Forum

Asystent AI
Liczby w wyborze le...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w wyborze lekarza i terapeuta - czy energia ich imienia ma znaczenie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 487
Rozpoczynający temat
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, o czym mało kto mówi wprost - czy przy wyborze lekarza albo terapeuty sprawdzacie wibrację liczbową ich imienia lub nazwiska? Sama zaczęłam to robić po tym, jak zmieniłam terapeutkę i z nową od razu "zaskoczyło", a później wyszło, że mamy bardzo zgodne liczby życiowe. Wiem, że brzmi to może dziwnie nawet jak na to forum, ale skoro ufamy numerologii w związkach czy pracy, to dlaczego nie przy tak ważnym wyborze jak ktoś, kto ma nam pomagać w zdrowiu? Ciekawi mnie też kwestia orbów - jak duże odchylenie od idealnej zgodności jeszcze akceptujecie? Bo spotykam się z różnymi podejściami.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie o to chodzi, że ja zawsze to sprawdzam i nie rozumiem, czemu ludzie tego nie robią automatycznie. Ale powiedz mi - jak dokładnie liczyłaś tę zgodność z terapeutką? Tylko liczba życiowa czy też liczba imienia osobno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Wera_K Liczyłam kilka rzeczy naraz - liczbę życiową, liczbę ekspresji z pełnego imienia i nazwiska oraz liczbę duszy. Najważniejsza wydaje mi się dla mnie liczba ekspresji, bo ona moim zdaniem pokazuje, jaką energię ktoś wnosi w relację z innymi. Przy lekarzu czy terapeucie to chyba kluczowe, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest tak, że lekarz to jednak przede wszystkim kompetencje i wiedza, a nie wibracja imienia? Pytam serio, bo sam interesuję się numerologią, ale tutaj mam wątpliwości. Czy naprawdę zdarzyło się komuś odrzucić dobrego specjalistę tylko dlatego, że liczby nie grały?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Teodor50 To ciekawe pytanie, Teodor, bo ono dotyka czegoś ważniejszego. Numerologia nie mówi nam "ten jest zły, a ten dobry" - ona pokazuje, czy między dwiema osobami jest przepływ energii czy opór. Dobry lekarz z niezgodną wibracją może być świetny dla kogoś innego, ale akurat nie dla ciebie. Przynajmniej tak to rozumiem po latach obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Hm, ale jak to w ogóle sprawdzić zanim się pójdzie do kogoś? Większość lekarzy ma na stronie tylko imię i nazwisko, a czasem nawet nie wiadomo jak się nazywają pełnym imieniem. Nie pytam złośliwie, po prostu nie widzę jak to miałoby działać praktycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Grazynka No właśnie to jest częsty problem. Ja zazwyczaj liczę z imienia i nazwiska, które widnieją w rejestrze albo na tabliczce. Niektórzy twierdzą, że liczy się tylko imię na dowodzie, inni że imię, którym dana osoba faktycznie się posługuje. I tu się zaczyna rozbieżność, z którą sama do końca nie wiem jak postępować.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co z tytułami zawodowymi? Bo jak ktoś wszędzie używa "dr Jan Kowalski", to czy to "dr" wchodzi do obliczeń? Wydaje mi się, że nie, ale spotkałam się z różnymi opiniami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Wera_K Tytuły nie wchodzą, to nie jest część imienia. Ale samo pytanie jest trafne, bo ono prowadzi do szerszego problemu z orbami, który autorka wątku poruszała. Jeśli mamy wątpliwość czy liczyć "Jan" czy "Janek", to już mamy potencjalny orb interpretacyjny. Jak wy to rozwiązujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie bardziej interesuje czy to w ogóle daje szybki, mierzalny efekt. Bo jak mam iść do psychiatry za dwa tygodnie i mam teraz trzy nazwiska do wyboru, to ile czasu zajmuje to obliczenie i czy w ogóle coś z tego konkretnego wyniknie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Prokop Obliczenie samo w sobie zajmuje może 15 minut jak się wie co robi. Ale "szybki mierzalny efekt" to nie jest tak, że zaraz poczujesz różnicę - to raczej wchodzi w grę kiedy porównujesz kilku specjalistów i szukasz tego, z którym energetycznie będzie ci po drodze. Masz te trzy nazwiska dostępne?


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, jestem tu raczej sceptyczna wobec takich rzeczy, ale to mnie trochę zaciekawiło. Czy jest jakaś konkretna metoda na orbę - tzn. czy mówicie, że orb 1 to OK, orb 2 to już ryzyko, orb 3 to odpuść? Czy to jest bardziej intuicyjne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Dobrusia Właśnie to chciałam przedyskutować, bo nie ma jednej szkoły. Jedni przyjmują orb maksymalnie 1 dla liczby życiowej, inni mówią że do 2 jest jeszcze kompatybilność. Ja osobiście stosuję orb 1 dla liczb głównych i do 2 dla liczb pomocniczych, ale nie wiem czy to standard.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Orb to pojęcie wzięte z astrologii i ciekawe, że przenosi się je do numerologii. Sam używam go umownie - przy głównej parze liczb 1 to absolutne maksimum, ale przy relacji duszy z ekspresją daję sobie trochę więcej luzu, bo te energie inaczej ze sobą rozmawiają. Pytanie jest takie: czy orb liczycie jako różnicę arytmetyczną, czy bierzecie pod uwagę cyfry zredukowane inaczej na kole dziewiątek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 626

@Jarylo A możesz rozwinąć to o kole dziewiątek? Bo w tarocie też mamy dziewiątkę jako zamknięcie cyklu i zastanawiam się, czy tu jest analogia. Jak to wpływa na obliczanie orbu?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Tarotka Chodzi o to, że 1 i 9 są energetycznie bliżej siebie niż wynikałoby z prostej różnicy arytmetycznej - bo 9 zamyka cykl, a 1 go otwiera. Więc orb między 1 a 9 to dla niektórych symboliczne "zero", a nie "osiem". Analogia do tarota jest całkiem trafna, Moc i Pustelnik pokazują podobne napięcie. Ale nie wszyscy to przyjmują i to właśnie jest ten spór o orbę, który chciałabym zobaczyć rozwinięty w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Okej, ale wracając do tematu lekarzy - czy ktoś ma konkretne doświadczenie z tym, że zmienił specjalistę właśnie z powodu niezgodności liczb i faktycznie poczuł różnicę? Bo teorię rozumiem, ale bez przykładów trudno mi coś z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam. Chodziłem do jednego terapeuty rok i czułem, że coś nie gra - nie w sensie, że był zły, ale jakby nie docierał do mnie. Sprawdziłem później liczby i wyszło nam starcie na poziomie ekspresji i liczby duszy jednocześnie. Potem zacząłem chodzić do kogoś, kogo wybrałem częściowo intuicyjnie, a okazało się, że mamy bardzo zbliżone liczby życiowe. Różnica była dla mnie wyraźna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 465

@Feliks62 No ale skąd wiesz, że to kwestia liczb, a nie po prostu innego podejścia terapeutycznego albo zwykłej chemii między ludźmi? Pytam bo naprawdę chcę zrozumieć, co jest co.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Grazynka Nie wiem tego na pewno i nie będę twierdzić, że wiem. Ale dla mnie numerologia jest jednym z filtrów, nie jedynym. Ta "chemia" o której mówisz - może właśnie ona jest wypadkową zgodności wibracyjnej? Nie twierdzę, że to jedyne wytłumaczenie, ale liczby były spójne z tym co czułem.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Feliks62 I tu jest sedno tej rozmowy. Numerologia przy wyborze specjalisty nie zastępuje oceny kompetencji, ale może nazywać to, co intuicja i tak już sygnalizuje. Feliks dobrze to ujął. Grazynko, może warto potraktować to jako dodatkową warstwę refleksji, a nie wyrocznię? I wróćmy jeszcze do orbów - bo Jarylo poruszył coś ważnego z tym kołem dziewiątek i chciałbym wiedzieć, jak inni to liczą.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, to ja mam teraz pytanie do Feliksa i Wędrowca naraz. Skoro numerologia ma nazywać to, co intuicja już sygnalizuje - to po co w ogóle liczyć? Znaczy, jeśli intuicja mówi "coś nie gra", to już wiem. A jeśli intuicja milczy, to czy liczby mogą mi powiedzieć coś, czego ona nie widziała? Bo te dwa zastosowania to zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Grazynka No właśnie to jest dobre pytanie i sam się nad tym zastanawiałem. Myślę, że tak - liczby mogą pokazać coś, czego intuicja nie złapała, bo intuicja często jest zabarwiona emocjami. Do nowego terapeuty szłem z dużą nadzieją, więc moja intuicja mogła po prostu tę nadzieję sprzedawać jako dobry sygnał. Liczby są zimniejsze, jeśli można tak powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja się z Feliksem nie zgadzam do końca. Liczby też interpretujesz przez własny filtr - decydujesz, jak je liczyć, jakie orby przyjąć, którą szkołę stosować. Nie ma tu żadnej zimnej obiektywności. To nadal jesteś ty, tylko z dodatkowym krokiem między odczuciem a decyzją.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Wera_K Ale ten dodatkowy krok ma wartość sam w sobie. Nie chodzi o to, żeby liczby były obiektywne w sensie naukowym, tylko żeby zmusiły cię do zatrzymania się i świadomego przyjrzenia relacji. Czy to z psychiatrą, terapeutą, czy kimkolwiek innym. Pytanie do ciebie - czy kiedyś robiłaś takie obliczenie i wyszło coś, co zmieniło twoją wstępną ocenę kogoś?


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jarylo Raz. I właśnie dlatego mam mieszane uczucia. Wyszła mi dobra zgodność z kimś, do kogo szłam z rezerwą, i faktycznie ta wizyta poszła lepiej niż się spodziewałam. Ale nie wiem, czy to przez obliczenia, czy przez to, że weszłam bardziej otwarta, bo mi te liczby trochę uspokoiły głowę.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Wera_K I właśnie to jest coś, o czym chciałam tu porozmawiać od początku. Czy zgodność liczb zmienia nastawienie, a to nastawienie robi robotę - czy może te liczby opisują coś, co istnieje niezależnie od tego, czy w to wierzysz? Bo to są dwa różne modele i praktycznie stosuje się je tak samo, ale filozoficznie są sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Ilonka, to jest naprawdę ciekawe rozróżnienie. Ale z perspektywy kogoś, kto dopiero zaczyna się tym interesować - czy to w ogóle ma znaczenie dla samej praktyki? Znaczy, czy musisz wiedzieć, który model jest prawdziwy, żeby to stosować?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, ja to trochę sprowadzę na ziemię. Mam dwa tygodnie do tej wizyty u psychiatry. Jeśli obliczę liczby trzech lekarzy z listy i wyjdzie mi różnie dla każdego - to na co konkretnie patrzeć w pierwszej kolejności? Bo rozumiem, że jest liczba życiowa, liczba ekspresji, liczba duszy - ale jeśli mam tylko 15 minut, to co jest najważniejsze przy specjaliście od zdrowia psychicznego akurat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Prokop Przy terapeucie czy psychiatrze ja bym zaczęła od liczby duszy - bo ona mówi o tym, czego człowiek szuka wewnętrznie, co go napędza. Jeśli twoja liczba duszy i jego liczba duszy są w harmonii albo komplementarne, to jest duża szansa, że będziecie rozumieć się na poziomie, który w terapii ma znaczenie. Ekspresja jest ważna w relacjach zawodowych, ale dusza to fundament.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

A mnie tu naszło inne pytanie. Czy przy psychiatrze w ogóle chodzi o harmonię, czy może właśnie o kontrast? Bo psychiatra to nie przyjaciel - to ktoś, kto ma widzieć to, czego ty nie widzisz. Czy zbyt duża zgodność wibracyjna nie sprawia, że oboje jesteście w tej samej bańce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Teodor50 To naprawdę dobre pytanie i nie słyszałem, żeby ktoś to tak ujął przy okazji tego tematu. W numerologii klasycznie szukamy harmonii, ale masz rację, że w relacji terapeutycznej potrzebny jest też pewien twórczy opór. Niektóre szkoły mówią o liczbach komplementarnych zamiast identycznych - np. 2 i 7, albo 4 i 9 - które się uzupełniają właśnie przez różnicę, nie przez podobieństwo.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 626

@Jarylo To jest analogia, którą rozumiem przez tarot - Kapłan i Głupiec to dwa końce spektrum, ale właśnie dlatego razem tworzą całość. Tylko jak to przełożyć na konkretną parę liczb w obliczeniach? Czy te "komplementarne" zestawienia są gdzieś skatalogowane, czy każda szkoła ma własną listę?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Tarotka Każda szkoła ma trochę inne zestawienia, ale jest kilka par, które powtarzają się dość konsekwentnie. Poza tym, co wymieniłem, często pojawia się 3 i 6 jako energia twórcza i opiekuńcza, 1 i 4 jako inicjatywa i struktura. Problem z listami jest taki, że wyjęte z kontekstu nic nie mówią - ważne jest, która liczba do której należy u której osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, ale wracając do Prokopa i jego konkretnej sytuacji - czy ktoś tu rzeczywiście mógłby pokazać, jak to obliczenie wygląda krok po kroku? Bo cały czas rozmawiamy o liczbach duszy, ekspresji i tak dalej, a ja nie wiem nawet jak policzyć tę pierwszą. Może to byłoby pomocne dla kilku osób tutaj, nie tylko dla mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Grazynka Liczba duszy to samogłoski imienia i nazwiska, zamienione na cyfry według klucza pythagorejskiego, zsumowane i zredukowane. Ale żeby to tu dobrze pokazać, to potrzebowałabym przykładu - i tu jest ten praktyczny problem, że imię lekarza. Prokop, mógłbyś napisać np. pierwsze imię jednego z lekarzy, bez nazwiska? Samogłoski i tak dużo powiedzą.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, jeden się nazywa Marek. I co z tym teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Muszę tu dopowiedzieć jedną rzecz, bo w kilku postach wyżej pojawiło się nieścisłe ujęcie. W systemie pythagorejskim samogłoski do liczby duszy to A, E, I, O, U - ale 'Y' jest osobnym przypadkiem i różne szkoły traktują je różnie, jako samogłoskę lub nie. Przy imieniu Marek to nie ma znaczenia, ale przy nazwiskach z 'Y' może zmienić wynik o 1-2.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Edek_60 Racja, dziękuję za doprecyzowanie. Sama stosuję 'Y' jako spółgłoskę przy polskich imionach, ale widziałam podejście odwrotne. I to jest właśnie jeden z tych momentów, gdzie orb robi się "wbudowany" w metodę jeszcze zanim zaczniemy go świadomie stosować.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu jest coś, co mnie zawsze zatrzymuje przy takich rozmowach. Mamy niepewność co do metody liczenia, niepewność co do orbu, niepewność co do tego, które imię liczyć. A mimo to system ma jakoś działać. Czy ktoś z was zastanawiał się, czy ta wielość zmiennych to słabość systemu, czy może właśnie jego elastyczność, która pozwala dopasować go do danej relacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Wedrowiec Dla mnie to jest elastyczność, ale rozumiem, że ktoś sceptyczny powie: to daje za dużo miejsca na to, żeby dostać wynik, którego chcesz. I szczerze, nie mam na to dobrej odpowiedzi. Dlatego staram się najpierw liczyć, a interpretować dopiero po - nie odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, to jak liczymy to "Marek"? Bo siedzę tu i czekam, a za dwa tygodnie mam tę wizytę i wolałbym wiedzieć zanim pójdę, a nie po.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Prokop Dobra, bierzemy się za to. Marek - samogłoski to A i E. W kluczu pythagorejskim A=1, E=5. Suma: 1+5=6. Liczba duszy Marka to 6. Teraz potrzebuję twojej - jak masz na imię? Możesz dać samo imię jeśli nie chcesz pełnego.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Chwila, a nie powinniśmy liczyć z nazwiska też? Bo znam dwóch Marków i to zupełnie różni ludzie. Samo imię to trochę mało, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 487

@Grazynka Masz rację i to jest ważne zastrzeżenie. Samo imię daje nam ogólny zarys, ale pełna liczba duszy uwzględnia imię i nazwisko razem. Prokop ma jednak dobre pytanie - jeśli znamy tylko imię lekarza z listy, to czy w ogóle ma sens liczyć połowicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja bym tu powiedział, że liczyć połowicznie to trochę jak czytać połowę snu i wyciągać z tego wnioski. Technicznie możesz, ale ryzyko błędnej interpretacji rośnie. Choć z drugiej strony - mam pewne doświadczenia z samymi imionami i bywa, że to wystarczy jako wskaźnik, nie pełna diagnoza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Feliks62 To co - mam szukać pełnych nazwisk tych lekarzy? Bo to jest do sprawdzenia w internecie, część z nich ma profile. Tylko nie wiem, czy liczyć imię które używają zawodowo, czy może mają inne na co dzień.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Prokop To jest jedno z tych pytań, gdzie różne szkoły mówią różne rzeczy, ale moja praktyka jest taka: liczyć to imię, pod którym ta osoba funkcjonuje w roli, w której jej szukasz. Lekarz Marek Kowalski - ta forma ma swoją energię. Jeśli prywatnie jest "Marek K." to już inne wibracje.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zaraz zaraz, ale to trochę otwiera puszkę Pandory. Bo jak lekarz ma dwa imiona albo zdrobnienie w gabinecie? Moja psychiatra przedstawia się jako "pani Kasia" a w dokumentach jest Katarzyna. Co liczymy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Wera_K To nie jest kwestia uznaniowa. Katarzyna i Kasia to dwie różne liczby i powinna liczyć się forma, której ona sama używa w relacji z tobą. Jeśli mówi o sobie "Kasia", to ta forma tworzy pole kontaktu. Formalne Katarzyna jest na papierze, a nie w gabinecie.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to znowu wraca do tego samego problemu co wcześniej - każdy wybór, który robimy w tej metodzie, jest interpretacyjny. Kasia czy Katarzyna, Y jako samogłoska czy spółgłoska, orb jeden czy dwa. Im więcej zmiennych, tym bardziej wynik zależy od tego, co chcemy uzyskać. Ktoś to kiedyś sprawdzał metodycznie? Liczył różne warianty dla tej samej osoby i patrzył, co wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Wedrowiec Ja robiłem to dla siebie. Liczyłem własne imię w czterech wersjach - Feliks, Felix, Felek i samo nazwisko. Wyszły cztery różne liczby i szczerze, każda z interpretacji coś we mnie trafiała. Co to mówi o metodzie - sam nie wiem. Może że jest na tyle szeroka, że zawsze coś pasuje. Albo że każda z tych form opisuje inny aspekt tej samej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 626
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

To drugie brzmi dla mnie bardziej sensownie. W tarocie też nie masz jednej karty, która opisuje człowieka - masz rozkład, pozycje, kontekst. Może liczby imion to jest coś podobnego, każda forma to inna warstwa tej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Tarotka Ale przy wyborze lekarza nie chodzi o to, żeby go opisać wielowymiarowo. Chodzi o konkretne pytanie: czy ta relacja mi posłuży. To wymaga jakiejś decyzji, nie rozkładu kart.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Teodor50 No właśnie, Teodor ma rację. W praktyce i tak musisz wybrać jedną liczbę i z czymś ją porównać. Więc jaki jest ten orb przy takim porównaniu? Bo przez całą tę rozmowę nikt nie odpowiedział wprost - jak daleka rozbieżność jeszcze "przechodzi"?


Odpowiedz
Wpisy: 487
Rozpoczynający temat
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, skoro orb to kluczowe pytanie w tym wątku - ja stosuję orbę plus minus 1 przy liczbach życiowych, jeśli liczby są zredukowane do 1-9. Przy liczbach mistrzowskich 11, 22, 33 daję nieco więcej luzu, bo tam wibracja jest intensywniejsza i taka mała rozbieżność to nadal bliskość. Ale to jest moje podejście - Edek, ty jak to robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja orbę traktuję inaczej, bo moim zdaniem orb powinien zależeć od tego, którą liczbę porównujesz. Liczba życiowa wymaga ścisłości, dam jej max 1. Liczba ekspresji - do 2, bo ekspresja jest z natury bardziej zmienna. Przy liczbie duszy w relacji terapeutycznej dałabym nawet 0, bo albo wibracje dusz się spotykają, albo nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 465

@Edek_60 Orb zero przy duszy? To znaczy że muszą wyjść dokładnie te same liczby? To brzmi bardzo surowo. Jakie w ogóle są szanse, że dwie losowe osoby mają tę samą liczbę duszy?


Odpowiedz
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 245

@Grazynka No właśnie, jeden z ośmiu, dziewięciu możliwości? To statystycznie raczej rzadkie. Czy to nie oznacza, że przy takim podejściu większość relacji terapeutycznych byłaby numerologicznie "nie do polecenia"?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Dobrusia Nie do końca, bo orb zero dla duszy nie znaczy, że szukamy identyczności - szukamy rezonansu, a to nie tylko ta sama liczba, ale też liczby komplementarne. 2 i 7, 3 i 6, wcześniej to tutaj padało. Więc pole "dobrego dopasowania" jest szersze niż jedna cyfra, nawet przy zerowym orbie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: