, praca, pytanie o sens - to jest właśnie coś co się odbija. Czy w tym ujęciu 3:33 to jest moment kiedy to co ukryte za dnia staje naprzeciwko? Jak ona ma z tym pracować jeśli to lustro, a nie ostrzeżenie?
Słucham tego i myślę sobie - ale jak to zrobić praktycznie? Bo to brzmi pięknie że lustro i patrzenie, ale o 3:33 człowiek jest zmęczony i przerażony i nie jest w stanie filozofować. Czy jest jakiś sposób żeby to zrobić w normalnych warunkach a nie w środku nocy?
Nie o ojcu. Raczej o pracy, o tym czego chcę, raz chyba pisałam coś w stylu listy marzeń tylko bez żadnego planu. To było głupie trochę ale faktycznie lżej. O ojcu nie piszę, to by było jak zapraszanie go jeszcze bardziej.
czekaj czekaj, czyli ona NIE powinna pisać o ojcu i o tym co ją blokuje tylko o tym co chce? to troche dziwne bo zwykle mówi sie ze trzeba przepracować te trudne rzeczy najpierw żeby isc do przodu, nie?
Hm, może. Ale to porównanie mi nie siedzi do końca, bo dom to jest baza i jeśli fundamenty są złe to i obraz namalowany w tym domu będzie... nie wiem, skrzywiony? Tylko że nie znam się na trójce tak dobrze więc może się mylę.
Wierzbina i Zbych mają rację jednocześnie i to nie jest sprzeczność. Z perspektywy czakr - ekspresja twórcza trójki otwiera gardło, a gardło kiedy przepływa przez nie energia zaczyna samo regulować co trzyma w środku. Nie ma prostej kolejności: najpierw oczyść, potem twórz. One idą razem. Oksanka, czy jak pisałaś te listy marzeń to czułaś że coś odpuszcza w środku, w klatce piersiowej albo w gardle?
Tak, w gardle właśnie. Jakby coś się rozluźniało. Nie myślałam że to ma jakieś znaczenie.
Też o tym myślałam. Bo to rozluźnienie w gardle - to brzmi jak coś co naprawdę się dzieje, nie metafora. Czy to jest znak że ciało samo wie czego potrzebuje i wystarczy mu nie przeszkadzać?
