Siedzę ostatnio nad różnymi tekstami, które piszę ręcznie do rytuałów, i nagle mnie uderzyło - ile razy stawiam znak zapytania. Piszę intencje, pytania do Wszechświata, pytania do siebie. I pomyślałam - czy ktoś się zastanawiał, że sama liczba znaków zapytania w tekście może mieć numerologiczne znaczenie? Chodzi mi o to, że pytajnik to jakiś szczególny symbol - on niesie w sobie energię poszukiwania, otwartości, niedokończenia. Może zliczanie ich i redukowanie do liczby bazowej coś ujawnia? Czy w ogóle ktoś to gdzieś widział?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale jak to napisałaś, to mi coś zaskoczyło. W numerologii pracujemy zazwyczaj z literami i cyframi z imion i dat. Ale symbole interpunkcyjne... to ciekawy trop. Pytajnik graficznie zresztą przypomina odwróconą spiralę zamkniętą punktem - jakby energia zchodziła w dół i zatrzymywała się. Tylko nie wiem, jak przypisać mu wartość. Jeden znak zapytania to 1? A może liczymy je jako oddzielną wibrację?
Mam inne podejście do tego. Nie liczyłabym wartości numerycznej pytajnika jako znaku, tylko liczyłabym ich ilość w tekście i tę ilość redukuję. Jeśli ktoś napisał 7 pytań - siódemka mówi sama za siebie, szukanie, analiza, duchowość. Trzy pytania - trójka, ekspresja i ruch. To sensowniejsze niż przypisywanie znakowi wartości fonetycznej, bo on nie brzmi, on pyta.
Moim zdaniem trzy znaki zapytania pod rząd to jedno pytanie, tylko bardziej nakrzyczane 🙂 Energetycznie to ten sam impuls, tylko wzmocniony. Ale jak trzy osobne pytania w trzech zdaniach - to już trzy oddzielne wibracje. Chociaż nie wiem, może się mylę, dopiero zaczynam z numerologią.
Zanim pójdziemy dalej - skąd w ogóle założenie, że interpunkcja niesie energię? W tradycjach, które znam, pracuje się z dźwiękiem lub wartością geometryczną liter. Pytajnik to wynalazek łacińskiej piśmienności, nie ma go w hebrajskich gematriach ani w runach. Nie mówię, że to zły pomysł, mówię: jakie jest uzasadnienie, żeby traktować go inaczej niż dowolny inny znak graficzny?
Zostawię na chwilę kwestię wartości numerycznej, bo to co mnie tu bardziej ciekawi to sam zamysł - zliczanie elementów tekstu jako praktyka uważności intencji. Kiedy piszę rytuał i potem licze ile w nim pytań, ile stwierdzeń, ile rozkazów - to jest analiza struktury mojej intencji. Czy szukam, czy deklaruję, czy żądam. To może być użyteczne niezależnie od tego czy przypisujemy liczbom wartości.
Ale jak to praktycznie stosować? Czy jest jakaś metoda żeby to liczyć i na tej podstawie coś zrobić? Bo mnie bardziej interesuje co z tym dalej, niż samo liczenie.
Mam pytanie do osób, które to ćwiczą albo chciałyby ćwiczyć - czy macie na myśli teksty pisane ręcznie czy też elektronicznie? Bo to nie jest bez znaczenia. Ręka, papier, atrament - to nośniki energii człowieka. Klawiatura i ekran - inna sprawa. Jak to widzicie? 😛
Myślę ze tak o ile intencja była obecna przy pisaniu. Tekst pisany klawiaturą z pełną uwagą i skupieniem może mieć więcej energii niż coś pisanego mechanicznie ręcznie bez myślenia. Choć rozumiem że wielu praktyków nie zgodzi się ze mną.
A co jeśli ktoś ma ograniczenia fizyczne i po prostu nie może pisać ręcznie? Czy wtedy ta cała praktyka odpada?
Wracając do pytajników i liczenia - mam taki pomysł, żeby potraktować tekst jak coś w rodzaju matrycy liczbowej. Zliczam pytajniki, wykrzykniki i zwykłe zdania, każda kategoria to osobna wibracja, a potem patrzę na proporcje. Np. 3 pytania, 1 wykrzyknik, 5 zdań - mamy trójkę, jedynkę i piątkę. Co razem tworzy układ. Czy ktoś coś podobnego próbował?
Ale właśnie - skąd wiadomo co jest "tekstem intencji" a co nie? Czy sama intencja piszącej osoby to wyznacza, czy jest jakiś inny wyznacznik? Pytam bo mam wrażenie, że to jest klucz do całej tej metody.
Z tym się akurat zgadzam, choć rzadko się zgadzam z tym kierunkiem dyskusji. Intencja jako filtr jest sensowna. Ale wtedy pojawia się problem odwrotny - jeśli wszystko zależy od intencji, to po co w ogóle liczyć pytajniki? Wystarczy mieć intencję i po sprawie. Gdzie w tym rola liczby?
Chcę wrócić do wątku o ograniczeniach fizycznych bo to było bliskie mojemu pierwotnemu pytaniu. Rozumiecie, że dla mnie pytanie "czy liczyć pytajniki w tekście elektronicznym" nie jest filozoficzne - to jest bardzo praktyczne. Czy ktoś z was faktycznie pracuje głównie na tekstach komputerowych i jakie macie z tego wyniki?
Ja piszę głównie na klawiaturze i szczerze - nie czuję żebyś coś traciła. Może brzmię dziwnie jak to mówię bo sama jestem na początku, ale skupienie przy pisaniu na ekranie może być tak samo głębokie. Różne osoby mają różne kanały.
Właśnie to mnie interesuje - co znaczy zamknąć krąg. Jak ktoś liczy te pytajniki i ma np. trójkę, to co dalej? Zostawia tekst? Coś z nim robi? Niszczy? Chcę wiedzieć co jest praktycznym zakończeniem tej metody.
A co ze spalanim tekstu z elektroniznego druku? Papier ze zwykłej drukarki kontra papier na którym ktoś pisał ręcznie - czy oba reagują energetcznie tak samo w rytuale? Bo słyszałem że rodzaj materiału ma znaczenie ale nie wiem czy to prawda
Wracam do wątku bo Kobalt napisał coś co mi zostało w głowie - że pytajnik pisany ręcznie to inny gest niż wciśnięty klawisz. Właśnie to chciałam rozgryźć kiedy zakładałam temat. Bo moje dłonie mają problem z pisaniem długich tekstów ręcznie. I zastanawiałam się czy klawiatura nie "odcina" tej energii zapytania. Czy znak ? na ekranie w ogóle niesie tę samą wibrację co znak narysowany piórem?
Myślę że to zależy od tego jak traktujesz sam akt pisania. Gest ręczny angażuje ciało inaczej, to prawda. Ale czy klawiatura całkowicie wyklucza energię? Nie jestem pewien. Zapytałbym raczej inaczej - co się dzieje w tobie w momencie gdy piszesz ten znak? Czy jest w tym zatrzymanie, czy mechaniczne klepanie?
Zatrzymajcie się na chwilę. Liczba jest liczbą. Dwa razy trzy to sześć bez względu na to czy napiszesz to piórem czy wyklikasz na smartfonie. Jeśli numerologia operuje na liczbie jako takiej, to medium nie ma znaczenia. a jeśli medium ma znaczenie, to już nie jest numerologia - to coś innego.
Ale to zaczyna brzmieć jakby numerologia działała tylko jak się ma dobrą kaligrafię i sprawne dłonie. Jalowcowa od początku pyta o to jak pracować przy ograniczeniach fizycznych i ciągle wchodzimy w filozofię zamiast dać jej jakiś konkretny kierunek. 🙁
To jest coś czego szukałam. Ta pauza - czy ona zastępuje energię gestu, czy to coś innego? Bo ja jak piszę na klawiaturze to faktycznie lecę do przodu bez zatrzymania. Może właśnie tu jest różnica którą czuję że gdzieś istnieje, ale nie umiałam jej nazwać. 🙂
Oj, zastanawiam się czy ta pauza o której mówi Sigilia77 to nie jest po prostu praktyka uważności wbudowana w pracę z tekstem. Mam wrażenie że w wielu tradycjach rytualnych właśnie takie mikrozatrzymania są nośnikami energii bardziej niż sam materiał. Kupalo, ty pracujesz regularnie - czy coś podobnego stosujesz?
A mozna zapytac - czy liczycie pytajniki po napisaniu czy w trakcie? Bo jak liczycie w trakcie to nie myslicie o tresci tylko o liczeniu. a jak po to czy nie traciecie kontekt z energi pisania?
To co Zdzichu.x podniósł jest ważniejsze niż się wydaje. Jeśli liczysz w trakcie, zmieniasz tekst samą obserwacją. Możesz nieświadomie dodać albo powstrzymać pytajnik żeby osiągnąć "lepszą" liczbę. To jest pułapka. Tekst musi powstać swobodnie, a liczba wyłonić się po fakcie.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie z boku - czy ktoś nakładał kiedyś wynik numerologiczny z pytajników na chart astrologiczny? Mam na myśli czy data napisania tekstu i liczba pytań mogą razem coś powiedzieć. Pytam bo pracuję głównie z astrologią i zastanawiam się jak to się łączy.
Wracajac do tego co Jalowcowa pisała na poczuntku - ona pyta o ograniczenia fizyczne a my cały czas zbaczamy. Może warto zebrać to co tu padło do kupy: pauza zamiast gestu, tempo pisania, liczenie po fakcie. To są trzy konkretne adaptacje dla osoby która nie moze pisać ręcznie. Czy coś jeszcze?
